Zdalna edukacja i lockdown energetyczno paliwowy!?
Zdalna edukacja wraca tylnymi drzwiami? Przypadek (nie sądzę), czy raczej przygotowania do grubszej akcji? Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda niewinnie, oj bardzo niewinnie. Ot, informacja z oficjalnych meNdiów jakich wiele: szkoły w całej Polsce dostaną sprzęt do nauczania zdalnego. Ponad 100.000 zestawów, zostaną dostarczone do ponad 14.000 szkół. Budżet tej grubej akcji to ponad 120 milionów złotych. Maj, czerwiec 2026, logistyka została dopięta na ostatni guzik, przetargi rozstrzygnięte, biurokracja zaczęła się rozkręcać. Tylko że to „niewinne” brzmi trochę jak spokojna, nieco głupkowata muzyczka przed burzą.
Bo jeśli cofasz się pamięcią do lat 2020 do 2021, to było dokładnie tak samo. Najpierw sprzęt, szkolenia, a dopiero potem zamknięcie systemu i przejście na okropne nauczanie zdalne. Jakby ktoś z eurokratów najpierw budował most, a dopiero potem ogłaszał powód, dla którego masz przez niego iść. I teraz pojawia się zasadne pytanie, które wisi w powietrzu tak gęsto, że można by siekierę zawiesić: czy to tylko modernizacja systemu nauczania, czy raczej przygotowanie na coś, co już zostało przewidziane przez euro i globalne elity
Przeczytaj też:
–Oficjalnie szykują nam nowy lockdown!
–Nadchodzi lockdown paliwowo energetyczny?
Energia, cichy (anty)bohater tej historii
Zwróć uwagę na jedną rzecz, o której oficjalne meNdia mówią półgębkiem lub najczęściej wcale. System edukacji działa tylko wtedy, gdy działa energia: prąd, gaz, paliwo. To nie są poczciwe plakaty na ścianach rodem z lat ’90, to jest ogromna machina logistyczna, cała maszyneria zmechanizowanej gospodarki państwa. A co jeśli tej energii zacznie brakować? Nie trzeba wielkiej wyobraźni (wystarczy nawet dwucyfrowe IQ), żeby zobaczyć scenariusz:
-ograniczenia w dostawach gazu,
skoki cen paliw.
-problemy z ogrzewaniem szkół zimą.
-redukcje transportu publicznego: mniej kursów co daje oszczędność energii, której brakuje.
I nagle szkoła stacjonarna przestaje być oczywistym dobrem, staje się luksusem niedostępnym dla przeciętnego zjadacza chleba. W takiej sytuacji nauczanie zdalne przestaje być chwilową opcją awaryjną, bo staje się planem B, a następnie…. planem A. Dziwne to wszystko, prawda? Sprzęt trafia do szkół dokładnie teraz, nie 3 lata temu, nie kiedyś tam, tylko dokładnie TERAZ. Akurat w momencie, gdy Europa coraz częściej mówi o brakach energetycznych, ograniczeniach paliwowych i trudnych czasach. Czy to przypadek? No mówiłem już, że nie sądzę.
Aby powiększyć obrazek i przeczytać go w całości, kliknij na niego:


















Jakoś nie wierzę w przypadki jeśli chodzi o plany elit….
Ale przypadki w systemach tej skali rzadko są aż tak dobrze zsynchronizowane. To raczej wygląda jak przygotowywanie do groteskowego spektaklu, zanim na scenę wejdą aktorzy. Deja vu z czasów covidowych, pamiętasz to uczucie? Najpierw lekkie komunikaty powtarzane do zerzygania codziennie, potem lockdown na dwa tygodnie, a następnie tygodnie zmieniają się w miesiące. I nagle dzieci siedzą w domach, a świat funkcjonuje w trybie bezmózgich zombie. Dziś oficjalnie elity nie mówią o lockdownach. I bardzo możliwe, że nikt tego nie nazwie lockdownem energetycznym. Ale jeśli: szkoły przejdą na zdalne, część pracy stanie się hybrydowa lub domowa, mobilność zostanie ograniczona przez koszty energii….
….To efekt końcowy będzie bardzo podobny, przecież nie trzeba oficjalnie i z wielką pompą ogłaszać lockdownu, żeby ludzie go realnie odczuwali. System lubi mieć plan awaryjny, a systemy tej wielkości nie działają spontanicznie. One planują, zabezpieczają się, budują propagandę dla ludziowców. A masowe wyposażanie szkół w sprzęt do nauczania zdalnego to właśnie realizacja tego planu. Plan B, który leży w szufladzie, gotowy do wyjęcia w odpowiednim momencie, na rozkaz globalistycznych elit. I najważniejsze pytanie: czy to oznacza, że na pewno będzie lockdown? Niekoniecznie, lecz bardzo prawdopodobnie. Ale oznacza to, że ktoś poważnie liczy się z sytuacją, w której edukacja stacjonarna może zostać ograniczona, na rzecz destrukcyjnego trybu zdalnego.
A jeśli ktoś na poziomie państwowym inwestuje w taki scenariusz, to znaczy, że sprawa jest grubszego kalibru. Można na to patrzeć dwojako: optymistycznie, jako rozwój technologiczny i unowocześnianie szkół (taa, jasne) i realistycznie, jako przygotowanie na naprawdę srogie czasy. Fakty są takie: kiedy system zaczyna budować infrastrukturę pod tryb zdalny na tak wielką skalę, to nie robi tego ot tak, na wszelki wypadek, bez powodu. Pytanie tylko, czy ten powód już nadchodzi, czy plany elit dopiero się rozkręcają.
I zobacz artykuł + film video, o co w tym naprawdę chodzi
–NWO – ten projekt nie wyszedł (!?)
❗ P.S. Podobał się artykuł – podaruj autorowi napiwek! Info niżej:
Proszę Was o wsparcie. Nie jako ktoś, kto wyciąga rękę bezradnie, ale jako ktoś, kto stoi na nogach i uparcie idzie do przodu, nawet gdy grunt się osuwa. Bo to właśnie dzięki Wam, nie korporacjom, nie politycznym sponsorom, mogę pisać bez kagańca i bez cenzury. I coś ważnego się zmieniło: jestem już bardzo blisko wygranej z życiem. Mam stałą pracę od poniedziałku do soboty, wracam do rytmu i stabilizacji (muszę się jednak przyzwyczaić do tego, że mam tylko jeden dzień wolny w tygodniu). To ten most między „już prawie” a „już naprawdę”, i właśnie na nim teraz stoję. Każdy tekst to trochę pracy, często niewidocznej, rozciągniętej gdzieś między obowiązkami codziennymi, a zmęczeniem. Rachunki przychodzą punktualnie, system nie zna litości, ale Wasze wsparcie działa jak tlen w płucach biegacza tuż przed metą.
Pomyśl o tym jak o symbolicznym prezencie dla autora, którego czytasz nie z obowiązku, ale z wyboru. Nie o jałmużnie, tylko o świadomym geście: „to, co robisz, ma sens: rób to dalej, ziomek, i nie pier…. się w tańcu”. Psychologia jest prosta, choć rzadko nazywana wprost: wspieramy to, co chcemy, by rosło. Każda wpłata to sygnał, że niezależne myślenie ma swoich ludzi. To inwestycja w przestrzeń, gdzie można mówić rzeczy niewygodne, niepolukrowane, żywe. Ja w zamian daję Wam treść bez filtrów, bez nacisków, bez strachu, słowa, które nie są pisane pod dyktando, tylko z wewnętrznej potrzeby docierania do sedna. Jeśli czujecie, że to, co tworzę, jest dla Was czymś więcej niż tylko kolejnym postem do przewinięcia, wesprzyjcie mnie w tym kluczowym momencie. To naprawdę niewielki gest dla Was, a dla mnie, realna różnica między przetrwaniem a pełnym rozpędem. Opcje wsparcia są poniżej:
1️⃣ BLIK na numer telefonu: 886 489 463
2️⃣ Przelew tradycyjny: Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]
❤️ Dziękuję każdemu, kto pomaga utrzymać niezależne media przy życiu.



Dodaj komentarz