Gdy wchodzisz w ezoterykę..
To ten świat nagle staje się kolorowy i fascynujący. Dobre wibracje, przewodnicy duchowi, książki i strony w tym temacie, ładne panie dudnią w gongi tybetańskie, studiują tantrę i reklamują swoje usługi. Mające ulżyć Ci w cierpieniu, które zaprowadziło Cię w te dziwne rejony świata. Twoje problemy, jeśli jest masz, a większość siedzących w tym temacie je ma, jakoś nagle stają się lżejsze, mniejsze lub ustępują.
Ale nie na długo. Treści, które być może tymi metodami zepchnąłeś w strefę cienia w swojej psychice, zaczną się uaktywniać. A jeśli drążysz wystarczająco obsesyjnie i natrętnie (jak ja kiedyś), to żadna z tych teorii, przekazów, metod, nie da Ci ostatecznej odpowiedzi. Lękasz się, że jej nie ma i nie będzie? No właśnie.
Dalsza część artykułu pod grafiką:

Po ezoteryce świat zimny jak przenikliwie gnostyczna stal
Natomiast mój świat jest zimny jak stal, precyzyjnie cięta przez maszynę CNC. Nie ma w nim Miejsca na Boga, i o zgrozo, nie ma też w nim miejsca na równie zbawienny i złudny ateizm. Jest admin – naczelny brzydal ezo-fejsa, a potem nieskończone morze wzorów matematycznych, uzyskujących stopniowo coraz większą samoświadomość. Od pojedynczego kwarka miliardy lat temu, przez praktycznie śpiące głazy, aż po coraz większą samoświadomość roślin i zwierząt.
I tak te wzory rosły, łączyły się ze sobą lub też wzajemnie zazębiały i przenikały się… Aż pewnego razu jeden z bardziej skomplikowanych algorytmów, nazywany Homo Sapiens Sapiens, zadał sobie pytanie: „panie, a po co to wszystko?” Potem usiadł na kamieniu w lesie, zażył magiczne rośliny lub grzyby, i doznał olśnienia. Teraz już nie uganiał się za odrzucającymi go paniami, wolącymi muskularnych i testosteronowych myśliwych, których w plemieniu była mniejszość.

Ezoteryka a codzienna krzątanina
On zbierał różne rośliny, i magiczne, i trujące i lecznicze, więc został tolerowanym, wioskowym dziwakiem. A za pannami uganiali się Ci, którzy byli sfrustrowani nadmiarem testosteronu i tym samym nieszczęśliwi. Chcieli ukoić swój ból w miłości i keksie*, które są złudną zapłatą i złudną zachętą tego świata. Ale o tym dowiedzą się dopiero na starość, gdy będą wykończeni codzienną krzątaniną.
A wioskowy dziwak i leśny włóczykij umrze w spokoju, przekazując wiedzę młodszemu od siebie człowiekowi. Jednak nie przekaże swoich genów dalej.

Gnostyk nie przekaże swoich genów dalej
Kolejnym argumentem jest też to, że to, co dobre, uzyskuje się przez pracę, wkład sił, odnawianie sobie czegoś, samodyscyplinę i ogólne ogarnięcie. To nic innego, jak jeden z matematyczno numerycznych algorytmów. Prawo przyczyny i skutku. To, co się daje innym, wraca, ale w bardzo różnych formach i w różnym czasie. Z tym mam teraz trudność, bo świat kusi takimi przyjemnościami, kurde, a ja tu jestem domorosłym filozofem i gnostykiem.
Czynienie dobrostanu wszędzie wokół, w miarę potrzeb i możliwości, wymaga nakładu sił i daje spokoju ducha, i przyciąga pozytywne wydarzenia. Ale co zrobić, gdy sił czasami brakuje, a do względnego życia stawiają Cię antydepresanty, medycyna naturalna i szot kofeinowy? I bądź tu chłopie mądry. 😀
❗ Jeśli to, co publikuję i demaskuję ma dla Ciebie wartość – wesprzyj mnie. Warto wspierać niezależne słowo, szczególnie w dzisiejszych czasach! Bo toczymy nierówna walkę z mediami głównego ścieku, które mają milionowe dochody. Patrz poniżej:
1️⃣ Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Adam, tytułem: darowizna
Bic/Swift: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
2️⃣ Blik na nr telefonu: 886 489 463
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal: [Kliknij tu]



Dodaj komentarz