Kolejne doniesienia i wątki afer pedofilskich i innych w III RP
Są kolejne szokujące FAKTY związane z pedofilią w środowiskach Koalicji Obywatelskiej. Ciągle na jaw wychodzą różne informacje: te ujawnione oficjalnie, przecieki od insiderów czy w końcu zwykłe ploty i „uliczne legendy.”
SZOKUJĄCE doniesienia z Kłodzka. Wychodzą kolejne informacje w tej obrzydliwej sprawie. Pytań przybywa do Koalicji Obywatelskiej, a odpowiedzi wciąż brak. Jest bowiem nowe info, które nie tylko nie daje ostatecznej odpowiedzi, lecz dodatkowo mnoży kolejne i kolejne pytania. A więc tak: Monika Wielichowska, to koleżanka skazanej za omawiane tutaj obrzydliwe zbrodnie Kamili L. Kontrowersje budzi m.in. kwestia pomocy po strasznej powodzi sprzed kilku lat.
Pytania, jakie trzeba zadać po wycieku nowych info to to, czy Kamila L. i jej rodzina dostały niemalże od razu dwa mieszkania zastępcze o wysokim standardzie. Dlaczego mieli oni najwięcej punktów, które uprawniają do przyznania mieszkania przez miasto? A wielu mieszkańców tego zrujnowanego przez wielką wodę miasta do dziś nie otrzymało żadnej pomocy. Ta sprawa musi zostać dokładnie wyjaśniona, bez tzw. dupochronów dla nikogo. Ale to nie wszystko, co dla Was dziś przygotowałem. Internet znów musi zapiąć mocno pasy, jak już pisałem wcześniej. Ktoś na portalu X wrzucił banalny post sprzed lat. I wtedy rozgorzała niezła gównoburza.
Przeczytaj też:
–Afera pedofilska w KO w Kłodzku [część 1]
–Afera pedofilska w KO w Kłodzku [część 2]
–Afera pedofilska w KO w Kłodzku [część 3]

Pedofilia w Koalicji Obywatelskiej i pewien tajemniczy wpis
Muzyka, menedżerowie, środowiska artystyczne (głównie te używające, powiedzmy delikatnie, różnych płynów ustrojowych na performancach). W tle pojawia się sprawa lokalnego działacza koalicyjnego, wobec którego są bardzo grube zarzuty dotyczące przestępstw wobec nieletnich. Mowa tu o oskarżeniach naprawdę dużo kalibru. Sprawa ta powinna być poruszana przez wszystkie media głównego nurtu, czyli przez tzw. meNdia. Niestety panie i panowie, zamiast tego mamy coś dziwnie znajomego w tych okropnych proceder: ciszę meNdialną, różne prawnicze kruczki i sztuczki, uchylone wyroki, tłumaczenia z tyłka wzięte. I teraz najważniejsze: to nie chodzi o pojedynczo działającego zwyrola. To nigdy nie chodzi o jedną osobę: to jest sieć. Poczynając od miasteczka powiatowego, przez cały kraj, aż do skali ogólnoplanetarnej.
Tu są zależności, znajomości, układy i układziki, i środowiska, które przez lata rosły razem jak jeden organizm; niczym słynna filmowa ludzka stonoga, przez przyłączenie ust kolejnych osób do odbytów osoby ostatniej w szeregu. Polityka, kultura, dziennikarzyny, c(w)elebryctwo, lokalny i krajowy biznes, i różne inne grube, spasione ryby.
Jedni drugich znają, jedni drugich promują, jedni drugich zapraszają do salonów, do studiów, a nawet do parlamentu. No dokładnie tak, jak we wspomnianej powyżej ludzkiej stonodze; raz się przyłączysz do sieci typu epsteinowskiego, i nie odczepisz się już nigdy. Ale do rzeczy, proszę państwa. Wracamy do lat 80. i 90, do środowisk artystycznych, które same siebie, czasami (a raczej najczęściej) buńczucznie nazywały awangardą, buntem, wolnością. Ciągłe przekraczanie granic, czasami nie tylko dobrego smaku, było sprzedawane jako odwaga i walka ze znienawidzoną komuną. Dziś, gdy patrzymy na niektóre relacje i historie z tamtych lat, pojawia się pytanie: gdzie kończył się horyzont zdarzeń, a gdzie zaczynało coś znacznie bardziej mrocznego? Niektóre wypowiedzi samych uczestników tych środowisk, pisane długie lata później w książkach i wywiadach, rzucają cień, którego nie da się tak łatwo zignorować.
Relacje z osobami nieletnimi, czy wręcz jawne, obrzydliwe wykorzystywanie małych dzieci. opisywane są tam bez większego wstydu. Oni mówią: to były inne czasy.” Tak!? I to ma niby być jakimś usprawiedliwieniem? Może niech sama Kamila L. zacznie używać argumentu, że to, co wyprawiali z dziećmi w podziemnej katowni, było artystycznym heppeningiem? A teraz patrzymy na czasy że tak powiem dzisiejsze.
Ci sami ludzie, ich bliscy współpracownicy i rodzinki funkcjonują w oficjalnej, meNdialnej debacie publicznej, polityce, w instytucjach, w szemranych fundacjach. Zapraszają się sami nawzajem i wspominają, jakie to kiedyś były czasy. A teraz to nie ma czasów, tylko są biznesy dawnych komuchów, dogadanych z nimi solidaruchów i ich bombelków. Dziś to już mamy czwarte pokolenie UB, plus tych nowych, którzy doczepili się do komunistyczno solidarnościowej stonogi, czy wręcz do układów typu epsteinowskiego, które angażowały cześć z nich. No jeśli ktoś przez lata obracał się w środowisku, gdzie pewne rzeczy były tolerowane, bagatelizowane albo wręcz romantyzowane, to społeczeństwo ma pełne prawo zapytać: Czy to na pewno jest ok? Czy ktoś się z tego rozliczył? Czy ktoś powiedział jasno: to było złe?

Elity III RP: Od pedofilii, przez zoofilię aż do kanibalizmu
Po tym przydługim (ale mam nadzieję, że nie przygłupim) wstępie przechodzimy do konkretów. Otóż wspominany przeze mnie wpis brzmi dokładnie tak:
„Ja nie wiedziałam, że Pani w latach ~2000–2008 (…) była menadżerką zespołu Big Cyc czyli Krzysztofa Skiby. To Pani musi wiedzieć o Totarcie, o kolegach Krzysztofa – Tymańskim (co lubi seks poniżej 15tki) oraz Rucińskim, tacie Mieszka, tego co odrąbał głowę pani na UW. Skiba się o nim zwracał «wielki mistyk». Kojarzy Pani ludzi?”
Lada moment cały kraj usłyszy o Piotrze P. kolejnym zwyrolu z KO z ohydnymi zarzutami wobec aż 14 nieletnich. Rządził on strukturami Platformy Obywatelskiej w Złotowie. Lokalne elit trzymają nad nim parasol ochronny – Sad Okręgowy uchylił mu wyrok 11 lat więzienia tylko dlatego, że w poprzednim składzie sędziowskim był tzw neo-sędzia. Wspominana wcześniej Monika Wielichowska w latach 2002 – 2007 była menagerką m.in. zespołu Big Cyc. Dalej ośmiornica powiązań kieruje się ku gdańskiej grupie szerzącej anarchię, Totart. Grupa współpracowała z Krzysztofem Skibą, Ryszardem Tymańskim, Maciejem Rucińskim. Sam Ruciński był nazywany przez późniejszego szefa Big Cyca „Wielkim Mistykiem.” I zapewne nie należał on do tych „jasnych” mistyków….
Tymański sam przyznał, że w wieku około 33 lat związał się nieformalną relacją z „prawie piętnastoletnią” córką swojego koleżki. Maciej Ruciński to syn Mieszka R., który w maju 2025 zarąbał siekierą portierkę swojej uczelni, a potem w obłąkańczym szale dopuścił się kanibalizmu. Prawda, że bardzo zastanawiający zbieg okoliczności? Aż nie chce mi się przytaczać pewnych przerażających teorii spiskowych o praniu mózgu…. Co jeszcze dziwniejsze, do dziś nie zapadł w jego sprawie żaden wyrok….
Pedofilia, obskurna przeszłość (sikanie na scenie), brutalny mord, kanibalizm, zoofilia…. Czy to standard moralny elit III RP?
❗ Ważne dla istnienia niezależnych mediów
Jeśli czujesz, że to, co tworzę jako Jarek Kefir, wnosi do Twojego życia coś więcej, porusza, budzi, zmusza do myślenia, możesz stać się częścią tego procesu. Każda darowizna to nie tylko wsparcie finansowe, ale też cichy sygnał: „rób to dalej ziom, to ma sens.” Dzięki temu mogę poświęcać więcej czasu na tworzenie treści, które nie idą z g(ł)ównym nurtem, tylko próbują zajrzeć pod powierzchnię symulacji. Jeśli więc chcesz, by ten niezależny głos nie zgasł w bełkocie informacyjnym, rozważ wsparcie. Nawet drobny gest potrafi uruchomić lawinę. Poniżej są opcje wsparcia:
1️⃣ BLIK na numer telefonu: 886 489 463
2️⃣ Przelew tradycyjny: Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]
❤️ Dziękuję każdemu, kto pomaga utrzymać niezależne media przy życiu.



Dodaj komentarz