Moje profile – jest tam więcej materiałów:

Dołącz do 2 056 innych subskrybentów
Kryzys polityczny w Polsce: Szokujące konsekwencje

Szokujący scenariusz dla Polski na tle bieżącego kryzysu politycznego

Najbardziej szokujące scenariusze dla kraju nie zaczynają się wcale od kolumn czołgów na ulicach, jak na tym słynnym plakacie z czołgiem pod polskim kinem, z tytułem: „Czas Apokalipsy.” Czasem zaczynają się znacznie wcześniej, od pełzającej nienawiści, utraty zaufania do coraz bardziej zdegenerowanych urzędów i od fanatycznej wiary, że druga połowa społeczeństwa nie jest już przeciwnikiem politycznym, lecz śmiertelnym wrogiem. Ba, nawet nie śmiertelnym wrogiem, ale wręcz nie są oni ludźmi. A ich poglądy są systemową aberracją, są tak „disgusting” (made by Pokolenie Z), że nie wolno w ogóle ich głosić i dyskutować o nich.

W pewnym momencie wystarczy jeden tragiczny incydent, jedna błędna decyzja albo jedno wydarzenie, którego nikt już nie potrafi racjonalnie wyjaśnić. Pan Schwab ze Światowego Forum Ekonomicznego nazywał takie coś: „oknem możliwości.”

Grafika przedstawiająca ważne daty historyczne: I Wojna Światowa (28/7/1914), II Wojna Światowa (1/9/1939) oraz inwazja na Ukrainę (24/2/2022). Obok dat znajdują się obliczenia, które pokazują, że suma cyfr w każdej dacie wynosi 68. Tło zawiera kolorowe, abstrakcyjne wzory i symbole związane z nauką oraz historią.

Kryzys polityczny w Polsce zaczyna mieć powoli charakter systemowy

I nagle okazuje się, że mechanizmy systemowe, które miały chronić państwo, same stają się częścią kryzysu; zamiast być dla niego „modulatorem”, zaogniają go. Kryzys w jednym miejscu, niedostatecznie dobrze rozpoznany i „wyleczony”, potrafi „infekować” inne, nieraz bardzo odległe obszary życia. Wtedy mamy do czynienia z tzw kryzysem systemowym, a historia potrafi potoczyć się w sposób, który wcześniej wydawał się zupełnie odklejony.

Polska jest dziś krajem głęboko podzielonym, w którym polityczne emocje potrafią przesłonić nawet najbardziej podstawowy instynkt samozachowawczy. Wielu niezależnie myślących ludzi mówi: „Róbmy coś,  wyjdźmy na ulicę!”

„Wyjście na ulicę” nie obali władzy

Ale ta „ulica”, gdy tylko zacznie realnie zagrażać władzy, zostanie profesjonalnie spacyfikowana przez zmechanizowane i doskonale wyposażone Policyjne Oddziały Prewencji. Czyli przez takie „nowoczesne ZOMO.” Mówiąc wulgarnie: spokojnie rządzi ten, kto utrzyma za mordę nie samych ludzi, lecz policję i armię.

Zautomatyzowane Odwody Milicji Obywatelskiej?

Dlatego plemienno – telewizyjna wojna robi się „gruba”, gdy przenosi się nie tylko na ulicę, lecz przede wszystkim do instytucji i struktur siłowych. Bo państwo może przetrwać bardzo ostrą gównoburzę polityczną, gdy normalne reguły gry są respektowane. Znacznie trudniej przetrwa sytuację, w której jego obywatele, razem z policjantami, wojskowymi i politykami, przestają uznawać w miarę normalne reguły gry. Taki stan powoli, nieustająco, rodzi się teraz w Polsce, w czasie „wojny” o Trybunał Konstytucyjny i NBP.

Robot podaje zastrzyk mężczyźnie w kolejce do autobusu ewakuacyjnego, z tłumem ludzi w tle. Na autobusie znajdują się napisy 'EWAKUACJA' oraz 'MANDATORY EVACUATION'. W tle widać opancerzony pojazd wojskowy.

Ten scenariusz dla Polski jest straszny

Wyobraź sobie więc następujący scenariusz…. Na Warszawę lub inne polskie duże miasto, spada jeden z wojskowych wynalazków. Nie ważne, czy jest on ruski, czy ukraiński, czy może nawet polski (wtedy jest to tzw false flag operation). Zniszczenia są realne, poszkodowani też. Olbrzymi szok w kraju, żałoba narodowa.

Ogłoszenie stanu wojennego w Polsce

Wtedy Rada Ministrów (tak, razem z Thuskiem i Chazarstym), rekomenduje Kancelarii Prezydenta ogłoszenie stanu wojennego. Ale Prezydent Nawrocki nie podpisuje tego, stan wojenny nie może być oficjalnie ogłoszony.

Powstaje olbrzymi konflikt, obie skłócone od lat frakcje wychodzą na ulicę. Policja jest niezwykle brutalna. Po jakimś czasie „uśmiechnięci” i część sympatyzującej z nimi armii, decydują się na konkretną akcję, mimo braku podpisu Prezydenta. Już 40 lat temu zmechanizowana armia mogła z powodzeniem okrążyć typowe duże miasto w ciągu 30 – 60 minut. Pomyśl, jakie możliwości mają teraz, w erze dronów.

Podział plemienny zaczyna zachodzić też w wojsku i policji

Armia dzieli się na dwie frakcje. Policja również dzieli się na dwie frakcje, na ulicach są setki tysięcy ludzi, płoną różne budynki i obiekty, prawo w zasadzie nie działa, a instytucja państwa w zasadzie przestaje istnieć…. Przyznam, że jest to jeden z najstraszniejszych scenariuszy dla Polski, jakie tylko istnieją….


Groźba całkowitej anihilacji systemu

I właśnie w tym miejscu zaczyna się prawdziwy koszmar. No bo tu nie chodzi już o to, kto wygra kolejne wybory, kto przejmie kontrolę nad TVP, ani kto będzie mógł ogłosić się moralnym zwycięzcą.

Chodzi o sytuację, w której zwykły człowiek nie wie, czy jutro bezpiecznie dojedzie do pracy, ba, czy w ogóle dojedzie tam w jednym kawałku. A także: czy będzie miał dostęp do leków, czy jego rodzina będzie miała co jeść, i czy instytucje, do których dotąd zwracał się po pomoc, w ogóle będą jeszcze funkcjonować. Bo świat, w którym nie mogłeś zadzwonić po pomoc na policję czy pogotowie ratunkowe, wyglądał diametralnie inaczej, niż nasz, jak byś nie wiedział.

Gdy nic nie działa jak powinno

W takim chaosie nic nie działa, a jeśli działa, to nie tak, jak powinno; nie ma przycisku, który przywraca normalność. Zaufanie można zniszczyć w ciągu kilku dni, ale odbudowywanie go potrafi trwać całe pokolenia. A największą cenę za polityczne wojny niemal zawsze płacą ludzie, którzy nie podejmują decyzji i których nikt o zdanie nie pytał.

Nie piszę tego dlatego, że taki scenariusz jest na serio przesądzony. To hipotetyczna, oniryczno – psychodeliczno – schizoidalna wizja, ale jej sedno powinno dawać do myślenia.

Kruchy system i kruche bezpieczeństwo

Bezpieczeństwo państwa nie opiera się tylko na liczbie różnego rodzaju sprzętu wojskowego. Opiera się też na odpowiedzialności i zdolności do powstrzymania różnego rodzaju gównoburz i bóli dupy, zanim wymknie się to spod kontroli. Różnice polityczne są wszędzie, ale w takich latach ’70 czy ’80 (na Zachodzie), jedna strona nie chciała całkowicie zdehumanizować i totalnie pozbawić głosu drugiej strony sporu. Ba, jeszcze moje Pokolenie Millennialsów (ja rocznik 1985), jeszcze w latach licealnych żyło w błogiej, apolitycznej nieświadomości.

Ale jeśli doprowadzimy do sytuacji, w której każdy uzna drugiego za wroga, to wszyscy możemy obudzić się w świecie, w którym nie będzie już za bardzo komu ogłaszać zwycięstwa. Może to jest najważniejszy sygnał ostrzegawczy: państwo nie musi zostać pokonane przez obce wojska, żeby zacząć gnić od środka.

Polecam też inne ciekawe i szokujące artykuły:

–Islamskie gangi: chcesz tego w Polsce!?
–Czemu feministki kochają islam i nie lubią białych?
–Islam przejmuje Wasze kraje, nie będzie was!
–Uchodźca: podbijemy Europę, elity nam pomagają!

P.S. Jeśli czujesz, że to, co tworzę jako Jarek Kefir, rezonuje z Tobą i otwiera oczy na sprawy, o których inni milczą – teraz możesz dołożyć swoją cegiełkę. Wystarczy symboliczna darowizna, byś stał się częścią tej misji, bo każdy gest wsparcia wzmacnia naszą wspólną siłę przebudzenia i niezależnego myślenia. Czy możesz już dziś zrobić ten mały, ale znaczący krok?

1️⃣ BLIK na nr telefonu: 886 489 463

2️⃣ Przelew bankowy: 16102047950000910201396282
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna

Przelewy z zagranicy: Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

3️⃣ ANONIMOWO:
[ PayPal – link ], [ BuyCoffe – link ]

Dodaj komentarz


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury - Niezależne Media

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej