Moje profile – jest tam więcej materiałów:

Dołącz do 1 956 innych subskrybentów
Prawda i świadomość w szalonym świecie konfliktów

Czy warto dążyć do poznania prawdy?

Starasz się dojść do prawdy i wyciągać jakieś logiczne wnioski. Szukasz sensu w tym świecie i ludziach. Ale to wszystko jest wywrócone do góry nogami. Ludzkość jest przeprogramowana a ten świat to galaktyczne wariatkowo. Tu wszystko jest na odwrót. Robimy rzeczy, które później okazują się bezsensowne, absorbują nasz cały czas, by na końcu swojej drogi doznać olśnienia. Ale wtedy jest już za późno, bo masz już 70 lat i możesz tylko bezradnie patrzeć na młodych popełniających dokładnie te same błędy, co Ty.

Zaś Zyskując świadomość w wieku 30, 40 lat zastanawiasz się czy było warto tego szukać gdyż później nie wiesz co masz z tym wszystkim zrobić. Masz tyle empirycznych dowodów by obudzić innych ale prawie nikt nie chce ciebie słuchać, większość i tak woli skryć się w ramionach systemu. To jest jak głos wołającego na pustyni. Ale moim zdaniem warto. Warto, nawet jak nikt tego nie usłyszy. Warto gdyż w końcu człowiek będzie czuł się spełniony. Warto nawet jak odejdziemy z tego żywota i nikt nas nie bedzie słuchał. Warto dla własnego czystego sumienia, że pomimo tego zwariowanego, zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy by komuś o tym powiedzieć. Bardzo dobra robota.

Przeczytaj też: –Ezoteryka stała się dochodowym biznesem / przemysłem!

Broken glass shards arranged in a circle around a reflective disc

Ktoś mi zarzucił, że nie stając po danej stronie obecnego konfliktu jestem dziwak….

Dziwak? A czy to, o co się obecnie spieramy, ma być normalne? Jedni i drudzy podzielili ludzi, ludzie się pobili i biją nadal w internecie, a ktoś się śmieje. Wiecie, kiedyś słyszałem teorię, że środowiska LGBT / Biedronia i PiS prowadzi jedna ręka planistów. Mocna teoria, ale patrząc na doskonałą synchronizację działań obu flanek (jedni robią sobie jaja, drudzy mówią, że będą bronić do upadłego, co pierwszych motywuje tym bardziej i końcem jest bijatyka) to ja się bym wcale nie zdziwił, jeżeli byłaby to prawda.

A ja chcę spokoju i porządku. Lubię ład. Nie lubię natomiast, jak czyjeś przekonania są wyśmiewane (poprzez przykładowo pseudo sztukę), nieważne jakie on je ma. Nie lubię też, jak ktoś dostaje po ryju na ulicy. I jak ktoś innych bije, tego też nie lubię.

Problemy zastępcze świata non stop

Zresztą sami zobaczcie. Co miesiąc inny problem zastępczy. Wiecie, ile pary mentalnej na to idzie? Zdajecie sobie sprawę, jak by to pięknie działało, ile konstruktywnych spraw by można wykreować, gdyby ktoś stwierdził „od dziś z tym koniec”? Wiecie, ilu ludzi dostało zawałów między 19 a 20? W czasie „wiadomości” i „faktów”? Ile pary poszło w próżnię na to pierd… przy obiedzie, która partia lepsza i który większy złodziej? Tyle pary, że mogłaby ona nowy potop spowodować. Taki potencjał psu w dupę.

I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy problem. Bo kiedy człowiek przestaje uczestniczyć w tym cyrku, zaczyna widzieć coś, czego wcześniej nie widział. Zaczyna dostrzegać, że ogromna część rzeczy, które przedstawiano mu jako fundamentalne, śmiertelnie ważne i wymagające natychmiastowego opowiedzenia się po którejś stronie, po kilku latach okazuje się zwykłym mało ważnym gunwem*. Wczoraj trzeba było umierać za jedną sprawę, dzisiaj za inną, jutro pojawi się kolejna.

„Balkon ten sam, tylko kolory się zmieniają”

Zmieniają się twarze, hasełka, symbole i przeciwnicy, ale mechanizm pozostaje ten sam: podkręcić emocje, zwęzić człowiekowi pole widzenia, wmówić mu, że są tylko dwie możliwości, a następnie patrzeć, jak ludzie sami rzucają się sobie do gardeł. I właśnie dlatego coraz bardziej interesuje mnie nie to, kto ma rację w danym sporze, ale kto i po co sprawił, że akurat ten spór stał się dla milionów ludzi najważniejszą rzeczą na świecie. To jest różnica zasadnicza i fundamentalna. Człowiek uwikłany w konflikt patrzy na przeciwnika, a człowiek próbujący zrozumieć mechanizm maszynerii systemu, patrzy na planszę.

I wtedy zaczyna dostrzegać coś naprawdę niepokojącego: że większość ludzi nie walczy o prawdę, tylko o swoją prawdę. Nie broni faktów, lecz racji własnej grupy. Nie pyta czy to jest prawdziwe?, lecz czy nasi tak uważają. A kiedy odpowiedź brzmi „nie”, rozum zostaje odłożony na bok, emocje przejmują stery i zaczyna się kolejny spektakl. Gnostyk natomiast powinien mieć w głowie lampę ostrzegawczą: jeżeli cały świat krzyczy, że musisz natychmiast wybrać jedną z dwóch stron, może właśnie wtedy warto zrobić krok do tyłu i powiedzieć: chwila, kurwa, a co jeśli cała ta plansza jest ustawiona? Nie oznacza to, że każda teoria spiskowa jest prawdziwa, lecz oznacza tylko, że człowiek myślący powinien zachować zdolność obserwowania również samego mechanizmu, zamiast bez końca napierdalać pionkiem o pionek.

Person with backpack walking along a wooded forest trail

Co jest największą pułapką tego systemu?

Bo może największą pułapką tego świata nie jest nawet kłamstwo, lecz nieustanne odwracanie uwagi. Nie musisz przecież zamykać człowieka w więzieniu, jeśli możesz sprawić, że sam będzie codziennie pilnował własnej klatki. Daj mu ekran, wiadomości, niekończące się afery, polityczne wojny, celebrytów, instaagrami i tik toki z głupkowatymi dopaminowymi treściami, trochę strachu, trochę oburzenia, trochę seksualizacji, trochę pogardy wobec „tamtych”, a następnie pozwól mu uwierzyć, że jest wolny, ponieważ może wybrać między przyciskiem A i przyciskiem B.

I tak mijają lata. Człowiek rano sprawdza telefon, w południe pracuje, wieczorem kłóci się śmiertelnie poważnie w necie, przed snem ogląda kolejną porcję informacji o tym, kogo należy nienawidzić, a potem dziwi się, że nie ma czasu na życie. To jest właśnie najbardziej przewrotna część tego galaktycznego wariatkowa: niewolnik może być przekonany, że jest wolny, jeśli pozwolimy mu samodzielnie wybrać kolor kajdan i trochę upiększyć celę więzienną, w której kibluje ziemski piekielny wyrok. A przecież świadomość nie polega na tym, że zamienisz jeden dogmat na drugi, nie chodzi o przejście z jednej sekty do drugiej, z jednego kanału TV do innego, z jednego politycznego plemienia do drugiego. To byłaby tylko zmiana dekoracji.

Czym jest prawdziwe przebudzenie?

Prawdziwe przebudzenie zaczyna się wtedy, kiedy człowiek potrafi powiedzieć: nie wiem. Nie wiem, czy oni mają rację, nie wiem, czy tamci mają rację, nie wiem, czy moja własna interpretacja jest słuszna.

Sprawdzę, rozkminię, poczekam. I właśnie ta prosta umiejętność jest dziś niemal aktem buntu, bo system potrzebuje człowieka reaktywnego na byle gunwo*, przewidywalnego i emocjonalnie nakręconego. Człowieka, który po przeczytaniu jedynie clickbaitowego, głupkowatego nagłówka natychmiast się wkurwi, po kolejnym natychmiast się przestraszy, po następnym natychmiast znienawidzi jakąś grupę. Tymczasem człowiek świadomy zaczyna odzyskiwać najcenniejszy zasób, jaki posiada: własną uwagę. I nagle okazuje się, że nie musi uczestniczyć w każdej wojnie, do której ktoś go zaprasza, nie musi komentować każdego gunwa* z netu, nie musi znać nazwiska każdego polityka, nie musi codziennie udowadniać światu, po której stronie stoi. Może zamiast tego przeczytać książkę, porozmawiać z kimś bliskim, pójść w długą do lasu, popatrzeć w niebo i przez godzinę nie pozwolić żadnemu krzykaczowi wejść sobie do głowy.

Samotność na drodze do świadomości

I być może właśnie dlatego droga do świadomości jest tak cholernie samotna. Kiedy zaczynasz dostrzegać mechanizmy, których wcześniej nie widziałeś, tracisz część dawnego spokoju i dawnego siebie. Nie możesz już bezmyślnie uczestniczyć w zbiorowym spektaklu, bo zauważyłeś jego zgniłe kulisy i nie możesz udawać, że wszystko jest normalne, kiedy widzisz, jaki straszny absurd stał się normą, a zdrowy rozsądek czymś wręcz podejrzanym.

Ale z czasem człowiek rozumie jeszcze jedną rzecz: nie jesteś tutaj po to, żeby obudzić wszystkich, bo to niemożliwe. Możesz mówić, pisać, pokazywać, zadawać pytania, wskazywać sprzeczności, dawać komuś małe ziarenko świadomości, zgodnie z jego poziomem świadomości. Reszta nie należy do Ciebie, bo każdy człowiek ma własną drogę, własne lekcje i własny moment, w którym coś nagle zatrybi. Czasem nastąpi to w wieku dwudziestu lat, czasem czterdziestu, a czasem człowiek ma siedemdziesiąt i dopiero wtedy orientuje się, że przez pół życia biegł z wywieszonym jęzorem za rzeczami, których tak naprawdę nigdy nie potrzebował.

Hiker with backpack walking along a sunlit forest trail

Największy paradoks świata

I może nie ma w tym nawet tragedii ludzkiej, może właśnie taki jest paradoks (tzw podwójny Nelson) tego świata: świadomość często przychodzi dopiero wtedy, kiedy przestajesz oczekiwać od niej nagrody. Nie dostajesz za nią pieniędzy, błogiego spokoju reklamowanego na ezoterycznych stronach, ani eksplozji obfitości. Nikt nie wychodzi na scenę i nie mówi: Gratulacje, odkryłeś, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż myślałeś. Czasami dostajesz za to samotność, niezrozumienie i kilka komentarzy, że jesteś dziwakiem.

No trudno, jeżeli ceną za zachowanie własnego rozumu i godności człowieka (RiGCz), jest bycie dziwakiem w świecie, który uważa masową psychozę za normalność, to może właśnie jest to całkiem uczciwa cena. Coś jak: Za darmo to całkiem uczciwa cena. Bo na końcu nie chodzi przecież o to, żeby wygrać wojnę z trollami bądź hejterami. Nie chodzi nawet o to, żeby przekonać wszystkich do swoich poglądów.

To proste i trudne zarazem

Chodzi o coś znacznie prostszego i zarazem trudniejszego: żeby któregoś dnia spojrzeć wstecz i wiedzieć, że nie oddałeś całego swojego życia cudzym rozgrywkom. Że próbowałeś myśleć, próbowałeś być przyzwoity, że kiedy wszyscy krzyczeli wybierz stronę, ideologię, religię!, potrafiłeś odpowiedzieć: wybieram prawdę i spokój, a nie waszą kolejną napierdalankę. I nawet jeżeli okaże się, że nie miałeś racji we wszystkim, to przynajmniej były to Twoje błędy, wynikające z własnego poszukiwania, a nie cudze poglądy wgrane Ci łopatą do głowy, jak aktualizacje systemu. Być może właśnie na tym polega mały akt wyzwolenia w tej wielkiej, absurdalnej symulacji: odzyskać własne myślenie. Reszta niech się kłóci dalej.

Bądź na bieżąco! Mogą Cię zainteresować również inne ciekawe artykuły o duchowości:

–Strefa tabu: mroczna i niebezpieczna strona duchowości
–Czy duchowość jest kolejnym tematem zastępczym?
–Wszechświat jako symulacja – za i przeciw
–Wg Chata GPT łącznik nauki z duchowością istnieje!
–Duchowość: nauka i poznawanie Boga

–Szokująca wizja Jackowskiego: żyjemy w czymś w rodzaju piekła
–Czy nasz symulowany świat jest fałszywy?
–Żyjemy w symulacji, i co dalej?
–Symulowany wszechświat: czy Bóg to komputer?

P.S. Podobał Ci się artykuł? Podaruj autorowi napiwek, w dowolnej kwocie:

Moi drodzy, mogę pisać i działać dzięki Waszemu wsparciu. Nie mam funduszy od żadnych służb czy „filantropów”, jak duże, propagandowe meNdia. Działam czysto hobbystycznie, dzieląc się z Wami tym, co jest ukrywane bądź przemilczane. Wasze wsparcie umożliwia częste i regularne publikacje. Na pewno jest to dobrze wydany pieniądz. Więc jeśli chcesz, możesz skorzystać z opcji poniżej:

1️⃣ BLIK na nr telefonu: 886 489 463

2️⃣ Przelew bankowy: 16102047950000910201396282
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna

Przelewy z zagranicy: Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

3️⃣ ANONIMOWO:
[ PayPal – link ], [ BuyCoffe – link ]

Dodaj komentarz


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury - Niezależne Media

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej