Moje profile – jest tam więcej materiałów:

Dołącz do 1 831 innych subskrybentów
OHYDA! CZYM SZPRYCUJĄ MIĘSO?

Toksyczne dodatki w mięsie

„Różowiutkie, jędrne, soczyste, połyskujące złotawą skórką i do tego całkiem niedrogie – na widok takich wędlin aż ślinka cieknie. Nic, tylko kupić. O to właśnie chodzi sprzedawcom i producentom wędlin. Wszystko ma wyglądać jak z reklamowego obrazka. Jakość się nie liczy, tylko cena – by klient zapakował je do koszyka i zapłacił! Ale w takiej kiełbasie czy szynce zamiast mięsa są głównie skrawki, odpady, skóra czy tłuszcz…

Kiedy tylko wybieramy się na zakupy, za każdym razem jesteśmy poddawani sprytnym sztuczkom speców sprzedaży. Bo wiadomo – klient patrzy najpierw na wygląd, a potem na cenę. Dlatego wędliny mają atrakcyjnie wyglądające opakowania, lady chłodnicze są podświetlone odpowiedniego koloru światłem, a personel zachwala. Nic tylko kupować. Czy jednak aby wszystko, co jest w atrakcyjnych cenach, jest dobre dla naszego zdrowia? Postanowiliśmy to sprawdzić. Reporterzy Faktu kupili kilka rodzajów popularnych wędlin i udali się do masarni, która słynie z naturalnych wyrobów.

Masarz Piotr Kreczkowski (32 l.) z Miłakowa na Warmii nie zostawił suchej nitki na wyrobach, które mu pokazaliśmy. Dla porównania przyniósł swoje z magazynu. Różnicę widać już choćby po wyglądzie. Kiełbasa śląska niby z wieprzowiny to troszkę mięsa, a reszta to sama woda, chrząstki, odpady drobiowe i skrawane kości okraszone E-dodatkami. Pasztet to niemal sama żelatyna, a szynka parzona to mielonka konserwowa.

– W tych wędlinach, nie liczy się jakość i surowiec, a tylko najniższa cena – ocenia Piotr Kreczkowski. – Tanie wędliny robi się ze śladowej ilości mięsa, rozdrobnionych chrząstek, skór, wymion itp. Miesza się je z wodą i dodatkami. Uzyskuje się wówczas z tony surowca dwie tony produktu. Wystarczy zobaczyć skład, jak ma więcej niż kilkanaście pozycji i dużo z symbolem E, nie kupujmy tego!

Przeczytaj też:
Szokująca prawda o produkcji mięsa
Mięso, globalne następstwa ludzkiego apetytu [+18]
Mięso: prawda o hodowli zwierząt


Zobacz, co kryje się w tanich wędlinach: Salceson

To rozpuszczona w wodzie żelatyna, z kawałkami wkrojonej wędliny pochodzącej najczęściej ze skrawków poprodukcyjnych lub zwrotów. Warzywa to konserwowa marchewka lub groszek.

Do tego dodane odpady poubojowe z drobiu. A wszystko okraszone konserwantami, wzmacniaczami smaku. Prawdziwy salceson robi się z dobrego mięsa pierwszego gatunku z warzywami i wygotowanym z nóżek wieprzowych naturalnym klejem.

Szynka

Powinna być wyprodukowana z szynki wieprzowej, a w rzeczywistości jest to mielonka różnego rodzaju mięsa – nawet drobiowego – z dodatkiem skrawanych kości (tzw. MOM). Do tego jest nafaszerowana chemiczną solanką, która zwiększa wagę i ją konserwuje.

Pasztetowa

Mieszanina mielonek skór, odpadów poubojowych, łoju skrawanego mięsa oraz mąki, wody, bułki tartej i sztucznych aromatów. Żeby taka pasztetowa się nie rozpadła, producenci pakują ją w plastikowe osłonki i dodają żelatyny i konserwantów. Prawdziwa pasztetowa jest produkowana ze zmielonego mięsa, gotowanych skórek i warzyw.

Kiełbasa śląska

Jej skład to zmielone maszynowo kości, chrząstki, ścięgna, odpady poubojowe, zasolona woda, żelatyna, troszkę różnego rodzaju mięsa w tym drobiowego i syntetyczne E dodatki. Nieuczciwi producenci z jednej tony mięsa robią 2,5 tony kiełbasy. Prawdziwa dobra kiełbasa powinna składać się z mięsa wieprzowego niekiedy z dodatkiem wołowiny i niewielkim wody.

Mielonka

Najczęściej powstaje z odpadów po uboju: zmielonych skór, ścięgien, chrząstek, wymion, skrawanych kości i solanki oraz żelatyny. Do mielonek nawet nie używa się naturalnych przyprawa jak pieprz, tylko sztuczne aromaty, wzmacniacze smaku i zapachu.

Prawdziwa mielonka powstaje z tłuściejszego mięsa, obgotowanych skórek. Jeżeli mielonka jest dobra gatunkowo nie wymaga dodania stabilizatora jak żelatyna, bo naturalnie będzie się żelowała”

Źródło: http://pieniadze.fakt.pl/

❓ Czy niezależne media przetrwają? To już nie jest pytanie retoryczne.

➡️ Piszę bez grantów, bez sponsorów i bez politycznej smyczy. Tylko dzięki Wam, ludziom, a nie korporacjom. Dziś mówię wprost: jestem na postojowym. To oznacza bardzo trudny czas finansowo. Dochody lecą w dół. Rachunki no niestety nie. Każdy tekst to realna robota: analiza, łączenie faktów, rozbrajanie propagandy. Robię to balansując na granicy budżetowej. Darowizny są nieregularne. Rachunki są zawsze. Wasze wsparcie to nie „wirtualna kawa dla twórcy”. To być albo nie być tego projektu. Jeśli zabraknie środków, zniknie kolejny niezależny głos, a jego miejsce zajmie cisza albo przekaz meNdialny. Jeśli te treści mają dla Was wartość, teraz jest moment, by to okazać. Jeśli chcecie, żebym dalej pisał bez kagańca, pomóżcie mi to utrzymać przy życiu. Dane do wsparcia:

1️⃣ BLIK: 886 489 463
2️⃣ Przelew tradycyjny: konto: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna

Dla wpłat z zagranicy:
BIC/SWIFT: BIGBPLPWXXX
IBAN: PL84116022020000000619355350

3️⃣ Przez BuyCoffe: [Kliknij tu]
4️⃣ Przez PayPal (wygodne z zagranicy): [Kliknij tu]

❤️ Dziękuję każdemu, kto pomaga utrzymać niezależne media przy życiu.


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury – Niezależne Media

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

3 responses to “OHYDA! CZYM SZPRYCUJĄ MIĘSO?”

  1. Awatar erpeem

    Nie widziałem jak to cholerstwo produkują, ale znam siebie. Żyję już trochę lat i pamiętam smaki prawdziwych wędlin. Ponieważ żywność w tym okresie była (wbrew temu co dziś pieprzą) ogólnie dostępna, nie miałem problemów z jej spożywaniem w ilościach na jakie miałem ochotę.
    Ale do rzeczy – od jakiegoś już czasu (od kilkunastu lat) paluszki – chodzi o serdelki w plastykowych osłonkach – przestały mi smakować. Najpierw po obgotowaniu, bo na zimno były jeszcze zjadliwe, a obecnie… Udałem się mianowicie po przeczytaniu artykułu Pana Kefira do marketu Biedronka. Kupiłem atrakcyjne cenowo „wędzone parówki drobiowe”. Cena 5,99 za kg. W opakowaniu 15 parówek. Po spożyciu 5-ej poczułem odruch wymiotny. W trakcie jedzenia 6-tej wyplułem zawartość jamy ustnej do kosza na odpadki. Pozostałą resztę wyrzuciłem do śmietnika. Nie zaryzykowałem zaserwowania ich swojemu psu, bo bardzo go lubię.
    Na tym nie koniec. Prócz parówek kupiłem w wspomnianej Biedronce opakowanie kiełbasy śląskiej. Jej cena nie należała już co prawda do atrakcyjnych, ale co mi tam… tanie mięso ponoć psy tylko jedzą. No więc po nieudanej degustacji parówek drobiowych postanowiłem poprawić sobie smak śląską. W paczce było kurwa 6 pierdolonych kiełbasek „śląskich”. Wyrzuciłem do kosza 5. Już po pierwszej miałem dość.
    Podsumowując – na to gorsze od psiego (choć śmiem wątpić) żarcie – wywaliłem w błoto 12,98 zł. Nie wiadomo czy to wszystko – być może pojawią się następne wydatki na ratowanie zdrowia lub nawet życia.
    Dlatego wierzę w każde słowo komentarza autorstwa Kefira. A nawet jestem pewien, że to co pisze to sama prawda i tylko prawda, Przynajmniej w tym temacie.

    1. Awatar szubinka
      szubinka

      Moj maz za to pracowal jakis czas w Holandi w „fabryce parówek”, byl ich wielkim fanem wiec pierwszego dnia (jeszcze nie widzial procesu produkcji) caly szczesliwy wpadl i oznajmil, ze dzis to chyba z 3kg parowek zjadl 🙂 nastepnego dnia przyszedl juz zielony, bo widzial jak sie je robi (dwa worki chemii + woda) nigdy wiecej juz na pewno nie zje parowek. A juz najgorsze co moze byc to kupowanie miesa w marketach. Niestety czasem jestem zmuszona, bo maz pracuje do pozna a nie wszedzie moge sie dostac z 4 miesiecznym dzieckiem, jednak ostatnio juz miarka sie przebrala, kupilam piers z kurczaka w Kauflandzie i w domu podczas krojenia ZWYMIOTOWAM tak ona śmierdziala obrzydliwie, od tej pory powiedzialam albo swojskie ze wsi a w ostatecznosci z jakiegos dobrego sklepu typowo miesnego. Albo wcale.

  2. Awatar Elżbieta
    Elżbieta

    Przecież można kupić sobie czasem królika albo kurczaka z domowego howu i zobaczyć jak smakuje. jest zupełnie inny i czasem nawet dziwnie się to mięso gryzie:) Ja sobie robię fajną mielonkę z piersi indyka i sądzę, że to jest dobre rozwiązanie. A jeżeli bardzo mi się chce innego mięsa to kupuję ogon wołowy. Dla mnie jest to rarytas. Wędliny poszły w zapomnienie i nie mogę się nadziwić jak mi się to udało zrobić:)

Dodaj odpowiedź do Elżbieta Anuluj pisanie odpowiedzi

  1. Ja nie wybrałabym elektrolitów musujących Zdrowit. Dlaczego? Skład produktu (tak podaje apteka w internecie): Regulatory kwasowości: kwas cytrynowy i węglany…

  2. Widocznie koncernom jeszcze się opłaca paskudzić żywność i przez to jest tendencja do marnotrawstwa. Dużo jedzenia, które nie jest przyswajalne.…


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury - Niezależne Media

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej