Złowrogi gnostycki demiurg i dylematy duchowe

Według gnostyków Ziemią rządzi złowrogie bóstwo – demiurg, zwany przez masonów Yaldabaoth, przez chrześcijan Szatanem, a przez pierwszych chrześcijan-gnostyków utożsamiany z biblijnym Yahve. Platon utożsamił Demiurga z siłami i prawami Natury. Które są drapieżne, oparte o głupotę, przypadkowość, nieświadomość.
Demiurg (Natura) stawia na rywalizację i walkę jednych istot z drugimi. Celowo tworzy jedne osobniki silne, a drugie słabe, by była duża różnorodność. Osobnik słaby, który nie jest „alfą” w stadzie, może mieć inne cenne cechy, które zwiększają szansę całego stada na zdobywanie pokarmu i przeżycie.
Ale taki słabszy osobnik jest cały czas „kopany” przez to nieszczęsne życie. Osobnicy alfa jedzą pierwsi, zagarniają większość zasobów, a dla słabszych zostają resztki. Prawa natury doskonale widać w (eko)systemach tworzonych przez ludzi. Np w kapitalizmie, gdzie miliardy ciężko tyrają za grosze na garstkę miliarderów.
Analizując każdy (pod)system, można dojść do wniosku, że ma on dystopijny charakter. Czyli jest przeciwieństwem utopii – raju. Niestety, ale tak to wygląda. Wtedy można dojść do naprawdę ponurych wniosków, co często gnostycy robią.

Ale czy na pewno jest tak źle? Co na to duchowość?
Po tylu latach, po obserwowaniu siebie, rodziny i znajomych, jestem pewnego. Życie Ci dopierdoli. Jak nie prędzej, to później. Jak nie tak, to w jakiś inny sposób. Życiowa trauma? Wypadek? Przestępstwo? Bankructwo? Utrata pracy, mieszkania? Macierzyństwo lub ojcostwo w wieku 16 lat? Dysfunkcyjny i kłótliwy partner razem z nadpobudliwymi dziećmi, pracą po 12 godzin, kredytem hipotecznym i brakiem choćby minuty dla siebie? Czyli typowe „polskie piekiełko”? Nie ma sprawy. W każdym domu są trupy w szafach – często przerażające szkielety. I w każdym życiorysie jest jakaś tragedia.
A nawet jeśli nie doświadczasz ekstremów takich jak wypadek, bieda, trauma, to życie dopierdoli Ci inaczej. Bez traumatycznych bodźców Twój umysł zwariuje – dostaniesz depresji, nerwicy, lęków, i tak dalej. Tak jak szlachcianki, które miały słodkie życie i służbę do wszystkiego – one po prostu wariowały. A dlaczego? To jest ten sekret. Umysł potrzebuje złych wydarzeń i przeżyć, tak jak i życie ich potrzebuje, byś się rozwijał. Więc życie zawsze znajdzie sposób, parafrazując cytat z filmu Jurrasic Park.

Celem tego wszystkiego jest sprawdzenie Ciebie. Takie ekstremum to moment, gdy życie mówi: „Sprawdzam.” To po prostu test inteligencji, test świata. Życie chce Ci dopierdolić, by Cię przetestować. Twoim celem jest wytrwać i stać się silniejszym. A następnie wyciągnąć z takich wydarzeń wnioski i przejść duchową ewolucję, by wyzwolić się z koła reinkarnacji (Samsary). Ta duchowa ewolucja, pomimo tylu niesprzyjających okoliczności, jest ostatecznym celem ludzkiej egzystencji.
Te okoliczności są ustawione celowo tak, by przeszkadzały. Ale Ty masz wytrwać. Nauczyć się tańczyć w deszczu. Nauczyć się być spokojnym podczas życiowego huraganu wszędzie wokół. Jeśli Ci się uda, to wyzwalasz się z koła Samsary i być może idziesz na inną, bardziej cywilizowaną i mniej drapieżną planetę. Ma to miejsce wtedy, gdy dusza po wielu eonach wcieleń uzbierała wystarczająco informacji, a podczas danego życia przeszła duchową ewolucję.
Silny wygrywa i idzie dalej. Słaby odpada, najczęściej kończąc w typowym, kredytowym „polskim piekiełku.” Nie wykorzystują oni szansy, choć przecież, jak zauważyłem, to właśnie takich „średniaków” i przeciętniaków los smaga najbardziej okrutnie i srogo. Część ludzi umrze przedwcześnie, np w wyniku śmierci samobójczej lub w wyniku choroby. I tych ludzi czekają kolejne wcielenia (inkarnacje) na Ziemi, i kolejna nauka, kolejna szansa na wyzwolenie się poprzez tragiczne doświadczenia, na ewolucję duchową.

Dlaczego biali wymierają? Gnostyckie spojrzenie na ten temat
Moja nieco ezoteryczna teoria jest taka, że biali ludzie osiągnęli pewien poziom i już nie muszą się więcej wcielać w Samsarze, czyli w świecie materialnym. Mnóstwo jednostek z kręgu naszej cywilizacji wyzwala się. Nie trzeba się dziwić – mamy lepsze i bardziej humanitarne warunki bytu, więc więcej ludzi ten proces przechodzi. Odchodzą więc do innego świata, być może do innych światów, dlatego wymieramy. Teraz pora na ewolucję polityczną i duchową wśród przedstawicieli innych ras.
Za jakiś czas oni też będą na tym poziomie, co my teraz, po odrzuceniu kajdan swoich religii. I wtedy gdy cała Ziemia, wszystkie ludzkie dusze będą gotowe – pójdziemy dalej, a Ziemia gotowa będzie na nowy zasiew, na nowego Adama i nową Ewę.
Będzie powtórka z Atlantydy, i od nowa epoka jaskiniowa, potem nowa starożytność, nowe średniowiecze.. Cały rozwój od nowa, te same etapy, niczym klasy w szkole. Gdyż wg tej teorii, nasza planeta ma być „kosmicznym przedszkolem” dla dopiero co początkujących dusz. Mają się rodzić, zdobywać tu podstawowe doświadczenia, i poprzez ewolucję duchową (odrzucanie systemowych kajdan) wyzwalać się i iść dalej, na inne, bardziej rozwinięte światy. Ale to tylko teoria, sam traktuję ją z dużym dystansem.

A co, gdyby system był lepszy?
Owszem, można narzekać i płakać, że ten świat taki zły i niedobry, że Bóg to Demiurg, czyli biblijny Szatan, i traktuje ludzi źle. Tak robi wielu gnostyków – często popadają oni w czarną melancholię, zaczynają nienawidzić ludzkiego gatunku i tego świata o dystopijnym charakterze. Ale w pewnym momencie zaczynasz dostrzegać PIĘKNO PROCESU, jakim byłeś poddawany na Ziemi przez trudne życiowe doświadczenia. Dostrzegasz, że pomimo łez i bólu, jest to perfekcyjna MASZYNA UCZĄCA, i że w innych warunkach po prostu byś tak wysokiego poziomu nie osiągnął. No inaczej się nie da.
Z taką konfiguracją psychiki system o łagodnym charakterze spowodowałby, że ludzie by zgnuśnieli i stali się debilami. To częściowo widać już w bogatych krajach Zachodu Europy. To samo działo się z myszami w słynnym i budzącym grozę eksperymencie Calhouna. Myszy miały pożywienia pod dostatkiem, nie musiały z trudem i mozołem o nie rywalizować. Zaczęły się coraz bardziej degenerować, z pokolenia na pokolenie. Ostatnie pokolenie było praktycznie niezdolne do rozrodu. Tak więc te trudne doświadczenia nie tylko potrzebne są psychice do w miarę stabilnego rozwoju. Ale to dzięki nim jestem w tym miejscu, co teraz. Zobacz na poniższy obrazek:

Ostateczny cel duchowości
Patrzę teraz na swoje przeszłe życie. Było w nim tyle łez i bólu. Ale jednak dochodzę do wniosku, że gdybym miał taką możliwość, to nie wykonałbym tego telefonu. Bo bez życiowych doświadczeń mógłbym wybrać gorzej, niż wybrałem. I przede wszystkim, nie byłbym w tym punkcie, w którym teraz jestem. Doceniam teraz tych „srogich nauczycieli” i cudowną możliwość poznania tylu ciekawych rzeczy jak i doświadczenia tylu dobrych chwil w tym mijającym, 2019 roku. Mimo wszystko było warto. Nie dotknąłbym nawet słuchawki telefonu, gdybym miał możliwość zadzwonienia do siebie sprzed 10 lat. Podziękowałbym za to.
Nie wiadomo, jak potoczyłyby się moje losy bez tych konkretnych lekcji. Może skończyłbym właśnie w typowym polskim piekiełku, z wredną żoną, wkurzającymi dziećmi i koniecznością długiej, ciężkiej i mało płatnej pracy przez 12 godzin, by mieć pieniądze? Może dziś bym już nie żył, a grudniowy wiatr by srogo duł nad moją smętną, zimową mogiłą? A może jest nieco inaczej. Może życie mnie.. chroniło? Może oprócz „demiurgicznych” mechanizmów opisywanych przez gnostyków, istnieją także mechanizmy opiekuńcze? Które działają na tyle, na ile mogą, chroniąc rozwój jednostki?

Nie sądziłem, że kiedykolwiek to napiszę, ale ta planeta jest perfekcyjna w swej surowości i nieugiętości. To piękne, wręcz idealne dzieło samego Boga. Idealne do tego, by tę ewolucję przejść.
Cieszę się każdą chwilą, na tyle, na ile mogę chwytam dzień. Wschód słońca, leniuchowanie przy pouczającym filmie, miłość, gorący kubek kawy, spotkanie ze znajomymi, podróż na bezdroża, pobyt nad jeziorem, inspirujący wieczór. Życie mimo wszystko jest pełne cudów, pytanie tylko, na ile je zauważamy.
Twój smutek, miłość i nienawiść są pewniejsza prawda, niż nawet najlepsze twierdzenia rozumu (Aleksander Świętochowski)

I jeszcze jedno na koniec. Odrzuciłeś już nie tylko ideologie polityczne i doktryny religijne, wiedząc, że służą one wyłącznie sterowaniu społeczeństwem i uspokajaniu umysłu niezdolnego lub bojącego się myśleć samodzielnie. Ale odrzuciłeś też wszystkie doktryny duchowe / mistyczne, bo one też są tylko systemami tworzonymi przez ludzi, jak i nie zawierają całej prawdy, ale jej wycinek. Doszedłeś do wniosku, że ludzki umysł nie jest w stanie zrozumieć całości prawdy ze względu na swoje ograniczenie.
Więc teraz cieszysz się z codziennej aktywności jak i z małych radości, które są obecne zawsze, ale które wcześniej omijałeś jako nieistotne, często goniąc za czymś większym, choć nieosiągalnym. Np za oświeceniem, którego nikt nie widział i nie zaznał, za to każdy o nim słyszał.

Jest trochę tak, jak w poniższym cytacie duchowym:
-W zwykłym życiu góry były górami, a drzewa były drzewami. Gdy zaczynałem przygodę z duchowością, to góry nie były jedynie górami, a drzewa nie były jedynie drzewami.
-A gdy się przebudziłeś, mistrzu?
-Wtedy góry z powrotem był górami, a drzewa – drzewami.
Czy już to rozumiesz? Wszelkie oświecenia i inne cuda wianki to tylko projekcje umysłu. To tak naprawdę, o ironio, rozwijanie snu, tylko na wyższym już poziomie. Magia Illuminatów jest zdecydowanie wyżej, niż mentalność styranego pracą człowieka, który o 17 siada przed telewizorem i aż do nocy ogląda programy typu Trudne Sprawy.
Jednak i to i to w ostatecznym rozrachunku i tak jest snem. Możesz się zbudzić z tego snu (przebudzić), ale oświecić już nie bardzo. Oświecony może być umysł. I różne organizacje, tajemne zakony czy zrzeszenia satanistów mają rozmaite metody, by „podkręcić” jego działanie. Jednak to i tak ma swój szczyt – szczyt, na którym jest się samotnym i na którym nikogo nie ma, mówiąc metaforycznie.

Duchowa mądrość: Homo servilus vs Homo Sapiens
I tutaj zdradzę Ci kolejną mądrość gnostycką. A co, jeśli nasz gatunek nie został zaprojektowany do myślenia, ale do.. pracy? Ora et labora – módl się i pracuj, jak głosi katolicka łacińska maksyma. Skoro nie potrafimy zgłębić natury Absolutu i odpowiedzieć np na pytanie, co jest po „tej drugiej”, mistycznej stronie, to może jesteśmy po prostu wołami roboczymi, których zadaniem jest tyrać ponad siły na elity? Czyli dziś na: miliarderów, banki i korporacje, do których trafia 90% ziemskich zasobów i pieniędzy? Może nie Homo Sapiens (=człowiek myślący), ale homo servilus (=człowiek poddany)?
Poddany pasterzom religijnym, politycznym, ezoterycznym.. Ale także modowym, kulinarnym, lifestyle’owym, czy tym z codziennego, zwykłego życia, mówiącym, co mamy robić, a co nie? Zauważyłeś, jak wielu tych pasterzy jest, i w jak wielu sferach życia oni działają? Praktycznie każda dziedzina życia jest najeżona różnymi pasterzami, którzy mówią owieczkom, jak mają się w danej dziedzinie poruszać. Tak zostaliśmy wstępnie zaprogramowani, a istniejący system jest lustrzanym odbiciem nas samych.

Jednak wciąż postępuje rozwój ludzkości, wciąż zwracamy uwagę na nowe zagadnienia, które kiedyś był ukrywane jako trupy w szafie, wciąż stajemy się bardziej empatyczni w swych decyzjach. Naszym celem jest więc po pierwsze odciśnięcie swojego śladu, w postaci dobra, różnie rozumianego. Może to być pocieszenie kolegi z pracy, który ma chwilową depresję, może to być założenie szczęśliwego związku, jak i może to być też wielkie odkrycie naukowe. Każda pozytywna aktywność, również z tymi „najmniejszymi”, które wcale takie małe nie są.
Po drugie, naszym ziemskim powołaniem jest zrozumienie systemu, zbuntowanie się przeciwko niemu, następnie paradoksalne zaakceptowanie go i dokonywanie w nim świadomych wyborów, by na koniec ostatecznie się z niego wyzwolić. I kontynuować naszą podróż na innych planetach, na których nie musisz być robolem tyrającym za grosze.

Autor: Jarek Kefir
P.S. Jeśli chcesz więcej takich tekstów – wesprzyj moją niezależną działalność darowizną. Działam poza systemem i bez sponsorów – dzięki Tobie mogę publikować prawdę bez cenzury.
-NR KONTA: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
-BLIK: 886 489 463
-BUY COFFE: [Kliknij tu]
-PAYPAL: [Kliknij tu]



Dodaj odpowiedź do Jarek Kefir Anuluj pisanie odpowiedzi