Dlaczego system jest tak dziurawy, czyli cele elit NWO
OTO CEL ELIT: nie reforma, nie postęp, nie „lepsze jutro”. Nie prawa mniejszości, ani inne tego typu bzdety pierdolety. Celem jest totalna destrukcja, powolna, metodyczna, hybrydowa, rozlana jak trucizna po całej tkance cywilizacji.
I to jest właśnie najbardziej perwersyjny element tej zgubnej układanki: oni wszystko robią tak, byś nie widział całości. Byś patrzył tylko na pojedyncze elementy, na drobne „usterki systemu” czy też na wyizolowane z całości podsystemy. Ale gdy zaczynasz łączyć kropki, patrzeć na system holistycznie , czyli całościowo, to prawdziwy obraz wjeżdża w Twoją świadomość jak bolid F1 pozbawiony hamulców. Czyli bez mydła, jak to mówią. Nagle okazuje się, że te same zasady rozkładu, te same prawa degeneracji rządzą szkołą, służbą zdrowia, gospodarką, nauką, rodziną, kulturą, a nawet ludzką psychiką. Tak naprawdę ich elementy – oddech Demiurga, można znaleźć w każdej dziedzinie życia, w każdym elemencie systemu. A taka struktura jest nazywana hologramem. Jedni tę „skazę” nazywają grzechem pierworodnym, inni rządami szatana nad Ziemią, jeszcze inni – niedoskonałościami konstrukcji materialnych.
Wszystko zaczyna wyglądać jak misternie zaprogramowany schemat chaosu i rozpierdolu, a nie jak suma niepowiązanych ze sobą przypadków.
Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:
Studium globalnego upadku systemowego 2.0, czyli poczynania i cele elit
W artykule, który jest zalinkowany wyżej, pisałem, że trwający już od dziesięcioleci kryzys ma charakter globalny i systemowy.
Czy to, co piszę, jest szalone? Oczywiście. W dzisiejszym świecie tylko szaleniec ma odwagę wyjść poza narzucone ramki percepcji. Tylko szaleniec powie, że świat jest symulacją, iluzją, hologramem świadomości, a społeczeństwo, ta wielka masa „Owiec Panurego” myli się w najbardziej elementarnych sprawach. Tylko szaleniec powie głośno, że nasza cywilizacja jest dopiero na poziomie „żłobka duchowo-technologicznego”. Wszyscy chodzą tu w pieluchach (ja też), ale próbują udawać, że mają poziom godny nagrody Nobla. I nagle pojawia się najważniejsze pytanie, które zadaje sobie każdy człowiek jeszcze mający resztki instynktu samozachowawczego:
„Skoro elity widzą, że ich reformy, pomysły, ustawy, pakiety klimatyczne i wielkie resetowe wizje prowadzą do ruin, chaosu i zapaści… to dlaczego robią je jeszcze gorliwiej? Dlaczego dokręcają śrubę, zamiast ją poluzować?” Odpowiedź jest brutalna jak strzał z Beretty kal. 9mm w skroń:
Bo ma być źle, bo chaos i wypaczenia, wszelkie łuku w systemie nie są błędem, są zaplanowane i są celem. Bo społeczeństwo dysfunkcyjne jest społeczeństwem bezradnym i bardziej podatnym na rządzenie nim.
Dalsza część artykułu poniżej. Polecam też:
Świat oparty na zaburzeniach i celowych błędach
Ich największym marzeniem jest stworzyć świat oparty na kontrolowanych zaburzeniach i wypaczeniach wszystkiego.
Ludzie mają być neurotyczni, zagubieni, rozdyskutowani, wkurwieni, przemęczeni, nieustannie pobudzeni bodźcami, a jednocześnie emocjonalnie wyprani jak szmata na deszczu. Mają bać się własnego cienia i równocześnie pragnąć, by rząd prowadził ich za rączkę, krok po kroku, decyzja po decyzji, od kołyski (przymusowe szczepienia, ang. mandatory enforced), aż do samego grobu. System nie ma działać. On ma wyglądać, jakby próbował działać i ciągle tak zupełnie przez przypadek „się psuł”. To programowany i zakładany upadek.
Myślisz, że skoro Ty i ja, zwykłe szare mrówki, widzimy, jak jakaś ustawa to bubel, jak dany pomysł gospodarczy to jawny sabotaż, jak zielony ład i inne „proekologiczne wizje” prowadzą do destrukcji przemysłu, energetyki, rolnictwa i całej gospodarki…
…to że oni tego nie wiedzą? Że ludzie obracający miliardami, ludzie mający dostęp do think-tanków, analiz, danych, sztucznych inteligencji, raportów strategicznych, lub wręcz agencji wywiadowczych ćwiczących zdolności paranormalne – są głupsi od nas? Że oni przypadkiem robią rzeczy, które zawsze kończą się tak samo: biedą, kryzysem, migracją, niepokojami, zapaścią i długiem?
Serio? Ciąg dalszy poniżej. Polecam też;
Elity robią to celowo. To plan
Oni wiedzą. I robią to celowo. Tak samo jak Jan Paweł II wiedział o tym, o czym wiedział, i nic z tym nie zrobił. Tak samo działa każdy, kto stoi wysoko i ma świadomość, że jego bezczynność jest też działaniem. To nie są żadne „niewinnie nietrafione pomysły”. To nie są „przypadkowe niefortunne decyzje polityczne”. To nie są „niezamierzone nieszczęśliwe zbiegi okoliczności”.
To jest plan systemowego upadku. Stadium globalnego upadku systemowego. I ten system ma być dokładnie tak popierdolony, jak jest. Bo właśnie taki jest cel: rozkurwienie stabilności, zdrowia, norm, tradycji, elementarnej logiki, poczucia bezpieczeństwa, identyfikacji z płcią, narodowością, rasą – słowem: wszystkiego. System ma się chwiać, ludzie mają być psychicznie rozbici, społeczeństwa mają żyć w permanentnym stanie nerwowego rozedrgania i wiecznego skłócenia, wszystkich ze wszystkimi.
Wtedy można zrobić z nimi absolutnie wszystko. I w tym właśnie tkwi cała, mroczna elegancja i wirtuozeria tej operacji globalnego rozkładu. Tego planu o nazwie Wieku Reset lub NWO (New World Order, czyli Nowy Porządek Świata).
Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:
Kto naprawdę zyskuje na systemowym kryzysie?
Kto więc zarabia na tym globalnym rozpierdolu? Po pierwsze, Ci, którzy stoją ponad prawem i ponad państwami. Nie politycy, nie ministrowie, nie premierzy. Oni są tylko marionetkami, kukiełkami, które mają się uśmiechać do kamer i dawać pozór demokracji. Za kurtyną siedzą giganci finansowi, fundusze inwestycyjne, banki centralne, struktury, których nikt nie wybierał, np Komisja Europejska, czy owiany złą sławą Bank Rozrachunków Międzynarodowych, a które decydują o tym, ile zapłacisz za chleb, za energię, za mieszkanie. Ich zysk zaczyna się tam, gdzie zaczyna się Twój strach i Twoja strata. Im świat bardziej rozchwiany, tym oni silniejsi, bo kapitał zawsze płynie do tych, którzy mają najmniej skrupułów.
Na kolejnym poziomie siedzi farmaceutyczna ośmiornica, która już dawno zrozumiała, że zdrowe społeczeństwo to dla nich katastrofa ekonomiczna. Zysk nie leży w zdrowiu, zysk leży w leczeniu w nieskończoność, czyli dożywotnio. Zysk leży w ludziach z chronicznym stresem, z nerwicami, z bezsennością, z depresją, z bólem, którego nikt nie potrafi zdiagnozować, z zaburzeniami degeneracyjnymi (no borelioza, Hashimoto), gdzie trzeba brać leki i kupę suplementów. W ludziach kupujących pigułki, suplementy, terapie i „rozwiązania”, które tylko łatają dziury w ciele i duszy, zamiast je naprawiać. Gdy system produkuje dysfunkcję, to farmacja zarabia hajs szybciej niż banki centralne.
Kto jeszcze zyskuje na systemowym megakryzysie?
Zyskują też megakorporacje technologiczne, których celem jest zamknięcie wszystkich ludzi w sztucznym świecie metawerse, ekranach, cyfrowych iluzjach i wirtualnych klatkach. Człowiek samotny, znerwicowany i pozbawiony sensu życiowego kupi wszystko, co mu podsuną: sztuczne substytuty relacji, cyfrowe dragi, kolejne subskrypcje i „chmurowe rozwiązania”. Ostatecznie ich celem jest, byś przestał myśleć samodzielnie, a zaczął myśleć tak, jak oni Ci podpowiedzą. Bo człowiek odcięty od natury, od tradycji i od własnej intuicji, jest jak zdechła ryba płynąca w dół rzeki. Nie stawia żadnego oporu w płynięciu z nurtem.
Ale największy beneficjent tego globalnego resetu jest jeszcze inny: to sama struktura kontroli, system Demiurga jako byt sam w sobie. System, który żywi się Twoim czasem, energią, lękiem i poczuciem winy. System, który nie ma twarzy, nazwiska ani adresu, a jednak przenika każdą sferę Twojego życia. To właśnie ten byt dąży do świata, w którym nikt nie jest wystarczająco silny, by mu się sprzeciwić; w którym ludzie są zbyt zajęci walką o codzienne przetrwanie i spłaty rat, by zadawać pytania; w którym chaos jest tak wszechobecny, że jedyną rzeczą, którą możesz jeszcze uznać za stabilną, jest…. sam system. I to jest jego największe zwycięstwo: sprawić, byś błagał go o ratunek i jakieś rozwiązanie, nawet jeśli to on stworzył wszystkie Twoje problemy.
Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:
Jak skutecznie uwolnić się z systemu?
Pierwszym krokiem jest wyjęcie własnej świadomości z ich gry. Bo najpotężniejsza broń elit nie leży w ustawach, technologiach ani pieniądzach, lecz w Twojej uwadze. Im bardziej skupiasz się na strachu, wojnach, kryzysach, katastrofach, tym bardziej karmisz ich system. Wyjście z tego zaczyna się tam, gdzie odzyskujesz kontrolę nad własną percepcją.
Przestajesz reagować automatycznie. Przestajesz łykać każde medialne gówno. Zaczynasz wybierać, czemu poświęcasz swój czas i energię. Paradoks polega na tym, że świat zewnętrzny zmienia się dopiero wtedy, gdy przestajesz być jego mentalnym zakładnikiem. Drugim krokiem jest rekonstrukcja samego siebie. W tym świecie wszystko jest zaprogramowane tak, by Cię rozbić: ciało, psychikę, emocje, duchowość.
Dlatego prawdziwy opór zaczyna się od zbudowania w sobie tego, co oni chcą Ci odebrać: odporności, spokoju, autorefleksji, zdrowych nawyków, bliskich relacji, kontaktu z naturą. Każdy krok w stronę własnej spójności to cegła wyrwana z ich muru. Człowieka stabilnego emocjonalnie, zrównoważonego i świadomego nie da się kontrolować aż tak łatwo. Taki człowiek zaczyna widzieć iluzje, których inni nie dostrzegają.
Trzeci krok jest najważniejszy: odkrycie własnej mocy sprawczej. Elity chcą stworzyć społeczeństwo przekonane, że nic od niego nie zależy. Że wszystko jest za trudne, za skomplikowane, za odległe. I przede wszystkim, że wszystko jest zbyt dysfunkcyjne. A tymczasem prawdziwa zmiana zaczyna się od ludzi, którzy przestają grać w narzuconą im rolę ofiary. Tworzysz własne projekty, własne sieci wsparcia, własne inicjatywy, własną narrację. Wychodzisz poza matrix i zaczynasz działać proaktywnie. Ich system nie ma obrony przed jednostką, która odzyskała swoją podmiotowość. Bo taka jednostka nie tylko przestaje go zasilać; ona zaczyna go podważać, rozsadzać i demaskować.

Ważna informacja dla istnienia niezależnych mediów!
🍀 Proszę Was o wsparcie. Nie jako ktoś, kto wyciąga rękę, ale jako człowiek, który wciąż stoi, choć świat próbuje go złamać. Każdy mój tekst, każda publikacja i każdy oddech niezależności istnieje tylko dzięki Wam, nie korporacjom, nie politycznym sponsorom. Moja sytuacja nadal jest trudna. Pracuję jak prekariusz: chodzę do pracy rano, a po opłaceniu rachunków na koncie zostaje tak niewiele z wynagrodzenia. Z kolei pisanie artykułów to analizy, zbieranie danych, czasami bez żadnego wynagrodzenia, bo darowizny raz są, a raz ich nie ma. Wasze wsparcie to dla mnie tlen: daje mi możliwość pisać więcej, ostrzej i bez cenzury.
To Wy trzymacie mnie w pionie i pozwalacie drążyć tematy, których inni wolą nie dotykać. W zamian daję Wam słowo bez filtrów i nacisków – prawdę mówioną ludzkim językiem. Z całego serca dziękuję dotychczasowym Darczyńcom. Wasza pomoc wyciągnęła mnie z naprawdę poważnych tarapatów. Jeśli moje treści są dla Was wartościowe, proszę, pomóżcie mi dalej tworzyć – patrz poniżej:
1️⃣ Przelew tradycyjny:
Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
2️⃣ Blik na nr telefonu: 886 489 463
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]



Dodaj komentarz