Mentzen wypił piwo ze zdrajcami Polski!
Oto nadeszła ta noc, której wielu patriotów długo nie zapomni. Jedni ściskali zęby z bezsilności, drudzy nie spali do rana, jeszcze inni pytali: czy to się naprawdę wydarzyło? Niestety – wydarzyło się. 24 maja 2025 roku, w pubie Sławomira Mentzena, rozegrała się scena, która zapisała się w kronikach narodowej hańby jak pocałunek śmierci.
Tak. Mentzen, człowiek mieniący się obrońcą wolności i głosem antysystemowym, zasiadł przy piwie. Z kim? Z Sikorskim. Z Nitrasem. I z Rafałem „Dupiarzem” Trzaskowskim. Tak jakby nigdy nic. Jakby to była gromadka starych druhów z harcerstwa, co to po wspólnej grze w zośkę chcą opróżnić kilka kufli i wspominać czasy młodości. Ale ta scena nie miała nic z niewinności. To była polityczna pornograficzna groteska.
Z kim pójdziesz na piwo, takim się stajesz
Można by powiedzieć: pal licho Trzaskowskiego. Dupiarz jak dupiarz, może pies mu mordę lizał, ale przynajmniej nie udaje, że jest kimś innym. Z nim wypicie piwa jeszcze by uszło, w końcu jest kandydatem na Prezydenta Polski. Ale taki zakapior jak Sikorski!? Człowiek od tajnych układów, od resetu z Rosją, od dziwnych podróży i jeszcze dziwniejszych znajomości. I Nitras – poseł spod znaku zaciśniętego szczękościsku, znany z wybryków, które nadają się bardziej do kroniki policyjnej niż do parlamentu. To są ludzie, z którymi się nie siada. A już na pewno nie na piwo, w swoim własnym pubie, pod szyldem „wolności”.
Sławku, zostałeś ograny. Pokerowo. Bezwzględnie. Radosław Sikorski rozegrał tę partię z zimną krwią. On doskonale wie, jak się wpraszać, jak „na chama” wejść i zostawić ślad. Tym razem zostawił ślad głęboki – jak brudny bucior na dywanie narodowych ideałów. Wszedł do knajpy Mentzena i urządził tam polityczny sabat. A Mentzen? Mentzen uśmiechał się, poklepywał po ramieniu, pił piwko i wyglądał na zadowolonego. Może i był. Ale lud już nie jest.
Dalsza część wpisu poniżej. Możesz przeczytać również:
Pycha kroczy przed upadkiem – a ego Mentzena przyjęło cios prosto w wątrobę
Mentzen od dawna cierpi na schorzenie znane wśród polityków – syndrom Mojżesza z TikToka. Uwierzył, że prowadzi naród. Że każdy go chce. Że Trzaskowski i Nawrocki będą na kolanach błagać o piwo, o poklepanie, o dostęp do jego młodego elektoratu. Ale rzeczywistość pokazała, że to Mentzen musiał pokazać swoją gościnność. On powinien zapraszać jako gospodarz. I zrobił to w najgorszy możliwy sposób – wpuszczając wilki do owczarni. Tylko że te wilki nie przyszły pić. One przyszły pożreć. A Mentzen… podał im talerz i nalał kufel.
Reakcja ludzi? Miażdżąca, jak walec. Fala komentarzy, zrzuty ekranu, płonące grupy na Telegramie, zbiorowe „what the fuck” przetaczające się przez Internet. W ciągu kilku godzin Mentzen utracił coś, czego nie kupi się w żadnym pubie – zaufanie. Bo wiesz, Sławku, to nie chodzi o to, z kim się śmiejesz, ale z kim siadasz do stołu. I z kim pijesz piwo. A są tacy, z którymi się piwa nie pije. Z nimi nie siada się nawet na przystanku.
Dalsza część wpisu poniżej. Możesz przeczytać również:
Ten pub stał się symbolem – ale już nie wolności. Tylko zdrady. Czy Mentzen się podniesie? Może. Ale już nie jako bohater antysystemu. Raczej jako przykład tego, jak łatwo można roztrwonić polityczny kapitał, gdy ego przegrywa z rozsądkiem, a zasady z pokusą medialnej popularności. Piwo z Sikorskim – to nie był toast. To był polityczny nekrolog. I napisał go sam Mentzen. Kuflem. Z pianą zdrady.
Autor: Jarek Kefir – z kuflem prawdy zamiast piwa. PS: A ty, Polaku, z kim dziś wypijesz swoje piwo? Jeśli chcesz więcej takich tekstów – wesprzyj moją niezależną działalność darowizną. Działam poza systemem i bez sponsorów – dzięki Tobie mogę publikować prawdę bez cenzury:
➡️ NR KONTA: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
➡️ BLIK: 886 489 463
➡️ BUY COFFE: [Kliknij tu]
➡️ PAYPAL: [Kliknij tu]



Dodaj komentarz