Naprawdę szokujące informacje wychodzą na jaw ws. tragedii w Jeleniej Górze
11 latki nie ma już wśród nas, pytanie, ile naprawdę lat ma sprawczyni tego czynu!? Chodziła do 7 klasy. Niektórzy uważają, że miała 13, a nawet 14 lat! Media na początku podawały właśnie liczbę 14 lat, potem w pośpiechu korygowali to.
Jej ojciec jest najlepszym w Polsce architektem, kolekcjonuje br*ń białą. Wg niektórych informatorów, jej matka Agnieszka aktywnie udzielała się w kampanii wyborczej 2023, wspierając oczywiście Tuska. To rodzina nieprzyzwoicie zmanierowana i zdemoralizowana przez bogactwo. Innych ludzi, którzy nie mieli tyle szczęścia i znajomości co oni, wyśmiewają i poniżają. Mają mieć podobno układy z jeleniogórskim urzędem miasta, jednym słowem: „powiatowi bonzo.”
Zobacz na screen z jej profilu. Opublikowała to już po tragedii, gdy była pilnowana przez policjantów w szpitalu!

⚠️ To nie był pierwszy atak z udziałem Hanny Dz. Wcześniej miała dus*ć inną dziewczynę, ale przeniesiono ją do innej szkoły i sprawa została zamieciona pod dywan.
Natomiast nie są prawdziwe pogłoski, że jest ona niepolskiej narodowości. Jest Polką, tylko na nazwisko typowo kresowe – prawdopodobnie po pradziadkach mieszkających w dawnych Kresach Wschodnich. We Wrocławiu i w dolnośląskim jest mnóstwo potomków uciekinierów z Kresów.
Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:












Jelenia Góra: to nie jest tragedia dwóch rodzin!
⚠️ Nie kupuję tej opowieści o „nieszczęśliwym zbiegu okoliczności”, o „dziecięcej tragedii”, o „łańcuchu błędów”. To nie była pomyłka, to nie był impuls, to nie było potknięcie w emocjach. To, co się wydarzyło w Jeleniej Górze, według dostępnych informacji, miało sekwencję, decyzję i konsekwencję. A tam, gdzie jest decyzja, tam kończy się bajka o niewinności.
Narracja o „dwóch rodzinach dotkniętych tragedią”, lansowana przez niektórych komentatorów, brzmi ładnie w studiu telewizyjnym, ale w rzeczywistości jest fejkiem. Bo jedna rodzina dziś patrzy na puste łóżko, na zdjęcia dziecka, które już nigdy nie wróci, i wie, że pod ziemią leży ciało ich córki. Druga rodzina, jakkolwiek trudna by była ich sytuacja, myśli o strategii, o procedurach, o prawnikach, o tym, jak upudrować przyszłość sprawczyni. To nie są symetryczne dramaty, to są dwie zupełnie różne rzeczywistości.
Nie mówcie mi o szoku, o panice, o chaosie. Kłamstwo po fakcie, próby budowania alternatywnej wersji wydarzeń, pytania o konsekwencje, to nie są reakcje osoby „oderwanej od rzeczywistości”. To jest świadomość czynu, brutalna, zimna, przerażająca właśnie dlatego, że obecna tak wcześnie. I nie, to nie rozwiązuje się jednym zdaniem: „bo miała ciężki dom”, to jest najtańszy wytrych współczesnej psychologii usprawiedliwiającej wszystko, a już szczególnie zwyroli, zboków i sprawców. Świat pełen jest ludzi, którzy wychowali się w piekle, w przemocy, w alkoholu, w krzyku, w kompletnym braku miłości, i jakość nie poszli szlachtować i zabijać. I jest też druga grupa: Ci, którzy mieli warunki, wsparcie, szanse, a mimo to wybrali zło. Środowisko ma znaczenie, ale nie jest jedynym bogiem Demiurgiem tej historii. Jest jeszcze coś takiego jak wybór i odpowiedzialność.
Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:
Jelenia Góra: co dalej ze sprawcą?
⚠️ Jeżeli ktoś na tak wczesnym etapie życia przekracza granicę, zza której nie ma już zwykłych konfliktów, tylko czyste okrucieństwo, to społeczeństwo ma prawo się bać. I ma prawo pytać: jakie są realne gwarancje, że to się nie powtórzy? Nie jutro, nie za miesiąc, ale za pięć, dziesięć lat, gdy emocje opadną, nazwisko się zmieni, adres zniknie z papierów. Wyjdzie z mamra, znowu się wkurzy o coś i pode**nie gardło swoim rodzicom.
Bo owszem, dokumenty można zmienić, miejsce zamieszkania też, ale pamięci zbiorowej nie da się wyczyścić jak dysku twardego. Przestrzeń cyfrowa nie zapomina; im bardziej będzie się próbowało rozmyć odpowiedzialność, tym mocniej ta historia wgryzie się w świadomość ludzi. Zawsze znajdzie się ktoś, kto skojarzy twarz, nazwisko, szczegół. Sąsiad, pracodawca, ktoś z przeszłości.
I dlatego mówienie dziś o „biednej dziewczynce” jest obsceniczne wobec bólu rodziny Danusi, bo tragedia jest jedna, po jednej stronie. Po stronie tych, którym odebrano dziecko na zawsze, cała reszta to medialna mgła, psychologiczny bełkot i próba zagłuszenia czegoś, co jest zbyt niewygodne, by spojrzeć temu prosto w oczy.
Odpowiedzialności nie da się zagadać, a prawdy zakopać razem z ciałem. Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:
🍀 Ważna informacja dla istnienia niezależnych mediów!
Dziękuję Wam, naprawdę, to dzięki Waszym dotychczasowym wpłatom nie poleciałem na pysk, gdy było już bardzo blisko ściany. Kilka razy dosłownie uratowaliście mi tyłek, w momentach, gdy rachunki i rzeczywistość chciały mnie przycisnąć do ziemi. To nie są puste słowa, to są FAKTY.
Nie proszę jako żebrak. Proszę jako człowiek, który nadal stoi, choć świat coraz mocniej dokręca śrubę tym, którzy nie chcą pisać pod dyktando sponsorów, partii i korporacyjnych filtrów. Każdy tekst to godziny roboty, analiz, łączenia kropek, często bez żadnej gwarancji, że cokolwiek z tego wpadnie. Darowizny raz są, raz nie, a życie nie ma trybu „pauza.” Życie się nie szczypie. Wasze wsparcie to dla mnie tlen i światło, możliwość pisania dalej bez kagańca, bez cenzury, bez strachu, że komuś „na górze” się nie spodoba. To dzięki Wam mogę drążyć tematy, których inni nawet nie chcą dotknąć.
Jeśli moje teksty są dla Was wartością, jeśli pomagają ogarniać ten chaos i bajzel, a zbliżające się święta to czas prezentów, także tych niematerialnych, to pamiętajcie, że niezależne słowo też można obdarować. Każda wpłata to kolejny kawałek światła w świecie, który coraz częściej woli mrok i ciszę. Dzięki, że jesteście, bez Was tego projektu by nie było. Dane do wsparcia:
1️⃣ Przelew tradycyjny:
Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
2️⃣ Blik na nr telefonu: 886 489 463
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]



Dodaj komentarz