Prawda o transplantacjach: czy narządy do przeszczepów pobierane są od żywych?
Faktem jest, że tak mało o tym wszystkim wiemy. Że wielu ludzi w śpiączce z powodzeniem wraca do życia. Po miesiącu, roku, 10 latach.. I nikt, absolutnie nikt, nie ma pojęcia dlaczego. Dlaczego jeden wraca do świata żywych po miesiącu śpiączki, drugi po 20 latach, a trzeci nigdy? Jednak medycyna uważa się za wszechwiedzącą. I to nawet pomimo tego, że mamy obecnie pandemię chorób, z którymi medycyna kompletnie sobie nie radzi. Takich jak Hashimoto, Gravesa-Basedowa, toczeń, Leśniowskiego-Crochna, stwardnienie rozsiane, borelioza i wiele, wiele innych. O raku który jest praktycznie wyrokiem i który zabija 90% leczonych chemioterapią, z litości nie wspominam.
Warto też zadać sobie pytanie.. Jeśli nie transplantacje narządów pobierane od de facto żywych ludzi (lub przynajmniej reagujących na ból), to co je zastąpi? Co uratuje tyle żyć? Albo jeszcze inaczej. Jeśli nie leki antydepresyjne, uspokajające czy neuroleptyczne, to co zapobiegnie milionom samobójstw, przestępstw i tym podobnych rzeczy? Są to dylematy bardzo trudne, o ile nie niemożliwe do rozwiązania. Medycyna konwencjonalna ma wiele wad i trupów w szafie, a raczej na cmentarzach. Są to realne trupy. Wymaga ona dalszych badań, dalszych udoskonaleń metod leczenia, jednak często jest to hamowane przez estabiliszment medyczny i koncerny farmaceutyczne.
Wstęp: Jarek Kefir. Remastering artykułu: 24.01.2026. Przed lekturą na temat transplantacji, zapraszam na inne artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków:
–Prawda o chorobach serca i układu krążenia!
–Potężna rola witaminy K2 w zapobieganiu chorobom
–Leki na cholesterol są bardzo szkodliwe!
–Zawał serca powstaje zupełnie inaczej!
–Leki przeciwbólowe powodują zawały i arytmie!
–MMS: cudowny suplement czy zabójcza trucizna!?

Profesor Jan Talar: śmierć mózgowa nie istnieje, a narządy do transplantacji są pobierane od żywych dawców
„Wszystkim transplantologom składam serdeczne życzenia z okazji obchodzonego 26 stycznia Dnia Transplantacji i przepraszam, że narażam na szwank waszą karierę, reputację i sytuację finansową.
A wszystkim idealistycznie zaprogramowanym przez media potencjalnym „dawcom” narządów („Nie zabieraj swoich narządów do nieba, tam wiedzą, że potrzebne są one tylko na ziemi”) radzę zapoznać się z tym mrożącym krew w żyłach tematem, zanim znajdziecie się na stole sekcyjnym, pozbawieni możliwości nie tylko ucieczki, ale nawet wydania szeptu protestu. Twoje narządy nie są potrzebne w niebie, tam ich po śmierci nie zabierzesz, bo tam nie zabierzesz nic, one są potrzebne TOBIE, tu i teraz. A obowiązkiem lekarzy jest ratować TWOJE zagrożone życie, a nie kombinować, ile szpital zarobi przerabiając cię na podroby do przeszczepów. Twoje życie jest równie ważne, jak życie biorców, czekających na przeszczep. Najpierw zadbaj o siebie, a dopiero potem myśl o bliźnim. Nawet w Biblii jest napisane „kochaj bliźniego swego JAK SIEBIE SAMEGO”. Dlaczego więc miałbyś nie kochać siebie i swojego ciała? To nie jest zabronione!
Jak zwykle przypomnę moje credo: piszę to jako osoba całkowicie neutralna światopoglądowo, nienależąca do żadnego jednomyślnego stada (ani religijnego, ani ateistycznego). Wychowano mnie raczej liberalnie (w dosłownym, a nie obecnym, politycznie poprawnym znaczeniu tego słowa), czyli pozwolono mi dochodzić do rozumu własnymi drogami. Dzięki temu mogłam zapoznać się z poglądami wszystkich frakcji i odłamów, zarówno z prawa, jak i z lewa, a następnie przepuścić to wszystko przez swój własny rozum. A to, co z tego wyszło przedstawię w niniejszym wpisie.
Zacznę jak Alfred Hitchcock od trzęsienia ziemi, a potem postaram się, żeby napięcie wzrosło jeszcze bardziej. A więc trzymajcie się krzesła…. Wiadomość pierwsza: wszystkie narządy, jakie można pobrać od jednego dawcy mają wartość 2 mln $! Druga wiadomość jest taka, że nie wszystkie pobrane narządy przeznaczone są do ratowania życia. Często wykorzystywane są one w operacjach plastycznych, a to naprawdę wielki i przynoszący krociowe zyski biznes. Z tego powodu kwitnie (i coraz bardziej rośnie w siłę) potężne podziemie transplantacyjne, które pod względem dochodów już niedługo może dorównać mafii narkotykowej. W każdym razie FBI ma coraz więcej zgłoszeń afer z tym związanych. Nigdy o tym nie słyszeliście? Ale pewnie wiecie ile ważą Grycanki i co powiedział Jacykow?
Trzecia wiadomość: narządy pobrane ze zwłok (mówiąc kolokwialnie: od trupa) nie nadają się do przeszczepu. Narządy muszą być pobrane od żywego człowieka. Z tego powodu pojawiło się takie budzące makabryczne skojarzenia pojęcie jak „zwłoki z bijącym sercem”. Kiedy rodzina widzi swojego krewnego, który jest ciepły, oddycha (najczęściej z pomocą respiratora) i wygląda jakby mocno spał nie jest w stanie uwierzyć, że to są „zwłoki”. Jeszcze zupełnie niedawno za kryterium śmierci uznawano ustanie krążenia i oddychania. Człowiek wydawał tzw. „ostatnie tchnienie” i wtedy był uznawany za zmarłego. Ale wraz ze śmiercią ciała umierają również narządy, a do tego nie można przecież dopuścić, bo światem rządzi bóg Mamon, a gdzie mówią pieniądze, tam prawda i moralność milczą. W 1968 roku na Uniwersytecie Harwardzkim w USA zwołano komisję, która tak oto powiedziała o tym czego od niej oczekiwano: „Naszym zadaniem jest uznanie nieodwracalnej śpiączki za śmierć człowieka.”
Dlaczego komisja otrzymała takie zadanie? Chodziło o uchronienie dr Christiaana Barnarda z RPA przed zarzutem zamordowania pacjenta, od którego pobrał serce do przeszczepu. Nota bene pacjent z przeszczepionym sercem długo się nim nie nacieszył, bo żył zaledwie 18 dni. Pokazany we wczorajszych Faktach lekarz czekający na serce otrzymał je, ale po miesiącu również zmarł. Na raka. Nie bądźmy jednak tak pesymistyczni, niektórym udaje się pożyć dłużej. I tu przechodzimy do kontrowersyjnego tematu….
Przeczytaj też:
–Wysokie ceny leków dla szpitali – zmowa?
–Szczepienia i zmowa milczenia
–Czy dermatolodzy źle leczą chorych?
–Narządy do przeszczepów są od żywych

Czy lekarz ma prawo zrezygnować z ratowania życia pacjenta, żeby pobrać od niego narządy?
Czy „dawca” nie ma prawa żyć, a „biorca” takie prawo ma? Kto o tym decyduje?Czyżby względy finansowe?! Jeszcze do niedawna byłam „racjonalistką” i wierzyłam w lekarzy i naukę. Niestety, przeżyłam ostry kryzys wiary, a zamiast tego zaczęłam myśleć. Samodzielnie! To nie boli, naprawdę. Zamiast ślepo ufać autorytetom lepiej kierować się własnym rozumem, zwłaszcza w cywilizacji, w której rządzi pieniądz i karierowiczostwo.
Dziś za kasę kupuje się wszystko, z wyjątkiem inżynierów. Bo gdyby inżynierowie byli przekupni zaczęłyby się walić te wszystkie wspaniałe wieżowce, będące pomnikami bogactwa i potęgi elit świata, a do tego dopuścić nie można. Ludzie mogą umierać, ale wieżowce walić się nie mogą. Na chorobach i śmierci można przecież dobrze (a nawet bardzo dobrze) zarobić, choćby handlując pigułkami i narządami. I karierę można wielką zrobić: PIERWSZY NA ŚWIECIE który przeszczepił nerkę, PIERWSZY NA ŚWIECIE który przeszczepił serce, PIERWSZY NA ŚWIECIE który przeszczepił mózg… ups, przepraszam, mózgów jeszcze nie przeszczepiają, ale to tylko kwestia czasu. I jeszcze: NAJLEPSZY CHIRURG w mieście, NAJLEPSZY CHIRURG w kraju, NAJLEPSZY CHIRURG w świecie…
A teraz, drogi czytelniku, uważaj:
Zgodnie z prawem polskim, obowiązuje domniemana zgoda na bycie dawcą, co oznacza, iż w przypadku braku sprzeciwu, uznaje się daną osobę potencjalnym dawcą narządu. Jednak w Polsce jak i na Świecie promuje się noszenie oświadczenia woli, które jest wyrażeniem woli osoby, który taki dokument posiada.
Dawcą pośmiertnym może zostać osoba, która za życia nie wyraziła sprzeciwu w formie wpisu w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów.
Czyli, jeśli trafisz do szpitala w stanie ciężkim, z uszkodzonym mózgiem, nieprzytomny, nie mogący mówić, a tym samym wyrazić sprzeciwu, staniesz się potencjalnym dostarczycielem części zamiennych dla innych. Czy ty nie masz prawa do swoich narządów, skoro tak o nie dbałeś, że aż stały się cennym obiektem pożądania dla innych?
A teraz przyjrzyjmy się „kryteriom orzekania śmierci”.
Aby stwierdzić zgon potrzebni są 3 lekarze, w tym anestezjologi i neurolog. Do momentu złożenia przez nich podpisu na karcie zgonu pacjent uważany jest za żywego. A po złożeniu tegoż podpisu staje się martwy. Jakim cudem? Na zasadzie konsensusu. Lekarze jednogłośnie orzekają „śmierć mózgową”. Problem jednak w tym, że nikt nie wie, co to takiego ta „śmierć mózgowa”. Nawet najnowocześniejsze urządzenia badawcze nie są w stanie stwierdzić zgonu. Jest to rzecz subiektywna, i właśnie dlatego komisja harwardzka otrzymała (na zlecenie transplantologów!) zadanie stworzenia definicji, która będzie obowiązywała wszystkich lekarzy. Wszyscy słyszeliśmy o przypadkach ludzi uznanych za zmarłych, odstawionych do kostnicy, a po kilku godzinach lub nawet dniach wracających do świata żywych, co stanowi najlepszy dowód na to, że śmierć jest rzeczą względną i trudno diagnozowalną.
Na świecie żyje i cieszy się pełnym zdrowiem, zarówno fizycznym, jak i psychicznym mnóstwo ludzi, u których orzeczono śmierć pnia mózgu. W Polsce najbardziej znany jest przypadek Agnieszki Terleckiej i Zachariasza Dunlopa z USA. Oba przypadki opisuje Elżbieta Isakiewicz w Tygodniku Powszechnym. A co się dzieje, jeśli w końcu uda się pobrać i przeszczepić narząd?
Czy przeszczep radykalnie i pozytywnie zmienia sytuację chorego?
Niestety nie. Ryzyko zgonu po przeszczepie, nawet nerki, nie mówiąc o sercu, jest znaczne. Przeszczep nerki kosztuje ok. 70 tysięcy złotych i wprawdzie zwalnia z dializ, co przynosi jakieś oszczędności (w królestwie boga Mamona wszystko przeliczamy na pieniądze), ale w tym czasie biorca stale walczy ze swoim organizmem, który dąży do odrzucenia obcego organu, a to wymaga stałego przyjmowania leków immunosupresyjnych, które mają bardzo poważne skutki uboczne (podwyższone ryzyko infekcji, większe ryzyko zachorowania na nowotwory i nadciśnienie) i oczywiście również dużo kosztują. Najgorsza wiadomość jest taka, że przeszczepiona nerka przetrwa maksymalnie 15 lat. Następna nerka przetrwa już tylko kilka lat, a kolejna jeszcze krócej. To rodzi stałe zapotrzebowanie na nerki, a więc potrzebni są kolejni dawcy, żywi lub martwi, a w końcu pacjent (jeśli przeżyje) i tak wraca do punktu wyjścia, czyli na dializy.
Wróćmy jeszcze na chwilę do sytuacji dawcy. Lekarze, którzy ślubowali pomagać w cierpieniu i ratować życie nie powinni zachowywać się jak hieny cmentarne, wyrywające narządy z ciał pacjentów, którzy nie są w stanie się bronić.
Kto ma prawo skazywać na śmierć jedną osobę, żeby ratować życie innej, a choćby nawet i kilku osób? Wydaje się to wyjątkowo niemoralne i niszczy zaufanie pacjentów i ich rodzin do lekarzy i szpitali. Lekarze narzekają, że pacjenci ich nie słuchają, że im nie wierzą i że coraz częściej nie godzą się na leczenie i zabiegi i że z tego powodu odechciewa się pracować w tym zawodzie – jest to tendencja światowa. Uruchomiono nawet linię telefoniczną dla lekarzy zmagających się z „trudnymi” pacjentami, a popularne seriale telewizyjne (dr House, Ostry dyżur) zostały zaprzęgnięte w akcję ośmieszania zbuntowanych pacjentów. Czyż to wszystko nie świadczy o zaniku prestiżu tego zawodu? Czas najwyższy zrobić z tym porządki, ale nie metodą siłową, bo to przyniesie jeszcze gorsze efekty.
Zabicie człowieka przez lekarza, nawet w celu (rzekomego) ratowania zdrowia i życia innych, powinno być uznane za wyjątkowo odrażające przestępstwo i surowo karane, ponieważ jest to zabójstwo z zimną krwią i dla zysku, co więcej, dokonane przez osobę, której obowiązkiem jest ratowanie życia. Lekarz ma obowiązek leczyć i ratować każdego pacjenta, a nie tylko tego, na którym szpital może więcej zarobić!!! Lekarz, zamiast czytać foldery reklamowe firm farmaceutycznych i słuchać sprawozdań szpitalnych ekonomistów, powinien dokształcać się na własną rękę, dzięki czemu dowiedziałby się, że np. hipotermia pozwala uratować 60% pacjentów z orzeczeniem śmierci pnia mózgu, a tromboliza zapobiega obrzękowi mózgu spowodowanemu zatorami w tętniczkach. Zamiast tego, bez wiedzy i zgody rodziny, na 2 do 10 minut wyłącza się respirator, żeby sprawdzić, czy pacjent podejmie samodzielne oddychanie. Jeśli nie podejmie, następuje nieodwracalne uszkodzenie mózgu.
Przeczytaj też:
–Alkohol i kawa (kofeina): anomalny stan mózgu
–Zdrowie: alkohol to niebezpieczny narkotyk

Uszkadza się mózg po to, żeby orzec, że mózg jest uszkodzony!
Ale gdyby pozwolić pacjentowi na spokojne dojście do siebie pod respiratorem przez kilka dni mogłoby się okazać, że oddech samoistnie powrócił, a stan pacjenta się poprawia. Kolejny poważny problem, o którym pacjenci, a więc potencjalni dawcy narządów nie mają pojęcia, to sam proces pobierania narządów. Przy rozcinaniu ciała „zmarłego” i w czasie pobierania narządów odnotowuje się skok ciśnienia, przyspieszony puls oraz reakcje bólowe. Z tego powodu 1/3 brytyjskich lekarzy podaje „zwłokom” środki przeciwbólowe.
W latach 90 prof. Keith Andrews udowodnił, że „wegetatywni” pacjenci są świadomi, wiedzą jak się nazywają, ile mają dzieci, jaką muzykę lubią, a jakiej nie, a mimo to są lekarze, którzy twierdzą, że ci ludzie nie żyją lub że są „warzywami”. Takich ludzi są tysiące, tysiące narządów się „marnują”, więc rodzi się pokusa, żeby uznać „trwałą utratę ŚWIADOMOŚCI” jako nowe kryterium orzeczenia śmierci.
(….)
Źródło: https://astromaria.wordpress.com
Posłuchajcie długiej, ale bardzo ciekawej audycji, w której rozmawiają ojciec Jacek Maria Norkowski (lekarz i Dominikanin), minister Bolesław Piecha (lekarz) i prawnik, senator Zbigniew Cichoń (adwokat):
Polecam też inne szokujące artykuły o medycynie na mojej stronie:
–20 szokujących faktów o szczepionkach!
–Zdrowie: 94% lekarzy się nie szczepi!
–Lekarze są zastraszani w sprawie szczepień!
–Zakazany film o szkodliwości szczepień
–Alkohol, najgorszy narkotyk na Ziemi
–Alkohol: napój czy twardy narkotyk?
–Alkohol: skutki zdrowotne i społeczne szokują!
–Zdrowie: alkohol niszczy także sferę emocji
❓ Czy niezależne media przetrwają? To już nie jest pytanie retoryczne.
➡️ Piszę bez grantów, bez sponsorów i bez politycznej smyczy. Tylko dzięki Wam, ludziom, a nie korporacjom. Dziś mówię wprost: jestem na postojowym. To oznacza bardzo trudny czas finansowo. Dochody lecą w dół. Rachunki no niestety nie. Każdy tekst to realna robota: analiza, łączenie faktów, rozbrajanie propagandy. Robię to balansując na granicy budżetowej. Darowizny są nieregularne. Rachunki są zawsze. Wasze wsparcie to nie „wirtualna kawa dla twórcy”. To być albo nie być tego projektu. Jeśli zabraknie środków, zniknie kolejny niezależny głos, a jego miejsce zajmie cisza albo przekaz meNdialny. Jeśli te treści mają dla Was wartość, teraz jest moment, by to okazać. Jeśli chcecie, żebym dalej pisał bez kagańca, pomóżcie mi to utrzymać przy życiu. Dane do wsparcia:
1️⃣ BLIK: 886 489 463
2️⃣ Przelew tradycyjny: konto: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]
❤️ Dziękuję każdemu, kto pomaga utrzymać niezależne media przy życiu.

![UJAWNIAM PRAWDĘ O TRANSPLANTACJACH! [+18]](https://jarek-kefir.art/wp-content/uploads/2026/01/image-22.png?w=1024)

Dodaj komentarz