Mamy apokaliptyczny pożar lasu pod Biłgorajem
Najpierw idzie zapach, nie dym widoczny z daleka, nie dramatyczne obrazy z kamer czy z dronów. Tylko zapach: gorzki, duszący, jakby ziemia sama zaczęła się palić od środka. Tak właśnie zaczęła się historia pożaru w lasach w okolicach Biłgoraja. Bez fanfar, bez ostrzeżenia, które człowiek potraktowałby poważnie. Ostrzeżenia pojawiły się teraz. Po anomalnie zimnych miesiącach, mamy teraz ekstremalne ryzyko pożarów, potężną suszę (Ziemia sucha nawet na głębokość metra), jak i zapowiadają srogie upały sięgające nawet 33 – 36 stopni. A to mieszanka wręcz wybuchowa.
Las, coś, co wydaje się wieczne, nagle okazuje się tylko cienką warstwą życia na płonący świecie.









Pożar lasu i system, w którym żyjemy
Pożar lasów w rejonie Biłgoraja nie jest tylko wydarzeniem. To przypomnienie że system, w którym żyjemy z jego betonozą i sztucznym światłem, jest tylko cienką skorupą nad czymś znacznie potężniejszym. Ogień nie negocjuje, wchodzi tam, gdzie jest sucho, gdzie jest paliwo, gdzie jest moment nieuwagi. A tego ostatniego mamy dziś pod dostatkiem, bo człowiek XXI wieku patrzy w ekran, a nie w niebo. Taki pożar to tragedia i ekosystemu, i ludzi kochających przyrodę i wędrówki po lasach. Aż mi ciśnienie skacze, gdy wyobrażam sobie, że moje odludne miejsca i tajemne leśne ścieżynki mogłyby wieść przez spaloną ziemię. Bo nagle coś, co rosło dziesiątki lat, znika w kilka godzin. Drzewa, które pamiętały inne epoki historyczne, inne pokolenia ludzi, ich imprezy, ogniska miłostki, zamieniają się w czarne szkielety. Zwierzęta uciekają, albo nie zdążą. Cisza pogożeliska jest potem przerażająca.
Jest tutaj ważne echo przeszłości: Kuźnia Raciborska Historia nie jest linią jest spiralą. „Będzie tak samo, tylko że więcej” (Alexander Sołżeniczyn). Ten cytat właśnie odnosi się do życia, czy i jego spirali. Ale do rzeczy. W 1992 roku wybuchł jeden z największych pożarów lasów w powojennej Polsce, w Kuźni Raciborskiej. Ponad 9 tysięcy hektarów lasów spłonęło. To nie był tylko pożar, to był kataklizm o niewyobrażalnej skali, który pokazała, jak kruche są nasze wyobrażenia o kontroli nad naturą. Zginęli ludzie, strażacy, którzy weszli w ogień, wierząc, że da się go okiełznać. Nie zawsze się da. Zginęła także kobieta w ciąży. Tamten pożar miał swoją przyczynę; iskrę z przejeżdżającego pociągu, która spadła na suchą ściółkę leśną. Tak niewiele, tak banalnie a skutki apokaliptyczne. Widać je aż po dziś dzień z satelity.
I teraz, kiedy patrzy się na Biłgoraj, widzimy nie tylko teraźniejszość, widzimy jakby, hmm, odbicie tamtego wydarzenia. Jakby historia próbowała coś powiedzieć, ale my nie chcemy słuchać. Już jest jedna ofiara śmiertelna pożaru koło Biłgoraja. To pilot, który gasił las z powietrza.












Człowiek kontra żywioł…. Czy raczej człowiek i jego cień?
Lubimy myśleć, że jesteśmy panami tej planety, że mamy technologie, procedury, systemy reagowania. Strażacy walczą, służby działają, ludzie pomagają sobie nawzajem, ale pod spodem tli się coś jeszcze: zmieniający się klimat, coraz dłuższe okresy suszy, coraz bardziej przesuszona gleba. Lasy, które kiedyś były wilgotne i odporne, dziś stają się podatne na ogień jak papier. To nie jest już tylko kwestia czy jakiś skończony idiota rzucił peta, to system naczyń połączonych, który zaczyna się chwiać. Człowiek, wg gnozy korona stworzenia, który miał być architektem świata, powoli odkrywa, że staje się już jego zakładnikiem.
Najbardziej przerażające w takich wydarzeniach nie są płomienie, najbardziej przerażająca jest cisza, czarne połacie ziemi, spalone drzewa, jak zwęglone kolumny jakiejś dawno zapomnianej świątyni, brak ptaków, brak życia. I to uczucie, że coś zostało bezpowrotnie utracone, na zawsze.
Bo las to nie tylko drzewa i krzaki, jak lubią to mówić ludzie siedzący godzinami przed TV lub Netflixem. To pamięć miejsca, to mikroświat, który rozwijał się latami, często niezauważony, który znika szybciej, niż człowiek jest w stanie to pojąć. To ekosystem, którego przywrócenie możliwe jest albo przez pokolenia a czasami nawet nigdy. Bo z lasu zrobi się pół-pustynia, tak jak w Hiszpanii.
Polecam też film dokumentalny o pożarze w Kuźni Raciborskiej:
Polecam też artykuły:
–Częste pożary w Polsce i w Europie: sabotaż?
–Czy czeka nas epoka turbo kataklizmów, w tym pożarów?
–Pożary w Kalifornii 2025: piekło na Ziemi….
I jeszcze na koniec – patrzysz ale gdy widzisz? Patrz poniżej:

P.S. Czy słowo pisane w epoce krótkich filmików i tzw rolek ma jeszcze sens? Jak myślisz? Artykuły tutaj są dostępne za darmo i dla każdego, ale nie powstają one za darmo. Publikowanie to szukanie informacji, energia życiowa i kreatywność, a także, niestety, ryzyko. Bez Waszej pomocy to miejsce nie przetrwa. Mi osobiście, pomimo pracy na etacie, bywa naprawdę ciężko.
Jarcio również, w wieku 40 lat został wujkiem, bo w rodzinie pojawiło się maleństwo. Jest zdrowe, dobrze sobie radzi. Wyprawka kupiona, trzeba będzie się wybrać w odwiedziny do rodzinki w sąsiednim województwie. Ledwo mnie teraz stać na bilet, heh. Wasze poprzednie wsparcie uratowało mi dupsko, a jak ktoś z Was chce, to może ponownie wesprzeć moją twórczość powstającą dla Was. Nie będę Was wymieniał z imienia i nazwiska, jak to robią inni autorzy, bo wiem, że większość z Was ceni sobie anonimowość i nie życzyło by sobie tego. Liczy się każda wpłata, i ta mała, i ta średnia i duża. Opcje wsparcia są dostępne poniżej:
1️⃣ Wpłata na tradycyjne konto bankowe:
16102047950000910201396282
Dla: Jarosław Kasperski, Tytułem: darowizna
Przelewy z zagranicy:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282
2️⃣ Blik na nr telefonu: 886 489 463
3️⃣ Przez Pay Pal: [Kliknij tutaj]
4️⃣ Przez Buy Coffe: [Kliknij tutaj]
Serdeczne dzięki wszystkim dotychczasowym i przyszłym darczyńcom! 💚



Dodaj komentarz