Piszę ten artykuł z pozycji frustracji i mam gdzieś, jak odbiorą to zasady, takie jak prawo przyciągania, manifestacja itp. Nie mam drygu do „robienia pieniądza”, mam od około 2018 jakby „blokadę” na różne aspekty związane z archetypami Ziemi, materii.
I nie chodzi mi tu tylko o pieniądze, ale też o kobiety, które w najlepszym razie albo mnie nawet nie zauważają, albo traktują z zupełną ignorancją. Tak, jak by rodzaj energii męskiej którą mam, nie interesował je – a przecież mam tę energię męską, to absolutnie nie jest tak, że tej męskiej energii nie mam. Jestem mężczyzną, bo urodziłem się nim i nie muszę tego udowadniać w buzujących testosteronem, prymitywnych i głupkowatych rywalizacjach.
➡️ „Stoję w męskim”, i nie wierzcie w te wszystkie hellingery, manifestacje, prawo przyciągania itp. To nie jest duchowość, to jest więzienny twór Archontów (okupantów). Jednocześnie „stojąc w męskim”, matryca tej planety, która jest żeńska, nie lubi tego rodzaju energii męskiej, którą ja mam. Odrzuca ją, jest „ban” na pieniądze, na kobiety, czy na inne aspekty Ziemi (materii). Tak samo ten system mnie nie „żywi” – nie jem mięsa, bo uważam je za obrzydliwe w smaku (trup czującej istoty, fuuuu). Więc ciało nie dostaje tego, co trzeba i jest słabsze (choć w pracy umiem zrobić i 30.000 kroków).
Nie mam skąd brać energii związanej archetypicznie z Ziemią / materią. Więc mam jej mało. Dodatkowo mój tymczasowy, ziemski interfejs, zwany ciałem fizycznym, jest osłabiony przez traumatyzacje i choroby typowo biologiczne (np Hashimoto). Więc te oba czynniki nakładają się na siebie. Te drugie są już praktycznie nie do naprawy, i tu nie pomogą ani fikołki na macie do jogi, ani treningi cardio (cardio to ja mam w pracy), ani nawet cudowna i lecząca nawet „skurcz odbytu” dieta braci Rodzeń.
W tym wcieleniu mam do przepracowania: samotność, trzymanie się prawdy, nałogi, bycie odrzucanym (szczególnie przez kobiety), straty (relacji z rodziną, z kobietami), życie w uszkodzonym interfejsie (choroby), rozwój duchowy. Uważam, że tak na oko 55% problemów wynikających z powyższych jest wynikiem moich działań, a reszta (45%) to wynik czynników, na które nie miałem wpływu. Nie wiem co sobie myślała moja wyższa jaźń przed rokiem 1985, ale to chyba za dużo. A wolnego wziąć nie mogę.
➡️ Niestety, ale tak jest i muszę żebrać u czytelników, by razem z pieniędzmi z pracy etatowej uzbierać taką kwotę, by nie zdechnąć z głodu, lub nie być wyrzuconym z mieszkania. Możesz nazwać mnie nieudacznikiem – i jest to prawdą. Ale w jakimże systemie żyjemy, gdzie tylko 10% najwięcej zarabiających Polaków stać na godne i szczęśliwe życie, a reszta bieduje? Prawda, że sprawiedliwy i dobry jest ten system? Czy żyjemy na dobrym świecie i w fajnym systemie zarządzającym, czy raczej nie bardzo?
Więc jeśli lubisz moje dłuższe artykuły z jarek-kefir.art, i krótsze wpisy z Jarek Kefir Bez Cenzury na Facebooku, możesz dorzucić trochę grosza – popatrz poniżej:
1️⃣ BLIK: 886 489 463
2️⃣ Przelew bankowy: 16102047950000910201396282
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
-Przelewy z zagranicy: Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282
3️⃣ ANONIMOWO:
[ PayPal – link ], [ BuyCoffe – link ]



Dodaj komentarz