Tajemnicza śmierć Łukasza Litewki
To, co krąży wokół śmierci Łukasza Litewki, przypomina gęstą mgłę nad jeziorem o świcie, lub „rześkie” i rdzawe powietrze z centrum Krakowa. Widzisz zarys, czujesz chłód, ale gdy próbujesz uchwycić konkret, wszystko się rozmywa. I właśnie w takiej aurze rodzą się najmocniejsze domysły i opowieści dziwnej treści.
Z jednej strony mamy obraz człowieka zaangażowanego, nagłaśniającego sprawy trudne, niewygodne, uderzające w patologie. Walczył o dzieci, o zwierzęta, o sprawiedliwość, czyli klasyczny zestaw tematów, które rozpalają emocje jak sucha trawa w lipcowym słońcu. Z drugiej strony mamy zagadkową przedwczesną śmierć w miejscu, gdzie ani na drodze ani w lesie nie było kamer. No i świadków też jakoś nie było. A przypominam, że teraz monitoring jest nawet w lasach! Wypadek, rower potrącony przez samochód. Kierowca, który miał zasłabnąć i dziurawa jak ser szwajcarski droga, na której po prostu nie da się jechać szybko, bo gwarantowałoby to resory do wymiany. I pytanie, które powraca jak echo w pustej czaszce oglądacza TV: jak to możliwe?
Poniżej: ważne materiały w sprawie śmierci Łukasza Litewki
Aby powiększyć grafikę i ją przeczytać, po prostu kliknij na nią:


















No właśnie, jak?
Internet, jak zwykle, nie znosi próżni. Gdy brakuje wielu kluczowych danych, a pytań jest więcej niż odpowiedzi, pojawia się wyobraźnia i zmysł śledczy. Pojawiają się więc sugestie, że Litewka nadepnął na odcisk jakiejś naprawdę grubej, spasionej rybie, że był on zbyt niewygodny dla systemu, i że historia z zasłabnięciem brzmi jak jakiś głupkowaty żart. Tajemnicze zgony, na które mówi się, że zostały dokonane przez tzw. „seryjnego samobójcę”, wydają się wracać. Nazwiska dawnych zmarłych (np Lepper, Petelicki), wracają jak duchy przeszłości. I nagle pojedyncze zdarzenie zostaje wplecione w większą opowieść: systemową, mroczną, pełną niedopowiedzeń. Tylko że tu trzeba zatrzymać się na chwilę. Nie po to, by zamknąć temat, ale by nie wpaść w pułapkę zbyt łatwych odpowiedzi.
Bo są dwie skrajności: pierwsza mówi: „to na pewno zwykły wypadek, nie ma o czym mówić” druga krzyczy: „to na pewno coś więcej, wszystko jest ustawione” Faktem jest, że emocje wokół tej tajemniczej sprawy są ogromne. Faktem jest też, że w sieci krążą zarówno pytania, jak i bardzo mocne oskarżenia, jednak bardzo mało mamy na nie odpowiedzi. I tu zaczyna się najtrudniejsza część: oddzielenie pytań od internetowych legend. Pytania i patrzenie władzy na jej obślizgłe rączki są potrzebne. Bez nich społeczeństwo zamienia się w zombi debila, który tylko przytakuje. Człowiek ma taką naturę, że często woli najgorszą prawdę, niż tak bulwersującą zmowę milczenia.
Czym zajmował się Łukasz Litewka?
Łukasz Litewka czynnie zajmował się aferą Kłodzką z udziałem osób z KO i zapowiadał, że ujawni jeszcze mocniejsze materiały. Był niewygodny dla różnych pato-schronisk i pato-organizacji zwierzęcych, których jedynym celem było dostawanie kasy w dużej ilości. Czarzasty, czyli komuch ze starej gwardii, ironicznie i bezczelnie powiedział o nim: „On przyszedł do polityki by pomagać.” A to wyjaśnia już bardzo dużo.
Był też politykiem, człowiekiem, który miał mieszane poglądy i umiał wysłuchać ludzi z różnych środowisk politycznych i ideologicznych. Łączył zamiast dzielić. Z jego charyzmą mógłby być w przyszłości kimś wielkim i naprawdę mocno zaszkodzić systemowi.
Na koniec zostaje coś bardziej uniwersalnego niż sama sprawa: społeczeństwo, które coraz mniej ufa oficjalnym wersjom wydarzeń z tzw sojuszniczych meNdiów . Każdy taki przypadek dolewa kolejną kroplę do tego naczynia nieufności. A kiedyś to naczynie może się po prostu przelać. Zazwyczaj tragiczne wydarzenia otwierają ludziom oczy. Może jego misją na Ziemi było też to, by swoim życiem i śmiercią otwierać ludziom oczy? I jeszcze ważniejsze pytanie: czy ludzie się przebudzą, nim będzie za późno?
Takich spraw jest znacznie więcej, niż Lepper czy Petelicki. Możesz o tym poczytać poniżej:
–Tajemnicze zgony: Grzegorz Borys
Poniżej zaś nagranie video o tajemniczej śmierci posła Litewki:
P.S. Podobało się? Podaruj napiwek! Info niżej:
❗️ Proszę Was o wsparcie. Nie jako ktoś, kto wyciąga rękę bezradnie, ale jako ktoś, kto stoi na nogach i uparcie idzie do przodu, nawet gdy grunt się osuwa. Bo to właśnie dzięki Wam, nie korporacjom, nie politycznym sponsorom, mogę pisać bez kagańca i bez cenzury. I coś ważnego się zmieniło: jestem już bardzo blisko wygranej z życiem. Mam stałą pracę od poniedziałku do soboty, wracam do rytmu i stabilizacji (muszę się jednak przyzwyczaić do tego, że mam tylko jeden dzień wolny w tygodniu). To ten most między „już prawie” a „już naprawdę”, i właśnie na nim teraz stoję. Każdy tekst to trochę pracy, często niewidocznej, rozciągniętej gdzieś między obowiązkami codziennymi, a zmęczeniem. Rachunki przychodzą punktualnie, system nie zna litości, ale Wasze wsparcie działa jak tlen w płucach biegacza tuż przed metą.
Pomyśl o tym jak o symbolicznym prezencie dla autora, którego czytasz nie z obowiązku, ale z wyboru. Nie o jałmużnie, tylko o świadomym geście: „to, co robisz, ma sens: rób to dalej, ziomek, i nie pier…. się w tańcu”. Psychologia jest prosta, choć rzadko nazywana wprost: wspieramy to, co chcemy, by rosło. Każda wpłata to sygnał, że niezależne myślenie ma swoich ludzi. To inwestycja w przestrzeń, gdzie można mówić rzeczy niewygodne, niepolukrowane, żywe. Ja w zamian daję Wam treść bez filtrów, bez nacisków, bez strachu, słowa, które nie są pisane pod dyktando, tylko z wewnętrznej potrzeby docierania do sedna. Jeśli czujecie, że to, co tworzę, jest dla Was czymś więcej niż tylko kolejnym postem do przewinięcia, wesprzyjcie mnie w tym kluczowym momencie. To naprawdę niewielki gest dla Was, a dla mnie, realna różnica między przetrwaniem a pełnym rozpędem. Opcje wsparcia są poniżej:
1️⃣ BLIK na numer telefonu: 886 489 463
2️⃣ Przelew tradycyjny: Nr konta: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350
3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]
❤️ Dziękuję każdemu, kto pomaga utrzymać niezależne media przy życiu.



Dodaj komentarz