Jak „pokonać” system? Sposób jest tak prosty, że aż szokuje!
Napisałem celowo „pokonać” system w cudzysłowie. Wiecie dlaczego? Gdyż haczyk tkwi w tym, że.. systemu nie da się pokonać! Można tylko zrozumieć mechanizmy i programy jakimi się rządzi i spróbować nagiąć go do swoich celów. Jeśli chcesz mieć dużo kobiet, to gdy poznasz te zasady, będziesz miał ich tyle, że szczerze zwątpisz w miłość i ludzkość. Jeśli będziesz chciał nauczać i inspirować ludzi – to gdy poznasz zasady rządzące systemem, system Ci to umożliwi.
Tutaj sprawa wygląda nieco inaczej, bo istnieje również zasada wahadła, ale nie będę tego omawiał. I dalej – jeśli będziesz chciał wejść na naprawdę wysoki poziom, poznając zasady rządzące systemem, nagniesz go do swoich celów. Oczywiście, też nie za darmo. W pierwszej części sagi „Matrix” była bardzo ważna scena. Mały chłopiec siłą myśli zginał metalową łyżkę, powodował, że ona się ruszała w różne strony. Na pytanie jednego z bohaterów sagi, powiedział:
„Nie próbuj siłą zginać łyżki, bo to niemożliwe. Wyobraź sobie lepiej, że łyżka nie istnieje, to wtedy ją zegniesz”.
W istocie tak jest – ten system istnieje tak bardzo, że aż.. nie istnieje. W istocie, gdy ma się świadomość tego, jak ekstremalnie niestabilne jest wszystko na tej planecie – od ludzkich emocji i uczuć, po geologię Ziemi, po bytność państw, imperiów, po istnienie ideologii i religii (które non stop się zmieniają), ludzkie niestabilne losy, aż po ziemski klimat – to aż dziw bierze nad tym, że to wszystko nie zawaliło się z hukiem.
Zauważyłem coś ciekawego. Ludzie uświadomieni, czy to politycznie, czy duchowo, od zawsze zastanawiają się, czemu te głupie, prostackie wręcz metody socjotechniki działają na tak szerokie masy ludzi. Przecież socjotechnika, jaką używają władcy, kapłani, politycy – w zasadzie niewiele się zmieniła, od zawsze bazuje ona na dwóch bytach. Czyli lęku i tzw. „miłości”.
Bierze się to z tego, że ta planeta musi być taką planetą gdzie 90% lub więcej ludzi jest pół-zwierzątkami, rządzonymi przez prymitywny ośrodek w psychice – przez podświadomość. Podświadomość to zbiór programów bazowych, które mają chronić kruchą równowagę psychiki danego człowieka. Użyję teraz porównania człowieka do komputera. Podświadomość można porównać do bardzo prostego programu tekstowego MS Dos, zaś duchowość – do skomplikowanego interfejsu graficznego, czyli systemu operacyjnego (Linux, Windows itp).
Możemy używać prostego jak barszcz narzędzia MS Dos, owszem. Jednak dopiero używając skomplikowanego interfejsu graficznego, będziemy mieli dostęp do ogromnej większości opcji. Dobrze, jakie opcje kontrolne posiada nasza podświadomość? Jest ona jakby „rezydentem”, reprezentantem natury, biologii w naszej psychice, który smaga nas metodą kija i marchewki – bodźcami przyjemnymi i nieprzyjemnymi. Mechanizmy podświadomości i ego mają nas skłonić do tego, byśmy się rozmnażali i przedłużali gatunek.
1. bodźce nieprzyjemne (strach, lęk, nienawiść, niezrozumienie, nietolerancja, fanatyzm, potrzeba kontroli i potrzeba posiadania). Te są zdecydowanie najczęstsze, są jak biliony hektolitrów słonych oceanów pośród kilku kropelek słodkiej, zdatnej do picia wody.
2. bodźce przyjemne (uczucie zakochania mylnie i fałszywie nazywane „miłością”, seks, orgazm, ekscytacja emocjonalna). Aby kontrola społeczeństw była pełna, muszą być dwa bodźce – kij i marchewka. Człowiek jest w stanie znieść niewyobrażalne męki i cierpienia, byle tylko zaznać chwilę emocjonalnej ekscytacji. Paradoksalnie im mniej bodźców przyjemnych i im więcej bodźców negatywnych, tym większe wysiłki podejmuje człowiek by zaznać choć chwili złudnego, hormonalnego bądź używkowego ukojenia.
Tak jak wszystko co duchowe, ma dwa aspekty – pozytywny i negatywny, tak programy kontrolne również bazują na tej dualności, na tych przeciwieństwach. Doktrynę, która jest fałszywa i służy do „wypasania owieczek”, a potem do ich strzyżenia i zarzynania, można poznać właśnie na tym, że bazuje na powyższej dualności. W ten schemat doskonale wpasowuje się new age, czyli to, co ja nazywam „cukierkową ezoteryką”.
Z jednej strony w religii tej mamy lęk – lęk przed tym, że jak będziesz krytykował „natchnionych guru” to będzie to znaczyć, że jesteś nie przebudzony, że jesteś lemingiem, zombie itp. Jednym z wierzeń new age jest to, że wkrótce czeka nas „nowy wspaniały świat” – globalna świadomość. Aby to się zmaterializowało, część ludzkości, ta najmniej świadoma, ma wyginąć w szybkim tempie na różne choroby – poprzez to, że nie dostosuje się do nowych „częstotliwości”, „wibracji” czy jak to tam Ci religianci nazywają.
New age’ owcy nie biorą pod uwagę jednak tego, że Ci mało świadomi ludzie są tak samo potrzebni, jak wszelcy guru, jak ludzie uświadomieni. Oni się uzupełniają, jak plus i minus, jak ying i yang. Ludzie mówią o walce jednych z drugimi, o walce dobra ze złem, o wojnie płci, o walce przeciwieństw.. Ja zaś wolę mówić o harmonii, o symfonii przeciwieństw, bo ostatecznie, jedno bez drugiego by nie istniało. W tej całej walce czy też jak ja wolę mówić – harmonii – nie chodzi o walkę samą w sobie i o wygranie którejś ze stron. Chodzi o coś innego – o rozwój obu stron, by wyciągnęły z tej walki, często jak się później okaże – niepotrzebnej – pewne cenne wnioski.
Drugim filarem new age jest oczywiście „miłość”. A właściwie „terror miłości” wylewający się z wszelkiego rodzaju sympozjów, meetingów, seminariów. Także z różnych grup dyskusyjnych, profili, stron, blogów. Tematami polityki, geopolityki, zdrowia, spisków rządów i korporacji, nie zajmują się, bo zaraz im spadną wibracje. To świadczy o sekciarskim rozumieniu pojęcia „ezoteryka”. Stąd ja się dystansuję od tego słowa. „Ezoteryka” tego typu to wciąż stare programy kontrolne podświadomości, ale jakby poddane liftingowi, z dodatkowymi „opcjami”. Samo new age to nic innego jak zaledwie lekka „nadbudówka” na istniejący tysiące lat (?) jahwistyczny, monoteistyczny gmach.
Dobrze, ale jak to wszystko ma się do tego, że systemu nie da się zmienić, ale można go nagiąć? Otóż wszyscy jak jeden mąż mówią, że powinniśmy kierować naszą energię tworzenia i zmieniania świata do zewnątrz. Czyli np uświadamiać innych ludzi. Mamy więc apostołów kilkudziesięciu polskich partii politycznych, kilkudziesięciu ideologii, kilkunastu religii. W ostateczności ego każdego człowieka chce, by cały świat zmienił się na jego modłę. Taki jest jego podstawowy program.
Kierując energię zmiany świata do zewnątrz, spotykasz się z tym samym, bo inni robią to samo. A z takiej interakcji będą prędzej czy później:
-wrogość
-podziały
-kłótnie
-nienawiść, itp itd.
I mamy to, co mamy. A ja proponuję stanowczy zwrot wektora. Zamiast kierować energię zmiany świata na zewnątrz, najpierw skieruj ją ku sobie. Najpierw zmień siebie, by potem próbować zainspirować do tego samego procesu inne osoby.
Systemu nie da się więc pokonać ani zmienić (czyli kierując swoją aktywność na zewnątrz). Bo jest on hologramem mającym swoje mechanizmy obronne, w postaci choćby tutaj wymienionych – ego 7 miliardów ludzi, a każde z nich dążące do tego by zmienić wszystkich innych podług swojego widzimisię. Można za to ten system obejść i nagiąć do własnych potrzeb poprzez w pierwszej kolejności, skierowanie swojej energii zmian do środka siebie, a w drugiej kolejności – do zainspirowania tym procesem innych.
Autor: Jarek Kefir
✅ Jeśli podoba Ci się to, co u mnie widzisz, możesz dać mi napiwek. Od Waszego wsparcia zależy istnienie niezależnych mediów uświadamiających ludzi. Umożliwia ono powstawanie wielu nowych artykułów i wniosków. Z oczywistych względów nie mam takiego źródła finansowania jak oficjalne, propagandowe media.
1️⃣ KONTO: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Dla: Jarosław Adam / Tytułem: darowizna
SPOZA POLSKI:
-Konto: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
-BIC (Swift): BPKOPLPW
-IBAN: PL16102047950000910201396282
2️⃣ PAY PAL: https://www.paypal.com/cgi-bin/webscr?cmd=_s-xclick&hosted_button_id=QFQ8UFRVAKUCG
3️⃣ PRZEZ BTC: bc1qlx8la2wdmfwnsx8kfr27tu43u0ux6fyamhnevm
4️⃣ BUY COFFE: https://buycoffee.to/kefir



Dodaj odpowiedź do Kamil P. Anuluj pisanie odpowiedzi