Czym dążenie do oświecenia wyklucza szczęście?
Ludzie studiujący wiedzę ezoteryczną często wspominają o oświeceniu. Pomimo mnogości definicji i jeszcze większej mnogości osób do niego dążących, do dziś nie wiem, czym ono jest. Ani też żadnego oświeconego nie widziałem. Wg jednych ma to być stan bezgranicznego szczęścia i spokoju, co oznacza de facto mentalną „lobotomię”, bo jest to zniszczeniem innych emocji i odczuć. Które czasami są bardzo potrzebne lub wręcz niezbędne do przeżycia. Na przykład nienawiść, gniew i furia na osobę nachalnie naruszającą nasze granice lub wręcz na napastnika.
Wg innych, oświecenie ma być mieszanką silnego ego, dobrego samopoczucia i różnorakich magicznych mocy. Tutaj droga jest jedna i wiedzie od ezoteryki „dla ludu”, przez satanizm, aż do regularnej masonerii i w końcu do Zakonu Illuminatów. Ale nie widziałem ani jednego szczęśliwego Illuminaty. Ba, są oni tak zrozpaczeni tym, co odkryli, że gotowi są do zaakceptowania każdej systemowej niegodziwości na świecie. A właśnie, czym jest szczęście? Czy jest ono czymś innym niż oświecenie? Wg mnie, dążąc do stanu oświecenia, ludzie często zapominają o tym, co jest codzienne. A więc o szczęściu w codziennych chwilach. Bo przecież oświecenie to taka wielka rzecz, więc jaka jest radość we wschodzie słońca, i to w dodatku tym październikowym? Najpierw zapraszam na dwa cytaty dotyczące pogoni za oświeceniem.

Cytat: „Przed oświeceniem jadłam, pracowałam, kochałam się, spałam, wychodziłam z przyjaciółmi, aby się dobrze bawić, modliłam się itd. Po oświeceniu jem, pracuję, kocham się, śpię, wychodzę z przyjaciółmi, aby się dobrze bawić, modlę się. Różnica polega na tym, że wcześniej nie zauważałam, że to robię, ani tym bardziej dlaczego to robię, ponieważ zbyt wiele myślałam o oświeceniu.”
(Magdalena Tkacz)
Cytat: „Istnieją 3 etapy duchowego rozwoju każdej osoby – powiedział Mistrz:
cielesny, duchowy i boski.
-Jaki jest etap cielesny? -pytali uczniowie spragnieni poznania.
-To etap, na którym drzewa są widziane jak drzewa, a góry jak góry.
-A duchowy?
-Jest wtedy, gdy patrzy się na rzeczy głębiej..
Wtedy drzewa nie są już drzewami, a góry nie są już górami.
-A boski?
-Ach, to jest oświecenie … – powiedział mistrz z uśmiechem – kiedy drzewa powracają do bycia drzewami, a góry górami.”
(Anthony de Mello)

Czym jest dla Ciebie szczęście?
Czy jest to abstrakcyjny konstrukt, czy raczej coś konkretnego? Czy szczęście jest czymś, co realnie wypracowałeś w życiu? Czy umiesz się cieszyć z codziennych małych radości, czy doceniasz piękno chwili obecnej? Dla mnie szczęście jest właśnie tym, czyli umiejętnością cieszenia się z codziennych, małych radości, ich zauważania i doceniania.
Na tym to polega, by nie szukać szczęścia gdzieś w obłokach czy w przeszłości, ale by docenić to, co jest teraz. 🙂 Jest ono obecne tak naprawdę w wielu codziennych chwilach. Lub też może być tak obecne, tylko my go nie widzimy i przez to nie odczuwamy, bo czekamy na „coś więcej.” Gdy docenisz codzienność, to dopiero wtedy możesz powiedzieć, że wiesz czym jest życie i na czym to wszystko polega. To wbrew pozorom najtrudniejsza nauka świata.
Spójrz na ten świat. Co widzisz? Biedę, głód, wyzysk, brutalność, przemoc? Rywalizację, codzienny kierat i walkę o byt? I w końcu – widzisz demiurgiczny system, widzisz świat zarządzany nie przez dobrego i miłosiernego Boga – ale przez samo jego przeciwieństwo, czyli szatana? Czyli tak, jak to mówili przed wiekami wtajemniczeni gnostycy? A próbowałeś też spojrzeć na drugą stronę życia i świata, czy raczej była ona jak mlecze, po których depczemy, a które są leczniczym bogactwem dla organizmu?

Pomimo całego zła, jakie dzieje się na świecie, jest w nim też sporo dobra, heroizmu, serdeczności. 🙂 Pomimo istnienia demiurgicznego systemu, opisywanego przez gnostyków, istnieją także wszelkiego rodzaju „duchy” jak i „siły” opiekuńcze. Które nie raz i nie dwa ratowały nam tyłki. Podstawowy błąd polega na zafiksowaniu się na złej stronie życia. Czyli na nieustannym myśleniu o tym, jaki to świat jest zły, jaka to natura (a więc Bóg?) jest drapieżna i bezwzględna. A wystarczy tylko spojrzeć na ten świat, na ten system od innej strony. Jest w nim i jedno i drugie. Nie patrz tylko zło na naszym świecie.
Świat jest taki, jaki myślisz że jest (poza pewnymi wyjątkami, bo rzeczywistość obiektywna też istnieje i często ta rzeczywistość nie jest fajna). Wiele zależy od perspektywy z jakiej się patrzy. Niby truizm powtarzany non stop, ale jeśli cokolwiek miałbym polecić, to m.in. to. Bo jest to prawdziwe i życiowe. W zasadzie jest to naprawdę jedna z niewielu „duchowych” myśli, którą bym Ci polecił od serca.
I jeszcze jedno. Załóżmy, że masz możliwość wykonania jednominutowego telefonu do siebie sprzed 10 lat. To rok 2009, początek mojej drogi. Nie wiem jak było u Ciebie. Co byś powiedział? A może w ogóle nie wykonałbyś takiego telefonu, nawet gdybyś miał taką możliwość, bo zbyt wiele dobra, które dzieje się teraz, byś stracił? Chciałbym, byś i Ty mógł tak jak ja powiedzieć, że takiego telefonu w ogóle byś nie wykonał.. 🙂

Autor: Jarek Kefir
P.S. Jeśli chcesz więcej takich tekstów – wesprzyj moją niezależną działalność darowizną. Działam poza systemem i bez sponsorów – dzięki Tobie mogę publikować prawdę bez cenzury.
-NR KONTA: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
-BLIK: 886 489 463
-BUY COFFE: [Kliknij tu]
-PAYPAL: [Kliknij tu]



Dodaj odpowiedź do Krzychulat43 Anuluj pisanie odpowiedzi