Co zrobiłeś ze swoim życiem? Czy starałeś się iść za marzeniami?
Dzisiejszy felieton zacznę od przedstawienia niedawnego odkrycia naukowego dotyczącego kosmosu. Otóż wszyscy wiemy, że każda lub prawie każda gwiazda ma kilka, kilkanaście swoich planet, zaś każda galaktyka to setki milionów gwiazd.
Naukowcy analizując położenie i rotację około ośmiu tysięcy galaktyk doszli do wniosku, że nasza galaktyka (Droga Mleczna) jest częścią ogromnej struktury galaktyk. Liczy ona około 100.000 galaktyk, jej rozmiar to 520 milionów lat świetlnych, a łączna masa obiektów – 100 milionów miliardów razy większa od wagi Słońca.
Struktura ta została nazwana: „Laniakea” – od hawajskiego słowa oznaczającego: „niezmierzone niebo”.
Dlaczego piszę ten felieton? Przede wszystkim, żeby uświadomić choć trochę skalę naszego życia. Życia, w którym permanentna paranoja napędza iluzja tego, że będziemy młodzi i żywi wiecznie, stabilizuje to, co jest kruche do cna.
Rodzimy się, dorastamy i kształcimy. Potem bierzemy ślub, zakładamy rodziny, robimy kariery. I umieramy. Po prostu – umieramy. Człowiek jest a potem go nie ma. Po szaleńczym biegu życia, biegu nie wiadomo po co i nie wiadomo dokąd, przychodzi śmierć, ciemna, spokojna noc, po życiowej burzy. Którą ufundowaliśmy sobie sami na własne życzenie.
Popatrz na ten świat. Wszyscy robią rzeczy, które „podpatrzyli” u innych, a raczej zostały im zaprogramowane. Upatrujemy szczęścia przede wszystkim na zewnątrz – w partnerze, relacji, ślubie, spłodzeniu dzieci. Założeniu rodziny. Zrobieniu kariery. Kolekcjonowaniu całej masy przedmiotów / nieruchomości. Robimy to, bo tak trzeba, wypada, bo inni tak robią, bez zastanawiania się, czy to ma jakikolwiek sens. A może to nie ma żadnego sensu? Może cały świat został oszukany, od Indianina żyjącego w lepiance w samym sercu dżungli gdzieś na końcu świata, aż po światowej sławy profesora z niezliczoną ilością dyplomów i tytułów?
Ten świat nie został stworzony dla naszego szczęścia. Dotyczy to także relacji damsko męskich
Nauczyłem się w życiu szukać paradoksów. Tam, gdzie inni widzą szczęście, stabilizację i źródło spełnienia, tam ja widzę sprytnie zastawioną na nich pułapkę. Znany jest mi mechanizm, że dopiero gdy człowiek zobaczy, jak jest źle, poczuje to „dobre”. Dopiero gdy zobaczyłem jak bardzo to wszystko jest bez sensu, znalazłem pewien sens. Dopiero gdy w połowie 2013 roku klapki mi z oczu spadły i zobaczyłem skalę niestabilności, bezsensu, zła – odnalazłem stabilność, sens, dobro. To jest ten paradoks, w tym jest zakodowany. Świadomość, że wszechświat jest tak naprawdę jakąś gigantyczną, komputerową symulacją, a życie na Ziemi – jakimś totalnie porąbanym, kosmicznym eksperymentem, pomaga załapać dystans i wyluzować, po początkowych chwilach zagubienia i trwogi.
Popatrzmy na to logicznie. Odpada mi większość tych naglących spraw typu „3 x m”: musisz! musisz! musisz! Czyli tych wszystkich wymagań, żądań, oczekiwań, które mamy do spełnienia „na wczoraj” lub ostatecznie: „na zaraz”. Nie tylko nie muszę sadzić drzewa, budować domu i płodzić syna, ale nie chcę. Zwykły człowiek, który chce się realizować koniecznie w „ziemskich”, a więc społeczno-związkowo-biologicznych sferach, jest zwierzęco, do cna przerażony i mentalnie zagubiony. Mieszkania nie kupi, bo większości po prostu nie stać, wynajm rzadko wchodzi w grę. Nie podoba się praca za 1100 zł netto? Za bramą czeka 100 chętnych!
No i ten rozpaczliwy brak partnerki, bo umiejętności podrywu żadne, bo rodzice uczyli tylko ofiarnictwa, cierpiętnictwa i bycia żywicielem rodziny. Jeśli takiej przerażonej ludzkiej jednostce uda się zrealizować poziom minimum minimum nawet na tą upadłą planetę – czyli partnerka, katorżnicza praca, dom, dzieci – to jest początkowo wniebowzięty. Potem? Los ojca rodziny w klapkach kubota i pierwszy zawał przed 50-tką. „A kornik napisze Twój uładzony życiorys”.
Wiedza ta doprowadziłaby do upadku systemu
Cokolwiek myślimy o życiu, istnieje pewna wiedza, której ujawnienie sprawiłoby, że ludzie masowo zaczęliby porzucać swoje rodziny, mieszkania, miejsca pracy, i wieszaliby się na pierwszej lepszej gałęzi. Tę wiedzę, ale bez głębszego rozumowania, mają ludzie starsi, stąd tak częste u nich choroby nowotworowe, które według wiedzy ezoterycznej są chorobami zainicjowanymi przez rozczarowanie życiowe, zgryzotę, żal.
Niestety, Ci starsi ludzie często zabierają swoją wiedzę do grobu, patrząc ze zgrozą i niedowierzaniem na szaleństwa, głupotę i pościg za nie wiadomo czym u młodych, szalonych głów. Ich konserwatyzm obyczajowy który jest częstą starczą przypadłością, jest jakby podświadomą chęcią przestrzeżenia młodych ludzi przed pułapkami życia.
Modlitwa przeciętnego człowieka któremu wydaje się, że Boga za nogi złapał bo wszedł w miłosną relację emocjonalną, brzmi: „Byle się nigdy nie skończyło to wszystko co od Ciebie mam” (link do piosenki to obrazującej). Czy wg Ciebie to modlitwa osoby która wygrała życie, czy powoli, polegając na złudnej nadziei że jakoś to będzie, dąży ku nieuchronnej entropii?
Nie zamierzam tutaj demonizować świata sek*ualności i związków, ale chcę po pierwsze pokazać, że poza tą sferą istnieje inny świat, inne, alternatywne modele realizacji naszego „ja”, które mogą funkcjonować na równi z tym związkowym. W poprzednich felietonach pisałem, iż system stworzony przez ludzi rości sobie prawo do bycia „jednym jedynym”. Jednak jest to iluzja która pęka jak bańka mydlana gdy tylko człowiek uzyskuje głębię spojrzenia, np przez gorzkie doświadczenia życiowe. A po drugie – że parametry tego nieludzkiego świata tak zostały już ustawione, by komplikować na wszelkie sposoby realizację w sferach „ziemskich”.
Polski kult zapie**olu
Cytuję: „Manuel odczuwa potrzebę bycia wciąż zajętym. Czuje, że bez tego jego życie nie ma znaczenia, że marnuje swój czas, że społeczeństwu na nim nie zależy, nikt go nie kocha, nikt nie potrzebuje.
(…)
Odwaga? Jak to możliwe, że mężczyzna, który poświęca się swojej rodzinie może nie mieć odwagi na to, by zatrzymać się na piętnaście minut dziennie? Lepiej zamknąć oczy, to tylko sen, takie pytania do niczego nie prowadzą, a jutro kolejny pracowity dzień. (…)
Pewnej nocy anioł pojawił się w jego śnie: „Co zrobiłeś ze swoim życiem? Czy starałeś się iść za marzeniami?” Manuel budzi się oblany zimnym potem. Jakimi marzeniami? To były jego marzenia: zdobyć dyplom, ożenić się, mieć dzieci, zapewnić im edukację, iść na emeryturę, podróżować. Dlaczego anioł nęka go takimi bezsensownymi pytaniami?
(…) Przypomina sobie fragment wiersza: „przeszedł przez życie / ale nie żył”
Polecam specyficzną technikę której można używać do „wyzerowania” umysłu, a która jest związana z tym co było napisane powyżej, o kosmosie:
Technika ziarenka na pustyni. Wyobraź sobie, że jesteś maleńkim ziarenkiem na pustyni. Utożsam się z nim mówiąc: „ja, ….. (Twoje imię i nazwisko) jestem ziarenkiem na pustyni”. Potem wyobraź sobie, że będąc tym ziarenkiem, jesteś pośród miliardów innych ziarenek pomiędzy dwiema oazami.
Następnie – że te dwie oazy, między którymi jesteś, to nic w porównaniu do wielkości Sahary, podzielonej na kilkanaście państw. Potem wyobraź sobie wielkość Sahary a wielkość całej kuli ziemskiej, zarówno na powierzchni, jak i w głębi i w atmosferze. Cały czas miej w pamięci utożsamienie się samego siebie z maleńkim ziarenkiem piasku pośród tych dwóch oaz na fragmencie Sahary.
Następnie zdaj sobie sprawę, że Ziemia jest maleńkim okruszkiem w porównaniu do Słońca, już nie mówiąc o całości naszego Układu Słonecznego. Zaś sam Układ Słoneczny i Słońce to jedna ze stu miliardów gwiazd w naszej galaktyce – drodze mlecznej. Ezoterycy mówią, że tylko w naszej galaktyce zamieszkałych planet ma być 300 milionów.
Ostatecznie pomyśl, że w całym wszechświecie są miliardy galaktyk takich jak nasza, zaś ile jest równoległych wszechświatów.. tego już nikt nie wie. Cały czas utożsamiaj się z tym maleńkim ziarenkiem piasku pośród dwóch oaz na Saharze.
Powiedz wtedy: „ja, ……., będąc sobą jestem wszystkim, jestem fragmentem wszystkiego i jednocześnie jestem wszystkim”.
Więcej tego typu technik resetowania myślowego i emocjonalnego „blablania”:
–4 szokująco skuteczne sposoby na „zresetowanie” i oczyszczenie umysłu
–Skuteczny sposób oczyszczenia umysłu. Złe emocje mijają jak ręką odjął!
Na zakończenie tego wywodu dodam, iż wobec takiego nawału generowanych aktualnie i historycznie danych, prawie wszystko zostało już powiedziane. Ludzkość sięgnęła zarówno samych nizin jak i samych gwiazd pod każdym względem, jednak to i tak są czyste frazesy. Jesteśmy ledwie galaktycznym pyłem, wystarczy ledwie okruszek kosmicznej materii (asteroida, nie mówiąc już o komecie), wybuch na Słońcu, erupcja Yellowstone.. i cała nasza cywilizacja odejdzie, tak, jak odeszły te poprzednie.
Autor: Jarek Kefir
👍 POLUB, UDOSTĘPNIJ, SKOMENTUJ. DZIĘKI! 🙂
🔥 UWAGA! Niezależne media potrzebują Twojej pomocy, by przetrwać! To gwarancja częstych i regularnych publikacji na ukrywane i zakazane tematy. Nie mam takiego wsparcia, jak oficjalne media propagandowe. Mogę liczyć tylko na Was. Pomimo, że pracuję jak każdy, to momentami jest mi naprawdę ciężko.
🔥 Jeśli chcesz wspomóc moje akcje uświadamiające Polaków, możesz skorzystać z opcji poniżej: ⬇️
1️⃣ KONTO: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Dla: Jarosław Adam / Tytułem: darowizna
SPOZA POLSKI:
-Konto: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
-BIC (Swift): BPKOPLPW
-IBAN: PL16102047950000910201396282
2️⃣ PAY PAL: https://www.paypal.com/cgi-bin/webscr?cmd=_s-xclick&hosted_button_id=QFQ8UFRVAKUCG
3️⃣ PRZEZ BTC: bc1qlx8la2wdmfwnsx8kfr27tu43u0ux6fyamhnevm
4️⃣ BUY COFFE: https://buycoffee.to/kefir



Dodaj odpowiedź do xxx Anuluj pisanie odpowiedzi