Czy mamy wolną wolę?
To pytanie często się pojawia wśród ludzi zajmujących się rozwojem duchowym jak i poznawaniem tajemnic świata. Jest dużo różnych hipotez. Ja postaram się to przedstawić tak, jak ja to widzę po latach.
Bóg gra z ludźmi w kości, w o przysłowiową grę. Kto się przebudzi i znajdzie klucz do wyjścia z tego labiryntu? A kto nie, i tym samym odpadnie, przynajmniej w obecnym wcieleniu? Można powiedzieć, że wolnej woli nie ma i wszystko jest zdeterminowane. Istnieje boski plan dla każdego z nas. Istnieją też mechanizmy, które zarządzają systemem, czyli inaczej mówiąc, koło samsary.

Samsara jest snem nieświadomości, który jest udziałem pojedynczej jednostki, całej zbiorowości jak i samego Boga Stwórcy. Wszystko jest zdeterminowane przez mechanizmy tego globalnego snu. Decyzje ludzkie są dyktowane (determinowane) przez wiele czynników. Czyli przez programy rodowe, wychowanie, wartości jakie wyznaje dana społeczność jak i sytuację w danym kraju i kulturze. Do tego dochodzą własne przeżycia, doświadczenia, zdobyta wiedza (lub brak wiedzy). Więc za każdą ludzką decyzją stoi mnóstwo czynników z przeszłości, które ją determinuje.
I gdzie tu wolna wola? Ano jest. Wolna wola zależy od poziomu świadomości. Im większa świadomość, tym więcej wolnej woli i możliwości własnego, twórczego wpływania na sen samsary. Im mniejszy poziom świadomości, tym mniejszy wpływ na rzeczywistość. I tym samym taki człowiek jest silniej zarządzany przez mechanizmy samsary. Bo coś człowiekiem zarządzać musi. Albo robi to on sam, a jeśli nie, to zarządza nim program podstawowy samsary, kojarzony z instynktami, popędami, zwierzęcością i nieświadomością.

Prawdziwe przebudzenie – gdy sam wybierasz sobie życiowe lekcje
Życie dostarcza Ci szereg lekcji, które mają Ciebie wybudzić że snu. Lekcje te często są dramatyczne, bo ludzie mają to do siebie, że najczęściej dopiero postawienie przed ostatecznością sprawia, że przejrzą na oczy. Więc życie w takie wydarzenia obfituje. To precyzyjna i dość przeważająca maszyneria. Powiela ona mechanizm znany z ewolucji, w którym słabszy odpada (tutaj: jak nieprzebudzony), a silniejszy wygrywa (jako przebudzony). Więc albo przejdziesz życie burze i się zbudzisz, albo utkniesz i mechanizmy samsary wezmą Cię w swoje żelazne kleszcze i odpadniesz, czekając potem na kolejne wcielenie.
Oczywiście, zbudzenie się ze snu samsary byłoby idealne, ale nie zawsze ma miejsce. Szczerze mówiąc, to najczęściej nie ma.

Zauważyłem, że istnieje tutaj pewna tajemnicza zasada. Otóż jeśli masz w życiu jakieś tragiczne wydarzenia, typu wypadek, przemoc, bardzo poważna choroba, to najczęściej nie ma fiksacji ze strony psychiki, a zbudzenie jest bardzo brutalne, ale szybkie. Takie osoby to często „urodzeni pechowcy”, których świat targa i szamocze by ich zbudzić. Bo tylko takie wydarzenia do nich przemówią, gdyż nie posiadają oni dążenia do poznania głębi istnienia.
Druga grupa ludzi to Ci, którzy chcą poznać najskrytsze tajniki świata i duchowości. I oni takie dążenie do poznania głębi posiadają. Więc świat (mechanizmy samsary) nie muszą tego rozwoju wymuszać w sposób brutalny, czyli tymi tragicznymi wydarzeniami. Ale! Ale tacy ludzie i tak dostają swoje w kośc, choć odbywa się to w dłuższym czasie i jest łagodniejsze, niż w tej pierwszej grupie. Oni konfrontują się z całym swoim wnętrzem. Z wszystkim tym, co ukrywali, czego nie byli świadomi. Ze wszystkimi swoimi lękami i kompleksami. Z całym poczuciem niesprawiedliwości życia i bezsensu człowieczego bytu na tym łez padole.

Więc pojawia się u nich depresja, poczucie bezsensu, nihilizm. Gdy za bardzo wypierają swoją ciemną stronę, to pojawić się mogą poważniejsze fiksacje ze strony psychiki. Ale jeśli taka osoba to przeżyje i wyciągnie odpowiednie wnioski, to nagroda jest bardzo duża. Tak więc życie i tak dopierdoli człowiekowi, jak nie z jednej strony (tragiczne wydarzenia), to z drugiej strony (psychika, nihilizm, bezsens).
Można powiedzieć tak jak gnostycy, że Ziemia to planeta piekielna, gdzie każdy zmierza się z dużymi trudnościami i jest w różny sposób poniewierany. Tylko że jest to interpretacja jednostronna. Gnostycy nie widzą całości, jak i dalszego ciągu podróży po tym labiryncie, niczym tym z filmów Cube. Dalej zaczynasz dostrzegać, że to wszystko faktycznie po coś tam było. Celem była nauka, np asertywności. Ale to następuje dopiero na pewnym etapie. Trzeba przejść przez horyzont zdarzeń i przemóc, pokonać samego siebie.

I właśnie wtedy ma miejsce coś niesamowitego. To nie świat wybiera dla Ciebie lekcje, najczęściej trudne i bolesne. To Ty sam wybierasz lekcje dla siebie. Wiesz już nad czym dalej pracować. No i wszystko może być dla Ciebie i lekcją i zachwytem. Każda rzecz nawet ta z pozoru drobna i codzienna. Bo wtedy te zwykłe chwile doceniasz jako przejaw cudu życia, samego w sobie. Więc mechanizmy samsary już nie muszą w ślepy i bolesny sposób Ci dowalać. Zyskujesz w tym względzie wolną wolę i sam jesteś twórcą swojej rzeczywistości.
I wtedy też możesz pozytywnie zmieniać świat, choćby w swoim najbliższym otoczeniu. Ostatecznie, w pełni przebudzony ludzki duch pozytywnie wpływa na losy całej Ziemi, jeśli oczywiście chce to robić. Przykład to reżyser i skandalista Peter Joseph z organizacji The Zeitgeist Movement, który przebudził lub wskazał kierunek milionom ludzi. Jego słynne filmy do dziś inspirują, zachwycają, przerażają i bulwersują.
Autor: Jarek Kefir
P.S. Jeśli chcesz więcej takich tekstów – wesprzyj moją niezależną działalność darowizną. Działam poza systemem i bez sponsorów – dzięki Tobie mogę publikować prawdę bez cenzury.
-NR KONTA: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
-BLIK: 886 489 463
-BUY COFFE: [Kliknij tu]
-PAYPAL: [Kliknij tu]



Dodaj odpowiedź do Wędrowiec Anuluj pisanie odpowiedzi