Jestem poruszony mając zaszczyt przemawiać tutaj przed Wami wszystkimi. My, ludzie dobrej woli,
Wyznając ideały humanitaryzmu i tolerancji,
Kierując się empatią i współczuciem,
Troszcząc się o umierającą przyrodę i umęczonych, cierpiących ludzi
Powołujemy do życia Międzynarodowy Trybunał Karny do spraw Osądzenia Zbrodni Boga.
Argumentujemy to tym, iż to wszystko nie może tak dłużej trwać, gdyż bez radykalnych systemowych zmian i bez postawienia przed niezawisłym Trybunałem głównego sprawcy – Boga – nasza planeta umrze, a my wraz z nią. Chcemy, by system się zmienił, był bardziej ludzki, aby wartości były powszechnie akceptowane i przestrzegane. Nie da się tego uczynić bez nazwania, zdemaskowania, ukarania i odsunięcia od władzy prawdziwego sprawcy – Boga, zwanego Demiurgiem.
To nie my, ludzie, upadliśmy. Zostaliśmy tak stworzeni przez Stwórcę, by wiecznie upadać i grzeszyć. Zostaliśmy tak zdeterminowani. Stanowczo sprzeciwiamy się twierdzeniom obarczającym winą wszystkich ludzi. Stanowczo zaprzeczamy też opiniom, że to ludzki gatunek jest tym złym, a natura planety, czyli de facto Bóg Demiurg, jest dobra. To natura, a więc Bóg Demiurg jest z zasady upadła i grzeszna, tak jak upadły i grzeszny jest człowiek. Jesteśmy dokładnie stworzeni na obraz i na podobieństwo Boga, czyli natury, i upadamy jak i grzeszymy razem z nią.
Sprzeciwiamy się światu, w którym jedno istnienie, aby żyć i być zdrowym, musi zamordować i zjeść inne istnienie (mięso i ważne dla zdrowia cykle metaboliczne witaminy B12 i cykl ornitynowy).
Sprzeciwiamy się światu, w którym podstawą jest wieczny niedobór, w związku z czym istnienia muszą walczyć ze sobą o ograniczone zasoby środowiska, zadając sobie ból, cierpienie i rany. Sprzeciwiamy się światu, w którym silniejszy i bezwzględniejszy nie tylko przeżywa, ale zagarnia większość zasobów dla siebie, dla reszty zostawiając resztki. Sprzeciwiamy się światu, w którym słabszy i z zasady łagodniejszy nie ma zbyt wielu szans na rozwój. Będzie to sąd ostateczny. Sąd ostateczny nie będzie sądem Boga nad ludźmi, ale sądem ludzi nad Bogiem.
Wielu z nas ma pretensje do rodziców. Z kolei rodzice mają pretensje do Dzieci. Wszystko to opiera się na roszczeniach. Że i rodzice i dzieci są jak ślepcy we mgle, którym natura podyktowała jedynie minimum minimum. Że wszyscy mają wobec siebie roszczenia, że kolejne, kolejne i kolejne pokolenie powiela wzorzec cierpiętnictwa, alkoholizmu, biedy i tyrania na bogactwa elit za najniższą krajową.
Dlatego przed Trybunałem Międzynarodowym postawimy naszych rodziców, nasze dzieci, nasze żony, naszych mężów. Postawimy przed nim nie tylko Boga, ale także.. samych siebie. Postawimy przed Trybunałem Międzynarodowym cały świat, wszystko co istnieje. Także zwierzęta, rośliny, bakterie, wirusy i grzyby. Bo także w świecie roślin i zwierząt trwa nieustanny Holocaust. Gdy Ty patrzysz na piękne jezioro, w tym samym czasie co sekundę ginie w nim kilka tysięcy organizmów, bo są mordowane i pożerane przez inne organizmy.
Czy my, ludzie, natura i Bóg, powinniśmy mieć jakiekolwiek prawa do istnienia?
Cytat: „Co myślicie na temat że ISTNIENIE pochodzi od ZŁEGO? Już Budda powiedział, że wrodzoną naturą życia jest cierpienie. Istnienie ma naturę cierpienia. Cierpienie nie jest cechą istnienia – istnienie samo w sobie JEST cierpieniem. Wiec być może samo istnienie pochodzi od Złego gdyż naturą istnienia jest cierpienie. Można by też zadać pytanie dlaczego wszystkie religie obiecują „wyjście z cierpienia?”
Cytat: „Rodzina jest podstawową wszystkich naszych problemów: naszego ubóstwa, chorób, szaleństwa, pustki, braku miłości.” (Osho)
To, co jest zawarte powyżej, to mowa początkowa pomysłodawcy i założyciela Trybunału. Została ona wygłoszona w bardzo trudnym czasie, gdy upadł międzynarodowy ład, a banki, a potem państwa zaczęły bankrutować jedno po drugim. Był kwiecień 2020 roku, od czterech miesięcy trwał ekonomiczny i społeczny kryzys, a w Europie, Rosji i w Ameryce Północnej wciąż trzymała niespodziewanie mroźna zima. Wszyscy z utęsknieniem i zniecierpliwieniem czekali na przyjście wiosny, ale jej nie było. Społeczeństwa i narody ogarnął rewolucyjny szał. Podpalane były siedziby banków i korporacji, zakłady pracy, urzędy, kościoły, cerkwie, zbory, meczety i inne miejsca kultu religijnego.
Toteż przesłanie założyciela Trybunału zostało entuzjastycznie przyjęte przez ludzkość. Z marszu rozpoczęto przygotowania do wielkiego procesu, a media całego świata z zapałem relacjonowały przygotowania do niego, a potem jego przebieg. Ludzie masowo odmawiali udziału w modłach, w kościołach, meczetach, synagogach. Duchowieństwo całego świata, jak jeden mąż, grzmiało o upadku wartości i rychłej apokalipsie. W końcu jednak duchowni wszystkich religii, chcąc ratować rozpadający się porządek, doszli do konsensusu. Podczas mszy w Watykanie, koncelebrowanej przez tysiące biskupów, pastorów, imamów i rabinów, ogłoszono powstanie jednej światowej religii – religii miłości i pokoju, której bogiem była postać anioła światłości – lucyfera, którego nazwali oni Prometeuszem, wzorując się na micie greckim, podobnym do historii o biblijnym lucyferze. Prometeusz miał symbolizować nową świętą trójcę – prowadzenia nauki, mądrości kultury i wolności sztuki. Miała być ona światłością daną ludzkości.
Ale stała się rzecz niesłuchana i w ogóle nieprzewidziana przez duchownych. Nazajutrz zwołano wielkie globalne modły we wszystkich świątyniach świata, odpowiednio przystrojonych i odmienionych na potrzeby nowej światowej religii. Jak myślisz, co takiego się stało? Chyba dobrze zgadłeś – nikt na te modły nie przyszedł! Więc duchowni całego świata wytaczali coraz cięższy oręż. Grzmieli o wartościach, a poprzez prezydentów, burmistrzów, wójtów, nauczycieli, urzędników i innych przedstawicieli władz, którzy mentalnie pozostali w starym systemie, a było ich niewielu, nachodzili ludzi w domach, nękali, przekonywali, czasami też grozili.
Ale praktycznie nikt poza tak zwaną sitwą nie przyszedł, jak już wyżej napisałem. Wszyscy zostali w domach. W internecie zawrzało. Na całym świecie powstała inicjatywa: „Nie przyjdziemy jutro do pracy, nie będziemy tyrać za marne grosze na Was.” Do wydarzenia na Facebooku, zanim administracja je usunęła, dołączyło 95% użytkowników tego portalu, czyli ponad dwa miliardy ludzi. Nazajutrz prawie nikt nie stawił się w pracy. Grzmienia i nawoływania było co niemiara, giełda się posypała. System runął.
P.S. wszystko, co zostało przedstawione w tym artykule, jest prowokacją artystyczną, mającą skłonić do samodzielnego myślenia. Przedstawia ona także błąd „niedobrego świata”, popełniany często przez gnostyków.
Autor: Jarek Kefir
P.S. Jeśli chcesz więcej takich tekstów – wesprzyj moją niezależną działalność darowizną. Działam poza systemem i bez sponsorów – dzięki Tobie mogę publikować prawdę bez cenzury.
-NR KONTA: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
-BLIK: 886 489 463
-BUY COFFE: [Kliknij tu]
-PAYPAL: [Kliknij tu]



Dodaj odpowiedź do wolkar Anuluj pisanie odpowiedzi