Napaści, ataki, podpalenia, przestępstwa w Sylwestra w Europie Zachodniej
To nie jest pojedynczy incydent, to nie jest „wypadek przy pracy”, to nie jest też medialna przesada. To są sygnały ostrzegawcze, które migają na czerwono już tak długo, że większość ludzi przestała je zauważać. Ludzie na Zachodzie przyzwyczaili się do codziennych ataków nożowników, ogromnej ilości gwałtów, rabunków, pobić. Pewna Polka mieszkająca w Londynie powiedziała, że coraz częściej siedzi w domu, bo boi się dostania nożem. Przyzwyczaili się też do tego, że po godzinie 18 nie wychodzi się z domu, bo jest zbyt niebezpiecznie, a jak idą się pobawić do klubu, to i tej 2 w nocy nie ma żadnych szans na przespacerowanie się promenadą. W taksówkę spod klubu i prosto do domu.
Sylwestrowa noc w Kolonii, kobieta (lewicowa influencerka), idąca z kamerą między grupami śniadych mężczyzn z dalekich krain. Kilka minut i nagle kończy się lewacka ideologia i iluzja bezpieczeństwa. Petardy lecące w twarz, agresja bez powodu, brutalna demonstracja patriarchalnej siły. Podobno feministki i lewaczki walczą z patriarchatem, ale uwielbiają mężczyzn silnych, dokonujących, dobrze zbudowanych, z krajów, gdzie kobieta jest traktowana na równi z bydłem, owcami i kozami. Koniec końców, transmisja na żywo staje się dokumentem rozpadu mitu o „bezpiecznych (zachodnio)europejskich miastach”.
Aby powiększyć grafikę, kliknij na nią:






Niespokojny Sylwester w Niemczech
Kolonia zna ten scenariusz aż za dobrze. Dziesięć lat temu, ta sama noc końca roku, te same ulice, setki kobiet, które zgłaszały napaści, molestowanie, gwałty. Ponad tysiąc zgłoszeń, symboliczne reakcje, kilka wyroków, a potem cisza. Cisza systemowa, cisza, która miała przykryć fakt, że państwo wtedy zawiodło i od tamtej pory robi wszystko, by nie przyznać się do porażki. To problem systemowy, gdyż z niewiadomego powodu (my wiemy raczej, jaki to powód….), nakazano prokuratorom i policji mało skuteczne ściganie zbrodni śniadych mężczyzn, zaś sędziom nakazano wypuszczanie ich bez wyroków lub ze śmiesznie niskimi wyrokami za okrutne zbrodnie typu gwałt. Zbrodnie, które u setek tysięcy ludzi rocznie pozostawiają dożywotnią traumę, często przyczyniającą się wręcz do niepełnosprawności (ciężka choroba psychiczna), uzależnień czy samobójstw.
I teraz, niemal równolegle, pojawia się informacja z innego rzekomo „stabilnego” kraju: Szwajcarii. Noworoczna impreza, pożar dachu lokalnej speluny, eksplozja, chaos, kordon policji, ulice odcięte jak po zamachu. Oficjalnie cisza, propagandowy bełkot i głupkowate, lakoniczne komunikaty. Nieoficjalnie mówi się o dziesiątkach ofiar śmiertelnych. Czterdzieści zabitych krąży w informacyjnym drugim obiegu. Zaś media głównego nurtu milczą albo relatywizują, bo prawda w takich momentach bywa politycznie niewygodna.
Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:
Bezradne państwo i elity tuszujące zbrodnie migrantów
To właśnie jest najgroźniejsze. Nie sama przemoc, nie sama agresja, ale systemowe wygłuszanie rzeczywistości. Europejskie społeczeństwa są karmione bredniami o bezpieczeństwie, tolerancji i postępie, podczas gdy zwykli ludzie uczą się instynktownie, których ulic unikać, o której godzinie nie wychodzić z domu i dlaczego lepiej nie być samotną kobietą w tłumie rozbawionych i chętnych na „rozrywkę” mężczyzn. To nie jest rasizm ani „mowa nienawiści”, to jest zwykłe przedstawienie faktów. Ale już wg Orwella, jeśli fakty przeczą propagandzie, to tym gorzej dla faktów.
Państwo, które nie jest w stanie zapewnić elementarnego bezpieczeństwa w noc symbolicznego, pięknego przecież święta, traci moralne prawo do pouczania obywateli. Jest państwem zgniłym i zdegenerowanym moralnie. Przeprosiny polityków brzmią jak kpina, gdy po latach wiadomo, że nic fundamentalnego się nie zmieniło, że sprawy ucieszono, sprawców wypuszczono lub skazano za okrutne zbrodnie na rok więzienia, a ofiary szantażowano lewackimi bredniami o mowie nienawiści. Strukturalne problemy zostały zamiecione pod dywan, a dywan zaczyna się palić, bo śniady bandzior rzucił na niego koktajl Mołotowa.
Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:
Początek dżihadu w Europie. Armia islamska czeka na tzw. „Event X”
Europa wchodzi w nowy rok z tym samym propagandowym bełkotem, ale z coraz bardziej pękniętą fasadą. Kolonia, Szwajcaria, inne obszary, o których jeszcze się nie mówi – to nie są odosobnione punkty na mapie, tylko element większej układanki. Układanki, w której bezpieczeństwo staje się luksusem, prawda towarem reglamentowanym, a obywatel ma zamknąć mordę i wierzyć w to, co elita mu każe. Kto jeszcze łudzi się, że to chwilowe anomalie, ten albo nie chce nic widzieć, albo boi się nazwać rzeczy po imieniu, albo jest po prostu lewackim debilem. Historia uczy brutalnie: kiedy rzeczywistość przestaje pasować do propagandy, propaganda zawsze przegrywa. Pytanie tylko, ile jeszcze takich sylwestrów potrzeba, żeby ludzie zrozumieli, że coś tu bardzo mocno poszło w złą stronę. Bo nieprzerwanie od 2015 roku (a tak na prawdę na mniejszą skalę od dekad), do Europy przybywa setki tysięcy młodych, napakowanych testosteronem „byczków” w wieku poborowym. W 2023 i 2024 do samej Wielkiej Brytanii przybyło około 700.000 legalnych migrantów rocznie, plus drugie tyle nielegalnych.
To jest inwazja demograficzno militarna. To wojna hybrydowa, w której uczestniczą przekupione, lub szantażowane przez Mossad, FSB i Chiny europejskie elity.
A teraz zapowiadane przeze mnie nagranie video o niespokojnym sylwestrze na zachodzie Europy:
Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:
Czy to, co dla Was piszę ma w ogóle sens?
❗ Proszę Was o wsparcie. Nie jako ktoś, kto wyciąga rękę – ale jako ktoś, kto wciąż stoi na nogach, mimo że świat próbuje go przygiąć. Jako ktoś, kto walczy o każdy tekst, o każdą publikację, o każdy oddech niezależności. Bo tylko dzięki Wam – nie korporacjom, nie politycznym reklamodawcom – mogę pisać prawdę bez kagańca, bez autocenzury, bez strachu, że komuś “na górze” się to nie spodoba.
Moja sytuacja jest trudna. Każdy dzień to łączenie kropek, zbieranie danych, godziny ślęczenia nad analizami, które często nie przynoszą żadnego wynagrodzenia. Jestem prekariuszem – człowiekiem pracy, który w zamian dostaje grosze i rachunki, które przychodzą jak nieubłagana pora deszczowa. Darowizny raz są, raz ich nie ma – ale obowiązki nie znikają nigdy. Wasze wsparcie to dla mnie tlen. Dosłownie. To moment, w którym mogę złapać oddech między jednym a drugim ciosem rzeczywistości. To możliwość pisania więcej, ostrzej, odważniej – bez ciągłego myślenia, czy jutro starczy na podstawowe koszty życia.
To Wy trzymacie mnie w pionie. To Wy sprawiacie, że mogę drążyć sprawy, których inni boją się nawet dotknąć. To Wy dajecie mi siłę, by nie odpuścić – gdy świat wariuje, a fałsz zalewa przestrzeń publiczną jak beton, który ma nas wszystkich przykryć. W zamian daję Wam to, co naprawdę mam – słowo bez filtrów, bez nacisków, bez sponsorów nad głową. Prawdę mówioną ludzkim językiem, a nie PR-owym bełkotem tworzonym pod dyrektywy. Jeśli czujecie, że to, co robię, ma dla Was wartość – jeśli moje publikacje pomagają Wam rozumieć ten chaos, przebić się przez mgłę dezinformacji – proszę, pomóżcie mi dalej tworzyć. Ta niezależność istnieje tylko dlatego, że Wy ją podtrzymujecie. Poniżej opcje wsparcia:
1️⃣ Przelew tradycyjny:
Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
2️⃣ Blik na nr telefonu: 886 489 463
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]

![GROŹNY SYLWESTER NA ZACHODZIE! [VIDEO]](https://jarek-kefir.art/wp-content/uploads/2026/01/img_20260103_175244.jpg?w=1024)

Dodaj komentarz