Moje profile – jest tam więcej materiałów:

Dołącz do 1 843 innych subskrybentów
DUCHOWOŚĆ: CZY JESTEŚMY WIĘŹNIAMI ŚWIATA?

Fałszywy, symulowany świat pokazany w genialnym filmie

Prezentuję Wam dziś film „The Cube” („Sześcian”) z 1969 roku, w reżyserii Jima Hensona, wyprodukowany dla telewizji NBC. Choć Henson jest najbardziej znany z Muppetów, w tym filmie eksploruje zupełnie inne, filozoficzne i egzystencjalne dylematy.

Film operuje minimalistyczną scenografią – cała akcja dzieje się w sześciennej, zamkniętej przestrzeni. Taki design przypomina estetykę teatru absurdu i budzi skojarzenia z późniejszym „Cube” (1997) Vincenzo Nataliego. Monochromatyczna, ascetyczna przestrzeń potęguje uczucie izolacji, osaczenia i niemożności ucieczki. Bohater, „Człowiek w kostce”, znajduje się w niemal laboratoryjnym otoczeniu, które symbolizuje jego umysł lub wszechświat pozbawiony sensownych reguł.

Każda scena jest dla widza nowym zaskoczeniem, a reżyser nie szczędzi widzowi absurdu i groteski. Są one jak sążnisty liść wymierzany prosto w ignorancką gębę odbiorcy. Film jest utrzymany w typowo psychodelicznym klimacie lat ’60 – ’70, w których powszechne były eksploracje przestrzeni umysłu za pomocą silnych leków psychotropowych, narkotyków, psychodelików, czy przez eksperymenty z lobotomią. Ten film to głęboko metaforyczna i poetycka podróż przez świat i życie.

  • (Dalsza część wpisu poniżej. Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu. Jeśli leży Ci na sercu byt niezależnych mediów i chcesz, bym ujawniał dla Ciebie różne inne szokujące fakty i skandale, przejdź do opcji pod koniec tego artykułu)

Gnostycki upadek w „cudowną klatkę” – materialny labirynt wszechświata

Można go interpretować jako alegorię upadku duszy w świat materialny, co jest kluczowym motywem gnostycyzmu. Człowiek w kostce przypomina uwięzioną duszę, która nie rozumie, dlaczego znalazła się w tej rzeczywistości, i nie może się z niej wydostać, mimo prób i interakcji z dziwacznymi i absurdalnymi postaciami.

Filmowy sześcian może być Demiurgiem, czyli sztucznym, mechanistycznym światem, rządzonym przez niepojęte siły, które sprawiają wrażenie wszechmocy, ale jednocześnie wydają się absurdalne i totalnie chaotyczne. Istoty pojawiające się w sześcianie można porównać do archontów, którzy manipulują bohaterem, utrudniając mu zrozumienie prawdziwej natury rzeczywistości. Mamy tam podejmowane kwestie takie jak iluzoryczność tego świata, mamy w końcu bohatera, który pozbawiony jest swojej woli i jest jakby marionetką w rękach pojawiających się groteskowych i momentami wręcz głupkowatych postaci.

Co więcej, sam bohater przypomina człowieka uwięzionego w materialnym świecie, który wie, że coś jest nie tak, ale nie może znaleźć drogi ucieczki, ani uzyskać jasnych odpowiedzi. Jest to klasyczna gnostycka metafora duszy szukającej wyzwolenia, ale uwięzionej w labiryncie iluzji. Podejmowany jest też wątek determinizmu, gdy główny bohater dowiaduje się, że jego przyszłość jest już znana i zapisana.

Determinizm kontra wolna wola

Według determinizmu, to, co robimy teraz, jest zdeterminowane przez setki lub tysiące (albo i jeszcze więcej) czynników z przeszłości. A to, co będziemy robić jutro, zależy ściśle od tego, co robimy teraz. Każdy ruch materii jest jak koło zębate, jak program, według którego działają maszyny sterowane numerycznie (CNC – Computer Numeric Control Machines). Programista ustawia w nich sterownik na wygenerowanie konkretnej liczby powtarzalnych sekwencji. Po czym następuje sekwencja „stop” i maszyna się zatrzymuje.

Pomyślmy, czyż nasze życie nie składa się z tego typu ciągle powtarzalnych, z reguły nudnych lub przykrych sekwencji? Czy praca na etacie nie jest tego typu niewolnictwem? Sam pracuję, więc wiem, jak to może osłabić człowieka. Albo jeszcze inaczej. Mamy ciągle poruszającą i zmieniającą się materię, tak, jak klatki w filmie wyświetlanym w kinie. Każda kolejna klatka filmu jest lekko inna od tej poprzedniej, jest zdeterminowana przez tę poprzednią klatkę. Ich zmienność generuje iluzję czasu, że wszystko dzieje się po kolei, według ustalonego przez reżysera porządku. Przecież film taki jak „Ludzka Stonoga 2” nie stanie się nagle filmem romantycznym. A opowieść o Greyu nie stanie się nagle dokumentem o biedzie w Polsce. Musi mieć to logiczny ład i skład, narzucony przez twórców filmu. Tak samo postacie, które widzisz na ekranie kinowym nie mają wolnej woli, ich ruchy są zdeterminowane.

Kim jest więc ten, kto patrzy na ekran kinowy? Czy my, żyjąc w tej przestrzeni, odtwarzamy po prostu czyjąś taśmę, nie mając za bardzo wpływu na nic? Dlaczego jedni wydają się magicznie kreować wokół siebie bogactwo i luksus, gdzie tylko nie pójdą, podczas gdy inni nawet heroiczną pracą i poświęceniem ciągle żyją w biedzie?


Absurd istnienia, brak wolnej woli

„The Cube” rezonuje z nurtami egzystencjalizmu, absurdalizmu i filozofii fenomenologicznej. Film eksploruje kilka kluczowych tematów:

  • Absurd istnienia – bohater nie wie, dlaczego znalazł się w kostce i dlaczego nie może jej opuścić. Spotyka ludzi, którzy wydają się mieć jakieś role, ale nie dostarczają mu żadnych konkretnych odpowiedzi. Przypomina to Sartre’owską „Mdłość” i poczucie alienacji, gdzie świat nie oferuje sensu, a jednostka jest zmuszona do ciągłego poszukiwania.
  • Brak wolnej woli – bohater ma iluzję wyboru, ale w rzeczywistości jest manipulowany przez siły, których nie rozumie. To może być interpretowane w duchu Schopenhauera, który twierdził, że wolność jest iluzją, a nasze działania są zdeterminowane przez ukryte mechanizmy rzeczywistości.
  • Pytanie o rzeczywistość – czy kostka jest realna, czy to tylko halucynacja? Czy bohater jest częścią jakiegoś eksperymentu, czy może jego rzeczywistość została zaprogramowana? To prowadzi do pytania o naturę świadomości i wprowadza możliwość, że tylko jego umysł istnieje, a cała reszta rzeczywistości to złudzenie.
  • Mit Syzyfa – bohater powtarza swoje próby ucieczki, ale nigdy mu się to nie udaje, co przypomina camusowską wizję człowieka, który mimo świadomości absurdu wciąż próbuje nadać życiu sens.

„The Cube” z 1969 roku można interpretować jako gnostycką alegorię uwięzienia duszy w świecie iluzji, egzystencjalny dramat o absurdzie istnienia i filozoficzne studium natury rzeczywistości. Wizualnie minimalistyczny, ale intelektualnie głęboki, film zostawia widza z pytaniem: czy jesteśmy naprawdę wolni, czy tylko wydaje nam się, że mamy kontrolę nad życiem?

Poniżej: film The Cube z 1969 roku:


Mogą Cię zainteresować także inne ciekawe artykuły o duchowości:

Strefa tabu: mroczna i niebezpieczna strona duchowości
Czy duchowość jest kolejnym tematem zastępczym?
Wszechświat jako symulacja – za i przeciw
Wg Chata GPT łącznik nauki z duchowością istnieje!
Duchowość: nauka i poznawanie Boga

Szokująca wizja Jackowskiego: żyjemy w czymś w rodzaju piekła
Czy nasz symulowany świat jest fałszywy?
Żyjemy w symulacji, i co dalej?
Symulowany wszechświat: czy Bóg to komputer?
Czy żyjemy w komputerowej symulacji?

✅ Takie artykuły powstają dzięki Waszemu wsparciu, które dostarcza mi motywacji do szukania i weryfikowania zakazanej wiedzy. Kwoty mogą być różne – 10, 20, 50, 100 zł i inne. Jeśli chcesz wesprzeć niezależne media – patrz poniżej: ⬇️

1️⃣ NR KONTA: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
2️⃣ BUY COFFE: [Kliknij tutaj]
3️⃣ PAY PAL: [Kliknij tutaj]


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury – Niezależne Media

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Jedna odpowiedź na “DUCHOWOŚĆ: CZY JESTEŚMY WIĘŹNIAMI ŚWIATA?”

  1. Awatar Info
    Info

    Jaro, wiedziałem, że nie pozostawisz tego filmu bez echa. Wcześniej 2 razy zostawiłem do niego link na kanale Wiedza dla Wszystkich, ale nie doczekał się najmniejszego zainteresowania, a tam pod filmami bywa i po 500 komentarzy.
    Ty napisałeś recenzję godną co najmniej Filmwebu. Od razu widać kto naprawdę czuje tego typu klimaty. Wcześniej szukałem jakichś recenzji i komentarzy, ale prawie tego nie ma, i to daje do myślenia. Ten film jest prawie nieznany, a wygląda na to, że to on był pierwowzorem wszystkich Sześcianów, a jest ich trochę (każdy kolejny coraz gorszy, w zasadzie to jeszcze tylko ten z 1997 roku trzyma poziom). Może dlatego, że nie jest arcydziełem jak Dzień Świstaka czy Piknik pod Wiszącą Skałą, ale nie takie było jego zamierzenie. Dla mnie to jeden z najgłębszych filmów jakie widziałem, a jestem pewny, że i tak przy kolejnych powtórkach wyjdą na jaw jego nowe, przeoczone wcześniej przesłania.

Dodaj odpowiedź do Info Anuluj pisanie odpowiedzi


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury - Niezależne Media

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej