Nie ma chorób nieuleczalnych!
Michael był „złotym dzieckiem” i oczkiem w głowie swojej rodziny, bardzo lubił szkołę i aktywnie uprawiał sport. Zawsze bardzo lubił jeść, jadł wszystko i dużo. Uwielbiał słodycze, sam piekł ciasta i od razu połowę sam zjadał. Jadł za dużo, ale nie tył, bo był wysportowany i aktywny. W jego rodzinie występowały przypadki cukrzycy, a on wiedział, że było to spowodowane złym odżywianiem.
Na studiach interesował się duchowością i metafizyką i ćwiczył jogę, ale ponieważ chciał zadowolić rodzinę w pełni poświęcił się karierze. Jak powiedział – zaprzedał duszę dla kariery. Objadał się, kiedy chciał przed czymś uciec i napychał się przed spaniem. Jego matka długo chorowała na raka i w końcu umarła, stresował się pracą i bardzo cierpiał. Żeby zagłuszyć stres objadł się hamburgerami i opijał sokami z cukrem.
>>> Przecztyaj też:
–Gluten zbożowy to trucizna perfekcyjna
–Wysokie ceny leków dla szpitali – zmowa?
–Szczepienia i zmowa milczenia
–Czy dermatolodzy źle leczą chorych?
–Narządy do przeszczepów są od żywych
–Czy Alzheimer to medyczna ściema?
–Czy słodziki są bezpieczne?
–Śmierć mózgowa nie istnieje!
Przestał się ruszać i zaczął tyć. Ważył ponad 130 kg, ale się tym nie przejmował i objadał się jak dawniej. Wkrótce potem zdiagnozowano u niego cukrzycę. Nie potrafił być konsekwentny w trzymaniu się diety, bywało, że nie jadał mięsa wcale, a innym razem opychał się hamburgerami. Przez kilka lat trwał w zaprzeczaniu. Miał dobre chęci, ale złe informacje – wierzył jak wszyscy, że cukrzyca jest nieuleczalna i że trzeba brać insulinę. Nie chciał robić tego, co nakazywali lekarze, np. mierzyć poziomu cukru. Wprawdzie wiedział, że cukrzyca grozi utratą wzroku i kończyn oraz problemami z seksem i żył z tego powodu w strachu, ale nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji. Wiedział, że leki uzależniają, więc nie chciał ich brać.
Z powodu problemów ze wzrokiem zaczął nosić okulary, ale było coraz gorzej. Lekarz przepisał mu leki hipotensyjne na obniżenie ciśnienia w gałce ocznej i odradzał mu prowadzenie samochodu. Michael zaczął się bać ślepoty. W końcu lekarz zdiagnozował zaawansowaną retinopatię cukrzycową, grożącą krwotokiem i zaczął go namawiać na operację laserową. Skonsultował diagnozę z drugim lekarzem, który potwierdził zagrożenie utratą wzroku i konieczność operacji. Nie widział innego wyjścia, więc się zgodził i dał sobie zoperować jedno oko. Po wszystkim powiedział, że to inwazyjny i bolesny zabieg, którego nikomu nie poleca. Lekarze nie wiedzieli, jakie będą skutki pierwszej operacji, ale namawiali go na drugą.
>>> Przeczytaj też:
–Mleko i zboża / gluten, czyli najgorsza żywność
–Dobra dieta jest bardzo ważna dla chorych
–Globalna zmowa wokół glutenu
–Gluten powoduje uszkodzenia mózgu
–Karagen: obrzydliwe świństwo na Twoim talerzu!
–Odżywianie: 11 wielkich błędów
–Szokująca prawda o mięsie i przemyśle mięsnym

Nie ufał lekarzom, więc postanowił poradzić sobie sam
Zaczął własne poszukiwania i znalazł doktora Gabriela Cousensa. Spotkali się w Nowym Jorku, a już następnego dnia Michael siedział w samolocie do Arizony, gdzie mieści się ośrodek leczenia cukrzycy. Jego ciotka, kiedy się o tym dowiedziała, stwierdziła stanowczo, że nie ma lekarstwa na cukrzycę. Później było jej wstyd.
Przez pierwsze 7 dni Michael pił zielone soki, medytował, uprawiał jogę i miał zajęcia z konsultantem. Któregoś dnia stracił przytomność na skutek szoku insulinowego. Lekarze kazali mu odstawić wszystkie leki. Drugi tydzień był przeznaczony na psychoterapię. Zrozumiał, że jego życie było pozbawione słodyczy, a dusza głodna i że szukał miłości na zewnątrz siebie. W trzecim tygodniu uczył się przyrządzać posiłki niskoglikemiczne i pożegnał się z cukrem na zawsze. Zaraz po przybyciu do ośrodka poczuł się lepiej, ale później jego bardzo zatruty organizm zaczął się oczyszczać z toksyn, a potem odbudowywać, co spowodowało bardzo gwałtowne objawy i ostry kryzys. Były dni, kiedy trzeba go było dosłownie zanosić na zajęcia.
Poziom cukru, cholesterolu i waga spadały z dnia na dzień. Po miesiącu wrócił pełen nadziei do domu i już niedługo ważył 80 kg. Stosował surową dietę, zmienił styl życia i ćwiczył, a siostra bardzo go wspierała. Jego wzrok wciąż nie był za dobry i okulista namawiał go na operację. Michael otworzył książkę telefoniczną i znalazł w niej specjalistę, który nazywał siebie „okulistą żywieniowym”. Umówił się z nim i przeprowadził zlecone badania. Lekarz orzekł, że ma w organizmie za mało chromu, a za dużo wanadu. Zlecił zmianę diety, witaminy i suplementację chromem i wzrok powrócił do normy. Zrzędliwa ciotka wprost oniemiała ze zdumienia i jest zachwycona nowym Michaelem.
Michael jest szczęśliwy, stale się uśmiecha i chce powiedzieć wszystkim chorym, że nie ma chorób nieuleczalnych!
Źródło: http://astromaria.wordpress.com/
Wesprzyj moją stronę, bym mógł publikować dla Was dalej!
Jeśli czytasz moje teksty to wiesz, że to nie jest kontent do kawusi i do zapomnienia po trzech minutach. To jest rozbrajanie narracji, które miały nigdy nie zostać dotknięte, to jest grzebanie tam, gdzie inni odwracają wzrok, to jest składanie rzeczywistości z kawałków, które system wolałby trzymać osobno. Ja nie mam zaplecza, redakcji ani sponsorów, mam tylko Was i własny, lepszy lub gorszy talent pisarski.
Każda darowizna to realny głos za niezależnością, za tym, żeby ta przestrzeń myślenia nie została zalana reklamą, bełkotem nowomowy, albo po prostu głuchą ciszą. Jeśli to, co czytasz, pomaga Ci zobaczyć świat ostrzej, szerzej, bardziej po swojemu, to wsparcie mnie jest w gruncie rzeczy wsparciem tej części Ciebie, która nie chce być prowadzona na smyczy przez elity. Tu nie chodzi o mnie jako osobę, tylko o to, czy takie pisanie ma w ogóle prawo dalej istnieć. Jeśli czujesz rezonans, wiesz, co robić – patrz poniżej:
1️⃣ BLIK na numer telefonu: 886 489 463
2️⃣ Przelew tradycyjny: Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]
❤️ Dziękuję każdemu, kto pomaga utrzymać niezależne media przy życiu.



Dodaj komentarz