Moje profile – jest tam więcej materiałów:

Dołącz do 1 843 innych subskrybentów
TRZASKOWSKI i MEGA AFERA WYBORCZA!

Obca ingerencja w wybory i wtopa Trzaskowskiego!

Witamy Banany: Czy Rafał Trzaskowski właśnie wpakował się w najgłośniejszą aferę wyborczą dekady? Szanowni Państwo…. Gdyby George Orwell żył dziś i miał profil na Fejsie, pewnie sam by zemdlał na wieść o tym, co wyprawia się pod naszymi nosami. Otóż w biały dzień, przy blasku kamer, eurodotacji i tęczowych flag, kampania Rafała Trzaskowskiego – króla warszawskiej chlewni politycznej – została uwikłana w potężne podejrzenia o nielegalne finansowanie z zagranicy. I nie, to nie są domysły z jakiejś grupki spiskowej z FB. To twarde dane, które podają… media głównego nurtu. Tak, te same, które zazwyczaj przykrywają niewygodne tematy jak stary dywan z PRL-u.

Mój poprzedni artykuł o nielegalnym finansowaniu kampanii Rafała Trzaskowskiego znajduje się TUTAJ [KLIKNIJ] Ogólnie jest tego cała masa, bo materiały popierające dupiarza są czasami finansowane przez prywatnych biznesmenów. Jest to szara strefa poza oficjalnymi danymi finansowymi komitetów wyborczych. W końcu Trzaskowski i cała Koalicja Obywatelska to partia elit, biznesu, kolesi, celebrytów, i tej całej chlewni zwanej nie wiadomo czemu śmietanką.

Część I: Operacja „Demokracja po naszemu”

Na pierwszy rzut oka wyglądało to niewinnie. Ot, kilka reklam na Facebooku. Kilka tysięcy złotych. Kilku młodych ludzi mówiących „Trzaskowski to nadzieja!”. Ale szybko okazało się, że te reklamy nie pochodziły z jego oficjalnego sztabu, tylko z dziwnie powiązanych fundacji i anonimowych stron. Mowa tu o kontach takich jak „Wiesz Jak Nie Jest” oraz „Stół Dorosłych” – które, niczym ninja PR-u, atakowały jego przeciwników i promowały jego wizerunek jako ratującego ojczyznę z rąk „faszystów, populistów i memiarzy”.

Pikanterii dodaje fakt, że według raportu NASK, te reklamy mogły być finansowane z zagranicy, a więc wbrew przepisom Kodeksu Wyborczego. Koszt kampanii szacowany jest na 420 tysięcy złotych. Niby drobne w budżecie Warszawy (gdzie nawet tramwaj czy srocz kosztuje jak lot w kosmos), ale jednak… nielegalne pieniądze w kampanii prezydenckiej to nie przelewki.

Zobacz też: Dlaczego nie zagłosuję na Trzaskowskiego?


Część II: Sztab Trzaskowskiego udaje Greka

Gdy tylko afera zaczęła się rozkręcać, sztab Trzaskowskiego zareagował klasycznie: „to nie my, to nie nasze, my nic nie wiemy, to kosmici i w ogóle spisek memiarzy!”. Sam Rafał, przywdziewając swoją najczystszą maskę niewinności i zapachu perfum Diora, stwierdził, że jego kampania jest w pełni legalna i nie ma pojęcia, kto puszcza te reklamy. Mhm, jasne. Przypomina to tłumaczenia polityków III RP: „Nie wiedziałem, że pieniądze leżały w kopercie” albo „To nie ja dzwoniłem z tego telefonu”.

Tymczasem PiS grzmi – tym razem słusznie – że mamy do czynienia z jawnie nielegalnym wpływem na wybory. A Koalicja Obywatelska? Zamiast zażądać wyjaśnień – nabiera wody w usta i udaje, że to „atak polityczny”. Jak zawsze.

W sprawę zamieszana jest także fundacja Akcja Demokracja, która – jak się okazuje – miała związki z produkcją spotów. Fundacja najpierw wszystkiego się wyparła, po czym dodała, że „to może wolontariusze, ale na własną rękę, my nic nie wiemy, nie znamy ich, nie pamiętamy”.

Szanowni Państwo, to już nie jest polityka. To kabaret w stylu Monty Pythona skrzyżowany z instrukcją obsługi pralni pieniędzy.


Część III: Państwo z dykty – made in Bruksela

NASK, czyli rządowa sieć analizująca dezinformację, zgłosiła sprawę do ABW. I bardzo dobrze – choć znając nasze służby, jedyne co się stanie, to napisanie raportu, który potem trafi do sejfika i już nigdy nie ujrzy światła dziennego. Tymczasem wyborcy nadal karmieni są iluzją, że „demokracja działa”, „wybory są uczciwe” i że „niezależne organizacje” działają z czystej miłości do kraju. Ale czy naprawdę wierzycie, że przypadkiem pojawia się 420 tysięcy złotych, przypadkiem z zagranicy, przypadkiem promujących jednego konkretnego kandydata?

Afera wokół Trzaskowskiego to tylko wierzchołek góry lodowej. W rzeczywistości mamy do czynienia z globalistyczną inżynierią wyborczą, w której zachodnie fundusze, fundacje i think-tanki mieszają się z medialną propagandą, by wykreować „właściwego” kandydata – czyli takiego, który będzie potulny wobec Brukseli, Berlina i amerykańskich Demokratów, a suwerenność Polski zamknie w szafce na kłódkę.

Nie wiemy jeszcze, jak zakończy się ta sprawa. Może znowu „nic się nie stało”. Może ktoś „przeprosi i poprawi procedury”. Ale my, obywatele, musimy zadać sobie jedno pytanie: czy chcemy być tylko statystami w spektaklu o nazwie „Wolne Wybory”, którego scenariusz pisany jest gdzieś daleko, poza naszym krajem? Bo jeśli nie… to czas zdjąć różowe okulary i wyjąć głowę z dupy. Trwa wojna informacyjna, wojna o duszę tej ziemi. A na froncie nie ma miejsca dla naiwnych. Żarty się skończyły.


Jeśli chcesz więcej takich treści, wesprzyj niezależne media. Każda darowizna to cios w propagandę i krok w stronę wolności. Dostępne opcje wsparcia poniżej:

➡️ NR KONTA: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
➡️ BLIK: 886 489 463
➡️ BUY COFFE: [Kliknij tu]
➡️ PAYPAL: [Kliknij tu]


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury – Niezależne Media

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury - Niezależne Media

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej