Narkotyk krokodyl: nawet heroina przy nim wymięka!
Na europejskim rynku pojawił się śmiertelnie niebezpieczny narkotyk, przy którym nawet heroina czy „kompot”, czyli specyfiki kojarzone z najczarniejszą stroną narkomanii, to ostra i ryzykowna, ale jednak uleczalna „zabawa”. Natomiast nowy narkotyk to po prostu gnijąca śmierć od pierwszej dawki! Szczególnie śmiertelne żniwo dezomorfina – bo o niej mowa – zbiera w Rosji. Policja wpadła niedawno na trop mieszkania w Ufie, w którym znajdowała się prowizoryczna wytwórnia tego narkotyku. Stamtąd pochodziła większość działek, w które zaopatrywali się okoliczni narkomani.
Dezomorfina zwana w Rosji pieszczotliwie „krokodylem” to narkotyk z tej samej rodziny, co inne opiaty: heroina, morfina czy kodeina. Jej produkcja jest niezwykle prosta – wykorzystuje się powszechnie dostępne w aptece lekarstwa, na zakup których nie potrzeba w Rosji recepty ani wielkich pieniędzy. Po kilku reakcjach chemicznych narkotyk jest już gotowy.
Krokodyl: rosyjska heroina dla ubogich
„Heroina dla ubogich” ma działanie podobne do heroiny, czyli wywołuje euforyczną senność i błogostan. Jednak w przeciwieństwie do i tak niebezpiecznej heroiny, szprycująca się „krokodylem” osoba nie jest w stanie przeżyć nawet tych 7-8 lat, jakie średnio żyją osoby silnie uzależnione od heroiny. Dezomorfina wykańcza w rok, góra dwa. Czasami zabija nawet pojedyncza dawka. Lekarze przypuszczają, że tylko jednokrotna doza tego narkotyku zabiera cały rok życia.
Jednak najbardziej koszmarną kwestią jest sposób, w jaki dezomorfina zabija uzależnionych – zaczynają oni, w dosłownym znaczeniu, gnić niczym trędowaci. Ciało pokrywa się sinymi planami, tworzą się rany, skóra odchodzi od mięsa. W najbardziej ekstremalnych przypadkach ciało… odchodzi od kości. W Internecie krąży film, na którym młody człowiek (który oczywiście na młodego nie wygląda) przychodzi do lekarza z nogą owiniętą reklamówką. Na pytanie, dlaczego trzyma nogę owiniętą folią, pokazuje, że w przeciwnym razie mięśnie całej łydki swobodnie zwisają, odsłaniając kości na niemal całym odcinku od kolana do stopy. „Krokodyl” go poszarpał.
Dezomorfina jest poważnym problem nie tylko ze względu na tragiczne skutki jej zażywania – przede wszystkim jest wyjątkowo łatwo dostępna. Nie trzeba znać dilera, czy kogoś, kto ma znajomych w narkotykowym półświatku. Nie trzeba też płacić słonych pieniędzy, jakie bądź co bądź kosztują „tradycyjne” opiaty – „krokodyl” jest ponad 10 razy tańszy. Szacuje się, że uzależnionych od dezomorfiny jest w Rosji 100 000 osób. Przyjmuje się, że coraz większe żniwo zbiera także na Ukrainie. Pozostaje pytanie, kiedy ta trucizna dotrze do Polski? Żywimy nadzieję, że nasze służby szybko będą w stanie rozpoznać zagrożenie i stanowczo mu się przeciwstawić.
Narkotyk krokodyl: po prostu brak słów
Nie tylko krokodyl zbiera tam śmiertelne żniwo, bowiem jest on łączony z inhalantami (benzyna, kleje, rozpuszczalniki itp) a także z denaturatem. Warto dodać, że jeszcze 10 lat temu spożycie alkoholu w Rosji wynosiło 7 litrów czystego spirytusu na osobę. Dziś jest to.. 18 litrów czystego spirytusu, czyli około 40 litrów wódki na osobę! Normę wyrabiają różnego rodzaju chlory i ćpuny, którzy zaczynają już w młodym wieku od wąchania benzyny i rozpuszczalników wszelkiej maści, potem – przerzucając się na alkohol, by skończyć na braniu krokodylu i piciu denaturatu.
Rosjanie rządzą – są chyba największymi hardkorowcami na Ziemi, oczywiście w tym negatywnym sensie. 100.000 uzależnionych to około 500.000 eksperymentatorów, którzy ten syf biorą epizodycznie. Pytam się, po co oni to robią? Nie mogą poprzestać na piciu denaturatu czy wąchaniu butaprenu? W porównaniu do krokodyla jawi się to jako niewinna zabawa raczej. Poza tym: czy nie lepiej, zamiast brać krokodyl, produkowany z innych, aptecznych narkotyków – brać właśnie te ogólnodostępne dragi z apteki, jak ćpuny w Polsce i innych „cywilizowanych” krajach?
Warto przypomnieć, z czego się robi krokodyl – z lekarstw aptecznych, czystego sodu (żrące), czerwonego fosforu (ekstremalnie żrące), benzyny i innych trucizn. Wstrzykując to sobie młodzi Rosjanie podają sobie cała gamę niezbadanych często substancji chemicznych, produktów odpadowych, gdyż krokodyl nie jest z niczego oczyszczany. Jest to po prostu trucizna zawierająca różnego rodzaju reagenty, pozostałości po reakcji, zanieczyszczenia, odpady itp. Podejrzewam, że gdyby to było produkowane w sterylnych laboratoriach na drodze np elektrolizy, to nie czyniłoby to większych szkód niż „tradycyjna” heroina.
Nie zamieściłem tutaj filmików przedstawiających skutki zażywania krokodylu, gdyż są ona ekstremalnie drastyczne, i nie pasują do tematów poruszanych tu na blogu. Nie polecam ich oglądać. na jednym z filmików pokazana jest amputacja gnijącej stopy, na żywca, bez znieczulenia. Inne przedstawiają gnijące kończyny i odpadające ciało od kości. Skóra schodzi wtedy całymi płatami.
Czy to, co dla Was piszę ma w ogóle sens?
❗ Proszę Was o wsparcie. Nie jako ktoś, kto wyciąga rękę – ale jako ktoś, kto wciąż stoi na nogach, mimo że świat próbuje go przygiąć. Jako ktoś, kto walczy o każdy tekst, o każdą publikację, o każdy oddech niezależności. Bo tylko dzięki Wam – nie korporacjom, nie politycznym reklamodawcom – mogę pisać prawdę bez kagańca, bez autocenzury, bez strachu, że komuś “na górze” się to nie spodoba.
Moja sytuacja jest trudna. Każdy dzień to łączenie kropek, zbieranie danych, godziny ślęczenia nad analizami, które często nie przynoszą żadnego wynagrodzenia. Jestem prekariuszem – człowiekiem pracy, który w zamian dostaje grosze i rachunki, które przychodzą jak nieubłagana pora deszczowa. Darowizny raz są, raz ich nie ma – ale obowiązki nie znikają nigdy. Wasze wsparcie to dla mnie tlen. Dosłownie. To moment, w którym mogę złapać oddech między jednym a drugim ciosem rzeczywistości. To możliwość pisania więcej, ostrzej, odważniej – bez ciągłego myślenia, czy jutro starczy na podstawowe koszty życia.
To Wy trzymacie mnie w pionie. To Wy sprawiacie, że mogę drążyć sprawy, których inni boją się nawet dotknąć. To Wy dajecie mi siłę, by nie odpuścić – gdy świat wariuje, a fałsz zalewa przestrzeń publiczną jak beton, który ma nas wszystkich przykryć. W zamian daję Wam to, co naprawdę mam – słowo bez filtrów, bez nacisków, bez sponsorów nad głową. Prawdę mówioną ludzkim językiem, a nie PR-owym bełkotem tworzonym pod dyrektywy. Jeśli czujecie, że to, co robię, ma dla Was wartość – jeśli moje publikacje pomagają Wam rozumieć ten chaos, przebić się przez mgłę dezinformacji – proszę, pomóżcie mi dalej tworzyć. Ta niezależność istnieje tylko dlatego, że Wy ją podtrzymujecie. Poniżej opcje wsparcia:
1️⃣ Przelew tradycyjny:
Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
2️⃣ Blik na nr telefonu: 886 489 463
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]



Dodaj komentarz