🜂 Studium globalnego upadku systemowego: kryzys wgryza się w duszę ludzkości
Żyjemy w czasach, które wyglądają jak ekranizacja Apokalipsy według św. Jana, tyle że zrobiona, niestety, przez Netflixa. Wojny, ataki, hybrydowe zagrożenia, kolejne „stany wyjątkowe”, kryzysy energetyczne i migracyjne – to wszystko jest tylko widowiskową fasadą. Prawdziwy kryzys jest niewidzialny, nienazwany, i dotyczy nie polityki, nie ekonomii, nie armii, lecz duszy współczesnego człowieka.
Jak pisałem, kryzys systemowy to kryzys totalny. Taki, który przenika każdą dziedzinę życia: kulturę, finanse, relacje, rodzinę, moralność, edukację, duchowość. Co więcej, ten kryzys nie jest „przejściowy”, jak próbują wmówić nam politycy i eksperci od PRu. To jest globalne zmęczenie materiału cywilizacji – pękanie fundamentów, na których przez 300 ostatnich lat stał świat Zachodu.
Młody człowiek jako żywy przykład upadku
Wystarczy spojrzeć na młode pokolenie. Młody chłopak wie, że czeka go całe życie tyrania w Januszex sp. z o.o., gdzie minimalna krajowa plus premia to maksimum, a praca jest bardziej upokorzeniem niż drogą do stabilizacji. Wie, że kobiety oczekują ideałów, których nie ma. Wie, że relacje stały się transakcjami, nie obietnicą bliskości. Wie, że rodzina jest luksusem, mieszkanie – nieosiągalnym marzeniem, pies – ekstrawagancją, a stabilność – fantazją. Bo niby jak mieć dzieci i psa w kawalerce na wynajmie?
Kiedyś mówiono: „będziesz żył długo i szczęśliwie”. Dziś mówi się: „może jakoś to przetrwasz, powodzenia Stary”. To jest nie tylko kryzys (geo)ekonomiczny. To jest kryzys sensu.
Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:
Globalne zmęczenie materiału cywilizacyjnego
Cywilizacja zachodnia przypomina starą katedrę, która wygląda imponująco z zewnątrz, ale w środku sypią się już wszystkie filary. Każdy system działa „na słowo honoru”, że „popsikaj to WD40 i zaklej taśmą, jakoś to będzie, panie.” A to czysta prowizorka, pudrowanie trupa. Wszystko jest przegrzane, wszystko działa na ostatnich rezerwach mocy, której zaczyna już brakować:
-edukacja wzięta z modelu pruskiego (19 wiek….), produkuje ludzi niezdolnych do życia,
-media grzeją emocje do granic możliwości, zamiast skupić się na tematach naprawdę ważnych,
-polityka stała się kabaretem, i jednocześnie teatrem korupcji z korporacjami, grupami lobbingowymi, ponadnarodowymi wpływowymi gremiami,
-kultura została przedstawieniem bez treści, promując materializm, goliznę i wszelką demoralizację,
-gospodarka stała się hazardem uprawianym na giełdach, co generuje ogromny wzrost cen wszystkiego,
-normy moralne i społeczne stały się tak absurdalne, że aż memiczne.
System nie rozpadnie się, system już się rozpada. Upadek jest procesem, nie wydarzeniem. Właśnie w nim żyjemy. Jest to proces długotrwały, nie będzie wielkiego „boom” i po sprawie. Gdyby ludzie wiedzieli, w jakim naprawdę stanie są ich państwa, giełdy, banki, infrastruktury i budżety, świat czekałaby panika stulecia. Dlatego nikt nie mówi prawdy.
To globalny teatr: rządy udają, że panują, korporacje udają, że wiedzą, co robią, media udają, że informują, obywatele udają, że żyją w normalnych czasach. To jest iluzja stabilności. Kartonowe dekoracje w hollywoodzkiej scenografii cywilizacji. Hmm, cywilizacja z kartonu – dobre określenie w sumie. System nie trwa dzięki sile – on trwa dzięki temu, że nikt nie krzyczy: „Król jest nagi!”
Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:
Kryzys męskości i kobiecości
Upadek systemu zawsze zaczyna się tam, gdzie najmniej widać, w relacjach międzyludzkich, w rodzinach, w matrycy płci i ról. Dziś:
-mężczyźni boją się być mężczyznami, często też nie wiedzą, jak nimi być,
-kobiety boją się być kobietami, boją się dawać, czyli wnosić coś swojego w relację,
-obie płcie nie wiedzą, czego chcą,
-obie czują się skrzywdzone i niezrozumiane,
-obie żyją w chaosie sprzecznych oczekiwań.
Natura została zdemontowana. Instynkty zostały wypaczone. Więzi rozerwane. Relacje są kruche jak szkło. Mężczyzna nie ufa kobiecie, kobieta nie ufa mężczyźnie. A obie strony tęsknią za czymś, czego same nie rozumieją. To nie przypadek, to cywilizacyjna entropia, rozpad od środka.
Duchowy upadek jako zapowiedź systemowego kataklizmu
Historia jest prosta: zanim upada imperium, upada jego duch. Najpierw znika sens. Potem morale. Potem wartości. Potem więzi. Potem nadzieja. I dopiero wtedy zaczyna się polityczny i ekonomiczny chaos.
To, co dziś obserwujemy, to koniec długiego procesu: dzieci są zmęczone, młodzi są wypaleni, dorośli są apatyczni, starzy są zgorzkniali. Ludzie stracili dostęp do własnej duszy. Jednak promowanie materializmu, ateizmu, pracoholizmu i konsumpcjonizmu jako Ducha Epoki, wybitnie się nie sprawdziło. Dlatego depresja nie jest chorobą jednostki, jest chorobą epoki. Lęk nie jest zaburzeniem, jest reakcją obronną na koniec cywilizacji. I właśnie dlatego obecny świat jest tak ciężki energetycznie. To znak, że coś się kończy. I że coś innego próbuje się narodzić.
Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:
Co nadejdzie po upadku systemu? Narodziny nowej ery
Upadek cywilizacji nie oznacza końca świata. Oznacza koniec świata, który znamy. Po wielkich resetach historii zawsze rodziło się „coś nowego”:
-po upadku Rzymu – średniowiecze i nowe religie,
-po kryzysie średniowiecza – renesans,
-po wojnach religijnych – nowoczesność,
-po II wojnie światowej, era dobrobytu,
-po zimnej wojnie,: era globalizacji.
A dziś? Dziś stoimy na progu największego resetu od tysiącleci. Upadek starego świata otworzy trzy możliwe ścieżki:
Ścieżka ciemna: totalitaryzm technologiczny
System może próbować się ratować poprzez pełną kontrolę. Cyfrowe waluty, nadzór, ograniczenia, przymus, i wszechobecny system oceny społecznej znany z Chin, to najbardziej niebezpieczna opcja. Orwellowski but będzie deptał ludzką twarz aż po kres dziejów….
Ścieżka chaosu: era neo-plemienna
Świat może wrócić do lokalności, rozdrobnienia, walki grup o zasoby. To scenariusz „Mad Maxa”. Małymi rejonami będą rządziły organizacje, które nie wiadomo, czy są jeszcze tylko mafiami, czy raczej są już aż państwami. Będą to twory hybrydowe (państwa mafijne), walczące ze sobą usilnie, non stop. Takie coś już teraz jest w Meksyku i częściowo w Syrii.
Ścieżka światła: cywilizacja post-materialna
Ta opcja jest najmniej prawdopodobna, ale możliwa. Jeśli ludzkość przełamie kryzys duchowy, może narodzić się system oparty na:
-prawdziwej solidarności,
-technologii użytej mądrze,
-równowadze między materią a duchem,
-nowych formach społeczności i współpracy,
-odrodzeniu męskości i kobiecości,
-uzdrowieniu relacji,
-powrocie sensu egzystencji
To jest duchowy reset, powrót do człowieczeństwa. Nowa epoka zaczynałaby się od małych wspólnot, od ludzi przebudzonych, od tych, którzy widzą więcej, czują głębiej i nie boją się prawdy. Stoimy na krawędzi epoki. Stary świat gaśnie. Powolutku, ale nieustannie. Nowy system jeszcze się nie narodził. Mamy rybno-wodnikowe pomieszanie z poplątaniem, bagienko – nawiązując do kończącej się ery ryb i zaczynającej się ery wodnika. W tym czasie rodzi się największy chaos i największa szansa. Bo to właśnie w takich chwilach kształtuje się przyszłość. Nie za sto lat, nie za dekadę, lecz teraz, na naszych oczach.
O tym wielkim kryzysie ducha opowiada poniższy film dokumentalny:
Ważna informacja dla istnienia niezależnych mediów!
❗ Proszę Was o wsparcie. Nie jako ktoś, kto wyciąga rękę – ale jako ktoś, kto wciąż stoi na nogach, mimo że świat próbuje go przygiąć. Jako ktoś, kto walczy o każdy tekst, o każdą publikację, o każdy oddech niezależności. Bo tylko dzięki Wam – nie korporacjom, nie politycznym reklamodawcom – mogę pisać prawdę bez kagańca, bez autocenzury, bez strachu, że komuś “na górze” się to nie spodoba.
Moja sytuacja jest trudna. Każdy dzień to łączenie kropek, zbieranie danych, godziny ślęczenia nad analizami, które często nie przynoszą żadnego wynagrodzenia. Jestem prekariuszem – człowiekiem pracy, który w zamian dostaje grosze i rachunki, które przychodzą jak nieubłagana pora deszczowa. Darowizny raz są, raz ich nie ma – ale obowiązki nie znikają nigdy. Wasze wsparcie to dla mnie tlen. Dosłownie. To moment, w którym mogę złapać oddech między jednym a drugim ciosem rzeczywistości. To możliwość pisania więcej, ostrzej, odważniej – bez ciągłego myślenia, czy jutro starczy na podstawowe koszty życia.
To Wy trzymacie mnie w pionie. To Wy sprawiacie, że mogę drążyć sprawy, których inni boją się nawet dotknąć. To Wy dajecie mi siłę, by nie odpuścić – gdy świat wariuje, a fałsz zalewa przestrzeń publiczną jak beton, który ma nas wszystkich przykryć. W zamian daję Wam to, co naprawdę mam – słowo bez filtrów, bez nacisków, bez sponsorów nad głową. Prawdę mówioną ludzkim językiem, a nie PR-owym bełkotem tworzonym pod dyrektywy. Jeśli czujecie, że to, co robię, ma dla Was wartość – jeśli moje publikacje pomagają Wam rozumieć ten chaos, przebić się przez mgłę dezinformacji – proszę, pomóżcie mi dalej tworzyć. Ta niezależność istnieje tylko dlatego, że Wy ją podtrzymujecie.
Dane do wsparcia:
1️⃣ Przelew tradycyjny:
Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Odbiorca: Jarosław Kasperski
Tytuł: Darowizna
Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
2️⃣ Blik na nr telefonu: 886 489 463
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]



Dodaj odpowiedź do WS 666 Anuluj pisanie odpowiedzi