Nowa klasa społeczna: ludzie offline. Czy wkrótce będą pariasami?
Jeszcze kilkanaście lat temu życie bez internetu było normalnością. Pamiętam te czasy (lata ’00), gdy do internetu wchodziło się na godzinę, dwie dziennie, i nic nie można tam było załatwić. Dziś trudno to sobie wyobrazić. Do sieci przeniosło się wszystko: zakupy, bankowość, rozrywka, kontakt ze znajomymi, a nawet urzędy. To, co miało być ułatwieniem, stało się fundamentem naszej codzienności.
Ale co by się stało, gdyby ktoś nagle wylogował się z tego systemu? Gdyby zdecydował, że nie chce żyć podłączony 24/7 do cyfrowego świata? Jeszcze dziś ma jakiś tam wybór – ale w niedalekiej przyszłości może zostać potraktowany jak wyrzutek. A kto wie – może jeszcze gorzej, niż wyrzutek?

Czy bycie online 24/7 stanie się wkrótce obowiązkiem każdego obywatela?
Coraz więcej tzw ekspertów mówi otwarcie: do roku 2030 cyfrowa integracja stanie się niemal obowiązkowa. Nie mówimy tu o smartfonach czy komputerach, ale o chipach, implantach i rzeczywistości rozszerzonej, które będą niezbędne, by w ogóle uczestniczyć w społeczeństwie. Tak, jak teraz niezbędne jest posiadanie dowodu osobistego.
Same portale, takie jak Facebook, mogą zostać zintegrowane z rządowymi bazami danych o obywatelach. Wtedy bez FB nie kupisz nawet chleba, a sam portal może w końcu zastąpić dowód osobisty, prawo jazdy i inne dokumenty. I wtedy wystarczy, że ktoś usunie, zawiesi (słynny ban) lub uszkodzi Twoją internetową tożsamość, którą przez lata budowałeś. Co wtedy zrobisz?
Dalsza część artykułu poniżej. Polecam też:
Ale ewidencja obywateli przez system była już wcześniej!
Kto nie będzie miał dostępu do takich technologii, stanie się „niewidzialny”. Ale przypomnij sobie – nawet te 30, 40, 50 lat temu, bez obywatelstwa żadnego kraju, bez wpisania do rządowych baz danych, bez posiadania PESELu, dowodu osobistego, też byś gówno zrobił, a jeszcze mniej niż gówno byś załatwił. Przecież np jeszcze 110 lat temu nie było takich firm ewidencji owieczek przez system, nie mówiąc już o czasach wcześniejszych, i ludzie jakoś żyli. Dalej: obywatel przyszłości bez cyfrowego portfela nie zapłaci, bez cyfrowej tożsamości nie pójdzie do lekarza, a bez cyfrowego profilu zawodowego nie znajdzie pracy. Offline będzie oznaczało – wykluczony. Nawet gorzej, niż dzisiejsi bezdomni – bo oni chociaż mogą sobie uzbierać na jedzenie i picie w gotówce.
W takiej rzeczywistości narodzi się nowa klasa społeczna – ludzie offline. Z jednej strony ci, którzy nie chcą podłączenia z wyboru – bo cenią prywatność, wolność, naturę. Z drugiej strony ci, którzy nie będą mogli sobie pozwolić na najnowsze implanty. Teraz jak Ci się powinie noga w życiu, to możesz szybko zostać osobą bezdomną. Ale kto wie, może już w przyszłości stanie się „cyfrowym duchem” dla systemu będzie taką samą groźbą, jak bezdomność dziś?
Już dziś można to zobaczyć w drobnych, acz bardzo dobitnych przykładach. Ktoś nie ma aplikacji bankowej – już jest „dziwny”. Ktoś nie używa Fejsa – „ma coś do ukrycia” (np według potencjalnego pracodawcy). Ktoś płaci gotówką – traktowany jak podejrzany, lub jeszcze gorzej. Nie masz aplikacji Internetowe Konto Pacjenta? Będziesz pół dnia lub więcej czekał na kod recepty, gdy poprosisz o wypisanie leków. To dopiero początek procesu, który w kolejnych latach przyspieszy.
Dalsza część artykułu poniżej. Polecam też:
Niedługo wszystko będzie zcyfryzowane i zautomatyzowane
Problem polega na tym, że w pełni cyfrowy świat nie zostawi miejsca dla wolności wyboru. „Nie chcesz się podłączyć? – proszę bardzo, ale nie dostaniesz pracy, mieszkania ani opieki zdrowotnej.” Tak wygląda nowoczesna forma presji i kontroli. Ale z drugiej strony – czy protestowałeś, gdy 30 lat temu nic nie mogłeś załatwić po zgubieniu dowodu osobistego? No właśnie. Co więcej – bycie offline może być wkrótce utożsamiane z zagrożeniem. Osoby niepodłączone do sieci będą „poza systemem”, a to w oczach rządów i korporacji oznacza potencjalnych buntowników, ludzi nieprzewidywalnych i „niebezpiecznych”. Wręcz terrorystów.
Tak rodzi się wizja świata na wzór odcinka Black Mirror. Świata, w którym bycie offline staje się nowym tabu, a człowiek odłączony od sieci zostaje pariasem. Sam pomyśl – algorytmy będą pracować i skanować każdy Twój ruch także w łazience czy toalecie, a nawet wtedy, gdy śpisz. A nie, czekaj… One z powodzeniem robią to już teraz! Czy to jeszcze wolność technologiczna, czy już cyfrowa niewola, w którą wchodzimy bez mydła, z uśmiechem na twarzy?
Do czego doprowadzą rządy algorytmów?
Warto zadać sobie pytanie: czy przyszłość, która miała być wygodna i pełna możliwości, nie zamieni nas w cyfrowych niewolników? I czy wśród nas znajdą się odważni, którzy świadomie wybiorą życie offline – nawet jeśli system potraktuje ich jak wyrzutków? Bo już 30 lat temu, bez dowodu osobistego i szeregu innych dokumentów, było bardzo trudno żyć. Dawniej, jeśli miałeś dość systemu, to pakowałeś manatki i szedłeś do lasu. Dziś, a może już kilkadziesiąt lat temu, bycie poza systemem jest wręcz niemożliwe. Spróbuj choćby urodzić dziecko i nie nadać mu imienia, nazwiska, i przede wszystkim numeru PESEL. Wizytę policji i opieki społecznej masz wtedy gwarantowaną prędzej czy później. A Ty sam wtedy zostajesz wciągnięty na listę tych wyrodnych rodziców, którzy nie dbają o dobro i pomyślność swoich dzieci.
W wiekach dawnych takim sposobem ewidencji był wpis w księdze parafialnej, dokonywany przez kapłana kościoła rzymskokatolickiego. To on zaświadczał o narodzinach nowej istoty ludzkiej, i to on poświadczał o zgonie. Był panem życia i śmierci. Bez wpisu w księdze i bez chrztu byłeś kimś w rodzaju sługi diabła. Mieszkanie na typowej polskiej wsi w średniowieczu bez tego byłoby niewykonalne. Później natomiast te role przejęło państwo i jego urzędy. Teraz zaś, w czasach sztucznej inteligencji, do gry powoli zaczynają wychodzić algorytmy. Znak czasów? Duch epoki? Dziejowa konieczność? Czy raczej więzienie bez ścian, więzienie umysłów? Jak myślisz?
Polecam też:
🌤️ Jeśli cenisz moje teksty, analizy i publikacje – możesz wesprzeć moją działalność drobną lub większą darowizną. Dzięki Twojej pomocy mogę poświęcać więcej czasu na tworzenie wartościowych treści i rozwijanie niezależnych projektów. Każde wsparcie, nawet symboliczne, naprawdę robi ogromną różnicę. Twoja wpłata to nie tylko pomoc dla mnie – to także inwestycja w dalsze powstawanie treści, które inspirują, otwierają oczy i skłaniają do myślenia. Dołącz do grona osób, które wspierają niezależny głos i pomagają mu wybrzmieć jeszcze mocniej.
1️⃣ Nr konta bankowego – przelew dla Jarosław Adam, tytułem – darowizna: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
2️⃣ Przelew z zagranicy: Kod Bic / Swift: BIGBPLPWXXX
Kod IBAN: PL84116022020000000619355350
3️⃣ Blik na nr telefonu: 886 489 463
4️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
5️⃣ Przez PayPal: [Kliknij tu]



Dodaj komentarz