Różne oblicza ludzkiej duchowości
Zacznę trochę przewrotnie. Ludzie nie chcą prawdy, chcą tylko ładnego pocieszenia. Dotyczy to też duchowości.
Są cztery rodzaje podróżników duchowych. Pierwszy – z dziesiątkami traum, straumatyzowany jak ruski sołdat pod Stalingradem. Zastanawia się on, dlaczego jest mu tak źle. Szuka więc odpowiedzi w duchowości. Nie chce naiwnych i nie działających metod czy pocieszeń. Drugi – równie straumatyzowany, szuka w duchowości ładnego pocieszenia, lub szybko działających metod. To są właśnie klienci podróżników duchowych numer trzy, czyli cwanych kombinatorów, którzy te new age’owe historyjki i metody im dają. Są to przeróżne wróżby, rytuały, czy ostatnio bardzo modna „manifestacja.” Ma ona dać szybki przypływ gotówki, ale tak się nie dzieje.
Ci z poziomu trzeciego to najczęściej atrakcyjne i młode kobiety, które w życiu nie zaznały jakichś większych traum. Mają po prostu ciekawe i fajne życie, i „skubią leszczy” na różne new age’owe tematy i historyjki. Możecie ich zobaczyć na różnych portalach społecznościowych, czasami nawet w mediach głównego nurtu. Mają tysiące lub nawet dziesiątki tysięcy ludzi obserwujących ich profile. „Ludzie.. Mam ich tysiące..” – to wydaje się być ich mottem.
Czwarty rodzaj podróżników duchowych to osoby, które nie mają jakichś większych lęków czy kompleksów, mieszczą się w granicach średniej. Korzystają z piękna swojego umysłu, serca i ducha. Tak samo jak podróżnik nr 1, mogą dotrzeć do ciekawych wniosków w kwestii zagadnień metafizycznych.

Którym duchowym poszukiwawczem jest Jarek Kefir?
Ja jestem numer 1, mam pokaleczoną głowę, chyba jak większość ludzi. Dotarłem do jakichś tam prawd, nie mówię że ostatecznych, i w luźny sposób dzielę się z Wami przemyśleniami. Nie napisałem i nie napiszę książki zawierającej zasady działania tego świata i porady z nimi związane. Bo tego nie wiem. Przez prawie całą moją drogę zadawałem pytanie w rodzaju racjonalisty-sceptyka, lub też Niewiernego Tomasza. Pytanie brzmiało: skąd masz źródło wiedzy, którą zawarłeś w swoim tekście lub nagraniu?
I pytanie numer dwa z tej serii – czy aby na pewno masz pewność, że jest tak, jak piszesz? Czy Twoja pewność jest stuprocentowa? Nikogo nie interesuje brutalna prawda na temat duchowości i wieloświata-symulacji. Ludzie chcą bardziej banalnej i „przesłodzonej” prawdy. Chcą tylko pocieszenia w tym pełnym grozy świecie, na drodze swoich obowiązków, dzieci, kredytów i codziennych trosk. Takie pocieszenie w postaci new age i ezoteryki internetowej im wystarczy.
Wybrałem inną drogę. Perspektywa napisania kolejnego e-booka na temat manifestacji mnie brzydzi. Bo to oznaczałoby sprzedaż słodkich kłamstw innym ludziom. Na tej drodze jest i łatwiej, i trudniej. Z jednej strony dzięki swojemu sprytowi uniknąłem wielu pułapek charakterystycznych dla życia dorosłego. A z drugiej strony – sfery życiowe powiązane z archetypami materii-żeńskości, traktują mnie po macoszemu. Poniosłem porażkę na drodze zawodowej, a moje życie codzienne jest „dość dalekie” od tego, o czym mówi Tantra. Wykonuję pracę fizyczną i nie zarabiam w niej kokosów. Poniosłem więc porażkę jako pracownik i jako mężczyzna. Zgadzam się z tym. Zaś inni ludzie są takimi samymi ofiarami tego zwyrodniałego systemu. Tak, jak ja, oni są niewinni.
„Wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią.”
„Patrzą a nie widzą, słuchają a nie słyszą.”

Mroczne zasady systemu, obecne wszędzie, także w duchowości
Trzeba obwinić system, a nie tych Bogu ducha winnych, zgarbionych od trudów życia ludzi. Więc już nie obwiniam np tych nieświadomych, wyborców liberalnych partii czy nie obwiniam też kobiet. Gdyż oni / one też są obciążone różnymi programami i zapisami mentalnymi. Także tymi danymi przez naturę (czyli cały ten Matrix rozmnażaniowo-płciowy). Potem działają często tylko według tych programów, potykając się o przeszkody życiowe i tak samo jak ja cierpiąc. I nie wiedzą jeszcze czemu tak cierpią. Nie ujrzeli jeszcze „całości.” Nie widzą tych samych zasad i praw, które są zawarte w praktycznie każdej dziedzinie życia.
A te zasady i prawa, które tak naprawdę czynią nas nieszczęśliwymi, od kogo pochodzą? Przecież gdzie nie spojrzysz, to tam je dostrzeżesz. A głównym ich zadaniem wydaje się być generowanie cierpienia. Przykład? Pieniądz, czyli najbardziej niepłodna rzecz świata. Źródło 90% frustracji i żali. Albo budowa naszego układu nerwowego (mechanizm down-regulation aktywowany wtedy, gdy jest większy napływ hormonów szczęścia).
Sprawia on, że nawet najwspanialsza rzecz świata po jakimś czasie się nudzi i nie powoduje już takiegi „efektu wow.” Wspaniały tort po którymś razie może spowodować wymioty. Nowy samochód cieszy tylko przez pierwsze miesiące. A Twój partner, którego sobie wybrałaś, choćby był w miarę przyzwoitym, lub nawet najwspanialszym człowiekiem, po kilku latach Ci się po prostu znudzi. I na przykład jeśli partnerka (kobieta) nie ma w sobie wykształconej pasji czułości i namiętności, to masz w domu królową lodu. Nie, nie królową lodA, o tym zapomnij, lecz królową lodU.

Czy pasuje Ci Twój duchowy „bliźniak” jako królowa lodu?
Musisz zadać sobie pytanie, czy pasuje Ci sytuacja, w której dany bodziec przestał sprawiać „efekt wow”, bo receptory dopaminowe D i serotoninowe 5-ht przestały być na ten bodziec wrażliwe. Tort możesz przestać jeść na jakiś czas, i potem możesz do niego wrócić. Samochód możesz przecież dalej używać, nawet wtedy, gdy efekt świeżości minął, a teraz to auto Cię tylko wkurza. Bo to przydatne narzędzie. Co do partnera, który się znudził – najczęściej jest tak, że to jej się znudził partner, a jemu się partnerka nie znudziła. Lecz on trafia na ścianę lodu. Cóż, należy tu wypracować własne, autorskie podejście. Bo:
„Możesz zmienić kobietę, ale to nic nie zmieni.”
Gdyż ona też po jakimś czasie przeobrazi się w typową nadwiślańską królową lodu. To samo dotyczy nie tylko kobiety, się np pracy, pieniędzy, czy rozwoju.
Ten system nie został stworzony po to, by by dawać nam szczęście. Nie jesteśmy tu dla radości i obfitości. A przynajmniej zdecydowana większość ludzi nie odczuwa takiego szczęścia, jak wspomniani powyżej podróżnicy duchowi numer 3 i 4. Oni są tu chyba tylko po to, by jeszcze bardziej nasilać nasze cierpienie, drażnić nas i powodować, że w paniczny sposób też chcemy tak żyć. Potem to się oczywiście nie udaje, co przyczynia się do frustracji i bólu doopy, ups, przepraszam, bolu duszy.
Ale widzisz na insta różnych bogaczy, atrakcyjne kobiety, wycieczki zagraniczne, czy w końcu widzisz tych szczęśliwych i radosnych podróżników duchowych (nr 3 i 4). I robi Ci się smutno z tego powodu, że tak nie masz. I że nie możesz do tej „światowej elity” się dostać, bo coraz to nowe metody na przejście do grona „ludzi premium” zawodzą. Bo te metody i rady na bardziej przyjemne życie mają zawodzić, mają takie być, by generować dodatkowe rozgoryczenie i frustrację. A przynajmniej taka jest większość z nich.

Bojaźń i romantyzowanie systemu przez społeczeństwo
Zrób sobie takie ćwiczenie: wpisz w Google słowo: „luksus.” Wejdź w grafikę i pooglądaj grafiki tam zamieszczone. Główny strach tych wszystkich bogaczy polega na tym, że ludzie z nizin, czyli my wszyscy, zechcą żyć tak samo. I że w sprawiedliwy sposób upomną się o swoje.
Nas (pokolenie millenialsów do którego należę, i wcześniejsze) chowano z jednej strony w bojaźni wobec istniejącego systemu, a z drugiej strony, romantyzowano nam różne części składowe tego systemu. Wymienię to w podpunktach, by było łatwiej:
- 📍 Bojaźń wobec systemu:
- Musisz ubierać się, mówić i zachowywać jak wszyscy! Musisz ciężko pracować i przykładać się do pracy! Musisz być pobożnym katolikiem! Musisz w wieku do 25 lat założyć rodzinę, jak wszyscy!
- 📍 Romantyzowanie elementów systemu:
- -Jak znajdziesz sobie fajną kobietę i założysz rodzinę, to będziesz szczęśliwy. Jak będziesz ciężko i sumiennie pracował, to w końcu dorobisz się złotych góry. Ucz się, po studiach znajdź pracę na 8 godziny etat za biurkiem, i to wystarczy do szczęścia.
Nowe pokolenie zaczyna się przebudzać, na razie w sposób polityczno ekonomiczny. Widzą oni, jakie ochłapy zarabiają ciężko pracujący ludzie, zaś influencer zrobi tylko zdjęcie i zarobi dwukrotność jego pensji. Widzą oni styranych rodziców, jak i to, jakie warunki panują w Polsce. Zaczynają rozumieć, że w relacjach przede wszystkim cierpimy, że nie zostało to stworzone dla naszego szczęścia.

Jak to wszystko się skończy? Paradoks polega na tym, że życie czasami musi nas przeczołgać, byśmy ujrzeli jakąś inną perspektywę. Może o tym napiszę w oddzielnym artykule.
P.S. Dziękuję Ci za przeczytanie całego artykułu. I jednocześnie zapraszam Cię do lektury innych artykułów na temat duchowości:
–Czy duchowość jest kolejnym tematem zastępczym? [Link do artykułu]
–Wszechświat jako symulacja – za i przeciw [Link do artykułu]
–Czy nasz symulowany świat jest fałszywy? [Link do artykułu]
–Żyjemy w symulacji, i co dalej? [Link do artykułu]
–Symulowany wszechświat: czy Bóg to komputer? [Link do artykułu]
–Czy żyjemy w komputerowej symulacji? [Link do artykułu]
🔥 Jeśli uważasz, że moje artykuły są wartościowe, i wnoszą coś pozytywnego do Twojego życia i do świata, to możesz wesprzeć mnie darowizną. Twoja pomoc to moja motywacja do dalszej pracy i publikowania przemilczanych treści. To miejsce ma setki tysięcy czytelników, ale darczyńców nie jest dużo. Za każde wsparcie serdecznie dziękuję:
1️⃣ NR KONTA: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
2️⃣ BUY COFFE: [Link tutaj]
3️⃣ PAY PAL: [Link tutaj]



Dodaj odpowiedź do Jarek Kefir Anuluj pisanie odpowiedzi