Moje profile – jest tam więcej materiałów:

Dołącz do 1 846 innych subskrybentów
Technicznie: epoka komputerów, emocjonalnie: jaskiniowa

Ludzkość uważa, że rozwiąże swoje bolączki i problemy przez naukę, czyli inaczej mówiąc aktywność umysłu. Kłopot tkwi jednak w tym, że szuka rozwiązania nie tam, gdzie trzeba. Tworzymy świat robotów, komputerów i promów kosmicznych, zapominając o tym, że inne sfery życia są opóźnione o stulecia, a nawet millenia. Nasze instytucje są rodem ze średniowiecza lub wieków nieco późniejszych. Bankowość i kapitalizm to wynalazek sprzed kilku setek lat. Nasze pojmowanie istoty Boga jest zapóźnione o tysiąclecie (wierzący) lub kilka setek lat (racjonalny ateizm).

Za to sferą, w której poślizg czasowy jest najbardziej gigantyczny, jest to, co istnieje najgłębiej w nas, i co nami najmocniej steruje. Tym czymś jest nasza podświadomość i emocjonalność, która nie ewoluowała praktycznie od kilkunastu lub kilkudziesięciu tysięcy lat. Emocjonalnie jesteśmy nadal przystosowani do trudnego życia w plemionach na sawannie, a fakt, że mamy rozwiniętą cywilizację techniczną i zupełnie inny styl życia niż kiedyś, sprawia gigantyczne problemy. Nasza podświadomość zwyczajnie nie jest w stanie tego udźwignąć. Nie jest do tego przystosowana.

Wiele tysięcy lat temu ludzie żyli w małych plemionach, w ciepłych sferach klimatycznych. Zajmowali się zbieractwem i łowiectwem, bo nie umieli jeszcze uprawiać roli. Nie mieli też stałych miejsc zamieszkania. Panowała u nich poligamia i poliandria, czyli mężczyźni mieli mieli wiele partnerek a kobiety wielu partnerów. Nie rodziło się tak dużo dzieci, bo kobiety wydłużały laktację i nie zachodziły tak często w ciążę. Nie było tak dużo przemocy, ponieważ nie było czegoś takiego jak własność (była na bieżąco przejadana), nie istniała konieczność rywalizacji o kobiety i nie było czegoś takiego jak elita, która bogaciła się na nędzy i ciężkiej pracy całej reszty.

Ale pewnego razu człowiek popełnił grzech pierworodny. Była nim chęć ulepszenia tego, co przewidziała dla niego natura, czyli chęć wyjścia poza obręb wspólnoty zbieracko-łowieckiej. Jest to archetyp lucyferyczny natury ludzkiej. Odpowiada mu właśnie ludzki umysł, który z edenicznej wspólnoty zbieraczy i myśliwych postanowił wymyślić osiadłe rolnictwo i pasterstwo. I to było zjedzenie zakazanego owocu z drzewa poznania, jak i początek upadku ludzkości, który ma ostateczny finał w naszych czasach. Bo ludzkość sięgnęła po coś, na co nie była emocjonalnie i psychologicznie gotowa.

Przejście do osiadłego trybu rolniczego przysporzyło ludziom szeregu problemów i wyrwało ich z objęć Edenu. Po pierwsze, dieta oparta na zbożach i mleku była bardzo ograniczona i monotonna, nie dostarczała tylu cennych składników, co dieta wspólnoty pierwotnej. Po drugie, była ona po prostu szkodliwa, pełna węglowodanów, glutenu i laktozy. Ludzie w epoce rolniczej mieli też dużo więcej obowiązków i pracy, niż ich poprzednicy. Musieli orać pola, zasiewać, zbierać ziarno, młócić, wypiekać chleb, budować domy, zabudowania do przechowywania zapasów, dla zwierząt i wykonywać szereg innych prac. Zaczął się więc okres bardzo ciężkiej pracy w dziejąc gatunku ludzkiego.

Pojawiło się też dużo więcej dzieci, bo kobiety przestały zapobiegać częstym ciążom opóźniając laktację. Dalej: jeden mężczyzna zaczął przygarniać do swojego domostwa jedną kobietę i uzależniać ją od siebie. Rozpoczął się okres dominacji mężczyzn i przemocy wobec kobiet, jak i czas brutalnej rywalizacji między mężczyznami. Ci mężczyźni, którzy nie byli wystarczająco silni i zaradni, przegrywali, a ich los był i czasami do dziś jest opłakany. Wraz z rolnictwem powstał więc patriarchat, czyli rządy ojców. A w tym systemie tylko nieliczni mają figurę ojców. Cała reszta mężczyzn to zbuntowani lub podporządkowani synowie – ofiary patriarchatu. Także wraz z epoką uprawy ziemi wykształciła się również elita, czyli kasta wodzów, wojów, kapłanów i urzędników, która bogaciła się ponad miarę na nędzy i ciężkiej pracy całej reszty ludu. Do tego doszła również zawiść i zazdrość. Że sąsiad ma więcej. A to rodziło pokusę, by tego człowieka okraść, pobić, zrobić mu złą opinię lub go zabić. Jeśli lud pozazdrościł elicie i się jej zbrojnie sprzeciwił, to tak zrodziła się rewolucja. Jeśli jedno państwo lub plemię pozazdrościło innemu, to tak zrodziła się wojna.

Każda nowa ewolucyjna zmiana (przejście do imperiów starożytnych, potem czasy kolonialne, następnie rewolucja przemysłowa, później rewolucja cyfrowa) tylko pogłębiały te niekorzystne zjawiska. Przede wszystkim dokładały ludziom dodatkowej pracy, zanieczyszczały planetę i robiły ogromny bałagan w głowach. Dlatego uważam, że reforma tego ziemskiego bajzlu nie jest możliwa. Nie tymi metodami. To tak, jakby próbować leczyć ból głowy lekami na prostatę. To nie wyjdzie.

Autor: Jarek Kefir

P.S. Jeśli doceniasz niezależne dziennikarstwo, demaskowanie zakulisowych faktów, alternatywną wiedzę – wesprzyj moją działalność. Jarek Kefir to nie tylko publicystyka, to społeczność przebudzonych, to źródło informacji, które nie kłania się poprawności politycznej ani korporacjom. Tworzenie tych treści wymaga czasu, energii, i… środków. Bez Twojego wsparcia nie mogę dalej działać z tą samą mocą.

Nr konta bankowego – przelew dla Jarosław Adam, tytułem – darowizna:
84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Blik na nr telefonu: 886 489 463

Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
Przez PayPal: [Kliknij tu]


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury – Niezależne Media

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

3 responses to “Technicznie: epoka komputerów, emocjonalnie: jaskiniowa”

    1. Awatar Jarek Kefir

      W grze, w której nawet jeśli się znajdzie rozwiązanie zagadki, to i tak nie można nic z nim zrobić? 😉

  1. Awatar Tom73
    Tom73

    Z opowieści Twojej wynika, że warunki są trudne i to prawda. Z perspektywy człowieka nie będącego członkiem tak zwanej elity środowisko w którym żyje nie jest skonfigurowane sielankowo. Życie w takim środowisku to gra wymagająca od gracza umiejętności, nie mam na myśli sprytu i cwaniactwa tylko twardą pracę nad sobą. Zanim się tego człowiek podejmie to często błądzi, poszukuje sposobu na życie, upada, powstaje, towarzyszą mu choroby i cierpienie.Często nie widzi siebie i jest zahukany i skołowany. Myślę że ta trudna droga prowadzi każdego z nas do poznania siebie a kiedy już to nastąpi to wcale nie kończy się praca tylko wzrasta zrozumienie i poczucie sensu. Motywacja wzrasta tak bardzo, że nic nie może Cie zatrzymać w Twojej drodze. Wiesz co chcesz robić, wiesz jak to robić i wiesz dlaczego.

Dodaj odpowiedź do WS Anuluj pisanie odpowiedzi


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury - Niezależne Media

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej