Moje profile – jest tam więcej materiałów:

Dołącz do 1 980 innych subskrybentów
LATO PACHNIAŁO SŁOŃCEM, DZIŚ LISTOPADEM

Lato kiedyś pachniało słońcem. Dziś śmierdzi ono listopadem

Nadesłane:

„Okej, ja wszystko rozumiem. Naprawdę. Zmiany klimatu, globalne ocieplenie, nowe normy, statystyki, anomalie – człowiek się nasłucha, naczyta i niby wie, o co chodzi. Tylko że potem wychodzi na dwór w lipcu, zakłada bluzę, bo wiatr zimny jak w październiku, i zaczyna się zastanawiać, gdzie to nasze lato właściwie poszło. I nie chodzi mi o żadne tęskne wspomnienia z młodości, tylko o zwykłą, zdrową ciekawość: dlaczego oficjalne dane tak często nie pokrywają się z tym, co czujemy na własnej skórze?

Bo kiedyś – i mówię to z pełnym przekonaniem – lato było po prostu latem. Ciepłe, słoneczne, stabilne. Człowiek mógł zaplanować wyjazd pod namiot i nie sprawdzać pięć razy dziennie prognozy pogody. Dni z temperaturą 25 stopni i wyżej nie były żadnym luksusem, tylko normą. Jasne, zdarzały się ulewy, bywało, że przez kilka dni wiało i lało – ale to był przerywnik. Po burzy znowu wychodziło słońce i człowiek wiedział, że można iść na rower, nad rzekę, czy po prostu usiąść z kolegami na ławce i gadać do późna, bo wieczór był ciepły i pachniał wakacjami.

Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:


Kilka słonecznych dni? Ale fart!

Dzisiaj, jeśli w lipcu trafi się kilka słonecznych dni pod rząd, to traktujemy to jak dar z nieba. Meteorolodzy mówią, że lato jest „w normie”, że wszystko się zgadza z danymi. Tyle że statystyki to jedno, a odbiór pogody – drugie. Bo jak mam uwierzyć, że „tak zawsze było”, skoro pamiętam coś zupełnie innego?

Może problem w tym, że dawniej nikt nie analizował każdego stopnia, każdego porywu wiatru. Nie było aplikacji, które na bieżąco przypominały, że „dziś anomalia termiczna +1,7°C względem normy 1991–2020”. Było po prostu lato. Człowiek nie myślał o trendach klimatycznych – myślał o tym, czy woda w jeziorze już ciepła, czy jeszcze nie. A dziś? Zanim zdążymy się rozebrać do kąpielówek, już słyszymy, że „tak gorąco być nie powinno”, bo norma przewiduje co innego.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Odnoszę wrażenie, że ocenianie lata i normalnych ciepłych dni, jakie przecież powinny być normą, przy pomocy obecnych statystyk wygląda trochę jak pomiar długości ulicy w mieście miarą krawiecką i stwierdzenie, że ulica jest za długa – czyli anomalia – bo nie da się jej zmierzyć. To nie ulica jest za długa, tylko narzędzie nieadekwatne. Tak samo z pogodą – może to nie lato się zepsuło, tylko nasze kryteria pomiaru przestały pasować do rzeczywistości.

Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:


Statystyki naukowców a życie realne

Czytając te statystyki podawane przez naukowców mam wrażenie, jakbym poszedł do sklepu meblowego i chciał kupić stół o długości 2 metrów, tymczasem sprzedawca miałby tylko stoły 1-metrowe i wciskałby mi kit, że to są normalne stoły 2-metrowe, żeby je sprzedać. Tymczasem odróżnić stół 2-metrowy od 1-metrowego można gołym okiem, niepotrzebne do tego są żadne miary czy przyrządy. I bez mierzenia, widać, że sprzedawcą kłamie.I tak samo gołym okiem ewentualnie zwykłym termometrem można stwierdzić, że z pogodą ostatnio jest coś nie tak, a meteorolodzy tak jakby wciskali nam kit, że zimnica latem jest normalna, tak jak ten sprzedawca, że stół 1-metrowy to stół 2-metrowy, a tymczasem widać gołym okiem, że ten stół jest o połowę krótszy.

Nie twierdzę, że klimat się nie zmienia – owszem, zmienia się. Ale coś w tym całym „pomiarowym” podejściu do lata zatraciliśmy. Może to nasza percepcja się przestawiła, może pogoda faktycznie bardziej się chwieje – zresztą, pewnie jedno i drugie. W PRL-u też bywały zimne lipce, ale nikt nie robił z tego katastrofy. Po prostu czekało się na powrót słońca. I ono zawsze wracało.

Normy i anomalie wczoraj i dziś

Dziś, gdy czytam o „normach” i „anomaliach”, odnoszę wrażenie, że te same dni, które kiedyś uznalibyśmy za piękne, dziś byłyby traktowane jak coś niepokojącego. Jakby radość z ciepła musiała mieć przypis: „uwaga, klimat się ociepla”. A przecież wtedy, w tamtych latach 70. czy 80., też bywało gorąco. Czasem 30 stopni, czasem 32 – tylko że nikt nie mierzył tego z taką powagą. Ludzie po prostu cieszyli się słońcem.

Bo ja, kiedy myślę o lecie, to nie widzę wykresów. Widzę słońce, rower, zapach lasu i ciepło asfaltu pod nogami. I wcale nie chcę, żeby ktoś mi tłumaczył, że to tylko „subiektywne odczucie”. Bo może właśnie w tym odczuciu kryje się cała prawda o dawnych latach – i o nas samych.”

(Koniec cytatu. Nadesłał: Robert Kazimierz). Polecam też:


Poniżej: dwa artykuły o tym, jak oszukują klimatyści:



Zapraszam do działania!

Czasem mam wrażenie, że to, co robię — piszę, myślę, wędruję z elektronicznym notatnikiem, z geo-dzienniczkiem — jest punktem oporu przeciwko czymś, co chcą nam narzucić. To brudna wojna o przestrzeń do myślenia, o prawo do głosu i o prawo do bycia sobą. Ja nie krzyczę głośniej — ja próbuję przypomnieć, że są sprawy warte uwagi i że ktoś musi je powiedzieć na głos.

Jeśli chcesz, żeby ten głos dalej istniał — wesprzyj mnie. Twoja darowizna nie idzie na show, idzie na niezależność: na czas, na analizy, na wyjścia w teren i na prawdę, której mainstream często wcale nie chce słuchać. Nawet drobna wpłata to sygnał: jesteśmy razem, nie damy się zagłuszyć. Jeżeli cenisz to, co robię — kliknij poniżej i wpłać. Dziękuję za każdy gest — za każdy złoty, za każdą udostępnioną myśl. Razem możemy przetrwać tę brudną wojnę z obojętnością i bylejakością.

1️⃣ Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
2️⃣ Blik na nr telefonu: 886 489 463
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal: [Kliknij tu]


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury – Niezależne Media

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

  1. Mówił też ostatnio, że antychryst jest tuż tuż. I że nie będzie pochodził od kobiety. Ale potem dodał, że „antychryst…

  2. Wpłata dopiero po świętach, bo niezależne media warte są każdego grosza. Wszystkiego najlepszego z okazji nadchodzących świąt.

  3. Walka jeszcze nie skończona- rząd będzie apelować, bo mu nie uśmiecha się płacić z kieszeni Polaków, bo wybory itd. A…


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury - Niezależne Media

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej