Nie boisz się prawdy. Boisz się tylko tego, że po jej poznaniu nic nie będzie takie samo
Od lat karmią Cię bajką, że świat jest prosty, że rządy działają dla twojego dobra, a instytucje międzynarodowe mają tylko jedną misję: „pokój i dobrobyt”. Jeśli jednak chociaż raz zajrzałeś w otchłań przecieków – tych prawdziwych, surowych, brutalnych jak zderzenie z betonem – to wiesz, że to wszystko to propagandowy puder przykrywający syf, na który nikt przy zdrowych zmysłach nie spojrzy bez wymiotów.
Przecieki rządowe, od WikiLeaks po nowsze, cicho wycofywane raporty, to jak chwila, w której zmieniasz kanał TV z kreskówki na transmisję z sali operacyjnej. Zero filtrów, zero PRu. Tylko krew, mechanika władzy i układy, o których zwykły człowiek nie ma prawa wiedzieć. A jednak ta wiedza wycieka. Bo system jest zbyt duży, zbyt zbiurokratyzowany, zbyt przeżarty własną pychą, by utrzymać kontrolę absolutną. I całe szczęście.
Imperium zawsze kłamie. Przecieki to dowody, nie teorie
Od lat propaganda mówi: „To teorie spiskowe,” „To fałszywki,” „To zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.” Ale wystarczy przypomnieć, co już wiemy dzięki ujawnionym dokumentom:
-programy masowej inwigilacji, o których rządy zarzekały się, że „nie istnieją”,
-tajne operacje destabilizacyjne prowadzone przez państwa, które oficjalnie głoszą pokój,
-porozumienia gospodarcze pisane w gabinetach, w których prawo jest tylko dekoracją,
-handel wpływami na skalę, przy której korupcja w małych państwach to piaskownica,
-tajne listy VIP-ów mających immunitet od w zasadzie wszystkiego – od podatków po ściganie.
To nie są fejki. To są dokumenty podpisane, opieczętowane i opublikowane dzięki ludziom, którzy zaryzykowali życie, zdrowie, więzienie. A najważniejsze jest coś jeszcze: żaden z tych przecieków nigdy nie został oficjalnie obalony. Zaprzeczano, że „kontekst”, że „nieuprawniona interpretacja”, ale nie temu, że to autentyk. Dlaczego? Bo wielkie imperia mają jedną zasadę: nigdy nie tłumacz się ze swoich zbrodni. Po prostu obróć wszystko w atak na tego, kto je ujawnił. No i jak czegoś nie ma w TV czy na Onecie, to to coś nie istnieje, prawda?
Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:
System karze tych, którzy ujawniają prawdę. To najpoważniejszy sygnał ostrzegawczy
Przyjrzyj się temu zjawisku: Nigdy, przenigdy nie ściga się sprawców ujawnionych nadużyć. Zawsze ściga się demaskatorów. To nie przypadek. To fundament konstrukcji, która ma utrzymać władzę pozornie demokratycznych systemów.
Edward Snowden: ukrywa się na wygnaniu. Julian Assange: dekadę życia w aresztach, ambasadach, izolatkach. Chelsea Manning: tortury psychiczne, próby złamania, nieludzkie warunki. Co ich łączy? Oni nie zrobili nic złego. Oni jedynie pokazali światu to, co władza robi potajemnie. A władza NIE toleruje oglądania jej od kulis. To jest zasada mafii: „Nie kara się za zdradę. Kara się za mówienie.” Kiedy jakiś polityk lub generał popełnia przestępstwo – zamieć pod dywan. Kiedy ujawnisz, co jest pod tym dywanem, trafisz do więzienia. Demokracja, prawda?.Oczywiście. Tak samo jak kasyno „jest sprawiedliwe”.
Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:
Czego tak naprawdę boją się rządy? Nie ludzi. Tylko świadomości mas
Wbrew pozorom rządy nie boją się rewolucji, protestów, karabinów ani wolnych mediów. One boją się, że zrozumiemy, że wszystkie wielkie systemy – polityczne, gospodarcze, finansowe – to nie święte struktury, ale improwizowane konstrukcje oparte na: tajnych układach, wymianie przysług, szantażu, kontroli informacji, warstwie propagandy. Od momentu upublicznienia przecieków zaczęło się pękanie fundamentów. Bo nagle miliony ludzi zobaczyły, że „wielka polityka” to nie tylko Machiavelli i tajne strategie, lecz też handel wpływami w stylu targowiska, gdzie walutą są ludzkie losy, wojny i budżety narodowe. Nagle okazało się, że:
-niektóre wojny „wybuchały” dlatego, że komuś zależało na surowcach,
-część zamachów była inspirowana lub wykorzystywana politycznie,
-negocjacje międzynarodowe pisano po cichu z korporacjami, nie z obywatelami,
-media brały informacje od wywiadów, a nie od dziennikarzy w terenie,
-a tzw „niezależni eksperci” byli sponsorowani przez struktury, o których nie mieliśmy wiedzy.
I to właśnie jest powód, dla którego każdy przeciek traktowany jest jak „zagrożenie bezpieczeństwa państwa”. Bo największym zagrożeniem dla systemu jest… prawda tym systemie.
Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:
Era post-przecieków: reset narracji i narastający chaos
Kiedyś było łatwo: Rząd coś robi, ludzie o tym nie wiedzą, temat zamknięty. Dziś: Rząd coś robi, ktoś wynosi pendrive, cały świat o tym wie, rząd panikuje, PR, kontrolowane dementi, powołanie komisji, raport, którego nikt nie czyta, kolejne przecieki…. Świat po pierwszych przeciekach nigdy nie wrócił do formatu sprzed nich. Władza zrozumiała, że musi modyfikować metody. Dlatego obserwujemy:
-jawne rozszerzanie uprawnień służb,
-penalizację ujawniania jakichkolwiek informacji „szkodzących wizerunkowi państwa”,
-wzrost cenzury w mediach społecznościowych,
-algorytmy tłumiące niewygodne tematy,
-wojny narracyjne,
-kampanie dezinformacyjne nakierowane na skompromitowanie przecieków.
Władza próbuje zakleić pęknięcia coraz grubszą taśmą. Ale taśma nie zatrzyma lawy..Bo ludzie już wiedzą. Nie wszyscy, ale wystarczająco wielu.
„Przecieki to chaos”? Nie. Przecieki to uzdrawianie świata
Często słyszymy: „Przecieki destabilizują państwo.” To najśmieszniejsza narracja w historii. Przecieki nie tworzą chaosu. Przecieki pokazują, że chaos był tam zawsze – tylko głęboko ukryty. To jak z lekarzem: Rentgen nie powoduje guza. Rentgen go ujawnia. Właśnie dlatego przecieki są potrzebne. Bo system nie ma w sobie mechanizmu samoregeneracji. System regeneruje się tylko wtedy, kiedy prawda wycieka na światło dzienne – niezależnie od tego, jak bardzo elity wyją z wściekłości.
Każda dekada przynosi nową falę ujawnień. I choć rządy próbują łatać system: zakazami, ściganiem demaskatorów, cenzurą, monitoringiem, „walką z dezinformacją”, to tak naprawdę budują gigantyczny reaktor ciśnieniowy. A reaktory mają to do siebie, że.… mogą spektakularnie wybuchnąć.
Nowe przecieki są tylko kwestią czasu. Nowi demaskatorzy już pracują w departamentach, w wywiadach, w działach analitycznych. Już widzą, co widzą. I prędzej czy później ktoś pęknie – bo prawda jest ciężarem, którego nie da się nosić przez całe życie. A wtedy świat znowu zobaczy, że demokracja ma dwa oblicza:
to oficjalne, sterylne, znane z konferencji prasowych…. i to prawdziwe, brudne, z odciskami palców służb specjalnych i politycznych oligarchów.
Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:
Dlaczego ludzie boją się prawdy? Bo prawda wymaga odwagi.
Ten artykuł to nie teoria spiskowa. To nie wyobraźnia. To nie literacka hiperbola. To opis świata, który odkryły przecieki z ostatnich dwóch dekad. Prawda nie jest wygodna, nie jest ładna, nie jest komfortowa. Ale jest JEDYNĄ drogą, która naprawdę wyzwala. Władza boi się prawdy, bo prawda odbiera jej świętość. .A ty boisz się prawdy, bo prawda odbiera ci iluzję bezpieczeństwa.
Ale dopiero w świecie bez iluzji człowiek staje się wolny. Zrozum jedno: Ziemia nie jest już miejscem, gdzie rządy i korporacje mogą robić co chcą bez konsekwencji. Era absolutnej tajemnicy się skończyła. Era wiedzy – zaczęła. I to jest największy powód strachu elit: one już nie rządzą w cieniu. Muszą liczyć się z tym, że każdy ruch może jutro znaleźć się w globalnej pamięci internetu. Że każdy układ może wyjść. Że każda rozmowa może zostać nagrana. Cywilizacja weszła w erę „czarnej skrzynki”. Nie ma powrotu.
❗ P.S. Proszę Was o wsparcie. Nie jako ktoś, kto żebrze, ale jako ktoś, kto walczy. Bo to właśnie dzięki Wam – nie korporacjom, nie politycznym sponsorom – mogę pisać prawdę bez kagańca i bez cenzury.
Moja sytuacja jest trudna, choć każdego dnia walczę, tworzę, analizuję, łączę kropki. Jestem prekariuszem – człowiekiem pracującym, który mimo trudów pracy zarabia grosze. Każdy tekst to godziny roboty, często nieopłaconej, bo darowizny raz są, raz ich nie ma. Rachunki jednak przychodzą zawsze, a system nie czeka, aż pisarz skończy artykuł. Ale każde Wasze wsparcie to tlen. To chwila oddechu pomiędzy jednym a drugim ciosem rzeczywistości. To możliwość publikowania częściej, szerzej, mocniej – bez strachu, że jutro nie starczy na rachunki.
To Wy pozwalacie mi utrzymać niezależność. To Wy sprawiacie, że mogę drążyć tematy, których inni nawet nie tkną. To Wy dajecie mi siłę, by dalej robić swoje, mimo że świat wariuje, a fałsz zalewa wszystko jak beton. W zamian daję Wam to, co bezcenne: treść bez filtrów, bez nacisków, bez strachu. Prawdę wypowiadaną ludzkim głosem, a nie PRowym bełkotem pisanym pod dyrektywy z góry. Wspierając mnie, wspieracie prawo do wolnej myśli, nie tylko dla mnie, ale i dla siebie. Jeśli czujecie, że moje treści mają dla Was wartość, proszę, pomóżcie mi dalej tworzyć.
Dane do wsparcia:
1️⃣ Przelew tradycyjny:
Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Odbiorca: Jarosław Kasperski
Tytuł: Darowizna
Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
2️⃣ Blik na nr telefonu: 886 489 463
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]



Dodaj komentarz