Czego ludzie żałują, jak już Zegarmistrz Światła Purpurowy jest blisko….
„Bronnie Ware, australijska pisarka i pielęgniarka, która przez wiele lat opiekowała się umierającymi ludźmi, w książce „The Top Five Regrets of the Dying” opisuje, czego żałują ludzie pod koniec życia.
Szkoda, że nie miałem odwagi być wiernym sobie
Rodzice, społeczeństwo, szkoła uczą nas zasad tego świata, wpajają, jak należy myśleć, czuć, działać. A my, zazwyczaj temu ulegamy, tracąc szansę na to, żeby skontaktować się ze sobą i żyć autentycznie. Na progu śmierci zauważmy ten bolesny fakt.
Szkoda, że tak ciężko pracowałem
Na łożu śmierci raczej nikt nie rozpacza z tęsknoty za pracą. Jest raczej odwrotnie, dużo osób dochodzi do wniosku, że w ich życiu zbyt dużo było harówki, rutyny, obowiązków. Wówczas widzimy, że praca była raczej uzależnieniem i więzieniem, sposobem na uniknięcie lęku spowodowanego brakiem poczucia bezpieczeństwa.
Szkoda, że nie miałem odwagi, aby wyrazić swoje uczucia
Autentyczne życie w zgodzie ze swoimi uczuciami oznacza, że nie mamy powodu, żeby ich nie wyrażać. Nie musimy się przed tym powstrzymywać. Czujemy i jesteśmy w tym prawdziwi, na bieżąco komunikując w różny sposób nasz stan. Jednak okazuje się, że nie jest to takie proste. Kiedy życie się kończy, żałujemy, że się na to nie odważyliśmy.
Szkoda, że nie miałem głębszych relacji
Najgłębiej możemy doświadczyć siebie w bliskości z inną osobą. Gdy tego brak, życie wydaje się pozbawione głębszego sensu. Ludzie zauważają to często dopiero pod koniec życia.
Szkoda, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwszym
Szczęście jest wyborem, świadomym postanowieniem. Owszem, wymaga samodyscypliny, żeby mieć uważność na to, jakie myśli wybieramy, jakie słowa wypowiadamy, jakie działania podejmujemy. Kiedy ludzie są bliscy śmierci uświadamiają to sobie jasno – że nie pozwolili sobie być szczęśliwymi. Spełniali oczekiwania innych, tkwili w toksycznych wzorcach, brakowało miłości własnej. Żałują, że nie walczyli o swoje szczęście”
Źródło: http://zwierciadlo.pl/2013/psychologia/zrozumiec-siebie/czego-zalujemy
❓ Czy niezależne media przetrwają? To już nie jest pytanie retoryczne.
➡️ Piszę bez grantów, bez sponsorów i bez politycznej smyczy. Tylko dzięki Wam, ludziom, a nie korporacjom. Dziś mówię wprost: jestem na postojowym. To oznacza bardzo trudny czas finansowo. Dochody lecą w dół. Rachunki no niestety nie. Każdy tekst to realna robota: analiza, łączenie faktów, rozbrajanie propagandy. Robię to balansując na granicy budżetowej. Darowizny są nieregularne. Rachunki są zawsze. Wasze wsparcie to nie „wirtualna kawa dla twórcy”. To być albo nie być tego projektu. Jeśli zabraknie środków, zniknie kolejny niezależny głos, a jego miejsce zajmie cisza albo przekaz meNdialny. Jeśli te treści mają dla Was wartość, teraz jest moment, by to okazać. Jeśli chcecie, żebym dalej pisał bez kagańca, pomóżcie mi to utrzymać przy życiu. Dane do wsparcia:
1️⃣ BLIK: 886 489 463
2️⃣ Przelew tradycyjny: konto: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]
❤️ Dziękuję każdemu, kto pomaga utrzymać niezależne media przy życiu.



Dodaj odpowiedź do Pokręć Anuluj pisanie odpowiedzi