Jak być sobą w dzisiejszym świecie?
To pytanie jest dziś często zadawane. Często pojawia się w pogadankach i prelekcjach różnego rodzaju „coachów”, czyli „kołczy.” Wg mnie jest to jedno z najbardziej wyświechtanych i strywializowanych pojęć. Bo co w sumie oznacza to mityczne „bycie sobą”?
Ciesząc się i płacząc jesteś sobą.
Będąc spokojny czy wku*wiony jesteś sobą.
Będąc zdrowy czy chory jesteś sobą.
Odczuwając szczęście czy depresję jesteś sobą.
Będąc śmiały czy nieśmiały jesteś sobą.
Jak jesteś przyjacielski czy jak jesteś milczkiem, to jesteś sobą.
Bycie ekstrawertykiem lub introwertykiem też nie ma tu nic do rzeczy, ponieważ jesteś sobą.
Przecież nie wchodzisz jakimiś dziwnymi metodami do ciała innej osoby i nie jesteś kimś innym, nie? Cały czas, cokolwiek robisz i kimkolwiek nie jesteś, jesteś sobą. Chodzi tutaj o coś innego.

Często jest tak, że ludzie mylą ze sobą pewne pojęcia. Tak jest też w przypadku „bycia sobą.” Dziś bycie sobą często myli się po prostu z byciem ekstrawertykiem. Takim wygadanym aż do bólu i zamęczających innych dysputami o dupie maryni. Jest wygadany – ludzie mówią mu, że jest sobą. Jest nieśmiały lub zachowawczy w wypowiedziach – ludzie mówią mu, że nie jest sobą. Ot, zagadka rozwiązana.
Ja uważam, że bycie sobą to przeciwstawienie się społecznym trendom, jeśli są obiektywnie destrukcyjne, lub jeśli są destrukcyjne dla Ciebie. To życie tak, jak chcesz, z jednoczesnym poszanowaniem innych. Bo Twoja wolność i bycie sobą kończy się tam, gdzie zaczyna krzywda innych. To chyba wiadomo. Weź od życia, to co chcesz i co jest dla Ciebie korzystne. Przyspiesz lub zachowaj tempo właśnie tam. No i zwolnij tam, gdzie nie warto się ścigać.
Interpretują życie jako listę rzeczy do zrobienia i odhaczenia. Jako listę zadań. Masz być taki, taki i owaki. Nie możesz być taki i taki. Musisz mieć te kilka rzeczy. Musisz coś osiągnąć. Musisz.. Musisz biegać jako trybik systemu. Nie bez powodu mówi się o „wyścigu szczurów.” Wyścigu, który jest nie do wygrania. Bo nie ma mety, a Ci, co odpadną, są zastępowani przez świeży, naiwny narybek marzący o „średnioklasowym” American Dream. A jak wiemy, ów amerykański sen okazuje się być koszmarem.
Warto czasami przystanąć, zbudzić się ze snu codzienności i po prostu z części się wylogować. Ta globalna, bezduszna machina pędzi już zbyt szybko, i pędzi ku zbliżającej się nieuchronnie przepaści.
Autor: Jarek Kefir
Jeśli chcesz więcej takich tekstów – wesprzyj moją niezależną działalność darowizną. Działam poza systemem i bez sponsorów – dzięki Tobie mogę publikować prawdę bez cenzury:
-NR KONTA: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
-BLIK: 886 489 463
-BUY COFFE: [Kliknij tu]
-PAYPAL: [Kliknij tu]



Dodaj odpowiedź do A. Anuluj pisanie odpowiedzi