PRZECIEKI RZĄDOWE, KTÓRE ZMIENIŁY ŚWIAT

Nie boisz się prawdy. Boisz się tylko tego, że po jej poznaniu nic nie będzie takie samo

Od lat karmią Cię bajką, że świat jest prosty, że rządy działają dla twojego dobra, a instytucje międzynarodowe mają tylko jedną misję: „pokój i dobrobyt”. Jeśli jednak chociaż raz zajrzałeś w otchłań przecieków – tych prawdziwych, surowych, brutalnych jak zderzenie z betonem – to wiesz, że to wszystko to propagandowy puder przykrywający syf, na który nikt przy zdrowych zmysłach nie spojrzy bez wymiotów.

Przecieki rządowe, od WikiLeaks po nowsze, cicho wycofywane raporty, to jak chwila, w której zmieniasz kanał TV z kreskówki na transmisję z sali operacyjnej. Zero filtrów, zero PRu. Tylko krew, mechanika władzy i układy, o których zwykły człowiek nie ma prawa wiedzieć. A jednak ta wiedza wycieka. Bo system jest zbyt duży, zbyt zbiurokratyzowany, zbyt przeżarty własną pychą, by utrzymać kontrolę absolutną. I całe szczęście.

Imperium zawsze kłamie. Przecieki to dowody, nie teorie

Od lat propaganda mówi: „To teorie spiskowe,” „To fałszywki,” „To zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.” Ale wystarczy przypomnieć, co już wiemy dzięki ujawnionym dokumentom:

-programy masowej inwigilacji, o których rządy zarzekały się, że „nie istnieją”,
-tajne operacje destabilizacyjne prowadzone przez państwa, które oficjalnie głoszą pokój,
-porozumienia gospodarcze pisane w gabinetach, w których prawo jest tylko dekoracją,
-handel wpływami na skalę, przy której korupcja w małych państwach to piaskownica,
-tajne listy VIP-ów mających immunitet od w zasadzie wszystkiego – od podatków po ściganie.

To nie są fejki. To są dokumenty podpisane, opieczętowane i opublikowane dzięki ludziom, którzy zaryzykowali życie, zdrowie, więzienie. A najważniejsze jest coś jeszcze: żaden z tych przecieków nigdy nie został oficjalnie obalony. Zaprzeczano, że „kontekst”, że „nieuprawniona interpretacja”, ale nie temu, że to autentyk. Dlaczego? Bo wielkie imperia mają jedną zasadę: nigdy nie tłumacz się ze swoich zbrodni. Po prostu obróć wszystko w atak na tego, kto je ujawnił. No i jak czegoś nie ma w TV czy na Onecie, to to coś nie istnieje, prawda?

Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:

EPSTEIN: SIEĆ ZBRODNI, KTÓRA TRWA

Wyspa Epsteina: nowe dowody, nowe przecieki

Kiedy myśleliśmy, że historia Epsteina została już opowiedziana, zakopana i „wyjaśniona”, rzeczywistość znów wbiła nam szpilę. Przygotuj się, bo ten tekst sprawi, że kopara Ci opadnie do kolan, albo nawet niżej. Bo pojawiły się nowe dokumenty, nowe cyfrowe ślady, nowe finansowe strumienie, które prowadzą nie w stronę jednego człowieka – ale w stronę całego systemu. Tego systemu, którego nikt nigdy nie wybierał, a który wszyscy musimy znosić. Tego, gdzie pieniądze płyną szerokimi rzekami, ale prawda – cienkim, wysychającym strumieniem.

Epstein był tylko twarzą. Maską. Końcówką macki, która dziś wypełza spod ziemi, domagając się uwagi. A nowe dokumenty pokazują coś, o czym mówiłem od lat: że prawdziwa władza nie ginie razem z jednym człowiekiem. Ona się tylko przegrupowuje. Migruje. Zmienia formę. Jak wirus, który wszystko przenika, ale nigdy nie ginie.

JPMorgan Chase – jeden z najpotężniejszych banków świata – zgłasza ponad 4,700 podejrzanych przelewów, powiązanych z Epsteinem. W sumie: ponad miliard dolarów. To nie są drobne sumki. To są całe przepływy finansowej sieci, która była zbyt duża, by mieściła się w granicach prawa. A teraz najważniejsze.

W raportach SAR bank używa jednej kategorii, którą można spokojnie uznać za symbol tej epoki: human trafficking. Czyli handel ludźmi. Czyli rzecz, której istnienie powinniśmy oglądać tylko w horrorach – a nie w raportach największego banku świata. Ale to dopiero początek. Bo część tych przelewów szła do i z banków rosyjskich. Do instytucji, które od dawna funkcjonują w półmroku geopolityki. I nagle okazuje się, że Epstein nie był „amerykańskim fenomenem”. On był globalną strukturą, finansową pajęczyną oplatającą więcej kontynentów, niż ktokolwiek chciałby przyznać.

Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:

https://jarek-kefir.art/2025/04/15/wladza-i-pedofilia-powiazania-elit-18/


Już nie ukryją tego, kto bywał na wyspie Epsteina

Wycieki danych lokalizacyjnych od Near Intelligence to absolutny przełom. To nie są plotki o „listach pasażerów” czy „anonimowe zeznania”. To są cyfrowe ślady ponad 200 urządzeń mobilnych, które odwiedziły sławną Little St. James. I teraz najważniejsza rzecz: to nie tylko pokazuje kto był na wyspie, ale także skąd przyjechał, dokąd wrócił, jakie miał „typowe lokalizacje” – czyli: gdzie mieszkał, gdzie pracował, gdzie spał, z kim spotykał się na co dzień.

Każde urządzenie to cyfrowa opowieść o człowieku. A ta opowieść wreszcie zaczyna się odsłaniać. I w tym momencie dochodzimy do największego koszmaru tej historii: firma Near była powiązana z kontraktorami obronnymi. Co to oznacza? To oznacza, że dane o gościach Epsteina mogły krążyć w strukturach większych niż nam się wydawało. Że nie tylko banki, nie tylko miliarderzy, ale także potężne instytucje były gdzieś w pobliżu tej sieci. A to już nie jest skandal obyczajowy. To jest operacja – o zasięgu i celu, którego możemy tylko się domyślać. Leon Black. Glenn Dubin. Alan Dershowitz. Leslie Wexner. I wielu innych, którzy nie chcą, by pojawiali się w takich kontekstach.

Nowe dokumenty pokazują finansowe przepływy między nimi a Epsteinem. I nie – to nie są drobne przelewy. To są miliony, często ukrywane pod warstwami funduszy inwestycyjnych, fundacji, rachunków powierniczych. Senator Ron Wyden napisał wprost: wiele z tych transakcji może być podstawą do nowych śledztw. Czy będą? Jeśli historia nas czegoś nauczyła, to tego, że im wyżej władza, tym gęstsza mgła wokół prawdy. Ale mgła w końcu się rozwiewa. Zawsze się rozwiewa.

W Departamencie Skarbu istnieje pakiet dokumentów, który w ocenie senatora Wydena zawiera:

-ponad 1,1 miliarda USD wykrytych przepływów,
-pełną listę kont, przez które przepływały pieniądze Epsteina,
-powiązania z zagranicznymi bankami,
-i coś, co on nazywa „dowodami akcyjnymi”.

I co robi rząd USA? Trzyma to w szufladzie. To jest moment, kiedy trzeba zadać najpoważniejsze pytanie: Kogo chroni system? Ofiary, czy sprawców? Bo jeśli dokumenty, które mogą doprowadzić do nowych zarzutów, są ukrywane, to odpowiedź jest aż nazbyt oczywista.

Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:

https://jarek-kefir.art/2020/04/08/elity-pelne-pedofilow-i-zbrodniarzy-dowody/


Globalne centra finansowe w systemie Epsteina

Goldman Sachs, HSBC Switzerland. Te nazwy nie pojawiają się w kontekście „małych skandali”. To symbole światowej finansjery. I nagle okazuje się, że Epstein miał tam rachunki – i że niektóre z nich były aktywne jeszcze długo po jego pierwszym wyroku. To oznacza, że ludzie, którzy powinni być liderami przejrzystości, byli częścią układanki, w której przelewy, konta i „donacje” płynęły szerokimi strumieniami. A jeśli oni byli częścią układanki, to znaczy, że układanka była znacznie większa, niż opinia publiczna dopuszczała do świadomości.

To, co widzimy, to struktura, która nie zniknęła z jego śmiercią. Bo Epstein nie był „centrum”. On był narzędziem. Trybem w większym mechanizmie, który działa niezależnie od jednostek. To system, w którym: elity mają swoją zgniłą moralność, banki mają swoje procedury, instytucje mają swoje milczenie, a zwykli ludzie mają… tylko wściekłość i bezradność.

Ale właśnie dlatego prawda musi wychodzić na powierzchnię. I wychodzi. Powoli, kaprys po kaprysie, przeciek po przecieku. I to, co teraz widzimy, to tylko początek. Bo jeśli wyciekły dane lokalizacyjne. Jeśli ujawniono przelewy. Jeśli widać już część sieci. To znaczy, że ktoś zaczął pękać i sypać swoich pojebanych kumpli jak z rękawa. A kiedy system zaczyna pękać, prawda zawsze zaczyna wpełzać przez szczeliny.

Polecam też:

https://jarek-kefir.art/2019/07/10/elity-i-pedofilia-to-nie-teoria-spiskowa/


❗ Proszę Was o pilne wsparcie niezależnych mediów – bo to właśnie dzięki Wam, a nie dzięki korporacjom czy sponsorom z politycznymi powiązaniami, mogę pisać prawdę bez cenzury. Moja sytuacja jest obecnie trudna, mimo że wciąż pracuję. Jestem tzw prekariuszem (czyli pracujący, ale biedny). Każdy tekst, każda analiza, każdy materiał powstaje z pasji, z wewnętrznego imperatywu, by nie dać światu utonąć w kłamstwie i propagandzie. Ale niezależność kosztuje – i to dosłownie. To godziny pracy, które często nie przynoszą zysku, bo z darowiznami od Czytelników bywa różnie, to rachunki, które czekają, to codzienna walka o przetrwanie w systemie, który premiuje powierzchowność, a karze tych, którzy myślą samodzielnie.

Każda Wasza darowizna to coś więcej niż tylko wsparcie finansowe – to wspólny akt oporu wobec tej szarej, głupkowatej rzeczywistości. Dzięki Wam mogę częściej publikować, rozwijać nowe formy przekazu, sięgać głębiej w tematy, których inni boją się dotykać. W zamian otrzymujecie coś bezcennego: dostęp do autentycznej, nieprzekupnej treści, tworzonej przez człowieka, a nie przez redakcyjny kolektyw z dyrektywami z góry. Wspierając mnie, wspieracie własne prawo do wiedzy, do wolnej myśli, do światła w czasach informacyjnego mroku. Dlatego – jeśli czujecie, że to, co robię, ma dla Was wartość – proszę, pomóżcie mi nadal to robić. Patrz poniżej:

1️⃣ Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, tytułem: Darowizna

Dla wpłacających z zagranicy potrzebne są jeszcze te dane:

BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350

2️⃣ Blik na nr telefonu: 886 489 463

3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]

4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]

15 November 2025, 18:08 0 wzmacnia 0 ulubione

System karze tych, którzy ujawniają prawdę. To najpoważniejszy sygnał ostrzegawczy

Przyjrzyj się temu zjawisku: Nigdy, przenigdy nie ściga się sprawców ujawnionych nadużyć. Zawsze ściga się demaskatorów. To nie przypadek. To fundament konstrukcji, która ma utrzymać władzę pozornie demokratycznych systemów.

Edward Snowden: ukrywa się na wygnaniu. Julian Assange: dekadę życia w aresztach, ambasadach, izolatkach. Chelsea Manning: tortury psychiczne, próby złamania, nieludzkie warunki. Co ich łączy? Oni nie zrobili nic złego. Oni jedynie pokazali światu to, co władza robi potajemnie. A władza NIE toleruje oglądania jej od kulis. To jest zasada mafii: „Nie kara się za zdradę. Kara się za mówienie.” Kiedy jakiś polityk lub generał popełnia przestępstwo – zamieć pod dywan. Kiedy ujawnisz, co jest pod tym dywanem, trafisz do więzienia. Demokracja, prawda?.Oczywiście. Tak samo jak kasyno „jest sprawiedliwe”.

Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:


Czego tak naprawdę boją się rządy? Nie ludzi. Tylko świadomości mas

Wbrew pozorom rządy nie boją się rewolucji, protestów, karabinów ani wolnych mediów. One boją się, że zrozumiemy, że wszystkie wielkie systemy – polityczne, gospodarcze, finansowe – to nie święte struktury, ale improwizowane konstrukcje oparte na: tajnych układach, wymianie przysług, szantażu, kontroli informacji, warstwie propagandy. Od momentu upublicznienia przecieków zaczęło się pękanie fundamentów. Bo nagle miliony ludzi zobaczyły, że „wielka polityka” to nie tylko Machiavelli i tajne strategie, lecz też handel wpływami w stylu targowiska, gdzie walutą są ludzkie losy, wojny i budżety narodowe. Nagle okazało się, że:

-niektóre wojny „wybuchały” dlatego, że komuś zależało na surowcach,
-część zamachów była inspirowana lub wykorzystywana politycznie,
-negocjacje międzynarodowe pisano po cichu z korporacjami, nie z obywatelami,
-media brały informacje od wywiadów, a nie od dziennikarzy w terenie,
-a tzw „niezależni eksperci” byli sponsorowani przez struktury, o których nie mieliśmy wiedzy.

I to właśnie jest powód, dla którego każdy przeciek traktowany jest jak „zagrożenie bezpieczeństwa państwa”. Bo największym zagrożeniem dla systemu jest… prawda tym systemie.

Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:


Era post-przecieków: reset narracji i narastający chaos

Kiedyś było łatwo: Rząd coś robi, ludzie o tym nie wiedzą, temat zamknięty. Dziś: Rząd coś robi, ktoś wynosi pendrive, cały świat o tym wie, rząd panikuje, PR, kontrolowane dementi, powołanie komisji, raport, którego nikt nie czyta, kolejne przecieki…. Świat po pierwszych przeciekach nigdy nie wrócił do formatu sprzed nich. Władza zrozumiała, że musi modyfikować metody. Dlatego obserwujemy:

-jawne rozszerzanie uprawnień służb,
-penalizację ujawniania jakichkolwiek informacji „szkodzących wizerunkowi państwa”,
-wzrost cenzury w mediach społecznościowych,
-algorytmy tłumiące niewygodne tematy,
-wojny narracyjne,
-kampanie dezinformacyjne nakierowane na skompromitowanie przecieków.

Władza próbuje zakleić pęknięcia coraz grubszą taśmą. Ale taśma nie zatrzyma lawy..Bo ludzie już wiedzą. Nie wszyscy, ale wystarczająco wielu.

„Przecieki to chaos”? Nie. Przecieki to uzdrawianie świata

Często słyszymy: „Przecieki destabilizują państwo.” To najśmieszniejsza narracja w historii. Przecieki nie tworzą chaosu. Przecieki pokazują, że chaos był tam zawsze – tylko głęboko ukryty. To jak z lekarzem: Rentgen nie powoduje guza. Rentgen go ujawnia. Właśnie dlatego przecieki są potrzebne. Bo system nie ma w sobie mechanizmu samoregeneracji. System regeneruje się tylko wtedy, kiedy prawda wycieka na światło dzienne – niezależnie od tego, jak bardzo elity wyją z wściekłości.

Każda dekada przynosi nową falę ujawnień. I choć rządy próbują łatać system: zakazami, ściganiem demaskatorów, cenzurą, monitoringiem, „walką z dezinformacją”, to tak naprawdę budują gigantyczny reaktor ciśnieniowy. A reaktory mają to do siebie, że.… mogą spektakularnie wybuchnąć.

Nowe przecieki są tylko kwestią czasu. Nowi demaskatorzy już pracują w departamentach, w wywiadach, w działach analitycznych. Już widzą, co widzą. I prędzej czy później ktoś pęknie – bo prawda jest ciężarem, którego nie da się nosić przez całe życie. A wtedy świat znowu zobaczy, że demokracja ma dwa oblicza:
to oficjalne, sterylne, znane z konferencji prasowych…. i to prawdziwe, brudne, z odciskami palców służb specjalnych i politycznych oligarchów.

Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:


Dlaczego ludzie boją się prawdy? Bo prawda wymaga odwagi.

Ten artykuł to nie teoria spiskowa. To nie wyobraźnia. To nie literacka hiperbola. To opis świata, który odkryły przecieki z ostatnich dwóch dekad. Prawda nie jest wygodna, nie jest ładna, nie jest komfortowa. Ale jest JEDYNĄ drogą, która naprawdę wyzwala. Władza boi się prawdy, bo prawda odbiera jej świętość. .A ty boisz się prawdy, bo prawda odbiera ci iluzję bezpieczeństwa.

Ale dopiero w świecie bez iluzji człowiek staje się wolny. Zrozum jedno: Ziemia nie jest już miejscem, gdzie rządy i korporacje mogą robić co chcą bez konsekwencji. Era absolutnej tajemnicy się skończyła. Era wiedzy – zaczęła. I to jest największy powód strachu elit: one już nie rządzą w cieniu. Muszą liczyć się z tym, że każdy ruch może jutro znaleźć się w globalnej pamięci internetu. Że każdy układ może wyjść. Że każda rozmowa może zostać nagrana. Cywilizacja weszła w erę „czarnej skrzynki”. Nie ma powrotu.

❗ P.S. Proszę Was o wsparcie. Nie jako ktoś, kto żebrze, ale jako ktoś, kto walczy. Bo to właśnie dzięki Wam – nie korporacjom, nie politycznym sponsorom – mogę pisać prawdę bez kagańca i bez cenzury.

Moja sytuacja jest trudna, choć każdego dnia walczę, tworzę, analizuję, łączę kropki. Jestem prekariuszem – człowiekiem pracującym, który mimo trudów pracy zarabia grosze. Każdy tekst to godziny roboty, często nieopłaconej, bo darowizny raz są, raz ich nie ma. Rachunki jednak przychodzą zawsze, a system nie czeka, aż pisarz skończy artykuł. Ale każde Wasze wsparcie to tlen. To chwila oddechu pomiędzy jednym a drugim ciosem rzeczywistości. To możliwość publikowania częściej, szerzej, mocniej – bez strachu, że jutro nie starczy na rachunki.

To Wy pozwalacie mi utrzymać niezależność. To Wy sprawiacie, że mogę drążyć tematy, których inni nawet nie tkną. To Wy dajecie mi siłę, by dalej robić swoje, mimo że świat wariuje, a fałsz zalewa wszystko jak beton. W zamian daję Wam to, co bezcenne: treść bez filtrów, bez nacisków, bez strachu. Prawdę wypowiadaną ludzkim głosem, a nie PRowym bełkotem pisanym pod dyrektywy z góry. Wspierając mnie, wspieracie prawo do wolnej myśli, nie tylko dla mnie, ale i dla siebie. Jeśli czujecie, że moje treści mają dla Was wartość, proszę, pomóżcie mi dalej tworzyć.

Dane do wsparcia:

1️⃣ Przelew tradycyjny:
Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Odbiorca: Jarosław Kasperski
Tytuł: Darowizna

Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350

2️⃣ Blik na nr telefonu: 886 489 463
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury – Niezależne Media

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

4 odpowiedzi na „PRZECIEKI RZĄDOWE, KTÓRE ZMIENIŁY ŚWIAT”

  1. Awatar Shinobi
    Shinobi

    Podoba się treść. Thx

  2. Awatar oro47

    Witam, nie widzę innej możliwości, więc zapytam prywatnie tutaj.
    Chętnie reblogowałbym niektóre Twoje wpisy na swoim blogu na platformie wordpress.com, ale to nie wychodzi.
    Czy dlatego, że taka możliwość jest zablokowana przez Ciebie, a może Twój blog jest na wordpress.org i oba blogi się nie „żenią”, albo z innej przyczyny?
    Pozdrawiam!
    Leszek

    1. Awatar Jarek Kefir

      Ja jestem na WordPress com, zaraz ustawię opcję reblogowania.

      1. Awatar oro47

        Dziękuję, daj, proszę, znać tutaj, gdy to będzie gotowe

Dodaj komentarz

  1. oro47's awatar
  2. bulwers's awatar
  3. Shinobi's awatar
  4. Shinobi's awatar
  5. Shinobi's awatar
  6. Shinobi's awatar
  7. Shinobi's awatar
  8. Henry's awatar

    Corocznego święta pudrowania żydowskiego trupa na kościelny dzwon dla owiec i baranów, nie celebruję od wielu, wielu lat! Mimo, że…

  9. Katharos's awatar
  10. Katharos's awatar
  11. WS 666's awatar
  12. WS 666's awatar
  13. WS 666's awatar

    Ostrzegam. Już zaczyna się polowanie i wyciszanie niewygodnych informacji: https://wiadomosci.wp.pl/ujawniono-dane-12-latki-podejrzanej-o-zabojstwo-jest-ruch-prokuratury-7235297664281088a Prokuratura Jeleniej Góry bada ujawnienie danych 12-latki, która ma związek…

  14. Jarek Kefir's awatar
  15. Ewarde's awatar

Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury - Niezależne Media

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej