Tajemnicza śmierć Macieja Grzegorzewskiego – co naprawdę wydarzyło się w NCBR?
Tajemnicze zgony znowu w Polsce. Seryjny samobójca znów dał o sobie znać. Andrzej Lepper, generał Petelicki, działaczka Joanna Brzeska – te osoby już lata temu zmarły w tajemniczych okolicznościach. Tym razem nie żyje Maciej Grzegorzewski. Człowiek, który jako dyrektor kontroli NCBR (Narodowego Centrum Badań i Rozwoju) mógł wiedzieć zbyt dużo o milionowych przekrętach, zostaje odnaleziony martwy. Przypadek? Samobójstwo? A może klasyczny „wypadek przy pracy”, jak to się często kończy, gdy ktoś zbliża się za bardzo do jądra ciemności?
NCBR to jedna z najbardziej wpływowych instytucji w Polsce. Zarządza setkami milionów złotych z funduszy unijnych, teoretycznie przeznaczonych na innowacje. W praktyce? Wiemy, jak to wygląda – dziesiątki przykładów, gdzie pieniądze z NCBR trafiały do „firm-krzaków”, spółek-wydmuszek, znajomych królika i politycznych kolesiów. Maciej Grzegorzewski – urzędnik z wieloletnim doświadczeniem, znany z uczciwości i bezkompromisowości – miał dostęp do dokumentów, analiz, audytów. Wiedział, gdzie płyną pieniądze i kto na tym zarabia. Wiedział za dużo. I nagle… znika. Potem znajduje się jego ciało.
Oficjalna wersja vs. pytania, które się nasuwają
Według oficjalnych przekazów – nie ma podstaw do podejrzeń. Ale czy można w to wierzyć? Zobaczmy:
- Grzegorzewski był jedną z głównych postaci prowadzących kontrolę najbardziej kontrowersyjnych projektów finansowanych przez NCBR.
- Krótko przed jego śmiercią, mówił bliskim, że „coś odkrył” i „ktoś powinien to ujawnić”.
- Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że miał kontaktować się z dziennikarzami śledczymi i politykami spoza układu PO-PiS.
I nagle… cisza. Śmierć. Zamiatanie pod dywan. Spokój wraca do NCBR jak po zatuszowanym wycieku ropy.
Czy dotknął interesów mafii funduszowo-politycznej?
Wiele wskazuje na to, że Grzegorzewski mógł dotknąć samego centrum nielegalnych przepływów pieniędzy. Chodzić mogło o:
- fikcyjne konkursy, w których wygrywały z góry ustalone firmy;
- projekty, które dostawały miliony, mimo że nie miały ani zaplecza, ani doświadczenia;
- wyprowadzanie środków z NCBR przez sieć firm powiązanych z politykami i lobbystami.
To nie są teorie spiskowe – to model działania, który obserwowaliśmy m.in. w sprawie GetBack, SKOK-ów, czy aferze wizowej. W tle zawsze są miliardy złotych, które znikają, a potem… ktoś „umiera nagle”.
Gdzie są dziennikarze śledczy? Gdzie są służby?
Media głównego nurtu – poza krótkimi wzmiankami – milczą. Żadnego śledztwa. Żadnych pytań. Jakby ktoś trzymał im smycz przy szyi. Służby? Prokuratura? Te same, które przez dekady chroniły przekręty ludzi z układu III RP i IV RP? Oczekujesz prawdy? Nie licz na nich.
Jeśli ktoś jeszcze wierzy, że państwo polskie jest suwerenne, a instytucje takie jak NCBR naprawdę służą obywatelom – to niestety, czas się obudzić. To korporacyjno-polityczna symulacja, w której nawet pieniądze z Brukseli nie są „darmowe” – są walutą wpływów, lojalności i zdrady. Maciej Grzegorzewski mógł być kimś, kto chciał przerwać ten łańcuch. Kimś, kto chciał mówić. Zostało po nim tylko milczenie. I jedno pytanie: czyje interesy były zagrożone na tyle, że trzeba było go uciszyć?
Zobacz też te nagranie z YouTube o śmierci Macieja Grzegorzewskiego:
Zapisz ten artykuł zanim zniknie. Pamiętaj: prawda żyje tak długo, jak długo się ją powtarza. Jeśli masz informacje w tej sprawie – pisz anonimowo do niezależnych dziennikarzy. Nie pozwólmy, by ta historia zniknęła.
P.S. Jeśli cenisz moją niezależną publicystykę, analizy i spojrzenie na rzeczywistość — możesz realnie wesprzeć moją pracę. Każda wpłata pomaga mi utrzymywać niezależność od koncernów, sponsorów i cenzury, i tworzyć kolejne materiały. Dziękuję za każdą pomoc i zaufanie! Poniżej dostępne opcje wsparcia:
NR KONTA: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
BLIK: 886 489 463
BUY COFFE: [Kliknij tu]
PAYPAL: [Kliknij tu]



Dodaj komentarz