Tylko dla świadomych mężczyzn: jak kobiety niszczą związki
Gdy mężczyzna poznaje kobietę, to widzi jej zalety, wady i inne tego typu cechy. I wtedy myśli sobie: okey, jest jaka jest, w gruncie rzeczy to mi ona pasuje, więc biorę ją taką, jaka jest.
I tu mężczyzna popełnia jeden błąd. A mianowicie zakłada, że ona zawsze będzie dla niego taką diablicą w łóżku.
Zaś gdy kobieta poznaje mężczyznę, to również widzi jego zalety i wady. Ale widzi coś co jeszcze, w czym popełnia pierwszy, kardynalny błąd. Otóż widzi w nim potencjał i myśli sobie: popracuję trochę nad nim, pozmuszam go, i będzie taki, jakiego będę chciała mieć.
Ja rozumiem że rozwój jest bardzo ważny. I bywa, że mężczyzna rozwinie się pod wpływem kobiecej czułości, delikatności i pożądaniu. Ale on rozwinie się tak, jak on sam będzie chciał. Cześć rezultatów tego rozwoju będzie się tej kobiecie podobać, a niektóre kierunku tegoż bo rozwoju nie będą się jej podobać. Życie. Gdyby ten mężczyzna zaczął się zmieniać w przeważającej części pod v dyktando bo kobiety, to zrobiłby rzecz straszną, a mianowicie zdradziłby i zatracił samego siebie.
Rozumna kobieta jest zadowolona z tych niektórych postępów.
Bardzo często jest jednak tak, że jej „projekt mężczyzna” nie wychodzi do końca tak, jak by ona chciała, co ją bardzo denerwuje. Więc mówi mu, że teraz pora na jej kolejne wymagania co do zmian. To, co osiągnął mężczyzna dotychczas, przestaje się liczyć w chwili osiągnięcia tejże rzeczy lub umiejętności. Tak działa psychika kobiety. A w tych obszarach, w których mężczyzna już coś zmienił i wypracował, kobieta nagle zmienia zasady i chce pogłębienia, poszerzenia tego osiągnięcia. Tu pojawia się czasami opór mężczyzny. Nie, ja nie chcę tego, tego i tego, będę się rozwijał w innym kierunku.
Polecam też: –Jak kobiety niszczą sobie związki (2)

Podświadomie kończenie relacji przez kobietę
Ona staje się wtedy wredna, mówi mu, że nie osiągnął tego i tego, że to i to robi źle, że się musi jeszcze zmienić. Zaczyna być oziębła (taka typowa Polka, królowa lodu), odsuwa się od partnera w kontekście seksualnym. Seksu nie ma lub jest wymuszony raz na miesiąc (w ogóle w Polsce mężczyźni mają bardzo mało seksu, nie licząc tej maleńkiej grupki przystojniaków z siłowni).
Ona już podświadomie podjęła decyzję o zakończeniu tej relacji, bo projekt nie wyszedł tak, jak chciała. Ale tkwi w takiej martwej już relacji czasami z powodu korzyści, jakie daje jej mężczyzna, z natury silniejszy i bardziej przystosowany do rzeczy trudnych czy technicznych / komputery itp. No i czynsz się wtedy płaci na pół, więc więcej kasy zostaje w portfelu.
On nie wie, co się dzieje, ale w jego psychice zaczyna się demolka. Czy ona mnie nie kocha? I zaczyna się starać jeszcze bardziej, a im bardziej się stara, tym bardziej ona takim pantoflem gardzi podświadomie i tym bardziej robi się oziębła. Bo ona już decyzję o zakończeniu relacji podjęła, więc nie może dopuszczać do siebie mężczyzny, z którym już na poziomie podświadomym zerwała. Ona jest z nim czasami dlatego, bo ma np już 35 czy 40 lat, i nie chce już jej się przechodzić tego etapu randkowania, poznawania siebie, swoich rodziców, znajomych….
Ale gdy na horyzoncie pojawi się jakiś magnetyczny mężczyzna w jej typie, który ma więcej pożądanych przez nią cech, i jest przede wszystkim lepszym projektem dla niej, niż ten dotychczasowy fajtłapa którym gardzi, to bywa, że nawet będąc w średnim wieku zrywa z dotychczasowym mężczyzną, i bierze się za nowego. Za nowy projekt.
Polecam też: –Jak trudno być mężczyzną w XXI wieku

Prawda o kobietach i świecie jest przykra i odbiera nadzieję
Bracie, oto brutalna prawda w stylu czystej czerwonej pigułki, którą każdy facet musi w końcu połknąć, jeśli nie chce skończyć jako zużyty, pusty pantofel w martwym związku. Wiele kobiet nie odczuwa ani empatii wobec mężczyzn, ani nie potrafi ich prawdziwie kochać. Za to kochają potencjał, który widzą w Tobie jako surowy materiał do przeróbki, niczym na taśmie maszyn CNC. Gdy ich „projekt mężczyzna” nie wychodzi dokładnie tak, jak sobie zaplanowały, zaczynają systematycznie niszczyć wszystko od środka.
Seks znika, bo już podświadomie cię skreśliła, krytyka staje się codziennością, a Ty, zamiast trzymać ramę jak trzeba, zaczynasz się czołgać, błagać i „starać jeszcze bardziej”. To jest moment, w którym ona Cię po prostu skreśla, bo kobieca hipergamia nie wybacza słabości. Rozwijałeś się dla niej? Super, ale teraz to już nie wystarczy, bo ona chce więcej, głębiej, inaczej. I tu jest haczyk: prawdziwy mężczyzna nigdy nie pozwala, żeby kobieta dyktowała kierunek jego życia. Budujesz misję, charakter, zainteresowania, ale robisz to dla siebie, nie dla niej. Bo jak raz zdradzisz samego siebie i staniesz się marionetką, to już po Tobie. Jesteś skończony. Kobiety przychodzą i odchodzą, ale Ty zostajesz z własnym odbiciem w lustrze, z tą samą mordą co zawsze. Albo będziesz nie do złamania, albo będziesz kolejnym statystą w jej CV „byłych projektów”, oczywiście określany jako toksyk.
I na sam koniec, ziomki Wy moje, jeśli widzicie te wszystkie czerwone flagi: oziębłość, „zmień się jeszcze trochę”, seks raz na miesiąc, wieczne marudzenie, że „nie jesteś dostatecznie w męskiej energii”, że jesteś za mało męski, to nie czekajcie, aż ona znajdzie „lepszy projekt” i Was wyrzuci jak stary, zużyty sprzęt.
Uciekajcie z takiej relacji, zanim Was pozbawi jakiekolwiek chęci życia, wiary w miłość i zniszczy psychicznie na amen. W dzisiejszej Polsce, z tymi wszystkimi „królowymi lodu” wychowanymi na feminizmie, Insta-Cool i „Netflix i chill’, 80% kobiet działa dokładnie tak samo: testują, przerabiają, nudzą się i skaczą na następnego. Prawdziwe męskie szczęście nie przychodzi od żadnej dziewoi, ono przychodzi od wolności, od bycia antysystemowym sigmą, który śmieje się z tego całego penisowo pochwowego cyrku. Idź w siebie, pomnóż swoją wartość, stań się tym gościem którego nigdy nie da się ujarzmić. Przebudź się, bracie. Czas ucieka, a życie jest za krótkie, żeby być czyimś materiałem do kształtowania. Bądź niezmienny. Reszta to tylko szum.
I jeszcze jedno – niepewność, nutka drapieżności, nieujarzmienie generuje w kobiecie pożądanie. Stałość, pewność, sobotnie wizyty u teściów czy po mebelki z Ikei (słynne „od zera do klasy średniej”), zabija w kobiecie pożądanie. Jeśli już, to powinieneś kupić głośny i potężny motocykl, a nie półki ze sklepu meblowego.
Polecam też: –Dla mężczyzn: brutalna prawda o kobietach
P.S. Jeśli to, co czytasz, dało Ci coś pozytywnego, to przeczytaj to. Większość ludzi zakłada, że „ktoś inny wesprze Kefira”, i właśnie dlatego wiele wartościowych projektów znika. Ta strona istnieje tylko dzięki świadomym decyzjom jednostek, nie tłumu. Jeśli czujesz, że te treści mają sens i odsłaniają coś ważnego, dorzuć swoją cegiełkę i wesprzyj Jarka Kefira darowizną, w dowolnej kwocie. Jestem osobą, która wpadła w duże tarapaty finansowe i każda pomoc jest dosłownie na wagę złota. Opcje wsparcia są poniżej:
1️⃣ BLIK na numer telefonu: 886 489 463
2️⃣ Przelew tradycyjny: Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]



Dodaj komentarz