Szokujące manipulacje statystyką w medycynie. Czy Twój lekarz wie, co do Ciebie mówi?
Szokujący w swej wymowie artykuł autorstwa Gai, komentatorki wielu stron o tematyce antysystemowej, w szczególności medycznej. Dotyczy on statystyki medycznej, a dokładnie – metod manipulowania nią. Lekarze i korporacje manipulują statystykami na potęgę, by zmusić pacjentów do badań, do wykonywania testów, czy zażywania leków, i innych metod medycznych.
Najlepszy przypadek to przykład manipulowania statystykami rzekomego zapobiegania rakowi piersi przez mammografię. Mammografia to nic innego, jak naświetlanie promieniowaniem rentgenowskim. Każda jego dawka oznacza szkody dla organizmu. Otóż: lekarze kłamią mówiąc, że mammografia zmniejsza ryzyko zgonu o 25%. Kruczek tkwi w interpretacji owych statystyk. Otóż, na 1000 kobiet, cztery z nich zachorują na raka piersi. I mammografia zmniejsza ryzyko śmierci (rzekomo!) u jednej kobiety na te 4 z rakiem. 1 z 4 to właśnie te legendarne 25%. A więc ratuje ona jedną kobietę na tysiąc.
Podobnie sprawa ma się z interpretacją rzekomej skuteczności chemioterapii. Chemioterapia (w zależności od jej rodzaju) zwiększa przeżywalność na raka z 4% (bez chemioterapii) do 6% (z chemioterapią). Niewiele, prawda? To znacznie, znacznie mniej niż placebo, więc można wysnuć wniosek, że ta metoda nie tylko nie leczy, ale wręcz.. szkodzi! Jednak te 2% zwiększenia przeżywalności jest interpretowane jako 50% rzekomej skuteczności chemioterapii. Ponieważ 2% z 4% (bez chemioterapii) to 50%. Teraz widać, że medycyna wcale taką ścisłą nauką nie jest, a te procenty można interpretować w coraz bardziej „kreatywny” sposób. I z metody, która wręcz szkodzi i zabija, poprzez sprytną manipulację, robi się metodę „skuteczną w 50%”.
Reszta w poniższym artykule. Polecam przeczytać cały, wraz ze wszystkimi linkami. To może potrwać dość długo, ale warto.
Autor wstępu: Jarek Kefir
Może Ci się spodobać też:
–Szokująca skala korupcji w nauce i farmacji

Statystyka i kłamstwa w medycynie i farmacji
„Na stronie „GW” ukazał się artykuł, który polecam do poczytania i wyciągnięcia stosownych wniosków. Artykuł jest obszerny, gdyż liczy aż 8 stron komputerowych.
O czym on jest? O statystyce, ale w odniesieniu do rozumienia owej statystyki przez świat medyczny, czyli lekarzy. Statystyka, jako przedmiot na studiach z reguły sprawia studentom wiele problemów. Nie jest bowiem łatwym przedmiotem –szczególnie gdy wykładowca nie ma polotu w jej tłumaczeniu. Statystyka jest pomocną nauką, ale dla większości zawodów mało „zabójczą”. Jednakże jak fatalne skutki dla pacjentów niesie niezrozumienie założeń statystyki przez ich lekarzy, najczęściej nie mamy nawet pojęcia.
Pacjent słysząc od swojego lekarza: „Czułość testu wynosi 87 proc. To nie oznacza z całą pewnością, że ma pani nowotwór, bo zawsze jest jeszcze szansa, że zalicza się pani do 13 proc. szczęśliwców. Radziłbym wykonać teraz dodatkowe badania, biopsję.”
Wpada najczęściej w przerażenie i panikę, myśląc jakie jest prawdopodobieństwo, że zalicza się do owych 13% „szczęśliwców”? I tutaj właśnie zaczynamy mieć do czynienia ze statystyką w jej medycznym wydaniu. To, że pacjent niewiele rozumie ze statystyki nie jest jego głównym grzechem, ale że lekarz jej nie pojmuje – jest już wołaniem o pomstę do nieba. Statystyka to jedno, a terminologia diagnostyczno-medyczna to drugie. Iluż pacjentów ma pojęcie, czym jest czułość testu diagnostycznego, jego swoistość, czym są badania przesiewowe, a czym poziom wiremii / wirusemii (pod warunkiem, że wirusy istnieją)?
Czułość testu diagnostycznego:
[ Kliknij tutaj ]
Swoistość testu diagnostycznego:
[ Kliknij tutaj ]
Badania przesiewowe:
[ Kliknij tutaj ]
Mammografia: ratuje czy szkodzi!?
Tego jest zdecydowanie więcej, ale może warto poświęcić trochę czasu i zapoznać się z powyższymi linkami oraz przeczytać artykuł, nigdy bowiem nie jest wiadomym, kiedy zostaniemy skonfrontowani z sytuacja wymagającą jej znajomości dla naszego lub naszych bliskich dobra. Poniżej fragment artykułu dotyczący badań mamograficznych. Ten fragment polecam ze szczególnym przesłaniem. Wiele razy pisałam, że ten rodzaj badania jest niezwykle inwazyjnym badaniem i niosącym więcej szkód niż pożytku. Tym goręcej polecam artykuł z Nexusa, który szczegółowo omawia ową tematykę, tym bardziej, że kobiety są atakowane coraz natarczywiej w temacie mammografii.
Podczas ostatniej wizyty u ginekologa byłam zmuszona podpisać oświadczenie w karcie pacjenta, że zostałam pouczona o zalecanym badaniu mammograficznym i odmawiam jego wykonania. W dzisiejszych bowiem czasach nie da się zbyć lekarza informacja, ze badanie zostało wykonane, gdyż ginekolodzy maja dostęp do bazy danych, gdzie widać wszystko, jak na dłoni. Atakują nas już nie tylko poprzez „zaproszenia” wysyłane pod naszym adresem, ale także wydzwaniają i przy rutynowej wizycie u ginekologa natarczywie sugerują „konieczność” wykonania badania.

Cytuję z GW: „Czym jest 25 procent w medycynie?
„Regularne wykonywanie mammografii zmniejsza ryzyko zgonu na raka piersi o 25 proc.” – czytam w ulotce zachęcającej do badania. Co oznacza ten wynik? Innymi słowy – o jakie 25 proc. tu chodzi? To tak zwane ryzyko względne.
Bardzo niewielu pacjentów (jak również niezbyt wielu lekarzy) zdaje sobie sprawę, że imponujący wynik 25 proc. spadku śmiertelności oznacza – w liczbach bezwzględnych – jedną kobietę na 1000. Innymi słowy wśród 1000 kobiet, które nigdy się nie badały, na raka piersi umrze cztery; wśród tych, które regularnie poddają się mammografii – trzy.
Skąd się więc bierze 25 proc.? Ano ta jedna mniej kobieta (trzy zamiast czterech) to jest właśnie jedna czwarta, czyli 25 proc. Statystycznie rzecz ujmując, badanie wydłuża więc kobiecie życie o jeden (!) dzień. To jest właśnie ten dzień, który spędza ona w przychodni – poddając się prześwietleniu – i potem, w oczekiwaniu na wynik – podsumował sarkastycznie Getzsche.
Może Ci się spodobać też:
–Korupcja w nauce: fakty i mity
Pacjenci wierzą lekarzom
Wbrew tym marnym – przyznajmy – efektom pacjenci, jak wynika z przeprowadzanych ankiet, wierzą bardzo głęboko w skuteczność mammografii (nawet jeśli ta wiara nie prowadzi ich jeszcze do lekarza). 68 proc. pytanych uważa, że badanie piersi redukuje śmiertelność blisko o połowę, ponad trzy czwarte – że w ciągu dziesięciu lat ratuje życie dziesięciu kobietom na 1000, czyli niemal 20-krotnie przeceniają skuteczność tej metody.
Dlaczego? Bo ani lekarze, ani pacjenci nie rozumieją statystyki i używanych sformułowań. Między innymi określenia „ryzyko względne”. Pacjentki są przekonane, że 25 proc. odnosi się do wszystkich kobiet w ogóle, tymczasem liczba ta dotyczy tylko tych, które mają nowotwór sutka. Jedna ocalona kobieta na 1000 – to jest jasna i klarowna informacja. Ale o ileż mniej imponująca niż rzeczone 25 proc. I – być może dlatego – o wiele rzadziej używana.”
To dozwolona prawem część artykułu z GW. Tekst został jednak usunięty z serwisów Gazety Wyborczej, ciekawe czemu?
Autor treści spoza GW: Gaja
Może Ci się spodobać też:
–Lobbing BigPharmy a demokracja: ukryta prawda
Podobał Ci się wpis? Możesz dać autorowi napiwek:
Kochani, nie będę ukrywał, że lato po raz kolejny jest dla mnie trudnym okresem. Sytuacja powtarza się niemal co roku, bo moja partnerka ma wtedy przestój sezonowy w pracy. Jednocześnie darowizn jest mniej, bo YouTube, TikTok i krótkie filmiki przejęły ogromną część uwagi użytkowników, przez co niezależne media, takie jak moje, straciły większość ruchu. Facebook dodatkowo zdemonetyzował mój profil, więc przestały wpływać środki, które pomagały podreperować budżet, a ograniczenie zasięgów sprawiło, że moje publikacje docierają do mniejszej liczby osób. Jeśli moje artykuły dawały Ci wiedzę, inspirację, pomagały spojrzeć na świat z innej perspektywy, proszę rozważ wsparcie mojej działalności darowizną. Nawet niewielkie kwoty mają znaczenie. Opcje wsparcia poniżej:
1️⃣ Przelew bankowy: 16102047950000910201396282
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Przelewy z zagranicy: Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282
2️⃣ BLIK na nr telefonu: 886 489 463
3️⃣ Przez Pay Pal: [Kliknij tutaj]
4️⃣ Przez Buy Coffe: [Kliknij tutaj]



Dodaj komentarz