Związki i relacje: odwieczna kabała wyjaśniona przez 40-letniego cynika
Zacznijmy od tego, że od dziecka miałem bardzo dobry zmysł obserwacji. I od dziecka wiedziałem, że z tym światem jest coś nie tak. W swoim dziecięcym umyśle nie rozumiałem tylko tego, że świat robi mi takie okropne rzeczy i uważałem wtedy, że tak musi być, a ja muszę jakoś to przyjąć i przetrwać. Co widziałem?
Widziałem ludzi ze swoimi rodzinami, umęczonych, sfrustrowanych, zgorzkniałych, nieszczęśliwych. Zrozumiałem, że to nie przynosi ludziom szczęścia. Potem wiek nastoletni i dorosły tylko to potwierdzał. Szczególny wpływ miały na mnie początki internetu we wczesnych latach ’00. Sieć web wyglądała wtedy zupełnie inaczej niż teraz – tekst pisany był praktycznie jedynym środkiem wyrazu, obok nielicznych grafiki. Przeglądając strony www zauważyłem, że branie ślubu, kredytu hipotecznego i robienie sobie dzieci to jak przykładanie sobie noża do gardła, z nadzieją, że nikt nie dokona gardlektomii. Czyli że nikt nie pociągnie mocno za ten nóż, podżynając gardło (metafora). Już wtedy ukształtowało się we mnie coś w stylu filozofii Red Pill / MGTOW. Są to typowo męskie interpretacje rzeczywistości.

Forum psychologiczne i dyskusje o relacjach damsko-męskich
Postanowiłem już wtedy, że nawet jak wejdę do „zaszczytnego grona” tych, którym kobieta pozwoliła się dotknąć koniuszkiem palców, już nie mówiąc o czymś więcej – to nie będę miał dzieci. Gnany jednak odwieczną siłą niezaspokojenia miałem różne relacje z kobietami, co nie tylko utwierdziło mnie w tych przekonaniach, ale wręcz pozwoliło mi na ostateczne opadnięcie klapek z oczu. Nie jestem już w stanie spojrzeć na świat przez różowe okulary, i nie wiem, czy ta sroga lekcja gnozy była warta zachodu.
To zrozumiałe, bo w dobie feminizmu, gdy wiem, że za chwilę do tegoż gardła rzuci się oszalały drapieżnik, nie jestem w stanie obcować z połową ludzkości na luzie. Dziś, z perspektywy osoby prawie że czterdziestoletniej mogę kilka swoich cennych, antysystemowych obserwacji opisać.
Kiedyś, właśnie w początkach internetu, brałem udział w intensywnych dyskusjach na forum psychologicznym. Nie było wtedy grup na Facebooku, a fora dyskusyjne opierały się na „antycznym” silniku PHP BB by Przemo. Furorę robiły tam wątki dotyczące właśnie związków, i problemów z nimi związanych. Jeden z szanownych użySZKODników tegoż szacownego grona zadał w pewnym momencie pytanie, czy w ogóle możliwe jest osiągnięcie szczęścia i stabilności w tej sferze. Doszedł do wniosku, że przy takim a nie innym okablowaniu mózgu i przy takich a nie innych wzorcach w podświadomości, nie jest to możliwe.
- (Dalsza część wpisu poniżej. Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu. Jeśli leży Ci na sercu byt niezależnych mediów i chcesz, bym ujawniał dla Ciebie różne inne szokujące fakty i skandale, przejdź do opcji pod koniec tego artykułu)

Fałszywy świat tworzący fałszywe związki
Musimy się cofnąć do ciekawych wniosków filozoficznych, jakie wysnuliśmy w poprzednich artykułach. Otóż dawno temu grecki filozof Platon stwierdził, że nasze postrzeganie świata jest jak patrzenie na cienie rzucane na ścianę jaskini. Widzimy cienie różnych kształtów i figurek, a nie widzimy kształtów i figurek samych w sobie.
Później pierwsi chrześcijanie (gnostycy) uważali, że ten świat materialny jest fałszywym światem, rządzonym przez złowrogiego Demiurga. Wielkiego Geometrę tego upadłego świata materii. Świat ten jego l nęci nas błahostkami i błyskotkami, odciągając od interesowania się światem duchowym i perspektywą opuszczenia tego więziennego świata.
Z kolei dzisiejsza nauka wysnuła hipotezę symulacji – że żyjemy w fałszywym świecie, opartym o dane i algorytmy matematyczne. Najmniejsze cząstki elementarne mają być danymi, więc materia jest tak naprawdę w środku pusta. No i każdy obiekt materialny można opisać algorytmem matematycznym. Gdzie jest więc świat prawdziwy? Czy fizyka, matematyka i inne dziedziny nauki na pewno badają prawdziwy świat, czy raczej jego falsyfikat?
Jaki jest cel tych filozoficznych rozważań? Otóż ten system, w tym system relacji damsko męskich nie został stworzony dla naszego zadowolenia i szczęścia. Bardziej pasuje mi teza, że ten zepsuty i niedoskonały świat ma za zadanie nas przetestować, rozwinąć. Mały przerywnik… Niby to poniższe to tylko gnostyczna teoria, i trochę głupia… Ale…
-Anioł: Boże, stworzyłeś żarcie zdrowe i żarcie szkodliwe. Zrób teraz żarcie zdrowe smacznym, a żarcie szkodliwe paskudnym.
-Bóg: Nie, zrobię dokładnie odwrotnie, hahaha!
-Anioł: Bóg, co z Tobą nie tak? Czemu stworzyłeś wszystko na odwrót?! Po co im urządzać na tej planecie taki Oświęcim?!
-Bóg: Bo mnie to bawi, LOL xDDD

Problemy w związku – raj utracony
Związki dają Ci najpierw obietnicę czegoś w rodzaju raju. Wystarczy obejrzeć pierwszy lepszy film romantyczny, serial lub przeczytać literaturę kobiecą. Ten raj ma mieć postać małżeństwa, domku na przedmieściu, SUVa w garażu, dzieci i psa. Tak się nęci kobiety, by wpadły w sidła tego, co nazywam „matrixem biologicznym.” Mężczyzn nęci się inaczej. Że jego szalona i napalona partnerka nie zdecyduje pewnego dnia, że nie potrzebuje seksu, że nie zetnie włosów na krótko i nie stanie się „Grażyną.”
A teraz uwaga, niespodzianka – jednak to się dzieje. Seks, który jest podstawową energią życia i paliwem napędowym dla mężczyzny okazuje się dla niej zbędny. Ona ponadto ścina włosy na krótko, stając się jak Twoja ciotka Grażyna. No i tyje. Mamy w Polsce plagę samotności w pokoleniu 20 – 40 r.ż., a seksu jest w polskich związkach bardzo mało. Kobiety w naszym kraju nie są umiarkowanie ciepłe, jak nasz klimat. Jeśli brać pod uwagę metaforę pogodową, to nasze panie oscylują gdzieś między Islandią a Grenlandią. Są zimne jak lód.
Masz więc swoją królową lodu (powtarzam: królową lodU, nie lodA), czyli rozgniewaną i wiecznie zbuntowaną Lilith. Chce ona z Tobą rywalizować na każdym polu, za wszelką cenę postawić na swoim i udowodnić swoją słuszność. Rozwścieczona Lilith z wysokości swojego wielometrowego tronu widzi w Tobie wroga, z którym trzeba walczyć. Bo samiec Twój wróg. Dla samej zasady.

Seksualność kobiet i mężczyzn
Co możesz wtedy zrobić? Kobiety nie da się zmienić. Możesz zmienić kobietę, ale to nic nie zmieni. Podobno. Bo po tych kilku latach będziesz miał kolejną królową lodu w domu. Związki mają bardzo brzydką cechę – otóż posiadają datę ważności. To brutalna prawda, którą znają mężczyźni w wieku około 30-40 lat, a nie znają jej młodsi faceci. Po trzech, czterech czy pięciu latach relacji, notujesz więc znaczne przygaszenie jej temperatury, przynajmniej ze strony kobiety. Bo mężczyzna, czyli Ty, ciągle potrzebuje życiodajnego „paliwa,” jakim jest seks.
Przyczyną tego jest to, że zainteresowanie seksem na poziomie męskim (pasja, życiowa namiętność), ma naprawdę niewiele kobiet. Większość ma tę brzydką przypadłość, że potrzebuje zbliżeń raz na jakiś czas, na ogół długi czas. Na początku relacji, gdy są motyle w brzuchu, jeszcze jakoś się starają, robiąc dobrą minę do złej gry. Później jednak klapki z oczu opadają, a starania zanikają. A dlaczego? Gdyż partner, czyli mężczyzna, okazał się zwykłym człowiekiem z wadami i minusami, a nie ideałem.
Rozejrzyj się: całe życie, ogromny przemysł pracuje na to, by ona wymagała dla siebie kogoś idealnego, zewsząd mówi się o tym, co mężczyzna musi, powinien, i jaki ten męski ideał powinien być. Kłopot polega na tym, że takich ludzi po prostu nie ma. To jest z kolei rozczarowanie, ten „raj utracony,” jakiego doświadczają kobiety w relacjach. Ile jest szczęśliwych związków z długim stażem? Niewiele.

✅ Takie artykuły powstają dzięki Waszemu wsparciu, które dostarcza mi motywacji do szukania i weryfikowania zakazanej wiedzy. Kwoty mogą być różne – 10, 20, 50, 100 zł i inne. Jeśli chcesz wesprzeć niezależne media – patrz poniżej:
1️⃣ NR KONTA: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
2️⃣ BUY COFFE: [Kliknij tu]
3️⃣ PAYPAL: [Kliknij tu]
BLIK: 886 489 463



Dodaj odpowiedź do Jarek Kefir Anuluj pisanie odpowiedzi