Moje profile – jest tam więcej materiałów:

Dołącz do 1 843 innych subskrybentów
WATYKAN i III RZESZA PROWADZĄ DO NWO!?

Czy III Rzesza realizowała projekt Nowego Porządku Świata!?

Dlaczego od 200 lat niszczy się miasta, państwa i ekosystemy?

Od dwóch wieków obserwujemy systematyczne niszczenie miast, państw, a nawet rozległych ekosystemów. Często odbywa się to pod pretekstem wojen – w tym tych globalnych, takich jak trwająca według niektórych III Wojna Światowa, rozpoczęta 11 września 2001 roku.

Kolejne zniszczenia są uzasadniane także potrzebą pozyskania surowców poprzez wycinkę lasów. Skutki takich działań dotknęły Europy, Rosji, Chin, Afryki, a obecnie obejmują Bliski Wschód i pogrążają Europę w kolejnych kryzysach.

Czy to jest część Wielkiego Resetu?

Wielki Reset to teoria sugerująca, że globalne elity dążą do kontrolowania rozwoju ludzkości. Celem może być powstrzymanie wzrostu naszej świadomości i postępu technicznego, co doprowadza do cyklicznych „resetów” co kilka setek lat lub nawet tysięcy lat.

Takie działania mają, według tej teorii, sprawić, by ludzkość żyła w prymitywnych warunkach, walcząc o zasoby i pozostając pod kontrolą wąskich grup władzy.

Kto zarządza tym globalnym systemem?

Istnieje przekonanie, że jedną z organizacji stojących za globalnymi wydarzeniami może być Watykan. Teoria ta wynika z faktu, że każdy papież nosi tytuł „Pontifex Maximus” – dawniej używany jako tytuł cesarza rzymskiego, a współcześnie interpretowany jako „władca planety”. Ciekawostką jest także przysięga jezuicka, którą niektórzy traktują jako dowód na szeroki zakres wpływów Watykanu.Czy rzeczywiście to Watykan zarządza globalnymi procesami?

Czy rzeczywiście to Watykan zarządza globalnymi procesami?


Książka „Okultyzm i Trzecia Rzesza”

Jean-Michela Angeberta analizuje ideę „cyklicznej apokalipsy” poprzez pryzmat mistycznych przekonań, które miały wpływać na liderów n@zistowskich, takich jak Ado!f Hit!er czy Heinrich H!mmler.

Według Angeberta, w n@zistowskiej ideologii pojawiały się echa wierzeń o cyklicznej destrukcji i odrodzeniu świata, co można powiązać z mitem apokalipsy powtarzającej się w określonych cyklach. To przekonanie było związane z ideami na temat kataklizmów, które rzekomo oczyszczają i transformują ludzkość.

1. Wątki gnostyczne i dualistyczne

Angebert opisuje wpływy kataryzmu i innych prądów gnostycznych, które postrzegały świat jako arenę walki między siłami światła i ciemności. W takich systemach wierzeń, historia cyklicznie zmierza ku katastrofie, która jest formą duchowego oczyszczenia. N@ziści, zdaniem autora, widzieli swoją rolę jako „agentów przemiany”, wierząc, że ich działania mogą przyspieszyć nadejście nowego porządku świata – rodzaju ezoterycznej, cyklicznej apokalipsy, która przyniesie nową erę.

2. Mit @ryjski i cykle kosmiczne

Ideologia n@zistowska opierała się na przekonaniu o powrocie „czystej rasy” oraz odnalezieniu zapomnianych prawd o @ryjskiej przeszłości. N@ziści mieli wierzyć, że historia ludzkości przebiega cyklicznie, z okresami wznoszenia się i upadku cywilizacji, co wiązało się z mitami o rzekomych katastrofach, takich jak zatonięcie Atlantydy. H!mmler, będący pod wpływem okultystycznych idei, wyobrażał sobie eSeS* jako elitarny zakon, który miał przeprowadzić ludzkość przez nadchodzącą katastrofę i zbudować nowy świat.

3. Wpływ astrologii i wierzeń okultystycznych

Niektórzy przywódcy n@zistowscy, szczególnie H!mmler, wierzyli w astrologiczne cykle, które mają wpływać na historię ludzkości. Angebert sugeruje, że n@zistowska elita mogła być przekonana o istnieniu kosmicznych cyklów destrukcji, które regularnie resetują świat.

Idee te miały swoje źródła w tradycjach ezoterycznych i astrobiologicznych, które n@zistowscy ideolodzy interpretowali jako zapowiedź cyklicznych katastrof oraz powtórnych narodzin — wyraz „apokaliptycznej transformacji” na skalę kosmiczną.

4. Koncept „ostatecznej bitwy”

W kontekście cyklicznej apokalipsy n@zistowska ideologia kładła nacisk na „ostateczną bitwę” między siłami dobra i zła, co nawiązuje do mitów o końcu cyklu i początku nowego. N@ziści widzieli swoje działania wojenne jako formę takiej apokaliptycznej walki, która miała oczyścić świat z ich zdaniem „niższych” elementów i stworzyć nowy ład.

Angebert sugeruje, że n@zistowska wizja świata zakładała istnienie cykli katastrof i odrodzenia, które kształtują bieg historii. Ten cykl apokaliptyczny miał prowadzić do „nowego porządku świata” zgodnego z ich ideologią. W ten sposób ich mistyczna interpretacja historii splatała się z destrukcyjnymi ambicjami politycznymi, dając uzasadnienie dla przemocy i totalitarnej kontroli jako nieodłącznych elementów tego cyklicznego procesu transformacji. (Autor nieznany)

Wizja ta była jednak [ podobno 😉 ] oparta na pseudonaukowych i mistycznych założeniach, które przyciągały ludzi o zainteresowaniach ezoterycznych, ale nie miały oparcia w rzeczywistych cyklach natury czy historii.” (Jarek Kefir)


P.S.2. Możesz wspomóc pracę niezależnych mediów. Także od Ciebie zależy ich istnienie. Wsparcie Czytelników gwarantuje częste i regularne publikacje. Ukrywana wiedza to potęga, działamy dalej!

1️⃣ NR KONTA: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
2️⃣ BUY COFFE: [ LINK TUTAJ ]
3️⃣ PAY PAL: [ LINK TUTAJ ]
4️⃣ BTC: bc1qlx8la2wdmfwnsx8kfr27tu43u0ux6fyamhnevm


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury – Niezależne Media

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

5 responses to “WATYKAN i III RZESZA PROWADZĄ DO NWO!?”

  1. Awatar Wojciech Lapkowski
    Wojciech Lapkowski

    piszecie tylko jak na tym świecie jest żle a rozwiązaniem jest demokracja Pryncypialna „bezpośrednia”Bogdan Morkisz kandydat na prezydenta, zawiudł cię polityk zwolnij go!!!

  2. Awatar shinobi
    shinobi

    Panie Jarku i Łucjo dziękują za wasze dwa teksty. Bardzo pomocne.

  3. Awatar WS 666

    Odpowiedź jest tylko JEDNA.

  4. Awatar Lucy
    Lucy

     OLŚNIENIE

    Kiedy wracałam ze spaceru znad dunajskiego bulwaru, wychodząc z gąszczy rzuciłam jeszcze raz okiem na osobliwości tutejszej flory i natknęłam się na dziwnego owada. Długi na palec, o bladozielonym ubarwieniu wisiał pionowo, z lekko cofniętą górną częścią tułowia na jakiejś roślinie sięgającej mi do kolan. Z powodu mojej niewiedzy nie mogłam zidentyfikować ani rośliny, ani owada. Raczej domyślałam się, niż byłam w tamtej chwili pewna, co widzę, na co patrzę. Przyjrzałam się dokładnie, bo nigdy na oczy nie widziałam takiego „zwierza.” Miało toto sześć nóżek, z mocno zakrzywionymi tylnymi odnóżami. Owad był zadziwiająco duży, posiadał ząbki przypominające brzeszczot piły, a do tego każda z nóg kończyła się hakiem. Teraz już nie miałam wątpliwości co to za owad: To była modliszka. Narządy chwytne modliszki, trzymane przed ciałem niczym ręce, nadawały mu wygląd modlącego się. Wtedy właśnie olśniło mnie, że to modlący się owad. W moim mózgu nastąpiła zapadka, co spowodowało natychmiastowe skojarzenie modliszki z Kościołem. Woidocznie Google w moim mózgu otworzyły tę stronę: modliszka – Kościół. Z kompozycji połączonych ze sobą pod kątem części trzech par przednich kończyn wyłaniał się nieodparcie obraz kogoś pogrążonego w modlitwie. Na zbudowanym z wielu pierścieni długim okrągłym odwłoku, pomiędzy skrzydłami znajdował się krótki, szczupły tułów, a na nim mała płaska głowa z dwoma wytrzeszczonymi, wpatrującymi się w pustkę, jak mi się wydawało, nieproporcjonalnie dużymi oczyma. Z czubka głowy „zwierzęcia” wyrastały w górę dwa cienkie, wyciągające się nerwowo czułki. Tym sposobem przypominało ono kogoś, kto stoi przed Bogiem i, kiedy „zwierzę” poruszało przednimi kończynami, w żarliwej modlitwie rozpaczliwie załamywało „ręce.” Przecież to ułożenie ciała nie służy rozmowie z Bogiem, lecz ma na celu podstępny mord. W domu przeczytałam, że ofiarą modliszki padają nawet nieuważne ptaki i jaszczurki. Każdy wie, że modliszka jest mężobójczynią. Pozwala samcowi, którego trzyma w ramionach, na dole kopulować, a jednocześnie powoli go pożera, poczynając od głowy. Kiedy następnego dnia po obserwacji modliszki dostałam od męża wiadomość, że zmarła moja przyjaciółka, nastąpiła chwilowa katalepsja mojego ciała, zupełnie, jak to zaobserwowałam u modliszki, a kiedy minęła, to w moim mózgu pojawiło się nowe skojarzenie. Modliszka, to Kasandra zamieniona w owada, siedząca na jakiejś trzcinie. Jest teraz dla mnie symbolem, który przynosi złe wieści. Wróćmy do skojarzenia modliszki z Kościołem. To moje, aż nadto śmiałe porównanie modliszki do Kościoła Rzymskiego wynika z dojrzałej refleksji. Posłużę się intelektualną szczerością. Jeżeli zrozumiemy słowo Kościół, jako utworzoną z jego kapłanów summa personae, co pewnie rozmija się z prawdą, to rozumiany w ten sposób, jako osobę Kościół mogę porównać (mam prawo) z tym drapieżnym owadem. Dlaczego? Bo, potrzebną do zachowania życia Kościoła jest postawa modlitwy, której gestykulacja, przypomina do złudzenia zachowanie modliszki. Każdy kapłan przy każdym ołtarzu tego dowodzi. Podobnie, jak u modliszki złożone ( jak u człowieka na piersi) „ręce” przypominają mi ręce kapłanów, które są gestem formalnym, wykształconym w trakcie wielopokoleniowego wdrażania skutecznej formy zachowań. Zbliżając się do Boga w modlitwie, poprzez zatapianie się w samej sobie, jestem, jak motyl przed tym drapieżną modliszką. Kościół od zawsze zainteresowany duszami, a modliszka krwią. W ciałach obydwu zadziwiająca jest dla mnie materialna przemiana: krew zamienia się w jaja, a dusze w pieniądze. Pociągnę dalej moje rozważania: Jak modliszka stanowi niewiele więcej niż sumę jaj w jej ciele, gdyż żyje na tym świecie tylko po to, żeby reprodukować własny morderczy gatunek, tak i Kościół, jako instytucja stanowi niewiele więcej niż sumę kapłanów w jego „tłustym” ciele. Kościół wydaje mi się zdatny do symonii i nieobyczajności, żądzy, władzy i chciwości na pieniądze. (mega afery w Watykanie, mega korupcje z Inkwizytorami przeszłych stuleciach. W ubiegłym XX wieku na czele „Inkwizytorów” stał Kardynał Ratzinger, a obecnie wszechobecnie nam panujący papież Franciszek. I tu otwiera mi się następna zapadka, następne olśnienie w pamięci mego umysłu, choć bardzo nieczytelne, ale przypominam sobie wyszukując w Internecie wiadomości na ten temat. Kardynała Ratzinger w 2000 roku (5 wrzesień ) wydał encyklikę „DOMINUS JESUS” –„Inne kościoły nie są żadnymi siostrami. Musi być zawsze wiadomo, iż jedyny, święty i apostolski Kościół Powszechny nie jest SIOSTRĄ, ale MATKĄ wszystkich tych kościołów „ Watykan silnie te słowa akcentowal. Papież Benedykt XVI był wtedy głową Inkwizycji w Kościele Rzymskim. Nie wiem kto w tej chwili stoi na czele KONGREGACJI NAUKI I WIARY ale dla mnie, nie wykształconej teologicznie, to jest to samo. Kościół katolicki uważa się za matkę, która nigdy nie będzie wdową (modliszka). Czyż ta wypowiedź, wówczas kardynała Ratzingera nie przyczyniła się do obecnej politycznej sytuacji, gniewu wyznawców Islamu i w związku z tym próby islamizacji Europy, jako odpowiedź, że nie Kościół Rzymsko Katolicki jest matką wszystkich religii, a właśnie Islam i od tego się zaczęło? Czyż mega imigracja 2015 roku, to nie był skutek słów kardynała? Wróćmy do skojarzeń. Objawienie św Jana 17:5 nazywa instytucję Kościoła matką wszetecznic. Objawienie 18:7 (korzystam tu z ang. stron) mówi: I sit as queen: I am not a widow and I will never mourn,” co znaczy „Siedzę jak królowa, wdową nie jestem, a żałoby nie zaznam” – czyż to nie modliszka. Następnie Isajasz 47:8 „I am will never be a widow or sufler loss of children,” czyli nie pozostanę wdową i nie doznam bezdzietności.” Poza tym nie rozumiem Ratzingera, ponieważ wiadomo, że Kościół Katolicki już od setek lat był nazywany matką Kościoła. Kardynał niczego nowego nie wymyślił, chociaż mam dla niego usprawiedliwienie. Cyt.” Możliwe, że wszystko, co mądre, było już pomyślane siedem razy. Ale kiedy zostało pomyślane znowu, w innym czasie i w innej sytuacji, nie było już tym samym” Ernst Bloch. Teraz następne uzasadnienie porównania do modliszki, które wynika z drugiego. Jak modliszka chwyta motyla czy małą jaszczurkę, tak i Kościół Rzymsko-Katolicki bierze w posiadanie Jezusa Chrystusa. Chrystus jest oblubieńcem i jednocześnie ofiarą Kościoła, jest jego pokarmem, bez którego ciało Kościoła wychudłoby z wycieńczenia i w końcu nie trzymałoby go w kupie, co najwyżej barwne okrycia kapłańskich ornatów. I tak wyciągnięte do Boga ramiona Kościoła ciągną z ogromnej miłości Jego ciało do siebie, i w czasie, gdy Kościół płodzi z Nim wciąż nowych chrześcijan, których dusze pomagają mu tuczyć swoje ciało, zarazem Go powoli zjada, opłatek po opłatku i pije do tego Jego krew. Zastanawiam się, jak długo jeszcze wystarczy ciała Chrystusa przy tak łupieskim postępowaniu Kościoła? To już wszystko. Mój wywód uzasadnia dopuszczalność owego porównania Kościoła Rzymsko-Katolickiego z modliszką, bo za tym owadem przemawia niewinność bezgrzesznego owada. Jestem już zmęczona wyczerpaniem umysłu, więc rozważam w tej chwili banalne szczegóły; paruje kawa w filiżance, szyby zamglone poranną mgłą, a ze ściany spogląda na mnie artystycznie rzeźbiony słoń.-Patrzy na mnie i mówi: głupia, wszystko będzie dobrze. Wojna religijna dobrze zaplanowana i upadek Kościoła pewny. to do naturalnej śmierci doczłapiesz. Pytam  słonia – kto wygra tę wojnę? Jaka religia zapanuje na świecie?

    Łucja Fice

Dodaj odpowiedź do Wojciech Lapkowski Anuluj pisanie odpowiedzi


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury - Niezależne Media

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej