Żyjemy w symulacji, i co dalej?
Naukowcy ogłosili, że udało im się umieścić kawałek metalu (złożony z tysięcy atomów) w dwóch miejscach jednocześnie. To rekord świata w eksperymentach kwantowych. O co tu chodzi? Oficjalnie mówią o „mechanice kwantowej”, ale my wiemy, że to po prostu dowód na to, że materia jest płynna. Skoro metal może być w dwóch miejscach, to cała nasza „stała” rzeczywistość to tylko kwestia ustawienia obserwatora.
Uważam, że tak jak istnieje dolna granica – odległość Plancka i czas Plancka, tak będzie też istnieć jakaś górna granica, dla której superpozycja nie będzie już możliwa. Przekroczysz ten górny limit o „wagę” choćby jednego bozonu – i superpozycja kwantowa będzie niemożliwa. Ale wróćmy do meritum artykułu. Otóż skoro nasza rzeczywistość jest fałszywa (bo jest symulacją, zbiorem programów), i jeszcze do tego żyjemy w MultiVersum – czyli istnieje nieskończona ilość wszechświatów, i co za tym idzie, nieskończona ilość nas samych.
Każdy Twój wybór, każda decyzja tworzy kolejną, nieskończoną ilość wszechświatów z Tobą włącznie. Prawdopodobnie, gdybyś miał tę wiedzę w wieku nastoletnim, byłbyś inną osobą. Byłbyś dalej na przykład Jasiem Kowalskim, ale już z innymi wyborami, w innym miejscu, z inną partnerką i tak dalej. Skoro więc to „Ostateczne Duchowe Poznanie” jest tak bardzo przerażające, to jak żyć dalej? Jak otrząsnąć się, że w końcu zderzyłeś się ze „ścianą”, za którą jedyna odpowiedź to „nie wiem”?
Mogą Cię zainteresować również te poniższe artykuły:
–Strefa tabu: mroczna i niebezpieczna strona duchowości
–Czy duchowość jest kolejnym tematem zastępczym?
–Wszechświat jako symulacja – za i przeciw
–Czy materia jest świadoma?
Jeśli jesteśmy w symulacji, to co jest sensem istnienia? Przecież algorytm / program / kod nie mają świadomości i nie wiedzą, że istnieją. Ale jest coś w Tobie, co sprawia, że podziwiasz zachód Słońca, dawna piosenka sprawia, że wracają wspomnienia, że czekasz na kogoś bliskiego na dworcu i jednocześnie niecierpliwisz się i radujesz…. Rdzeń systemu symuluje jedynie fizyczne / biologiczne podstawy tych emocji i uczuć (np neuroprzekaźniki). Ale istnieje tu coś więcej. Pogranicze nauki i metafizyki, materii i ducha, sacrum i profanum.
Tym czymś jest uświadomienie sobie ciągów kodu symulowanego przez Rdzeń. To są Twoje uczucia i emocje, a mówiąc językiem buddyjskim – jest to Twoja świadomość. Te wszystkie emocje, które przeżyłeś, zabierzesz „tam”, poza czas i przestrzeń. Tutaj więc zgadzam się z panem Krzysztofem Jackowskim. To, ile „życia” było w naszym życiu, będzie przetransferowane poza symulację.
Dobrze to wyjaśnia to poniższe, ponad godzinne nagranie video o hipotezie symulacji:
„A co jeśli nasza rzeczywistość to tylko zaawansowana symulacja stworzona przez wyższą inteligencję? Czy nasz wszechświat jest eksperymentem, grą komputerową, a może bardziej złożoną strukturą stworzona przez jakieś istoty, które mają wobec nas jakieś cele? Jeśli tak, to kto uruchomił naszą symulację i dlaczego? W tym wideo przyjrzymy się najnowszym teoriom dotyczącym symulacji, jakie wyciągają naukowcy i filozofowie, oraz spróbujemy odpowiedzieć na te fundamentalne pytania. Czy jesteśmy tylko postaciami w grze, która odbywa się w równoległym świecie?”
Polecam też:
–Czy na pewno jesteś kowalem własnego losu?
–Czy żyjemy w czymś w rodzaju symulacji?
Poniżej ciekawy cytat duchowy:
Cytat: „Po Schopenhauerze w kulturze zachodniej pojawił się bezpodstawny pogląd, że buddyzm wiąże się z wyrzeczeniem się świata i przyjęciem biernej postawy: „Niech rzeczy idą swoją drogą; kogo to zresztą obchodzi”. Ponieważ w tym podrzędnym świecie „wszystko jest złe”, mądrą osobą jest ta, która podobnie jak Symeon Stylita wycofuje się, jeśli nie na szczyt filaru, to przynajmniej do odosobnionego miejsca medytacji. Co więcej, najbardziej rozpowszechnionym poglądem na buddystów jest widok mnichów ubranych w pomarańczowe szaty, żebrzących o jedzenie; ludzie przypuszczają, że jedyną czynnością, której poświęcają się ci mnisi, jest recytowanie zapamiętanych tekstów, ponieważ unikają modlitw; w ten sposób ich religia jawi się postronnemu obserwatorowi jako forma ateizmu.
Evola z powodzeniem pokazuje, że ten pogląd jest głęboko zniekształcony przez szereg uprzedzeń. Bierność? Bezczynność? Wręcz przeciwnie, Budda nigdy nie zmęczył się nawoływaniem swoich uczniów do „pracy na rzecz zwycięstwa”; on sam, pod koniec swojego życia, powiedział z dumą: katam karaniyam, „zrobione jest to, co należało zrobić!”. Pesymizm? Prawdą jest, że Budda, przyjmując formułę braminizmu, religii, w której został wychowany przed opuszczeniem Kapilavastu, potwierdził, że wszystko na ziemi jest „cierpieniem”. Ale wyjaśnił nam również, że tak jest, ponieważ zawsze pragniemy czerpać konkretne korzyści z naszych działań. Na przykład wojownicy ryzykują życie, ponieważ pragną przyjemności zwycięstwa i łupów, ale ostatecznie zawsze są rozczarowani: plądrowanie nigdy nie wystarcza, a to, co zostało zdobyte, szybko się roztrwania.
Ponadto smak zwycięstwa szybko zanika. Ale jeśli ktoś staje się świadomy tego stanu rzeczy (jest to jeden z aspektów Przebudzenia), pesymizm zostaje rozwiany, ponieważ rzeczywistość jest tym, czym jest, ani dobra, ani zła sama w sobie; rzeczywistość jest wpisana w Stawanie się, którego nie można przerwać. Tak więc należy żyć i działać ze świadomością, że jedyną rzeczą, która ma znaczenie, jest każda chwila. Tak więc obowiązek (dhamma) jest uważany za jedyny ważny punkt odniesienia: „Czyń swój obowiązek”, to znaczy. „niech każde twoje działanie będzie całkowicie bezinteresowne.”
Autor: Jean Varenne
Mogą Cię zainteresować również te poniższe artykuły:
–Wg Chata GPT łącznik nauki z duchowością istnieje!
–Duchowość: nauka i poznawanie Boga
–Szokująca wizja Jackowskiego: żyjemy w czymś w rodzaju piekła
–Czy nasz symulowany świat jest fałszywy?
P.S. Podobało się? Podaruj autorowi napiwek! Info niżej:
❗️ Proszę Was o wsparcie. Nie jako ktoś, kto wyciąga rękę bezradnie, ale jako ktoś, kto stoi na nogach i uparcie idzie do przodu, nawet gdy grunt się osuwa. Bo to właśnie dzięki Wam, nie korporacjom, nie politycznym sponsorom, mogę pisać bez kagańca i bez cenzury. I coś ważnego się zmieniło: jestem już bardzo blisko wygranej z życiem. Mam stałą pracę od poniedziałku do soboty, wracam do rytmu i stabilizacji (muszę się jednak przyzwyczaić do tego, że mam tylko jeden dzień wolny w tygodniu). To ten most między „już prawie” a „już naprawdę”, i właśnie na nim teraz stoję. Każdy tekst to trochę pracy, często niewidocznej, rozciągniętej gdzieś między obowiązkami codziennymi, a zmęczeniem. Rachunki przychodzą punktualnie, system nie zna litości, ale Wasze wsparcie działa jak tlen w płucach biegacza tuż przed metą.
Pomyśl o tym jak o symbolicznym prezencie dla autora, którego czytasz nie z obowiązku, ale z wyboru. Nie o jałmużnie, tylko o świadomym geście: „to, co robisz, ma sens: rób to dalej, ziomek, i nie pier…. się w tańcu”. Psychologia jest prosta, choć rzadko nazywana wprost: wspieramy to, co chcemy, by rosło. Każda wpłata to sygnał, że niezależne myślenie ma swoich ludzi. To inwestycja w przestrzeń, gdzie można mówić rzeczy niewygodne, niepolukrowane, żywe. Ja w zamian daję Wam treść bez filtrów, bez nacisków, bez strachu, słowa, które nie są pisane pod dyktando, tylko z wewnętrznej potrzeby docierania do sedna. Jeśli czujecie, że to, co tworzę, jest dla Was czymś więcej niż tylko kolejnym postem do przewinięcia, wesprzyjcie mnie w tym kluczowym momencie. To naprawdę niewielki gest dla Was, a dla mnie, realna różnica między przetrwaniem a pełnym rozpędem. Opcje wsparcia są poniżej:
1️⃣ BLIK na numer telefonu: 886 489 463
2️⃣ Przelew na konto o numerze: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna, Dla: Jarosław Adam
Przelewy z zagranicy:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282
3️⃣ Przez Pay Pal: [Kliknij tutaj]
4️⃣ Przez Buy Coffe: [Kliknij tutaj]
❤️ Dziękuję każdemu, kto pomaga utrzymać niezależne media przy życiu.



Dodaj komentarz