Dlaczego w Niemczech jest taniej niż w Polsce? Czemu zarabiamy 4 razy mniej niż oni przy często wyższych cenach?
Czy to możliwe, by w Niemczech, gdzie ludzie zarabiają dużo więcej niż Polacy, było taniej niż w Polsce? Przecież zgodnie z logiką i z rzekomymi zasadami wolnego rynku powinno być tam drożej! Jak się okazuje, nic z tych rzeczy. Anegdoty czy ludowe legendy o tym, jak w bogatych Niemczech jest taniej, od lat bulwersują Polaków, szczególnie w internecie. Polacy mieszkający za granicą często potwierdzają, że tak jest. Niewielu emigrantów mówi natomiast, że to nie jest pełny obraz całości, że niektóre dobra są dużo droższe. Więc jak to jest naprawdę?
Startujący i kontrowersyjny kanał YouTube „Wydawaj Mądrze” przeprowadził fachową analizę tego zjawiska. Przebadane zostały produkty tzw. „marek własnych” w sieci Rossmann w Polsce i w Niemczech. Został obrany uśredniony, aktualny wtedy kurs euro, czyli 1 euro = 4,3 zł. Poniżej wkleję obrazek z podsumowaniem, ceny są z połowy 2018 roku:

Pytacie mnie o przyczyny biedy w Polsce? Odpowiem Wam..
Nie buntujemy się. Wzięliśmy bzdury o wolnym rynku, który nie jest wolny, ale sterowany z Berlina czy z Waszyngtonu, za pewnik. Daliśmy się omamić, że takie są prawa ekonomii, choć to oni te prawa ustalają, a praw naprawdę „ostatecznych” jest w ekonomii stosunkowo mało. Nie buntujemy się, nie walczymy o swoje, pozwalamy by kapitał, ludzie i zasoby „wędrowały” na Zachód. Przez lata pasożyty z Zachodu UE i z USA obrastały w piórka dzięki powolnemu wykrwawianiu się Europy Środkowej, ale także, w mniejszym stopniu – Europy Południowej.
Gdyby w Niemczech była ta sama sytuacja, co w Polsce, to ulice by płonęły. Jeśli będziecie wierzyć w bajki o wolnym rynku i ekonomii, w bajki o kosztach transformacji i niskiej wydajności pracy, rzucane przez polityków od lewa do prawa, to jako kolejne już pokolenie skończycie jako dziady śmietnikowe, klęczące przed panem, wójtem i plebanem (metafora taka). Będzie tak, jak na poniższym, bulwersującym obrazku, podczas gdy Niemcy jeżdżą po trzy razy w roku na zagraniczne wczasy.
- (Dalsza część wpisu poniżej. Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu. Jeśli leży Ci na sercu byt niezależnych mediów i chcesz, bym ujawniał dla Ciebie różne inne szokujące fakty i skandale, przejdź do opcji pod koniec tego artykułu)

Pieniądza w polskiej gospodarce jest bardzo mało. Wszystkiego brakuje. Polska, po latach eksploatacji przez zachodnie banki i koncerny, jest takim pustym naczyniem, z którego nawet Salomon nie naleje. Polska gospodarka została wzorowo „zduszona” przez drenaż kapitału. Nie chodzi tutaj tylko o spektakularne medialnie mafie VATowskie i wszelkie inne mafie, które wydrenowały z Polski kilkaset miliardów euro. Na marginesie – te olbrzymie sumy nie trafiły do polskich wąsatych mafiozów, obecnie jeżdżących co najwyżej Ferrari, czy do platformiano-nowoczesnych polityków, którzy dostali za to po kilka baniek na tajne konta.
To byli tylko lokalni podwykonawcy, którzy dostali niewielką część wytransferowanej przez siebie sumy. Cała reszta tych pieniędzy jest już na przykład na Wall Street. Ale wróćmy do meritum: dużo większy drenaż to zagraniczne korporacje nie płacące w Polsce ani grosza podatków. Są one zarejestrowane w rajach podatkowych takich jak Wyspy Marshalla i tam płacą symboliczne podatki. Nie dość, że transferują one zyski i dywidendy do krajów Zachodu, to nie płacą podatków za to, że zużywają naszą infrastrukturę i wyzyskują naszych obywateli. Ale to i tak nic. Najgorszy możliwy drenaż to drenaż z siły roboczej (z obywateli), jak z ich potencjału, np z wynalazków, patentów i tak dalej.

Kraje Zachodu działają więc jak gigantyczne agregaty, trochę jak takie czarne dziury, które zasysają wszystko wokół siebie. Z faktu, że w niemieckiej gospodarce jest w obiegu więcej pieniądza sprawia, że jest go jeszcze więcej. Jest to prawo powiększania zasobów – kto ma już jakąś dużą ilość danego zasobu, ten będzie miał go jeszcze więcej. I wg tego samego prawa: biedak zawsze będzie w biedzie, stopniowo mając coraz mniej, bo wszelkie chwilówki i kredyty to tak naprawdę „minusy” na koncie. To nie jest tak, że co miesiąc Ci odliczają na przykład 400 złotych z konta, a po wypłacie masz plus 3000 złotych.
Tak naprawdę z momentem wzięcia pożyczki masz minus 30.000 złotych, a po miesiącu – minus 26.000 zł i tak dalej. Wróćmy do meritum: jak prawo powiększania zasobów działa w praktyce? W Niemczech wielu ludzi stać albo na dobra drogie, albo wręcz na dobra luksusowe. Więc wszelcy sprzedawcy, łącznie z marketami i sieciówkami, mogą obniżać ceny dóbr podstawowych jak i dóbr tanich. Rezultat? W gospodarce jest coraz więcej i więcej pieniędzy, bo popyt na dobra drogie i luksusowe nakręca PKB. Z kolei w kieszeniach ludzi, głównie tych mniej majętnych, również jest więcej pieniędzy, bo za dobra podstawowe płacą oni mniej.

Autor: Jarek Kefir
✅ Takie artykuły powstają dzięki Waszemu wsparciu, które dostarcza mi motywacji do szukania i weryfikowania zakazanej wiedzy. Kwoty mogą być różne – 10, 20, 50, 100 zł i inne. Jeśli chcesz wesprzeć niezależne media – patrz poniżej:
1️⃣ NR KONTA: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
2️⃣ BUY COFFE: [Kliknij tu] 3️⃣ PAYPAL: [Kliknij tu]



Dodaj odpowiedź do Paweł Anuluj pisanie odpowiedzi