Wir polarny się załamał – czeka nas zima stulecia?
Być może Jarek „dr Odkleo” vel „Lil Creep” Kefir znowu miał w zeszłym roku rację, że czeka nas niezwykle silna zima ’26, być może powtórka z 1978 roku. Wir polarny nie tylko „lekko się zachwiał”, on się pofragmentował. A system jak zwykle udaje, że nic się nie stało, bo panika nie jest dobra dla rządzących, chyba że akurat władze są w stanie ją wykorzystać dla swoich interesów.
Przez dekady ten lodowy wir nad Arktyką działał jak korek w butelce. Trzymał arktyczne zimno w ryzach na północy, pilnował porządku w atmosferze, stabilizował zimę jak stary strażnik, z orzeczeniem o niepełnosprawności co prawda, ale jednak. Teraz ten strażnik dostał w łeb. Wir się rozciągnął, zdeformował, miejscami rozpadł jak pęknięta opona. A kiedy wir polarny przestaje być zwarty – Arktyka przestaje być Arktyką, a Europa przestaje być Europą. Zimne powietrze wylewa się na południe bez żadnych przeszkód, jak toksyczna breja, bez kontroli, bez granic, bez paszportu. I nie chodzi mi o zimne powietrze w stylu minus 4. Już niedawno obok mnie, na Mazurach, temperatura spadła do minus 19 stopni, a po krótkiej odwilży, ma być jeszcze chłodniej. To już nie jest „ładna zima z pocztówki”.
Przeczytaj też:
–Czy w 2026 czeka nas prawdziwa zima stulecia?

Epoka systemowego, klimatycznego chaosu?
To są nagłe skoki temperatur, mrozy w ciągu kilku / kilkunastu godzin, śnieg tam, gdzie go nie powinno być, i brak śniegu tam, gdzie jest potrzebny. Chaos, meteorologiczny rozpierdol. Obecnie aż 80% Europy jest pokryte śniegiem, w tym przytłaczająca większość Polski. MeNdia mówią: „naturalne zjawisko”, eksperty mówią: „no zdarzało się wcześniej”, urzędnicy mówią: „spokojnie kochani, nie ma powodów do obaw”. A Jarek „dr Odkleo” vel „Lip Creep” Kefir mówi, jak jest: to jest dokładnie ten moment, w którym zaczyna się problem.
Bo wir polarny to nie jest jakaś ciekawostka dla fanów pogody, mających z reguły dodatkowo pierdolca na punkcie globalnego ocieplenia. To fundament, podstawa całej północnej cyrkulacji atmosferycznej. Jak fundament pęka, to nie odpada tylko obrazek ze ściany – zaczyna siadać cały budynek, zmieniając się z czasem w kupę gruzu. Rolnictwo, energetyka, transport, zdrowie ludzi. Jednego dnia + plus 7 stopni, drugiego dnia minus 15. Rośliny głupieją, zwierzęta głupieją, ludzie też, co zresztą nie jest niczym nowym ani nadzwyczajnym, tak na marginesie. I teraz najlepsze: ten sam system, który latami majstrował przy klimacie jak narąbany jak autobus mechanik przy silniku od Boeinga, teraz mówi nam, że „to nic takiego”. Że mamy się przyzwyczaić, bo to nowa norma.
Przeczytaj też:
–2025: najgorsza pogoda ever

Pogodowa rosyjska ruletka
Nowa norma to zawsze eleganckie słowo na nowy poziom systemowej dezorganizacji i rozkładu. Czy to oznacza koniec świata? No nie. Ale z drugiej strony, czy to oznacza, że wszystko jest w porządku? No też nie bardzo. To oznacza, że wchodzimy w epokę pogodowej ruskiej ruletki. Jednego roku zimy nie ma, drugiego łamie kręgosłupy. Jednego sezonu susza, drugiego powódź, trzeciego mróz bez śniegu, który niszczy wszystko po cichu, nocą, np uprawy ozime, sady.
A my jesteśmy w środku tego eksperymentu, bez planu B, bez odporności systemowej, za to z pełnymi ustami propagandowo biznesowych bredni o „zielonej transformacji” i „bezpiecznej przyszłości”. Najgorsze nie jest to, że wir się załamał. Najgorsze jest to, że nikt nie ma odwagi powiedzieć ludziom, co to naprawdę oznacza. Bo prawda jest taka: klimat wchodzi w fazę systemowej niestabilności, a taka niestabilność to zawsze preludium do ostrych korekt. Naturze nie da się wciskać politycznego bełkotu. A wir polarny właśnie wysłał pierwsze ostrzeżenie. Kto usłyszy, ten się przygotuje. Reszta będzie dalej wierzyć, że „jakoś to będzie”, budząc się z palcem w samym środku dupy. Jak zawsze zresztą.
Przeczytaj też:
–Chemtrails: jak się chronić i odtruć?
Zapraszam na film dokumentalny o załamaniu wiru polarnego:
Czy niezależne media przetrwają trudne czasy?
🍀 Proszę Was o wsparcie. Nie jako ktoś, kto żebrze, ale jako ktoś, kto walczy. Bo to właśnie dzięki Wam – nie korporacjom, nie politycznym sponsorom – mogę pisać prawdę bez kagańca i bez cenzury. Moja sytuacja jest trudna, choć każdego dnia walczę, tworzę, analizuję, łączę kropki. Jestem prekariuszem — człowiekiem pracującym, który mimo trudów pracy zarabia grosze. Każdy tekst to godziny roboty, często nieopłaconej, bo darowizny raz są, raz ich nie ma. Rachunki jednak przychodzą zawsze, a system nie czeka, aż pisarz skończy artykuł. Ale każde Wasze wsparcie to tlen. To chwila oddechu pomiędzy jednym a drugim ciosem rzeczywistości. To możliwość publikowania częściej, szerzej, mocniej — bez strachu, że jutro nie starczy na rachunki.
To Wy pozwalacie mi utrzymać niezależność. To Wy sprawiacie, że mogę drążyć tematy, których inni nawet nie tkną. To Wy dajecie mi siłę, by dalej robić swoje, mimo że świat wariuje, a fałsz zalewa wszystko jak beton. W zamian daję Wam to, co bezcenne: treść bez filtrów, bez nacisków, bez strachu. Prawdę wypowiadaną ludzkim głosem, a nie PRowym bełkotem pisanym pod dyrektywy z góry. Wspierając mnie, wspieracie prawo do wolnej myśli, nie tylko dla mnie, ale i dla siebie. Jeśli czujecie, że moje treści mają dla Was wartość, proszę, pomóżcie mi dalej tworzyć. Dane do wsparcia:
1️⃣ Przelew tradycyjny:
Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Odbiorca: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
2️⃣ Blik na nr telefonu: 886 489 463
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]



Dodaj komentarz