CLEAR SKIES ACT: wojna o niebo. Geoinżynieria i nowy etap wojny z ludzkością
16 września 2025 roku w amerykańskim Kongresie odbyło się posiedzenie komisji, które może okazać się jednym z najważniejszych w historii współczesnego świata. Dyskutowano tam nad projektem ustawy Clear Sky Act – propozycją federalnego zakazu geoinżynierii i modyfikacji pogody. Dla jednych – to triumf rozsądku. Dla innych – kolejny spektakl dla uśpionych mas, mający sprawić wrażenie, że ktoś „tam na górze” jeszcze nad czymś panuje.
Ale ja pytam: czy naprawdę można „zatrzymać” coś, co już od dawna jest w toku?
„Niebo to infrastruktura wojskowa”
Od dziesięcioleci agencje rządowe i korporacje prywatne eksperymentują z manipulacją atmosferą. Zasiewanie chmur, rozpylanie aerozoli, tzw. inżynieria słoneczna – wszystko to oficjalnie ma na celu „walkę z globalnym ociepleniem”. Nieoficjalnie – to kolejny etap eksperymentu na całej ludzkości. W raporcie GAO (Government Accountability Office) przyznano, że efektywność modyfikacji pogody jest trudna do ocenienia, a skutki zdrowotne – w zasadzie nieznane. Naukowcy otwarcie mówią o eksperymentach typu:
Stratospheric Aerosol Injection (SAI) – rozpylanie cząstek siarki w stratosferze, by odbijały promienie słoneczne.
Marine Cloud Brightening (MCB) – „wybielanie” chmur nad oceanami, by odbijały więcej światła.
Brzmi naukowo? A teraz pomyśl – kto ma dostęp do tej technologii? Kto decyduje, kiedy i nad jakim krajem uruchamiają ten proces? I wreszcie – kto bierze odpowiedzialność, gdy zmienią się kierunki opadów, gdy regiony rolnicze zostaną wysuszone, a inne zatopione? To nie jest już nauka. To nowy rodzaj wojny hybrydowej – prowadzonej nie karabinami, lecz cząstkami aerozolu. Cicha wojna o wodę, o światło, o cykle natury.
Kongres mówi o zakazie. A w tle – gra o miliardy
W dniu przesłuchania kongresowego część polityków, w tym Marjorie Taylor Greene, mówiła o konieczności wprowadzenia zakazu geoinżynierii. Przypominała dawne projekty: Operację Stormfury, podczas której próbowano sterować huraganami. Operację Popeye w Wietnamie – deszcze monsunowe użyte jako broń. A także eksperymenty w St. Louis, gdzie rozpylano w atmosferze cząstki tlenku cynku nad ludźmi. Z kolei druga strona sali – „rozsądni naukowcy” i „specjaliści od komunikacji” – zarzucali, że Greene „szerzy teorie spiskowe”. Bo dziś każdy, kto zadaje pytania, jest natychmiast unieważniany (tzw cancel culture).
I tak oto system znowu gra w dobrze znaną grę: -Oni kłamią, by chronić swoje laboratoria. -My jesteśmy szaleni, bo patrzymy w niebo zbyt uważnie.
Wystarczy wyjść z miasta, spojrzeć w niebo i zobaczyć, jak powietrze już nie jest tym, czym było. Niebo lat 90. – błękitne, przejrzyste, głębokie. Niebo XXI wieku – mleczne, zamglone, z rozciągniętymi smugami, które nie znikają po minucie jak dawniej. Czy to tylko przypadek? Czy to „inny skład paliwa”? Czy to fragment większego planu, który wymaga, byśmy byli trochę mniej przytomni, trochę bardziej otępiali, trochę mniej zdolni do sprzeciwu? Bo pamiętaj: świadomość to tlen. A gdy zabraknie czystego tlenu – gaśnie też zdolność do widzenia prawdy, mówiąc delikatnie.
Dalszy ciąg poniżej. A tu na zdjęciach – to naturalne czy sztuczne chmurki!? Tzw „Chmury końca świata” w obiektywie Jarka Kefira. Jeśli chcesz powiększyć zdjęcie, po prostu kliknij na nie:
Czy nauka naprawdę „nie wie”?
Oficjalnie – nie prowadzi się masowych programów geoinżynieryjnych. Nieoficjalnie – w raportach można znaleźć zapisy o „prywatnych eksperymentach” nad oceanami, o planowanych testach „Marine Cloud Brightening”, o wstrzymanych projektach, które jednak nigdy nie zostały w pełni zakończone. To język biurokratów: „nie prowadzimy w tej chwili żadnych programów”. Czyli: prowadziliśmy, planujemy, wrócimy. Tak działa ten świat. Najpierw mówią: „to teoria spiskowa”. Potem: „to ciekawy pomysł naukowy”. A na końcu: „to już od dawna jest w zastosowaniu na całym świecie, tylko po cichu.”
Geoinżynieria nie jest już futurystycznym marzeniem. To gigantyczny przemysł, na styku wojska, korporacji technologicznych, fundacji klimatycznych i ośrodków badawczych. Mówią o „ratowaniu planety” – ale każde takie „ratowanie” wymaga globalnego przyzwolenia na kontrolę atmosfery. A kto kontroluje atmosferę, ten kontroluje rolnictwo, gospodarkę, wodę, a w końcu – ludzkość. Nie potrzeba już wojen o ropę. Wystarczy zablokować chmury nad regionem, gdzie dojrzewają plony. Wystarczy wywołać suszę – i już wiesz, kto naprawdę rządzi światem.
Projekt Clear Sky Act wydaje się szlachetny – zakaz wszelkich form manipulacji pogodą i klimatem. Ale historia uczy, że żadne prawo nie powstrzyma tego, co już dawno jest w użyciu. Nie zatrzymają się tylko dlatego, że podpisano ustawę. Nie zatrzymają się, bo to za duży biznes, za duży wpływ, za dużo tajemnic. Nie zatrzymasz tej machiny, dopóki ludzie nie zrozumieją, że prawdziwa walka nie toczy się w mediach – tylko w atmosferze. Czyli mówiąc po nowoczesnemu: w chmurze. Że powietrze, którym oddychasz, jest częścią globalnej rozgrywki.
To już nie tylko walka o ziemię i surowce – to walka o samo niebo.
My wciąż tu jesteśmy – garstka tych, którzy nie zapomnieli patrzeć w górę. Którzy wiedzą, że każda kropla deszczu i każdy powiew wiatru mają w sobie coś więcej niż meteorologię. Że kiedy zaczynasz dostrzegać mgłę, w której się dusisz, zaczynasz widzieć także mgłę duchową – tę, która otacza twoje serce, twój umysł, twoją wolę. I dlatego piszę o tym, choć wiem, że nazwą mnie szaleńcem. Bo wolałbym być obłąkańcem, który widzi niby zabójczą mgłę, niż ślepym, który oddycha trucizną i mówi: „wszystko jest dobrze”.
Kiedyś wojny toczyły się o granice. Dziś wojna toczy się o to, co możesz jeszcze zobaczyć i w co masz prawo wierzyć. Czyli i mental, świadomość, ludzkie dusze. Ziemia, woda, powietrze – wszystko staje się polem bitwy, na którym walczą bogowie technologii i demony pieniądza. A my – między jednym oddechem a drugim – wciąż szukamy tego, co prawdziwe. Nie potrzebujemy dowodów. Wystarczy intuicja, która mówi:
coś jest nie tak z tym niebem. coś jest nie tak z tym światem. Ten system nie jest systemem dobrym i sprawiedliwym.
I to wystarczy, by nie dać się uśpić. Pamiętam czasy, gdy błękit nieba był błękitem. Nie był „projektem”. Nie był „platformą”. Nie był „infrastrukturą klimatyczną”.Był po prostu – błękitem. Prawdziwym, wolnym, oddechem Boga. I może właśnie o to chodzi – byśmy już nigdy nie zobaczyli takiego błękitu. Bo kto pamięta, czym jest prawdziwe niebo – ten nie zgodzi się na niebo sztuczne i ciągle zasrane tym białym świństwem.
Jarek Kefir
Zapraszam do działania!
🔥 Czasem mam wrażenie, że to, co robię — piszę, myślę, wędruję z elektronicznym notatnikiem, z geo-dzienniczkiem — jest punktem oporu przeciwko czymś, co chcą nam narzucić. To brudna wojna o przestrzeń do myślenia, o prawo do głosu i o prawo do bycia sobą. Ja nie krzyczę głośniej — ja próbuję przypomnieć, że są sprawy warte uwagi i że ktoś musi je powiedzieć na głos.
Jeśli chcesz, żeby ten głos dalej istniał — wesprzyj mnie. Twoja darowizna nie idzie na show, idzie na niezależność: na czas, na analizy, na wyjścia w teren i na prawdę, której mainstream często wcale nie chce słuchać. Nawet drobna wpłata to sygnał: jesteśmy razem, nie damy się zagłuszyć. Jeżeli cenisz to, co robię — kliknij poniżej i wpłać. Dziękuję za każdy gest — za każdy złoty, za każdą udostępnioną myśl. Razem możemy przetrwać tę brudną wojnę z obojętnością i bylejakością.
1️⃣ Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350 2️⃣ Blik na nr telefonu: 886 489 463 3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu] 4️⃣ Przez PayPal: [Kliknij tu]
Artykuły na temat geoinżynierii i szaleństw pogodowych:
Pogoda ciągle negatywnie zaskakuje, czyli jesień 2025
Już myślałem, że wraz z nastaniem jesieni, po ciepłych 10 dniach września, będę mógł dać sobie spokój z pisaniem o pogodzie i klimacie. Ale nie! Pogoda szaleje, co widać na pierwszy rzut oka, a on znowu pisze i pisze o tych chmurach!
Witajcie w moim geo-dzienniczku, w którym dokumentuję tegoroczne anomalie pogodowo-klimatyczne i nie tylko. Jest 2 dzień października, rok 2025 – proszę państwa, ten pamiętny „rok bez lata.” Jaka czeka nas pora zimna (bo nie można już mówić o zimie jako takiej, trzeba pisać o porze zimowej i porze chłodnej).
Próbkę tego mogliśmy już poczuć na przełomie 28, 29 i 30 września 2025, gdy temperatura spadła do poziomu listopada. I to nagle i zupełnie niespodziewanie, w ciągu zaledwie półtorej doby. Człowiek aż doznał szoku i nie mógł się do tej zmiany oswoić, zaadaptować. Od nijakiego lata z kilkoma ciepłymi dniami we wrześniu, od razu przeszliśmy do listopadowej zimnicy i „pizgawicy.”
Oczywiście, klimatyści już wykorzystali te nieliczne, wrześniowe ciepłe dni po to, by ogłosić, że średnia temperatura września była większa od średniej wieloletniej. Oni mają różne sposoby na to, by z troszkę pogodniejszego okresu zrobić miesiąc cieplejszy niż średnia. Niby termometr pokazuje co pokazuje, a matematyka nie kłamie – ale istnieją różne sposoby, by wyniki pomiarów temperatury (i innych badań naukowych), naginać do różnie postawionych tez. Bo zadam Ci pytanie: odróżniasz średnią arytmetyczną od tzw mediany, która też jest średnią, ale inaczej liczoną?
A to ledwie podstawy podstaw jeśli chodzi o środki manipulacji. Owszem, nie można zmusić termometru w upalnym lecie, by pokazywał minus 40 stopni. Ale to, co pokazują różne termometry, da się już kreatywnie interpretować, na swoją korzyść. A październik mamy zdecydowanie chłodniejszy, niż w ostatnich latach. Po złotej polskiej jesieni w październiku na razie nie ma śladu.
No właśnie – i tutaj dotykamy sedna. Ta jesień 2025 roku nie tylko różni się od poprzednich, ale wręcz wywraca nasze przyzwyczajenia do góry nogami. Kiedyś mogliśmy liczyć na ten złoty październik: liście spadające na chodniki w słońcu, ciepłe popołudnia, wino z jabłek czy śliwek. A dziś? Dziś jesień przypomina raczej karykaturę samej siebie – szarą, zimną, wiecznie mokrą i pozbawioną tego blasku, który wrył się w pamięć poprzednich pokoleń.
To nie jest już naturalny cykl, do którego przyzwyczaiła nas natura, tylko coś zupełnie innego – coś wymieszanego, poszarpanego, jakby pogoda była sterowana pilotem na podczerwień. Jeden dzień trochę spokojniejszy, drugi nagle lodowaty i depresyjny, a trzeci już zupełnie nieprzewidywalny. Człowiek zaczyna się zastanawiać – czy my jeszcze mamy do czynienia z normalnymi porami roku, czy to tylko iluzja, dekoracja trzymająca się na włosku?
Bo przecież jesień zawsze miała w sobie coś z magii, coś z przejścia – między życiem i śmiercią, między światłem a ciemnością. Tymczasem tegoroczna jesień tę magię zabrała, zostawiając tylko poczucie chłodu i kontynuację wkurzania się na zmanipulowaną pogodę. I tu nie chodzi tylko o pogodę – to jest metafora dla naszych czasów. Epoka, w której wszystko traci swoją dawną formę, rozmywa się w bezkształtną srakę, zmienia w coś dziwacznego i trudnego do ogarnięcia.
I dlatego właśnie dokumentuję to w moim geo-dzienniczku. Nie chodzi tylko o deszcz, wiatr i zimnicę – chodzi o całą tę epokę anomalii, w której żyjemy. Jesień 2025 to symbol: że nic już nie jest pewne, że nawet pory roku potrafią zawieść, a człowiek musi odnaleźć w sobie siłę, żeby przetrwać w świecie, który coraz bardziej przypomina eksperyment – czyjś, tylko nie nasz.
P.S. Dlaczego proszę Czytelników o wsparcie niezależnych mediów? Co do darowizn — krótko i jasno: Piszę te teksty jako niezależny twórca: research, analiza, łączenie kropek — wszystko to obok pracy na etacie i codziennych obowiązków. Nie proszę o jałmużnę — proponuję wymianę energii: daję Wam treści, które nie pojawiają się w mainstreamie; jeśli uważasz, że to ma wartość, możesz dorzucić cegiełkę. To realne wsparcie dla niezależnych mediów, które budujemy razem. Dane do darowizny (kto chce i może):
Słowem wstępu: Co z Tobą nie tak, człowieku, że nagle stałeś się fanem klimatu polarnego? Mała epoka lodowcowa puka do naszych drzwi, i to już od ładnych kilku lat. A konkretnie to od bardzo zimnego października 2020 i szczególnie od roku 2021. W tym roku pukanie słychać najgłośniej.
Nie wiem, jak zzombiałym trzeba być, by nie dostrzegać anomalnej pogody, szczególnie w tym roku, w którym pogodowo trwa ciągła jesień. Brakuje mi słów do różnego rodzaju influencerów-celebrytów pogodowo-klimatycznych. Czyli tych różnych meteo, od meteorologii. Oni uważają, że lato nie tylko mieści się w normie, lecz lipiec był o 0,1 stopnia cieplejszy od średniej.
Fani polarnej pogody – to jest …. dramat!
No to jest …. dramat, nagle stali się fanami polarnej pogody. A że mają wpływ na wielu ludzi, to nie jest to zbyt optymistyczne. Oni zresztą mają różne metody na podwyższenie tej średniej temperatury, ich ulubionego tematu. Potem wpisują w te swoje tabelki, że klimat się ociepla. Potem średnią z Polski (13 stopni), połączą ze średnią Senegalu (32 stopnie), i jeszcze jakiegoś Kurakao (31 stopni), i już im wyjdzie, że globalne ocieplenie ma miejsce.
A jaki jest sens tych wszystkich zabiegów? Jakiemu „panu” oni służą? Zapraszam do dyskusji. Dalsza część artykułu poniżej. Polecam też:
Klimatyczny skandal roku: to ma zdusić gospodarkę!
Skandal klimatyczny jakiego jeszcze nie było; odsłonięto machinę, która ma zdławić gospodarkę!
Czy wiesz, że najgłośniejsze badanie klimatyczne z 2024 roku okazało się jednym z największych naukowych skandali ostatnich lat? Instytut Badań nad Skutkami Zmian Klimatu w Poczdamie (PIK) wypuścił prognozę tak katastroficzną, że podchwyciły ją wszystkie media głównego ścieku. „Światowa gospodarka straci 19% dochodów do 2050 roku, nawet jeśli od dzisiaj zmniejszymy emisję CO2” – grzmieli profesorowie, a tytuły gazet pełne były apokaliptyki: „38 bilionów dolarów strat rocznie”. Nic, tylko zwinąć się w dywan, i zacząć powoli czołgać się w stronę smętarza.
Media wyły, banki centralne już ostrzyły zęby, a społeczeństwo dostało kolejnego straszaka na talerz. Ale czy ktoś zadał sobie trud, żeby sprawdzić kulisy tych całych „badań”? Okazało się, że naukowcy z Poczdamu są mocno spleceni z NGFS – siecią banków centralnych, która forsuje wizję świata bez wzrostu gospodarczego, w imię „walki z klimatem”. Te same fundacje, które finansują NGFS, wspierają także PIK. A więc mamy klasyczny mechanizm zamkniętego obiegu: oni piszą badania, oni je nagłaśniają, a potem… oni sami korzystają z ich „rezultatów”, by pchać dalej swoje agendy.
Czyli nie nauka, a ekonomiczno-polityczna gra, w której zwykły człowiek ma być pionkiem
Czterech recenzentów zgłosiło poważne błędy w metodologii. Wyniki były zbyt wysokie, oderwane od realiów, a logika – zwyczajnie dziurawa. I co zrobiła redakcja „Nature”? Zamiast odrzucić artykuł, przepchnęła go. Dzięki temu badanie stało się fundamentem do polityki klimatycznej OECD, Banku Światowego czy banków centralnych.
Dopiero po 15 miesiącach, gdy krytyka nie mogła być już dłużej ignorowana, „Nature” dopisało małą erratę i kilka komentarzy. Ale szkody zostały już wyrządzone. Media zdążyły zrobić swoje, politycy zdążyli rozdać karty. PIK, zamiast się wycofać, opublikował pre print poprawkowy. Niby lepszy, niby poprawiony, ale zdaniem ekspertów jeszcze bardziej zmanipulowany, tak, by pasował do z góry narzuconej tezy. To trochę tak, jakby złapanego oszusta wpuścić jeszcze raz do kasyna i pozwolić mu rozdawać karty.
Gospodarka jako ofiara – kto naprawdę stoi za kurtyną?
Kiedy my żyjemy w świecie realnych problemów: susze, powodzie, smog, niszczone ekosystemy – oni wypuszczają balonik strachu, który ma jeden cel: usprawiedliwić politykę deindustrializacji i osłabiania wzrostu gospodarczego. To nie jest walka o klimat. To walka o kontrolę nad gospodarką. O władzę, pieniądze i kierowanie całymi narodami w stronę „degrowth” – wizji świata, w którym mamy mniej, pracujemy mniej i… jesteśmy bardziej posłuszni.
Media sprzedały światu narrację o bilionach strat, a ludzie dostali kolejny powód do strachu. Badanie przepchnięto mimo błędów, bo pasowało do politycznej agendy. PIK i NGFS tworzą sieć powiązań finansowych i ideologicznych, której celem jest sterowanie gospodarką. „Nature” zachowało się jak tubą propagandową, a nie naukowym filtrem. Cała ta „nauka” to raczej religia strachu, a nie rzetelna analiza rzeczywistości.
To nie jest pierwszy taki skandal i nie ostatni. Ale każdy kolejny odsłania coraz wyraźniej kulisy tej wielkiej gry. I pokazuje, że klimat – prawdziwy, naturalny, żywiołowy – został wprzęgnięty w machinę ideologii i pieniędzy. A ofiarą tej gry nie będzie atmosfera, tylko my, zwykli ludzie.
❗ Tematyka geoinżynierii i chemtrails jest niechętnie podejmowana w mediach. Autorzy, którzy jednak to robią, spotykają się z różnymi przeszkodami – atakami trolli, spadkiem zasięgu, nękaniem przez tzw weryfikatorów informacji. Ja mimo wszystko mam odwagę to robić, ale na to swoją cenę. Jeśli chcesz wesprzeć moją pracę, by dać mi siłę do pisania na te i inne zakazane tematy, to patrz poniżej:
1️⃣ Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350 Dla Jarosław Adam, tytułem darowizna Bic/Swift: BIGBPLPWXXX IBAN: PL84116022020000000619355350
Strona jarek-kefir.art to niezależny portal publicystyczny Jarka Kefira, łączący geopolitykę, filozofię, gnostycyzm, alternatywne interpretacje współczesnych wydarzeń oraz odważne analizy świata elit. To miejsce, które nie powtarza mainstreamowych narracji — zamiast tego prowokuje, inspiruje, szokuje i zmusza do myślenia. Idealne dla osób szukających wolnej myśli, nieszablonowej refleksji i publicystyki pisanej z pasją, emocją i dużą świadomością procesów cywilizacyjnych.
⚠️ Proszę też o pilne wsparcie niezależnych mediów – moja sytuacja jest trudna. Darowizny są dobrowolne, a moje artykuły są dostępne za darmo i dla każdego, jednak wolność czytania wymaga wsparcia od tych Czytelników, którzy mogą i chcą:
moim skromnym zdaniem bierzesz małą dawkę bit D3 powinieneś ja podwoić, ja biorę codziennie 32000 iu a dzieci moje 16000
95% wszechświata składa się z ciemnej energii i materii. „Ciemnej” czyli niewyjaśnionej, niezbadanej, więc według astrofizyki poznaliśmy dopiero 5%, widzialnego…
Oglądam na yt Baldtv i ostatnio wrzucił wyjaśnienie tego zimna, tzn. Słońce ,,kichnęło,, i strumień wiru polarnego został przerwany, i…
Bodajże w latach 2015-2018 pan Bednarz i jedna z kobiet która bywała na filmach pana Janusza Zagorskiego z NTV mówili…
Kicia, ja mam takie samo wrażenie. Jak było zimno od początku stycznia, tak dalej jest zimno. Za oknem w środku…
Witam serdecznie,w kwestii relacji damsko-męskich oraz konsumpcjonizmu, chciałbym dorzucić 3 grosze na temat diamentów i srebra. Diamenty – wiadomo -…
W momencie kryzysu każdy działa instynktownie, ratując to, co dla niego najcenniejsze. Państwo ma swoje obowiązki, armia swoje procedury, a…
Napiszę krótko. Mam wrażenie, że oszukują z prognozą pogody. Było zimno, miało być cieplej, jest nadal zimno. Wydaje mi się,…
Nie uczyli i nie uczą ekonomii od podstawówki, to takie są efekty. Naród naiwny był, więc łatwo było nim sterować.…
Dzień dobry, wyskoczył dwa razy błąd i przyszedł komunikat na maila. Proszę sprawdzić, czy nie straciła pani pieniędzy, ja nie…
Dzień dobry, mam PayPal, tutaj jest link do niego: https://www.paypal.com/donate/?cmd=_s-xclick&hosted_button_id=QFQ8UFRVAKUCG
PANIE Jarku ,czy ma Pan paypal ? Bo jestem w USA i tak byłoby szybciej aby wysłać Panu pewną kwotę.…
No Sandro już wsiadł na statek, obiecali i obietnicy złożonej dopełnili. A inni, np Kicia Kocia, no cóż, wszystko płynie….
Chart to taki pies. A na blogu zrobiło się trochę nudno po tym, jak kosmici porwali w grudniu 2025 Sandro…
Test mocy, chartu ducha i ciała, woli przetrwania…INTELIGENTNEJ moralności….nie krzywdzić ludzi ani zwierząt….szkoły pozytywnej manipulacji i własnej indywidualnej autonomii i…
Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury - Niezależne Media
Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.
Dodaj komentarz