Pasożytniczy system Demiurga a postępująca zagłada przyrody
–Życie na planecie najczęściej nie umiera od razu. Najpierw na niebie pojawiają się tajemnicze i irytujące pionowe linie. Ten etap przespaliśmy, bo tłumaczymy sobie, że takie są konsekwencje zwiększonego ruchu lotniczego….
-Ok, ale….
-Słuchaj mnie uważnie. To tak, jakby archonci tkali pajęczynę na niebie, wyrwę w osnowie naszej rzeczywistości. Potem udoskonalają tę technologię. Najczęściej już nie mamy do czynienia z widowiskowymi szachownicami na niebie. Staje się to znacznie mniej widoczne. Jedyne zauważalne zmiany to biała mgiełka utrzymująca się na niebie przez większość czasu, rozmyta tarcza słoneczna, bardziej jaskrawe światło słońca. Także totalne rozchwianie pogody a potem klimatu, kataklizmy, jakich nigdy w danych miejscach nie było, i przede wszystkim susza. Azja, Afryka, południowy skraj Europy (np Hiszpania) pustynieją. Amazonia i reszta Ameryki Południowej, reszta Europy, szczególnie Polska – stepowieją. Poza tym wycinane są lasy, gleby ulegają zasoleniu lub skażeniu.
-Dobra, to wszystko jest prawda, wiem to nie od dziś. Ale co jest celem tego czegoś, co nazywasz archontami?
-Dochodzimy do clou sprawy. Celem archontów jest stopniowa grabież tego, co ezoterycy nazwali by „energią duchową”, gnostycy – „świadomością”, a naukowcy – „życiem biologicznym.” Tak, oni chcą wyssać całe życie czy też świadomość z planety, jak na słynnym filmie Oblivion. Nie od razu Ziemia staje się tym, czym dziś jest planeta Mars. Ale powoli, przez tysiące lat to ku temu zmierza. Pamiętasz, że kiedyś Australia, Sahara, Gobi były pełne życia, zielone? Pamiętasz tę mapę z ogromnymi jeziorami w głębi Sahary? Oni tak pokierowali kolejami dziejów, że teraz są to obszary niemalże pozbawione życia. I one się rozszerzają, coraz szybciej.
-No dobra, ale po co oni mieliby to robić?
–Archonci i ich pasożytnicza matryca operacyjna, nazywana Demiurgiem, nie mają w sobie pierwiastka świadomości – są, mówiąc trochę językiem naukowców, anty-świadomościami. Coś jak czarne dziury zasysające wszystko wokół. Aby „egzystować”, bo na pewno nie można nazwać tego „życiem” – muszą nam to życie, tę świadomość, czy jakkolwiek to nie nazwać, zabierać. Jeszcze inaczej: archonci i system operacyjny, a właściwie pasożytnicza nakładka systemowa nazywana Demiurgiem, są czymś w rodzaju „bezżycia”, „bezduszy.” Jako takie nienawidzą życia, które jest kreacją czegoś znacznie, znacznie „większego” niż one. Ale są od wysysania tego życia uzależnione. Z kolei ta „wyższa instancja” to coś, co Wasze plemiona, narody i ludy nazywały „dobrym Bogiem.” Jest on lustrzanym przeciwieństwem archontów.
-Czyli ich celem jest całkowita zagłada życia biologicznego na Ziemi, i potem uczepienie się jakiejś kolejnej, innej planety?
-Bingo. O to toczy się naprawdę gra i jest to coś najważniejszego, przed czym musicie się bronić. Wojny, ataki na reaktory atomowe, wyzysk, bieda, cyfrowy orwell, chemtrails – to tylko porozrzucane puzzle, które osobno dają jedynie niezrozumienie i chaos w głowie. Ale dopiero złożenie tych wszystkich tysięcy puzzli w jedną całość, połączenie tych wszystkich kropek, jak to lubisz mówić – daje nam ostateczny cel systemu archontów….
Remedium na system Demiurga: świadomość i obecność
….Ale jest jeszcze coś, czego większość ludzi nie łapie, nawet jak już zaczyna składać te puzzle w jedną, niepodzielną całość.
-Bo?
-Bo system nie działa tylko na zewnątrz. To nie jest tylko niebo, gleba, klimat, lasy i woda, to jest też człowiek Ty czy Ja, jednym słowem: każdy.
-To znaczy?
-To znaczy, że archonci i ich pasożytnicza matryca nie tylko wysuszają planetę gdyż oni wysuszają też wnętrze człowieka. Robią z ludzi miniaturowe pustynie, co jest najgorsze w skutkach. Zauważyłeś? Coraz więcej ludzi chodzi jakby bez iskry. Niby żyją, pracują, oglądają z takim oddaniem głupkowate TikTaki, jedzą, lub wręcz żrą, ale w środku jakby… pusto i echo. Jakby ktoś im wyciął kawałek duszy, lub kawałek mózgu podczas lobotomii i zostawił pustą przestrzeń, którą Ci ludzie próbują zapchać czymkolwiek, jakimkolwiek fast foodem dla ciała, umysłu i duszy.
-No tak, coś w tym jest….
-Widzisz, i teraz najlepsze. Bo kiedy człowiek traci kontakt z tą „wyższą instancją”, o której mówiłem, zaczyna produkować dokładnie to, czym żywią się archonci: strach, lęk, rozproszenie uwagi i przebodźcowanie, uzależnienia, agresję, poczucie bezsensu wszystkiego. To jest właśnie ich paliwo. Nie ropa, nie gaz, nie uran, tylko to.
-Czyli jesteśmy jak…. hodowla, terrarium, czy wręcz jak w tym ultra gnostyckim filmie Vivarium?
-W punkt. Tyle że to nie jest hodowla ciał, biała są tylko nośnikiem. To jest hodowla stanów świadomości, jak fabryka emocji, tylko że tych najcięższych, najbardziej ciemnych. I teraz spójrz jeszcze raz na świat: media i meNdia, konflikty, ciągłe napięcie, sztucznie tworzone kryzysy, chaos w info sferze…. To wszystko nie jest przypadek, to jest precyzyjnie funkcjonująca infrastruktura.
-No dobra, ale skoro tak jest, to czemu nie wszyscy są „wyssani”?
-Bo system nie może działać zero – jedynkowo. Gdyby nagle wszystko zgasło, nie byłoby czego zbierać, a póki co, oni nie chcą jeszcze gasić i „wysuszać” wszystkiego, jeszcze nie w tej dekadzie. Oni potrzebują kontrastu: światło musi istnieć, żeby te ścierwojady miały co kraść i wpierdzielać. Dlatego zostawiają resztki. Iskry życie, przebłyski, momenty przebudzenia. Nawet naturę zostawiają w kawałkach: las tu, jeziorko tam, cisza gdzieś na zadupiu, gdzie tak lubisz przebywać po pracy. To są jakby „rezerwaty świadomości.”
-Czyli jeszcze nie wszystko stracone?
-Nie. I tu dochodzimy do czegoś, co kompletnie rozwala ich system, jeśli zaczyna się rozprzestrzeniać jak wirus, i „zarażać” coraz to nowe osoby.
-Czyli?
-Świadoma obecność. Brzmi banalnie, ale to jest dla nich jak ohydny kwas. Kiedy człowiek przestaje działać na tym słynnym autopilocie, kiedy zaczyna widzieć, łączyć kropki, czuć naprawdę, a nie przez filtr narzucony przez ich system…. wtedy przestaje produkować to, czym oni się karmią.
-A co wtedy?
-Wtedy staje się „niewygodny”, bo swoją postawą zaraża coraz to nowych ludzi. System ma wyćwiczone mechanizmy, które jednak są coraz mniej skuteczne: zaczyna go wypychać poza nawias, ośmieszać, izolować albo, wciągać z powrotem przez różne pokusy. To ostatnie działa póki co najsilniej, szczególnie na Ciebie, co nie, panie Jarecki? Bo taki człowiek to jak dziura w ich instalacji. Energia zamiast płynąć do nich, zaczyna się zamykać w nim, regenerować, i przede wszystkim promieniować na innych.
-Czyli można to odwrócić?
-Ujmę to tak: nie uwolnisz od systemu całej planety jednym ruchem, ale możesz zatrzymać ten destrukcyjny proces wgłębi siebie. A to już jest więcej, niż system chciałby dopuścić, bo jeśli takich punktów zrobi się wystarczająco dużo…. to ta ich pajęczyna zaczyna się pruć.
-Czyli walka nie jest tam, na górze, tylko tu?
-Dokładnie tak, tam, na tym mrocznym nawet w dzień niebie, widzisz tylko objawy, a nie przyczynę. Prawdziwy front jest w środku człowieka. Każde twoje myśli, emocje, wybory…. to są mikroruchy na tej ich szachownicy życia. I albo zasilasz system, albo go wygaszasz.
-Czyli jednak mamy wpływ?
-Zawsze mieliście, tylko wmówiono wam, że go nie macie, i to jest być może największe zwycięstwo archontów. Nie to, że tworzą pustynie, tylko to, że ludzie zaczęli wierzyć, że nic nie mogą zmienić.
-Cholera….
-No właśnie. I od tego momentu zaczyna się prawdziwa gra….
Przeczytaj też:
–Uważaj na fałszywą duchowość
–Ostateczna pułapka systemu Demiurga
–Szatan (zło) jest władcą świata i systemu
–Ostatnie duchowe zrozumienie (?)
–Jeśli świat to symulacja, to kto patrzy Twoimi oczami?
–Duchowość: dawne ludy przewidziały obecne czasy
–Mroczna duchowość: nie ma wyjścia z symulacji
–Czy wszechświat jest żywy i świadomy?
❗️ P.S. Proszę Was o wsparcie. Nie jako ktoś, kto wyciąga rękę bezradnie, ale jako ktoś, kto stoi na nogach i uparcie idzie do przodu, nawet gdy grunt się osuwa. Bo to właśnie dzięki Wam, nie korporacjom, nie politycznym sponsorom, mogę pisać bez kagańca i bez cenzury. I coś ważnego się zmieniło: jestem już bardzo blisko wygranej z życiem. Mam stałą pracę od poniedziałku do soboty, wracam do rytmu i stabilizacji (muszę się jednak przyzwyczaić do tego, że mam tylko jeden dzień wolny w tygodniu). To ten most między „już prawie” a „już naprawdę”, i właśnie na nim teraz stoję. Każdy tekst to trochę pracy, często niewidocznej, rozciągniętej gdzieś między obowiązkami codziennymi, a zmęczeniem. Rachunki przychodzą punktualnie, system nie zna litości, ale Wasze wsparcie działa jak tlen w płucach biegacza tuż przed metą.
Pomyśl o tym jak o symbolicznym prezencie dla autora, którego czytasz nie z obowiązku, ale z wyboru. Nie o jałmużnie, tylko o świadomym geście: „to, co robisz, ma sens: rób to dalej, ziomek, i nie pier…. się w tańcu”. Psychologia jest prosta, choć rzadko nazywana wprost: wspieramy to, co chcemy, by rosło. Każda wpłata to sygnał, że niezależne myślenie ma swoich ludzi. To inwestycja w przestrzeń, gdzie można mówić rzeczy niewygodne, niepolukrowane, żywe. Ja w zamian daję Wam treść bez filtrów, bez nacisków, bez strachu, słowa, które nie są pisane pod dyktando, tylko z wewnętrznej potrzeby docierania do sedna. Jeśli czujecie, że to, co tworzę, jest dla Was czymś więcej niż tylko kolejnym postem do przewinięcia, wesprzyjcie mnie w tym kluczowym momencie. To naprawdę niewielki gest dla Was, a dla mnie, realna różnica między przetrwaniem a pełnym rozpędem. Opcje wsparcia są poniżej:
1️⃣ BLIK na numer telefonu: 886 489 463
2️⃣ Przelew tradycyjny: Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]
❤️ Dziękuję każdemu, kto pomaga utrzymać niezależne media przy życiu.



Dodaj komentarz