Dla mediów niektóre życia i niektóre śmierci są lepsze
Obserwując doniesienia medialne i to, jak reaguje na nie opinia publiczna, można dojść do wniosku, że niektóre życia są ważniejsze od innych żyć. Nie chodzi tutaj tylko o to, że życia dziennikarzy, polityków, sportowców, biznesmenów są ważniejsze, niż np życia Grażyny z Dobropola Gryfińskiego czy Janusza z Stalowej Woli. Ma to miejsce także w przypadku śmierci. Jedne śmierci lub jedne wieści o zaginieniach czy wypadkach są bardziej medialne i bardziej przeżywane, niż inne. Zawsze budziło to we mnie bunt i chyba tak już pozostanie.
Przecież dla wszechświata każde ludzkie życie ma taką samą wartość. Życie bogatego i biednego, mędrca i głupca, króla czy poddanego. O ile w ogóle wszechświata cokolwiek to obchodzi. Każde życie jest równe, bo każdy człowiek, tak jak i zwierze, roślina, bakteria czy kamień, ma esencję Stwórcy. Jednak obserwując media można dojść do wniosku, że niektóre życia a nawet niektóre śmierci są cenniejsze, niż inne. Przykłady:
Grupa górników lub drwali zmarła w wyniku katastrofy (wstrząs w kopalni, pożar lasu), więc przez kilka dni mówi się o tym w mediach. Jest też wprowadzona żałoba narodowa. Ale w tym samym czasie (kilka dni) tyle samo lub nawet więcej ludzi zginęło w wypadkach samochodowych. Ba, w ciągu tych kilku dni kilka lub kilkanaście razy więcej ludzi zmarło w szpitalach, głównie z powodu chorób i podeszłego wieku. Dlaczego więc żałoba narodowa nie trwa 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku? Czy ich życie jest mniej ważne, niż życie górników czy drwali?
Himalaista ryzykuje życie, wchodzi na Nangar Khel bez butli tlenowej i w zimę, licząc że my wydamy miliony złotych z budżetu państwa na ewentualną akcję ratunkową. Pycha, wielkie ego i buta charakteryzują tych ludzi. Serio, co kilka miesięcy słyszę wielką akcję medialną, bo jakiś typek wszedł na Nangar Khel zimą i teraz myśli, że my, czyli podludzie, wydamy miliony złotych, by ratować jego tyłek, zamiast sfinansować za ten szmal budowę szpitala. Bo poszedł tam zimą i na dodatek bez butli tlenowej, bo marzyło mu się zapisanie w historii.
Inny przykład to zaginięcie milionera Piotra Woźniaka-Staraka, filmowca, szefa Polpharmy i męża znanej celebrytki, Agnieszki Szulim. Starak zaginął podczas rejsu na Mazurach z młodą, 27-letnią dziewczyną. Ich łódź została przewrócona przez wiatr. Kobieta dopłynęła do brzegu, zaś po Staraku ślad zaginął. Teraz szuka ich przysłowiowa cała Polska.
Media trąbią, żółte paski biją po oczach, a portale plotkarskie aż huczą od plotek. Zobacz, jak duża skala środków została przedsięwzięta do jego poszukiwania. Zastanawia mnie tylko, czy pieniądze na to pochodzą z prywatnych środków rodziny milionera, czy raczej z budżetu państwa.
Mówią, że o śmierci nie wolno pisać tak, jak ja to zrobiłem w tym obrazoburczym artykule. Ale inni też mówili, że śmierć jednostki to tragedia, a śmierć milionów ludzi to tylko statystyka. Nie zmienia to jednak faktu, że jedne życia są uważane za lepsze, a inne za gorsze. Obojętnie co możesz sobie o tym kontrowersyjnym artykule pomyśleć, jest to faktem, a z faktami których istnienie jest obiektywne, się nie dyskutuje.
Sami sobie to robimy, że życie przedstawicieli światka polityki, sportu, celebrities czy biznesu, uważamy za lepsze. Zważmy na to, że wtedy automatycznie uważamy nasze własne życia za gorsze. Ty, który się oburzasz, bo przecież Nangar Khel to sprawa priorytetowa, że chłopcy na boisku tak ładnie grają, że śmierć Madzi z Sosnowca czy zaginięcie Staraka to takie wielkie tragedie.. Uważasz wtedy swoje życie za gorsze.
Bo które medium przejmie się, gdy umrze lub zachoruje ktoś z Twojej rodziny lub grona znajomych? Która telewizja poświęci Twojej bliskiej osobie żółty pasek? Który Prezydent wprowadzi żałobę narodową, bo Twój kolega umarł na zawał lub koleżanka zginęła w wypadku? Który magazyn brukowy podniesie lament, bo jednego dnia w szpitalach, na drogach czy w mieszkaniach umarło 5000 ludzi? Pięć tysięcy ludzi jednego dnia. A tutaj mamy dwudziestu górników w kopalni lub jedną Madzię z Sosnowca.
Ostatni argument – normy społeczne. Taka jest norma, że jak pokażą coś w telewizji to to istnieje, a jak o czymś w TV się nie mówi, to tego nie ma. No tak, tutaj nawet mi z takim argumentem trudno polemizować. Spuśćmy na ten wiekopomny argument kurtynę milczenia. 😉
Autor: Jarek Kefir
Jeśli chcesz więcej takich tekstów – wesprzyj moją niezależną działalność darowizną. Działam poza systemem i bez sponsorów – dzięki Tobie mogę publikować prawdę bez cenzury.
-NR KONTA: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
-BLIK: 886 489 463
-BUY COFFE: [Kliknij tu]
-PAYPAL: [Kliknij tu]



Dodaj komentarz