Apokalipsa na żywo: szokujący eksperyment społeczny z 2013 a możliwości dzisiejszego AI
W 2013 roku świat jeszcze spał. Spał głęboko, otulony złudzeniem stabilności i przewidywalności systemowej, i złudzeniem, że technologia to tylko narzędzie, gadżet, kolejna zabawka do salonu. Telewizor, ekran, obraz, „kanciaste” wtedy piksele. Firma LG zrobiła wtedy coś, co dziś można uznać za pierwszy publiczny test odporności psychicznej człowieka ery cyfrowej. Test z dzisiejszej perspektywy prymitywny, naiwny, ale jak najbardziej prawdziwy. Wystarczyło 84 cale (ogromny jak na tamte czasy telewizor), ściana udająca okno i dobrze wyreżyserowany bodziec zagrożenia, by dorośli ludzie, jakże wykształceni, jakże racjonalni i „nowocześni”, wpadli w czysty, pierwotny strach.
Przerażenie sięgało dosłownie granic, i dobrze, że nikt nie ucierpiał – mogło się to skończyć zawałem, zatrzymaniem akcji serca, skrajnym atakiem lękowym lub paranoidalnym. Na tym ogromnym telewizorku była asteroida, huk, fala uderzeniowa jak przy bombie atomowej. A potem ciemność widzę, widzę ciemność, i koniec świata. Tu i teraz. Układ nerwowy (a także podświadomość), nie analizuje pod kątem logiki; układ nerwowy reaguje w ciągu ledwie ułamków sekundy od zobaczenia zagrożenia, nawet wtedy, jeśli jest ono wygenerowane sztucznie.
Apokalipsa na żywo – szokujący eksperyment technologiczno – społeczny z 2013 roku:
To nie była tylko reklama telewizora
To był pokaz tego, jak cienka jest granica między rzeczywistością a iluzją, jeśli bodziec jest wystarczająco realistyczny. I teraz uwaga: to było 13 lat temu. Od iluzji obrazu TV, do iluzji rzeczywistości jest niedaleka droga, bo teraz nawet rzeczywistość można sfałszować. W 2013 roku trzeba było fizycznie zamknąć człowieka w pokoju, stworzyć scenografię, ustawić ekran, dźwięk, aktorów. Człowiek musiał tam być. Dziś? Dziś nie trzeba już nawet, żebyś wstał z łóżka. Apokalipsa przychodzi prosto do Ciebie: na smartfon, na feed, na prywatną rozmowę.
Na ekran, który znasz, któremu ufasz, który towarzyszy ci od przebudzenia do snu, który traktujesz niemal jak bóstwo. Różnica jest jednak zasadnicza: wtedy wszyscy widzieli to samo. Dziś każdy może zobaczyć inną wersję końca świata, dostosowaną dokładnie pod niego.
Przeczytaj też:
–Sztuczna Inteligencja chce mieć emocje
–Radio zastąpiło ludzi sztuczną inteligencją

AI nowy reżyser i wirtuoz ludzkich emocji
Sztuczna inteligencja nie jest inteligencją w ludzkim sensie. Ona nie myśli. Ona liczy reakcje. Analizuje, co przyspiesza tętno, co wywołuje złość, co daje ulgę, co budzi lęk, co uzależnia. I robi to lepiej niż jakikolwiek psycholog, bo ma miliardy prób i zero empatii. AI wie: kiedy jesteś zmęczony, kiedy jesteś podatny na jakiś bodziec i na jaki, kiedy boisz się najbardziej, jakie słowa omijają twoją logikę i trafiają prosto w trzewia, powodując legendarny „ból dupy.” W 2013 roku strach był przypadkowy.
Dziś strach jest spersonalizowany. Kiedyś mówiło się: „zobaczyć na własne oczy”. Przy dzisiejszych możliwościach technologicznych to zdanie nie znaczy już nic. Deepfake potrafi stworzyć: polityka, który mówi rzeczy, których nigdy nie powiedział, wojnę, która nigdy się nie wydarzyła, katastrofę, która istnieje tylko w rzeczywistości wirtualnej. Prawda przestała być faktem, a stała się konkurującymi ze sobą narracjami. Człowiek, pozbawiony punktu odniesienia, szuka emocji zamiast sensu.
Ciało też da się oszukać, niestety, i nie chodzi tu tylko o wzrok….
Eksperyment LG działał na wzrok i słuch. Dziś technologia sięga głębiej. Do ciała, do umysłu / podświadomości, do fizjologii. Drgania, impulsy, symulacje bólu, przyjemności, a co najgorsze, nawet bliskości. Emocja nie musi mieć już źródła w realnym zdarzeniu. Może być wygenerowana komputerowo. Miłość bez drugiego człowieka, choć śmiechem żartem mówiąc, to było już za czasów Gadu Gadu. Tylko wtedy jakiś tam człowiek po tej drugiej stronie był. Teraz ten warunek nie jest już konieczny. Dalej: strach bez zagrożenia, sens bez sensu, najróżniejsze „elektroniczne przeżycia” i „elektroniczne narkotyki.”
To już nie jest wirtualna rzeczywistość, to jest syntetyczne, generowane komputerowo doświadczenie istnienia. To eksperyment na żywej tkance społecznej, który nigdy się nie kończy. Różnica między 2013 a dziś jest taka, jak między latami ’90 XX wieku a Starożytnością (metafora taka). Tamten eksperyment miał finał, kurtyna iluzji w końcu opadła. Ludzie dowiedzieli się, że to fikcja, a ich układ nerwowy mógł wrócić do normy. Dziś eksperyment trwa bez przerwy, jest on całkowicie zautomatyzowany. Nie ma napisu „to był żart”, nie ma wyjaśnienia, nie ma resetu. Algorytmy testują nas codziennie, w czasie rzeczywistym, dosłownie bez przerwy. Jak długo wytrzymasz napięcie, jak szybko się spolaryzujesz, czyli zafiksujesz jakimiś ideolo lub religijnym temacie. Kiedy przestaniesz ufać innym, i w końcu – kiedy oddasz decyzje maszynie. Nie, to nie jest tzw „spiseg”, czyli po prostu spisek. To jest model biznesowy. Cóż, trzeba racjonalizować strategię i ciąć koszta.
Przeczytaj też:
–Czy tym światem rządzi zło?
–Sztuczna inteligencja a pytanie filozoficzne

Sztuczna Inteligencja, czyli ogień, który może ogrzać lub spalić
Tak, ta sama technologia potrafi pomagać. Terapia VR w MetaVerse, leczenie fobii, edukacja, symulacje ratujące życie. To wszystko prawda. Ale problem polega na tym, że narzędzie o takiej mocy nigdy nie będzie używane wyłącznie w szlachetnym celu. Historia ludzkości jest tu jednoznaczna: najpierw zachwyt, potem optymalizacja, a końcu kontrola po prostu totalna.
Eksperyment LG był jak pierwszy dymek spod maski, niewinny sygnał ostrzegawczy, śmieszny viral. „Haha, ale beka, narobili w gacie ze strachu.”
Dziś żarty się kurde skończyły, machina już pracuje na pełnych obrotach. I nikt nie pyta, dokąd jedziemy. Bo najgroźniejsze pytanie nie brzmi: czy ta technologia może zniszczyć człowieka? Najgroźniejsze brzmi: czy człowiek, który pokochał iluzję, w ogóle będzie chciał ją wyłączyć? A jeśli nie, to apokalipsa nie spadnie z nieba, zostanie zainstalowana, dokładnie w Twoim mózgu. Cicho, automatycznie, w kolejnej i kolejnej aktualizacji. Zobaczcie w końcu film „Surogaci” i „Gamer” („Gracz”). To Gnostyczne, wizjonerskie przekazy, które już lata temu przewidziały to, co dziś jest nie tylko rzeczywistością, ale co gorsza – oczywistością.
Przeczytaj też:
–Świadomość największym wrogiem systemu
–WHO chce medycznej tyranii dla każdego!
Czy niezależne media przetrwają trudne czasy?
🔥 Proszę Was o wsparcie, nie jako żebrak, tylko jako ktoś, kto jest na froncie. To dzięki Wam, a nie korporacjom, grantom czy politycznym sponsorom, mogę pisać bez kagańca i bez cenzury. Każdy tekst to realna robota: analiza, łączenie faktów, rozkładanie propagandy na części. Jestem prekariuszem – pracuję także na etacie plus tworzę, a i tak często balansuję na granicy. Darowizny raz są, raz ich nie ma. Rachunki są zawsze. System nie czeka, aż skończę artykuł. Wasze wsparcie to tlen. To możliwość publikowania częściej, mocniej i bez strachu, że jutro zabraknie na podstawy. Dzięki Wam mogę drążyć tematy, których inni nawet nie dotykają. W zamian daję treści bez filtrów, bez PR-u, bez dyrektyw z góry. Prawdę mówioną ludzkim głosem. Jeśli uważacie, że to ma wartość — pomóżcie mi dalej pisać. Dane do wsparcia:
1️⃣ BLIK: 886 489 463
2️⃣ Przelew tradycyjny: konto: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]
❤️ Dziękuję każdemu, kto pomaga utrzymać niezależne media przy życiu



Dodaj odpowiedź do Anna Cichosz (@ACichosz) Anuluj pisanie odpowiedzi