Metafizyczne chmury końca świata
Chmury końca świata znowu wiszą nisko nad nami – poszarpane, napęczniałe, jakby miały pęknąć pod ciężarem grzechów naszej cywilizacji. Idę przez las i słyszę pod butami szelest liści, które wyglądają jak setki wysuszonych, miniaturowych trupich czaszek.
Jesienno-zimowy trans natury mówi nam prawdę, przed którą wszyscy uciekają: wszystko, absolutnie wszystko, wcześniej czy później wróci do prochu, a w ostateczności – do czarnego słońca czarnej dziury.
„Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz.
Nadciąga grabarz!”
Koło Samsary połknie każdego
Samsara nikogo nie oszczędzi. To koło mieli bez litości: ludzi, narody, systemy, całe cywilizacje. Każdy byt ma swój termin przydatności. A świat pod warstwą martwych liści aż kipi od czegoś, co chce się przebić, co czyha, co tylko czeka na odpowiedni moment, żeby przesunąć granicę i wejść tu, do nas. Co to? Wiesz dobrze, że czujesz to samo.
Właśnie teraz, w tym krótkim okresie jesiennego półmroku, granica między światem fizycznym a metafizycznym jest najcieńsza w całym roku. Wracasz wieczorem ulicą i czujesz to drżenie w powietrzu. Jakby coś z tamtej strony szeptało – nie po ludzku, nie naszym językiem – ale coraz wyraźniej. Dlatego starożytne kultury traktowały ten czas z mieszaniną czci i strachu. Sen, trans, jawa… to wszystko zaczyna się przenikać. Intuicja staje się tak ostra, że aż boli.
Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:
Lodowate uderzenie zimy
A potem przychodzi to pierwsze, lodowate uderzenie zimy: zimny oddech śmierci, który wali w twarz nagle i bez zapowiedzi. Nie jest to zwykłe ochłodzenie. To sygnał. Zwiastun. Komunikat:
„Szykujcie się. Wchodzimy w kolejny etap. Kolejny poziom globalnego rytuału. Globalne żniwa dusz już wkrótce”
Bo to nie koniec. I właśnie teraz, gdy te „chmury końca świata” zaczynają nas mentalnie dusić, najbardziej czujemy, jak cienka jest linia między bezpieczeństwem a chaosem…. i jak dużo zależy od tego, czy jeszcze potrafimy słuchać świata, który próbuje nas przed czymś ostrzec.
Polecam też:
Ważna informacja dla istnienia niezależnych mediów!
🍀 Proszę Was o wsparcie. Nie jako ktoś, kto wyciąga rękę, ale jako człowiek, który wciąż stoi, choć świat próbuje go złamać. Każdy mój tekst, każda publikacja i każdy oddech niezależności istnieje tylko dzięki Wam, nie korporacjom, nie politycznym sponsorom. Moja sytuacja nadal jest trudna. Pracuję jak prekariusz: chodzę do pracy rano, a po opłaceniu rachunków na koncie zostaje tak niewiele z wynagrodzenia. Z kolei pisanie artykułów to analizy, zbieranie danych, czasami bez żadnego wynagrodzenia, bo darowizny raz są, a raz ich nie ma. Wasze wsparcie to dla mnie tlen: daje mi możliwość pisać więcej, ostrzej i bez cenzury.
To Wy trzymacie mnie w pionie i pozwalacie drążyć tematy, których inni wolą nie dotykać. W zamian daję Wam słowo bez filtrów i nacisków – prawdę mówioną ludzkim językiem. Z całego serca dziękuję dotychczasowym Darczyńcom. Wasza pomoc wyciągnęła mnie z naprawdę poważnych tarapatów. Jeśli moje treści są dla Was wartościowe, proszę, pomóżcie mi dalej tworzyć – patrz poniżej:
1️⃣ Przelew tradycyjny:
Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
2️⃣ Blik na nr telefonu: 886 489 463
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]



Dodaj komentarz