Moje profile – jest tam więcej materiałów:

Dołącz do 2 055 innych subskrybentów
Nie trzeba czipów, już jesteśmy podłączeni!

Już jesteśmy podłączeni do globalnej sieci, bez mikroczipów w mózgu!

Jeszcze kilkaset lat temu człowiek budził się wraz ze wschodem słońca. Słyszał śpiew ptaków, szum drzew, odgłosy swojej okolicy. Potem przeklinał wrzeszczące na cały regulator ptactwo, i szedł zapierdalać w pole. Wracał wieczorem, szklana bimbru w karczmie lub z domowej beczki, wymłócił Marynę i szedł spać. Jego uwaga należała do niego, a dziś jest zupełnie inaczej.

Współczesny człowiek otwiera oczy i zanim jeszcze zdąży pomyśleć o nowym dniu, sięga po plastikowy prostokąt, sprawdza wiadomości, TikTaki, pogodę, przeklina politykę, a potem jeszcze plotki, np na temat dupska Fagaty. W ciągu kilku minut jego umysł zostaje zalany setkami informacji. Większość ludzi nie zauważa, że najcenniejszym zasobem XXI wieku nie jest ropa, złoto czy gaz, ale jest nim ludzka uwaga, uzbrojona w dopaminę i testosteron. O tę uwagę trwa dziś bezwzględna wojna, a polem bitwy jest już ekran smartfona, zamiast dyskoteki, na której panie prężyły swoje wdzięki i powstawały pary.

Ten artykuł jest niejako kontynuacją mojego poprzedniego artykułu na ten temat: –Czy w dzisiejszym świecie możesz żyć bez internetu? Zrób eksperyment!

Dyktat algorytmów: wystarczy się rozejrzeć

Wystarczy rozejrzeć się po autobusie, pociągu czy galerii handlowej: dziesiątki ludzi wpatrzonych w świecące prostokąty z plastiku, oczy zagubione, wzrok rozbiegany, lub wręcz ewidentny zez. Nie obserwują świata, nie rozmawiają z płcią przeciwną, nie zostają sami ze swoimi myślami. Ich świadomość płynie w nieskończonym strumieniu obrazów, krótkich i głupkowatych filmików, skandali z pato celebrytami, politycznych wkurwów i taniej, lecz demoralizującej rozrywki.

Jeszcze chwilę temu oglądali jakąś tragedię ludzką, za moment śmiesznego kota, później prawie nagą influenserkę, a potem wiadomość o ewidentnej, pełzającej katastrofie gospodarczej. Mózg ludzki, podczas swojej nieszczęsnej (d)ewolucji, nie przystosował się do przetwarzania takiego chaosu. Żyjemy zanurzeni w multum bodźców, a jego intensywność nie ma precedensu w całej historii ludzkości.

A ludzie dalej uważają się za wolnych….

Najbardziej niepokojące jest jednak to, że wielu ludzi wciąż uważa się za całkowicie wolnych i niezależnych. Nie zauważają, że tzw „podłączenie” już się dokonało, i to bez grzebania wiertłem w mózgu w celu wszczepienia mikroczipa. Mówią: „To moje poglądy i moje decyzje”, „Sam na to wpadłem.” Ale skąd właściwie pochodzą informacje, na podstawie których budują swój światopogląd? Kto zdecydował, jakie treści zobaczą dziś rano, a jakie zostały pominięte lub wręcz zatajone przez „oficerów prowadzących?” Kto wybrał wiadomości, które mają ich zdenerwować, przestraszyć lub rozbawić?

Algorytmy wymknęły się spod kontroli a my nawet się nie kapnęliśmy?

Algorytmy nie są już zwykłymi narzędziami, to systemy uczące się ludzkich zachowań z dokładnością, o której dawni propagandziści i demagodzy mogli jedynie pomarzyć. Wiedzą, co przyciąga naszą uwagę, czego pragniemy, czego się boimy i jakie emocje utrzymają nas najdłużej przed ekranem, i to dużo lepiej niż my sami.

Od lat w półświatku teorii spiskowych pojawia się wizja mikrochipów wszczepianych do mózgów, futurystycznych implantów i technologii w złowrogi sposób przejmujących kontrolę nad człowiekiem. Jednak być może największa ironia naszych czasów polega na tym, że niczego takiego po prostu nie potrzeba. Nie potrzeba tajnych laboratoriów ani cybernetycznych wynalazków rodem z Terminatora, bo proces podłączenia człowieka do systemu już się dokonał, tu i teraz.

Telefony, algorytmy i AI już przejęły kontrolę!?

Smartfon stał się zewnętrzną częścią naszego układu nerwowego, niczym jakże uroczy Headcrab w grze Half Life sprzed ćwierć wieku. Nosimy go w kieszeni, śpimy obok niego, a on analizuje jeszcze nasz sen, sięgamy po niego zaraz po przebudzeniu i odczuwamy rozedrganie, gdy bateria pokazuje kilka procent. Jesteśmy podłączeni, połączeni w sieć i połączeni siecią. No niestety, proszę państwa, to nie jest przyszłość, to nasza dzisiejsza teraźniejszość.

Zmieniła się również maszyneria wpływu na ludzi. Kiedyś kapłani, królowie i inne elity kształtowali sposób myślenia społeczeństw, potem byli ideologiczni demagodzy, jeszcze później telewizyjni eksperci. Dziś ich miejsce zajęły korporacje, aplikacje z filmikami i algorytmy. Nie oznacza to istnienia jednego tajnego centrum dowodzenia jak to mówił sceptyczny czytelnik mojej strony, bo mechanizm jest znacznie prostszy i przez to arcy diabolicznie skuteczniejszy. System premiuje treści wywołujące silne emocje, kłótnie i „bóle dupy”, jak i uzależnienie od kolejnych dopaminowych czy testosteronowych bodźców. Im bardziej człowiek jest pobudzony i wewnętrznie rozedrgany, tym dłużej siedzi w internetach. Im dłużej jest w sieci, tym łatwiej można nim manipulować jako konsumentem, wyborcą i uczestnikiem społecznego spektaklu marionetek.

Jesteśmy podłączeni, ale tracimy inne połączenie….

Jednocześnie coraz więcej z nas traci kontakt z tym, co przez setki tysięcy lat stanowiło naturalne środowisko ludzkiej duszy. Cisza staje się czymś nieznośnym, samotny spacer bez telefonu przypomina dziwny eksperyment, a godzina spędzona bez internetów wywołuje niepokój podobny do odstawienia już średnio mocnych (!) dragów. Coraz trudniej usiąść nad jeziorem, wejść do lasu czy spojrzeć na zachód słońca bez odruchu sięgnięcia po urządzenie techniki ery plastiku.

A przecież właśnie w takich chwilach człowiek odzyskuje kontakt z własnymi myślami. Być może dlatego tak skutecznie zagłuszamy ciszę, choćby ustawionym na cały regulator radiem. Bo w ciszy zaczynamy słyszeć samych siebie.

Nowe i stare systemy kontroli

Być może największym więzieniem nie są betonowe mury ani policyjne pały. Ten system kontroli był testowany w okrutnym XX wieku, i okazał się być trudny i niestabilny. Być może teraz systemem kontroli jest niewidzialna matryca utkana z informacji, taniej rozrywki, emocji i nieustannego rozproszenia. Dawni gnostycy twierdzili, że człowiek żyje we śnie i bierze iluzję za rzeczywistość. Dziś ten sen nie potrzebuje już świątyń ani kapłanów, wystarczy ekran mieszczący się w dłoni, w którym masz dosłownie cały świat. Można odnieść wrażenie, że nad światem wyrósł nowy egregor, cyfrowe monstrum karmiące się ludzką uwagą (lub też ludzką energią). Nie jest osobą ani organizacją, jest pięknem procesu. Każde kliknięcie, każdy komentarz, każda emocjonalna reakcja dokłada do niego kolejną cegłę. Miliardy ludzi codziennie tworzą coś, czego nikt już nie kontroluje w pełni, ale co wpływa na nas wszystkich.

Gnostycy nazywali władcę iluzji Demiurgiem, Hindusi – Mają, Platon stworzył koncepcję cieni na skale w jaskini, i tak dalej. W XXI wieku nie przypomina on już poczciwego starca z brodą, siedzącego na białej chmurce.

Globalna sieć, czyli dzisiejsze królestwo Demiurga!?

Jego królestwem są serwery, światłowody, satelity i szklane ekrany. Jego najpotężniejszą bronią nie jest przemoc, lecz rozproszenie i wyczerpanie człowieka. To drugie (wyczerpanie) jest najgroźniejsze, bo człowiek zajęty tysiącem błahostek, głupkowatych rzeczy czy wręcz bezeceństw, nie ma czasu zadawać niewygodnych dla systemu pytań o sens życia, prawdę i naturę rzeczywistości. Dlatego być może największym aktem wolności nie jest dziś kolejna rewolucja, wybory czy uliczne protesty. Być może jest nim odzyskanie własnej uwagi  wyjście w długą do lasu, wyłączenie telefonu i spojrzenie w nocne niebo.

I przypomnienie sobie, że pod warstwami cyfrowego bajzlu nadal istnieje coś cichego, żywego i prawdziwego, coś, czego żaden algorytm nie potrafi jeszcze skopiować. Zgadnij, co to?

Polecam też inne ciekawe artykuły:

Uważaj na fałszywą duchowość
Ostateczna pułapka systemu Demiurga
Szatan (zło) jest władcą świata i systemu
Jeśli świat to symulacja, to kto patrzy Twoimi oczami?
Duchowość: dawne ludy przewidziały obecne czasy
Mroczna duchowość: nie ma wyjścia z symulacji

🔥 UWAGA! Niezależne media potrzebują Twojej pomocy, by przetrwać!

Ścinane są zasięgi artykułów, dochody z reklam to chyba jakiś żart, a cenzura szaleje jak nigdy dotąd. Dlatego pomoc Czytelników jest tak ważna. To gwarancja częstych i regularnych publikacji na ukrywane i zakazane tematy. Nie mam też takiego wsparcia, jak oficjalne media propagandowe. Mogę liczyć tylko na Was. Pomimo, że pracuję jak każdy, to momentami jest mi naprawdę ciężko.

1️⃣ Przelew bankowy: 16102047950000910201396282
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna

Przelewy z zagranicy: Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

2️⃣ BLIK na nr telefonu: 886 489 463
3️⃣ Przez Pay Pal: [Kliknij tutaj]
4️⃣ Przez Buy Coffe: [Kliknij tutaj]

Każda darowizna to paliwo dla kolejnych artykułów, analiz i grafik. Dzięki za wsparcie i za to, że jesteś częścią naszej społeczności. 💚

Jedna odpowiedź na “Nie trzeba czipów, już jesteśmy podłączeni!”

  1. Awatar Info
    Info

    Jaro, natknąłem się w sieci na arcyciekawy wpis, a właściwie to 3 wpisy, bo są 3 części. Myślę, że Cię on zainteresuje, sam uważam go za jeden z najważniejszych w internecie. Wkleję tu na razie 1 część, jeśli uznasz, że jest ok, to wkleję potem pozostałe. To tekst z angielskiego Reddita, tłumaczony przez przeglądarkę, stąd czasem nieścisłości w rodzaju męskim/żeńskim. Oto on:

    Miałem wiele NDE pod wpływem psychodelików, które zakończyły się doświadczeniem opuszczenia wszechświata. Może te informacje okażą się pomocne?

    Przez kilka lat miałem serię doświadczeń psychodelicznych, które niezależnie doprowadziły mnie do wniosku, że na Ziemi istnieje jakaś pułapka reinkarnacji, że pasożytnicze istoty międzywymiarowe żywią się cierpieniem życia tutaj i że to, co większość ludzi nazywa „Bogiem”, jest pomyłką. Wśród doświadczeń, które doprowadziły mnie do tych wniosków, znajdują się dwa przeglądy życia, spotkanie z „siatką”, „lustrem” i kulminacja w postaci opuszczenia wszechświata i spojrzenia na niego z zewnątrz, niczym na obiekt. Zamiast opowiadać o niemożliwych szczegółach każdego doświadczenia, które doprowadziło mnie do tych wniosków, bo i tak będzie to TL;DR, chcę opublikować osobne posty, poruszające każdy z głównych tematów i to, co moim zdaniem byłoby przydatne dla innych.

    Zanim przejdę dalej, zastrzeżenie: to były doświadczenia wywołane narkotykami, nie przedstawiam ich jako „Prawdy”, mogą być całkowicie urojone, stanowić kolejny trik lub być nieprzydatne dla innych. Pozostawię to wam do oceny, ale dla uproszczenia pisania/czytania nie będę dodawał do każdego zdania sformułowań „z mojego doświadczenia” lub „moja interpretacja jest taka”; po prostu wiedzcie, że to wszystko, co mówię. Prezentuję te informacje na wypadek, gdyby ktoś znalazł w nich coś przydatnego, nie żeby zabrzmieć fajnie.

    Mój pierwszy wpis dotyczy PRZEGLĄDU ŻYCIA, którego doświadczyłem dwukrotnie – raz po heroicznej dawce grzybów, a raz po 250 µg LSD (jestem wrażliwy na LSD, a poza tym miałem naprawdę czysty towar). Oba zostały wywołane przez początkową potrzebę opuszczenia ciała podczas szczytowego doświadczenia śmierci ego i oba przebiegały zasadniczo tak samo. Twoje życie przemyka przed Twoją percepcją w sposób niemożliwy do zrozumienia w tej rzeczywistości – dosłownie każda rzecz, która Ci się przydarzyła, w najdrobniejszych szczegółach, a jednocześnie pokazuje Ci, jak wszystko, aż do poziomu „efektu motyla”, prowadzi Cię do punktu końcowego. Gdyby którykolwiek z tych zawiłych szczegółów był inny, Twoje życie potoczyłoby się inaczej. Myśli:

    To pierwsza sztuczka, jak wiesz. W tym momencie wciąż znajdujesz się w stosunkowo niskim punkcie „energetycznej atmosfery” planety i jeszcze nie pamiętasz, kim jesteś (swoją prawdziwą naturą jako boski duch). Śmierć jest dezorientująca, zostałeś uwarunkowany do myślenia o wielu rzeczach, a wśród nich jest idea, że ​​rzeczy tego świata są „tam, gdzie są”. Nie mam na myśli tylko dóbr materialnych, ale rzeczy takich jak pragnienie bycia z ukochaną osobą i ponownego przeżycia życia, żal, że nigdy nie doświadczyłeś pewnych rzeczy lub nie widziałeś pewnych miejsc. Jeśli zauważysz, że czegoś żałujesz lub za czymś tęsknisz, twój duch po prostu będzie ciągnął do najbliższego nadchodzącego statku, który mógłby to spełnić. Technicznie rzecz biorąc, „wybierasz” reinkarnację, ale jest to swego rodzaju impuls energetyczny, a nie świadomy wybór, ponieważ jesteś zdezorientowany tym, co się dzieje (i z pewnością nie „wybierasz” żadnych szczegółów dotyczących inkarnacji z tego powodu, to bardziej przypomina magnetyzm energetyczny niż cokolwiek innego). Zamieszanie w tym momencie jest dość naturalne, podobnie jak wtedy, gdy budzisz się z głębokiego snu, jesteś oszołomiony i musisz sobie przypomnieć, co się dzieje, i otrząsnąć się na kilka minut. Ale coś/ktoś wykorzystuje tę chwilę bezbronności. Co wykorzystuje te chwile bezbronności? Drapieżniki, oczywiście.

    Uczą nas żałować lub czuć się winnym, żałować, że nie byliśmy lepszym przyjacielem/partnerem/członkiem rodziny/czymkolwiek. Ale rzecz w tym, że kiedy umierasz, powinieneś uświadomić sobie swoją prawdziwą naturę i że te rzeczy, które wydawały się tak ważne na świecie, są ważne tylko na świecie. To bardzo zniuansowane stanowisko, ponieważ nie sugeruję, że twoje życie doczesne nie jest ważne, bo jest wtedy, gdy się dzieje. Ale kiedy się kończy, powinieneś przejść do następnej fazy. Nie ma „porzucania” bliskich ani niczego takiego, ponieważ prawdziwa wyższa rzeczywistość jest poza czasem i nikt nie jest tam uwięziony (trudno to wyjaśnić, ale opowiem o tym w innym poście). Ale skoro zostałeś zmuszony o tym zapomnieć, przychodząc na Ziemię, poddany dalszemu praniu mózgu podczas życia tutaj, by wątpić w swoją wewnętrzną naturę, a teraz jesteś zdezorientowany i niepewny, co myśleć o tej nowej przestrzeni, w której się znalazłeś, proces przeglądu życia miażdży cię, a potem myślisz: „Może powinienem spróbować jeszcze raz? Mógłbym być lepszym synem! Mógłbym nauczyć się grać na tubie…”. To bzdura, jak dorosły mistrz sztuk walki z czarnym pasem, który żałuje, że nie może przeżyć przedszkola, bo zapomniał figurki sprzed 30 lat. Odpuść sobie.

    Czy jakaś istota pokazuje ci to lub podsuwa ci te idee? Czy kryje się za tym jakiś mechanizm? Nie potrafię tego jednoznacznie stwierdzić, ponieważ cała ta sytuacja jest przytłaczająca, szokująco szybka i pochłania każdą cząstkę twojej świadomości. Chyba że ktoś trzeci mógłby w jakiś sposób być świadkiem tego wydarzenia, nie mam pojęcia, jak mógłbym to stwierdzić. Zanim się z tym zetknąłem, szczerze interpretowałem to jako naturalny proces, być może wyciągnięcie poza membranę czasu do pozaczasowej rzeczywistości, ale teraz nie jestem tego pewien. Podczas innych, niezależnych od tej podróży, spotkałem zarówno gady, jak i złowrogie istoty modliszkowe, które wydawały się być międzywymiarowymi drapieżnikami lub pasożytami. To nie znaczy, że nie mogło być w tym wszystkim naturalnego elementu, podobnie jak smołowe doły w La Brea, które są naturalne, ale zwabiły tysiące zwierząt łownych na śmierć, a tysiące drapieżników zostało przyciągniętych do uwięzionych zwierząt łownych. Nie wiem, zachowuję otwarty umysł na rzeczy, gdy pojawiają się informacje.

    Co więc zrobić? Załóżmy, że spędziłeś życie na tej więziennej planecie, budując silną więź ze swoją wewnętrzną boską naturą i poczuciem wolnej woli. To również pomoże ci oderwać się od pojęcia, które nam tu ciągle przedstawiają, że „jesteś” rolą, którą jesteś zmuszony odgrywać, nosząc ten cielesny kombinezon. Odzyskasz poczucie tego, kim naprawdę jesteś. Wtedy, idealnie, kiedy umrzesz, będziesz gotowy przywołać to wewnętrzne uczucie i skupienie się na nim – zamiast na jakichkolwiek ziemskich żalach czy ciekawostkach – jest tym, co moim zdaniem pozwoli ci przejść przez pierwszą sztuczkę. Zbudowałem dobre poczucie tego w moim własnym życiu duchowym i myślę, że dlatego byłem w stanie iść dalej, zamiast „reinkarnować się” (co moim zdaniem w terminologii psychodelicznej jest dość powszechnym doświadczeniem ludzi, którzy odkrywają, że „żyją jak inna osoba” podczas tripu). Należy jednak pamiętać, że wiele praktyk duchowych na tym świecie ma na celu zaciemnienie twojego połączenia z twoim wewnętrznym ja, wywołanie w tobie wątpliwości lub porzucenie go, dlatego musisz nauczyć się rozpoznawać te pułapki (o czym opowiem później).

    Załóżmy, że trzymasz się swoich zasad (prawdziwego siebie) i przejdziesz przez przegląd życia – co dalej? BIAŁE ŚWIATŁO… ale to będzie musiało być w innym poście.

Dodaj komentarz

  1. …skoro jak napisałeś kapitalistą cię wyrzucił z pracy(bez wątpienia za publikacje,o tym nie wspominasz)to daj przykład wszystkim i wejdź do…


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury - Niezależne Media

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej