Czy warto zmieniać świat?
Wyobraź sobie taki obrazek. 😉 Jest medytujący na łonie natury człowiek. Winko, medytacja, muzyka, lato, słońce, błękit nieba, cóż mu więcej do szczęścia potrzeba? A tutaj ni stąd ni zowąd widzi on, jak na skraju lasu pedofil szarpie dziecko za rękę i wciąga do samochodu. Dzieciak krzyczy, że chce do mamy, mówi „ja nie znam pana”, a on każe mu się uciszyć. Wtedy ten medytujący człowiek ma dwa wyjścia do wyboru:
- Wstać i dać mocno w mordę pedofilowi, zadzwonić na numer alarmowy, uratować dziecko.
- Nie ratować dziecka. Powiedzieć, że dziecko samo przyciągnęło tę sytuację, że widocznie miało złą karmę w tym lub poprzednim życiu. Lub że taki był plan duszy tego dziecka na to wcielenie. Jeszcze inaczej: że taka jest wola boska, że nic na świecie nie można i nie trzeba zmieniać na lepsze, bo i tak rzeczywistość jest zawsze na najlepszej z możliwych dróg.
W przypadku wyjścia numer 1 będzie to koszmar dla pedofila, a w przypadku wyjścia numer 2 będzie to równie dożywotni koszmar dla dziecka. Co ciekawe to wyjście numer dwa jest zadziwiająco często promowane w duchowości typu new age, czyli w ezoteryzmie „ludowym”, dla mas.
Według mnie jest to nie tylko skrajna forma mentalności ofiary, która jest pozbawiona siły i tym samym, nie chce zmieniać świata na lepsze. Jest to zwyrodniała logika psychopaty – w tym przypadku duchowego, medytującego, rozmawiającego o czystej, bezwarunkowej miłości psychopaty.

Czy możemy zmieniać świat?
Powyższa historyjka o ratowaniu dziecka jest dobrą bazą pod rozważania, czy mamy coś zmieniać na świecie, czy raczej nie. Wyznawcy wielu nurtów duchowych, na czele z hinduizmem, uważają, że nic zmieniać nie trzeba, bo i tak wszystko toczy się po swojemu. A Ci, którzy cierpią z powodu zła sami są sobie winni. No i takie są przecież prawa świata, że taką sytuację przyciągnęli.
Kłopot polega na tym, że gdyby tak każdy uważał, to żadna pozytywna zmiana nie byłaby możliwa. Każda aktualizacja systemu o nowe, bardziej humanitarne wartości i standardy, dokonana była poprzez bunt i przeciwstawienie się złu. Ba, gdyby tak wszyscy myśleli, to do dziś nie wyszlibyśmy z jaskiń. Bo oni także chcieli zmieniać świat na lepsze poprzez zakładanie pierwszych osad. Paradoksem jest więc to, że bez buntu niemożliwy byłby rozwój.
Zmień to, na co masz wpływ
Kolejne ważne zagadnienie to fakt, że warto rozróżniać pomiędzy tym, co rzeczywiście możesz zmienić, a tym, na co wpływu nie masz. Jest to bardzo ważne. Te dwie sfery są często albo mylone ze sobą, albo kompletnie niezrozumiałe.
To, na co masz wpływ, zależy głównie od tego, kim jesteś, jakie masz umiejętności, talenty, zdolności, znajomości i tak dalej. Zależy to też od setek innych czynników, takich jak sytuacje losowe. Np czy osoba w toksycznej relacji jest gotowa przyjąć Twoją pomoc, lub czy w danej sytuacji jesteś uzbrojony i ilu jest napastników.
To, na co nie masz wpływu to cała reszta, która nie tylko zabiera Ci cenną energię twórczą i zasoby. Ale jeśli angażujesz się w takie syzyfowe prace, to może to być przyczyną Twojej frustracji i mylnego przekonania, że ludzie są tylko źli a świata nie da się zmienić.

Lucyfer który chciał zmienić wszystko
Lucyfer nie jest oczywiście jakimś diabłem którego można nienawidzić lub czcić, nie jest także jakimś astralnym bytem. Ani niczym podobnym. Lucyfer to archetyp ludzkiej psychiki. Oznacza on bunt nie tylko przeciwko temu, co złe, ale także bunt przeciwko całemu światu.
Lucyfer chciał radykalnie ten świat zmienić i przeobrazić. Chciał podarować ludzkości światłość. W rezultacie lucyfer z anioła światłości stał się aniołem upadłym. Archetyp lucyferyczny widać u tych, którzy mieli się światem opiekować i stać niejako ponad politykami, jako ukryta ręka władzy. W ciągu XIX i szczególnie XX wieku upadli moralnie, zaprzedając się swoim ideałom. Chcieli wprowadzać zmiany bardzo szybko – za szybko. Na wiele z tych zmian ludzie nie byli gotowi. Inne zmiany okazały się karykaturą samych siebie, bo poszło to wszystko za daleko.
Mam tu na myśli dawne ideały tolerancji, humanizmu, empatii, pacyfizmu, braterstwa. I tak dalej. Wszystkiego tego, z czym kojarzy się liberalizm. Co dziś z tego zostało? Niewiele lub nic. Korporacje, które finansują liberalnych polityków, niszczą przyrodę, wyzyskują pracowników, nie płacą podatków, przyczyniają się do cenzury wypowiedzi. Komisarze unijni, niczym ci bolszewiccy, stoją na straży jedynie słusznej linii propagandowej. Każda opinia, która jest nie po ich myśli, jest nazywana hejtem lub faszyzmem. Zamiast czegoś w stylu „miłość, przyjaźń, muzyka”, mamy rozpadający się świat. Stąd nasza wspólna świadomość zbiorowa uruchomiła mechanizmy odśrodkowe, mające zsynchronizować system i naprawić ich błędy. Stąd zwrot na prawo.
Z tych, którzy chcieli uratować, zmienili się oni w oprawców ludzkości – upadli, niczym lucyfer.
Autor: Jarek Kefir, z inspiracji
Jeśli chcesz więcej takich tekstów – wesprzyj moją niezależną działalność darowizną. Działam poza systemem i bez sponsorów – dzięki Tobie mogę publikować prawdę bez cenzury.
-NR KONTA: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
-BLIK: 886 489 463
-BUY COFFE: [Kliknij tu]
-PAYPAL: [Kliknij tu]



Dodaj odpowiedź do Mariusz Anuluj pisanie odpowiedzi