Moje profile – jest tam więcej materiałów:

Dołącz do 1 829 innych subskrybentów
JAK KOBIETY NISZCZĄ SOBIE ZWIĄZKI? [3]

Nie zauważanie starań partnera rozwala związki

Zanim zacznę masakrować społeczne taboo: to, co piszę, nie jest atakiem na kobiety. To diagnoza systemu – społecznych mechanizmów, wychowania, adaptacji mózgu, które kształtują, jak kochamy i jak jesteśmy kochani. I tak, diagnoza może być nieprzyjemna, ale prawda rzadko bywa fajna i przyjemna. To dlatego kłamstwa mają tylu zwolenników.

Niestety, szykuj się na mocne pierdolnięcie, bo to jest jak siarczysty cios z liścia w durny łeb.

Neurobiologia miłości: jak mózg zjada związek

Wyobraź sobie mózg jako ekonomię uwagi. Coś tam płynie: hormony, neuroprzekaźniki, uwaga, uznanie, i wszystko ma swoją cenę. Gdy jesteś zawsze dostępny, gdy twoja ostentacyjna dobroć staje się stałą infrastrukturą relacji, mózg partnerki przestawia się na tryb „to jest normą”. To nie jest moralna ocena, to mechanika adaptacji hedonistycznej: im więcej stałego dobra od mężczyzny, tym mniejsza jego subiektywna wartość i kobiety.

Badacze zajmujący się dynamiką bliskich relacji od dawna o tym mówią: stabilność, poczucie bezpieczeństwa i stała dostępność mogą paradoksalnie osłabiać postrzeganą wartość partnera, jeśli nie towarzyszy temu świadomość i dojrzałość emocjonalna. To nie jest teoria spiskowa, to obserwowalne zjawisko w psychologii relacji. W skrócie: dajesz, świat przyzwyczaja się, Twoje dawki przestają stymulować. I wtedy, gdy zaczynasz żądać uznania, to już nie wróci prosto. Mózg ma pamięć adaptacyjną; nie ma moralnego komitetu do przydziału tego, co należne, czyli w tym przypadku wdzięczności.

Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:


Mechanika empatii: dlaczego kobieca wrażliwość ma swoje priorytety

Jest jeszcze drugi element: kierunkowanie empatii. Badania neurobiologiczne i psychologiczne wielokrotnie pokazują, że kobiety w testach empatii często wykazują większą zdolność do „wczuwania się” w innych, szczególnie w przypadkach, które odpowiadają ewolucyjnym scenariuszom zwiększonej opieki (dzieci, inne kobiety, starcy, duże cierpienie, zwierzęta). To nie znaczy, że kobiety są gorsze lub lepsze, to znaczy, że empatia ma i nich swoje priorytety.

Przekaz społeczny tylko podbija tę asymetrię: dziewczynkom mówi się: „mów o uczuciach”, chłopcom: „bądź twardy”. System karmiący role płciowe tworzy pewne filtry: nie każdy ból ma równą wagę. Cierpienie, które ma twarz męską i nie jest spektakularne, często  nie jest nawet zauważane. Efekt? Mężczyzna, który cierpi „cicho”, który dźwiga ciężar emocjonalny bez dramatów, może być niewidzialny w oczach partnerki, wychowanej i zaprogramowanej do reagowania na inne rodzaje sygnałów. To jest także deficyt empatii – mężczyznom jest ona dużo rzadziej okazywana.

Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:


Filozofia bliskości: co znaczy dawać i czemu to się kończy

Tu wchodzimy w metafizykę gestu. Dawać, to akt rytualny, sakramentalny, wręcz teozoficzny: ofiarujesz kawałek siebie, swój czas, energię, spokój. W kulturze heroicznej męskość utożsamiana jest z dawaniem bez słowa pochwały i bez oczekiwania wdzięczności. Ale każdy akt ofiary ma geometrię: przesunięcie środka ciężkości między dwiema duszami. Jeśli jedna strona ciągle przesuwa ten ciężar, druga przyzwyczaja się do stromego nachylenia pola i przestaje zauważać, że ktoś codziennie oddaje dużą część siebie. Po prostu dany bodziec po jakimś czasie przestaje dawać symulację, i jest to najgorsza cecha mózgu.

W poziomie metafizycznym: dawanie bez granic prowadzi do „utraty sacrum”. Rytuał staje się rutyną. Rytuał nie jest już wyznaniem miłości, staje się jak automat. To jak z modlitwą, którą wypowiadasz odruchowo: słowa są, ale znaczenie znika. A kiedy znaczenie znika, miejsce zajmuje transakcja: „to mi się należy”. Pomyśl o miłości jak o systemie termodynamicznym: bez dopływu nowych energii i bez aktualizacji percepcji, system dąży do równowagi czyli do obojętności. Hedonic adaptation to termiczna konwergencja: źródło ciepła (twoje starania) ogrzewa przestrzeń, ale przestrzeń adaptuje się. Temperatura subiektywna spada, choć fizyczne ciepło pozostaje.

W języku duchowości: tak długo, jak Twoje dawki miłości są nieświadome, traktowane jako takie, które „po prostu są i to jest oczywiste”, Twoja obecność przestaje być sakralna. Traci aurę, traci tajemnicę. A to, co magiczne, zawsze przyciąga, a to, co przewidywalne, znuży. Ale tak się już dzieje w relacjach i bardzo trudno wyjść poza ten destrukcyjny schemat.

Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:


Etyka granic: serce i ekonomia

Jest tu pewien praktyczny wniosek: nie ma etycznego obowiązku wyprzedaży własnego wnętrza. Mówmy o etyce granic: granice to nie chłód, czy oziębłość; to struktura, która chroni zdolność do dawania wartościowych gestów. Jeśli oddajesz wszystko, nie masz już nic, żeby coś dalej dać. Twoje gesty stają się tanim towarem. Cóż, pokolenia wychowane na Korwinie i Mentzenie powiedziałaby: „tak działa wolny rynek.” Ustanów granice jak bulwersującą architekturę życia: nie po to, by kogoś ukarać, lecz by odzyskać sacrum własnego gestu i wkładu w relację. Dzięki temu Twoja dobroć znów może być zjawiskiem rzadkim, a rzadkie znów staje się cenne.

Kiedy znikasz, świat kontrastuje. Cisza, którą zostawiasz,  staje się jakaś nieznośna, i przypomina o tym, co dawał Ci partner. Brak twojej obecności staje się negatywem fotografii, i nagle detale, które były już tylko i wyłącznie tłem, wskakują na pierwszy plan. To mechanika żałoby w skali mikro: dopiero strata mężczyzny uruchamia mechanizmy porównawcze i uświadamiające. To jest powód, dla którego wielu mężczyzn doświadcza paradoksu: „Byłem już tylko dobrym chłopakiem, ale dopiero jak odszedłem, zostałem nazwany cudem”. To nie jest triumf ego, to symptom systemu adaptacyjnego, który reaguje dopiero na brak.

Ciąg dalszy poniżej. Polecam też:


Teozofia męskości: od ofiary do sakramentu obecności

Możesz to nazwać teozofią męskości: nie chodzi o maskaradę siły, ale o jakość obecności. Być mężczyzną to ofiarować, tak, lecz nie jak automat; to ofiarować z wolnej woli, ze świadomością wartości i z zachowaniem granic. To uczynić swoje gesty sakramentem, a nie tylko rachunkiem za upramie gaci. Sakrament wymaga tajemnicy. Jeśli wszystko jest jawne i przewidywalne, tajemnica znika. A bez tajemnicy miłość staje się logistyką, nie sacrum. To jest tragizm naszych systemów relacji: szara codzienność, rutyna, ciągłe obowiązki (np dzieci), zabijają związki i małżeństwa.

Prawdziwy rebeliancki akt dziś nie polega na byciu cynicznym wobec miłości. Polega na odkupieniu własnej wrażliwości. Mężczyzno, Twoja wrażliwość nie jest wadą. Twoje granice nie są okrucieństwem. Twoje odejście może być ostatnim gestem miłości, jeśli to jedyne, co obudzi drugą stronę. Świat uczy kobiety, by widziały emocje w pewny sposób; świat uczy mężczyzn, by je ukrywali. Ale najbardziej wyzwalającym ruchem jest wyjście poza te stereotypy, życie tak, by Twoje gesty miały wagę nie dlatego, że są dramatyczne, lecz dlatego, że są świadome.

Polecam też:


P.S. Wyobraź sobie, że dzięki Twojej wpłacie te słowa mogą dotrzeć do tysięcy ludzi, otwierając im oczy na prawdę, o której nikt nie mówi. Od 16 lat tworzę publikacje bez cenzury, które nie mają za sobą wielkich sponsorów ani politycznych mocodawców. Jeśli czytasz te treści, to znak, że w Tobie również płonie iskra niezależnego myślenia.

Teraz możesz ją wzmocnić, wystarczy drobna, średnia lub większa darowizna, która pozwoli mi nadal ujawniać to, co przemilczane. Dzięki Tobie mogę poświęcić jeszcze więcej energii i czasu na analizy, komentarze i dochodzenie do prawdy. Poniżej są dostępne opcje wsparcia:

1️⃣ Przelew tradycyjny:
Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna

Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350

2️⃣ Blik na nr telefonu: 886 489 463
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury – Niezależne Media

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Jedna odpowiedź do „JAK KOBIETY NISZCZĄ SOBIE ZWIĄZKI? [3]”

  1. Awatar WS 666

    Cytuję:

    „„Śmieć” to nie po prostu „zły chłopak”, tylko produkt brutalnych warunków życia, facet wychowany w chaosie, przemocy, biedzie i nieustannej walce o przetrwanie. Taki mężczyzna ma naturalnie wykształconą twardość, brak lęku, zero przywiązania do stabilizacji i emocjonalny chłód. Nie żyje marzeniami o „dobrym związku”, żyje z dnia na dzień, walczy o jedzenie, dach nad głową, czasem łamie prawo. W oczach kobiet to mieszanina: surowej męskości, tajemnicy, nieprzewidywalności i potężnego ładunku seksualnego – połączenie, które potrafi całkowicie zdominować ich dopaminowy układ nagrody. Problem w tym, że to samo, co je tak kręci, rujnuje życie wszystkim dookoła: przemocowe relacje, dzieci bez ojca, kryminał, bieda. Normalny, „porządny” facet nie powinien próbować stać się Śmieciem, jedyne, co warto kopiować, to postawa: granice, siła, brak desperacji, bez wchodzenia w realną patologię.”

     

Dodaj komentarz

  1. Ja nie wybrałabym elektrolitów musujących Zdrowit. Dlaczego? Skład produktu (tak podaje apteka w internecie): Regulatory kwasowości: kwas cytrynowy i węglany…

  2. Widocznie koncernom jeszcze się opłaca paskudzić żywność i przez to jest tendencja do marnotrawstwa. Dużo jedzenia, które nie jest przyswajalne.…


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury - Niezależne Media

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej