Duchowość gnostycka: piekielny projekt Boga
Na początku było słowo. A słowo ciałem (materią) się stało, i nastała światłość. Ze światłości niewyobrażalnie skompresowanych ciągów strun i bozonów, podczas dalszej części Wielkiego Wybuchu zaczęła tworzyć się materia (ciało). Struny, bozony, fermiony oddalały się od siebie i zaczęły interakcje (ruch, a więc także czas).
🌐 EONY EONÓW CZASU PÓŹNIEJ, DZIŚ:
Wewnątrz słońca panuje temperatura 15 milionów stopni Celsjusza. Te niewyobrażalne temperatury są trudne do osiągnięcia nawet w doświadczalnych tokamakach i stellaratorach fuzji termojądrowej. Wewnątrz naszej gwiazdy zachodzi proces syntezy (fuzji) termojądrowej, w wyniku której jest produkowana energia. Zasila ona życie na naszej planecie. Z kolei cała Ziemia i inne planety są po prostu pozostałościami po wielkim wybuchu. Jest złożona z materii dostarczonej przez komety, meteoryty i gwiazdy.
Także dziś. Roślina czerpie wodę i minerały z gleby, dwutlenek węgla z powietrza i właśnie fotony ze słońca. Antylopa pożera roślinę, pozyskując tak energię z gwiazd. Z kolei gepard atakuje i rozszarpuje antylopę, zadając jej ogromne cierpienia.
Człowiek. Ecce homo. Korona stworzenia. Miliardy ciężko pracują ponad siły, za psie pieniądze, na jachty i fortuny garsteczki. Co poszło nie tak? Skąd taki wręcz piekielny projekt? Przecież nawet wewnątrz tej klatki materii można stworzyć organizm, który pobiera energię z dawnych gwiazd nie rozszarpując i nie zabijając nikogo. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie i prawdopodobnie nigdy nie będę. Pogodziłem się z tym. Jeśli ta planeta to ciężki karcer – więzienie dusz, to możliwe, że jesteśmy tu z jakiegoś powodu. A jeśli z naszej oczywistej winy?



Dodaj odpowiedź do Samoolub Anuluj pisanie odpowiedzi