Moje profile – jest tam więcej materiałów:

Dołącz do 1 957 innych subskrybentów
Ezoteryka stała się dochodowym przemysłem!

Ezoteryczny przemysł i Twoje oświecenie, które nie nadchodzi

Bo ile można się jeszcze rozwijać, do cholery? Pytam całkiem serio, bez beki. Mam czasami wrażenie, że współczesny, tzw. „przebudzony” człowiek przestał żyć, a zaczął nieustannie przygotowywać się do życia. Najpierw trzeba przecież „przepracować dzieciństwo.” Potem relację z matką, a potem z ojcem. Następnie wewnętrzne dziecko, styl przywiązania, granice, traumę, układ nerwowy, poczucie własnej wartości, relację z pieniędzmi, relację z własnym ciałem, relację z własną seksualnością, obfitości i blokadę manifestacji (tu dopiero są jaja!), programy rodowe i jeszcze kilka rzeczy, których nazwy brzmią tak, jakby zostały wygenerowane przez AI. A kiedy człowiekowi wydaje się, że wreszcie jest gotowy, pojawia się ktoś, kto informuje go, że pod tym wszystkim znajduje się jeszcze „najgłębsza rana duszy”, a potem nawet wrzód na doopie, byle tylko ciągnąć kasę.

I wtedy już wiadomo. Kolejny warsztat. Kolejny webinar. Kolejny kurs. Kolejna inicjacja. Kolejne 997 złotych, 1497 złotych, 2137 złotych albo 4997 złotych za weekend, podczas którego ktoś siedzący w idealnie oświetlonym studiu powie Ci, że aby przyciągnąć obfitość, musisz najpierw przestać blokować przepływ. A jeśli nie zadziała, spokojnie, to znaczy, że potrzebujesz poziomu drugiego.


Nie usunąłeś jeszcze wrzodu na dupie, dlatego nie jesteś oświecony

I tutaj zaczyna się mój problem z całym tym przemysłem. Po prostu ezoteryka stała się bardzo modna i jest coraz szybciej komercjalizowana przez ludzi z wzorową prezencją, dykcją i sprzętem do nagrywania filmów za kilkadziesiąt tysięcy. Nie mam problemu natomiast z terapią, z refleksją nad sobą, z psychologią, z filozofią i nawet nie z duchowością jako taką.

Problem w tym, że zawsze istnieje kolejny poziom

Problem zaczyna się wtedy, kiedy człowiekowi sprzedaje się przekonanie, że ZAWSZE jest z nim coś nie tak i ZAWSZE istnieje kolejny poziom, który musi osiągnąć, zanim będzie miał prawo normalnie żyć. Już nie mówiąc o sytuacji, gdybyś chciał, o niebiosa, osiągnąć to mityczne oświecenie, którego nikt nie widział i nie zaznał, i które jak na złość nie nadchodzi.

Bo jeszcze nie jesteś wystarczająco świadomy, nie jesteś wystarczająco uzdrowiony, nie masz odpowiedniej częstotliwości, jeszcze nie uwolniłeś wszystkich blokad, nie pokochałeś siebie wystarczająco mocno, nie wyszedłeś z ego, nie zintegrowałeś cienia, nie aktywowałeś specjalnych kodów duszy (każdy w cenie 4999 cebulionów, zapraszam). Jeszcze nie wszedłeś w 5D, nie zrobiłeś porządku z energią rodową, nie nauczyłeś się manifestować, lub manifestujesz źle, nie jesteś „w swojej mocy.” I moje ulubione: „Cierpliwości, ciągle jesteś w procesie.”

Od dwudziestu lat pracujesz nad sobą, i….?

I tak człowieczyna gnany od metody do metody, od guru do guru, może przeżyć dwadzieścia lat, nieustannie pracując nad sobą, a na końcu nadal nie wiedzieć, kiedy właściwie można zacząć ŻYĆ. Kiedy przyjdzie ten magiczny, owiany nieskończonym patosem moment, w którym jakiś kosmiczny komisariat wystawi mu zaświadczenie:

„-Gratulujemy, przeszedłeś wszystkie poziomy. Twoje ego zostało odpowiednio przepracowane, trauma została przetworzona, blokada obfitości usunięta, możesz już spokojnie iść na spacer i tworzyć miliony monet na koncie siłą woli.”

Industrial factory conveyor carrying crystals, candles, books, and bottles; one book reads “AWAKEN WITHIN”

Duchowe ego i „ja, wielce przebudzony”

Najbardziej absurdalne jest to, że „rozwój osobisty” może stać się kolejną, bardzo elegancką formą obsesyjnego zajmowania się sobą. Tzw „duchowe ego” to coś, przed czym wielokrotnie ostrzegałem na łamach Jarek Kefir Bez Cenzury. Moje emocje, moje granice, moja energia, moja trauma, moje potrzeby, moje wewnętrzne dziecko, moja prawda, mój proces. Moje przebudzenie, częstotliwość, uzdrawianie, obfitość. Ja, ja, ja i jeszcze raz na.

Duchowość jak fabryczny taśmociąg z maszyną CNC

Tylko wszystko napisane piękną czcionką, na tablicy z pastelowym tłem, z kadzidełkiem w rogu i misami tybetańskimi wydudniającymi rychłe oświecenie. Można tak długo analizować siebie, że „ja” stanie się najważniejszym projektem całego życia. Człowiek zaczyna interpretować każdą rozmowę, konflikt, relację i każdą emocję jako kolejny materiał do obróbki, niemal jak na fabrycznej maszynie CNC.

Ktoś nie odpisał przez pół dnia? Trauma odrzucenia. Ktoś powiedział coś niemiłego? Och, to nie był przypadkowy sfrustrowany cham, to było Twoje lustro. Związek się rozpadł? Wszechświat otwiera portal. Straciłeś pieniądze? Blokada obfitości, musisz wziąć kredyt i zapłacić pewnej pani ponad 10.000 zł za kurs manifestacji. Zachorowałeś? Ciało coś komunikuje. Pokłóciłeś się z kimś? Lekcja karmiczna. Pada deszcz, akurat wtedy, gdy chciałeś iść w długą do lasu? Prawdopodobnie trzeba przeanalizować relację z żywiołem wody.

Czy każdy napotykany zjeb to od razu jakąś lekcja od wszechświata!?

A może czasami człowiek po prostu ma zły dzień, może ktoś czasami zachowuje się jak idiota i nie jest to „lekcja od Wszechświata”, tylko człowiek po prostu zachował się jak idiota? Może czasami jesteśmy zmęczeni i nie trzeba natychmiast odkrywać, jaką ranę z dzieciństwa aktywowało nasze zmęczenie? Może czasami coś nie wychodzi, bo po prostu coś nie wychodzi? Może nie każda porażka ma siedem poziomów metafizycznego znaczenia?

I może deszcz nie ma żadnej agendy rozwojowej, może po prostu pada, bo w Polsce często pada, a już szczególnie często pada w dni wolne od pracy. Bierzesz parasol, odpowiednią odzież, pakujesz ekwipunek do plecaka, bierzesz wiadra i kosze na grzyby, i idziesz dalej, to naprawdę nie musi być portal do wyższego wymiaru.

Solitary figure standing in a mirrored maze of stairways and arches

Duchowość w stylu viral-insta-cool

A potem wchodzisz na Instagrama, i odkrywasz, że sytuacja zaszła jeszcze dalej. Czasami mam wrażenie, że na Instagramie jest już więcej guru duchowych, coachów, mentorów, terapeutów, uzdrowicieli, manifestatorów, przewodników po świadomości, aktywatorów energii i ekspertów od „życia w obfitości”, niż zwykłych użytkowników. Dosłownie Szok i Zgorszenie (Sz.i.Z.)

Każdy chce być duchowym guru

Każdy coś prowadzi, szczególnie ultra drogie warsztaty czegoś tam, każdy coś aktywuje, każdy ma autorski proces i odkrył własną metodę. Każdy ma przestrzeń, krąg, program, ścieżkę, inicjację, albo transformację. I oczywiście wszystko jest limited edition: zostało tylko pięć miejsc, promocja obowiązuje tylko do piątku, tylko teraz, wyłącznie dla osób gotowych naprawdę wejść na wyższy poziom. A człowiek siedzi przed telefonem i zastanawia się, czy właśnie ogląda media społecznościowe, czy wielki bazar, na którym tysiące duchowych guru przekrzykuje się jak kiedyś przekupki.

Twój mądry tekst kontra 30- sekundowy filmik ładnej, „insta-czarownicy”

Szczególnie bekowe (zabawne) jest obserwowanie, jak duchowość została podporządkowana estetyce zautomatyzowanych algorytmów. Możesz napisać genialny tekst, przemyślany, niezależny, dziwny (schizoidalne SF), niewygodny, niepasujący do agendy elit, jednym słowem: tekst wyjebany w kosmos i jednocześnie wgniatający w glebę. Możesz siedzieć nad nim pół dnia, zebrać w nim doświadczenia życia, próbować powiedzieć coś naprawdę własnego. Algorytm spojrzy na to przez trzy sekundy i odpowie: „Sorry typie, ale chyba kurwa nie.” I masz wtedy 3 polubienia i jeden komentarz.

Za to profesjonalnie zmontowana rolka z luksusowym apartamentem, kubkiem matchy czy innego modnego teraz „gunwa”, odpowiednim światłem, napisami w odpowiednim kolorze i z osobą patrzącą w obiektyw z miną człowieka, który właśnie wrócił z profesjonalnego szkolenia marketingowego, potrafi zrobić setki tysięcy wyświetleń. „Jeżeli czujesz, że utknąłeś, to dlatego, że boisz się wejść w swoją prawdziwą energię.” (Lub inny tego typu „bardzo odkrywczy” frazes). Muzyka, zbliżenie, płynne przejście, napisy w odpowiednim momencie. 280 tysięcy lajków, a pod spodem komentarze: Czuję to, Rezonuje to ze mną, Wszechświat mnie tu skierował. Tymczasem zwykły człowiek siedzący gdzieś w mieszkaniu i piszący coś bez profesjonalnego studia może równie dobrze mówić do ściany, bo algorytm właśnie zamknął drzwi.

Coraz więcej duchowych guru, tylko człowieka coraz mniej

I tak powstaje przedziwny świat, w którym coraz więcej ludzi chce być przewodnikami, a coraz mniej osób chce być zwyczajnym człowiekiem, użytkownikiem portalu. Wszyscy uczą, jak manifestować forsę, ale ktoś musi jeszcze te pieniądze zarobić w realnej gospodarce. Wszyscy uczą, jak przyciągnąć idealnego partnera, ale ktoś musi jeszcze nauczyć się z tym partnerem normalnie gadać. Wszyscy mówią o wysokich wibracjach i tym słynnym rezonowaniu, ale czasami człowiek potrzebuje po prostu zjeść obiad, przespać odpowiednio głęboko noc, wyjść w długą do lasu, i w końcu przestać przez pięć godzin analizować własną psychikę, a gapić się na krzaki.

Magical factory conveyor belts carrying books, crystals, potions, and cushions

Największy luksus naszych czasów: możesz w końcu odpocząć od rozwoju duchowego

Być może największym luksusem naszych czasów nie będzie kolejna inicjacja, tylko możliwość przeżycia jednego dnia bez poczucia, że trzeba się jeszcze bardziej naprawiać i oświecać.

Bo może nie jesteśmy projektem budowlanym, może człowiek nie jest wadliwym produktem, który trzeba nieustannie udoskonalać (chociaż gdyby spojrzeć na to „po gnostyckiemu”, to jest). Może życie nie jest wielkim egzaminem, po którym otrzymujemy certyfikat „W PEŁNI UZDROWIONY I GOTOWY DO OŚWIECENIA.”

Teorie ezoteryczna a prawdziwe doświadczanie życia

No i tutaj wraca bardzo prosta rzecz: doświadczanie. Można przeczytać sto książek o cierpieniu, ale kiedy naprawdę cierpisz, żadna książka nie przeżyje tego za Ciebie. Można przeczytać sto książek o miłości, ale prawdziwe zakochanie, rozstanie, samotność czy tęsknota mają zupełnie inny wymiar,  niż definicje w „mondrych” poradnikach. Można przeczytać wszystko o strachu, a potem pewnego dnia znaleźć się w sytuacji, w której serce zaczyna walić jak młot pneumatyczny i nagle cała teoria poszła w pizdu.

Właśnie dlatego doświadczenie jest czymś więcej niż kolejnym pojęciem do kolekcjonowania. Życie nie zawsze daje nam odpowiedź, lecz czasem daje nam wydarzenie. I to bez odpowiedzi!

Nie możesz poznać Matrixa tylko przez teorię

W filmie Matrix Morfeusz mówi do Neo, że nie może mu powiedzieć, czym jest Matrix, może mu tylko to pokazać. Obojętnie, jak podchodzimy do tego arcy gnostycznego dzieła, jest tam pewna bardzo ciekawa myśl: istnieją rzeczy, których nie da się naprawdę zrozumieć wyłącznie poprzez informacje (czyli przez teorię).

Możesz wiedzieć, czym jest wolność, ale czym innym jest jej doświadczanie, szczególnie teraz, w czasach początku NWO. Możesz wiedzieć, czym jest strata, ale czym innym jest obudzić się rano i naprawdę jej doświadczyć. Możesz znać wszystkie definicje miłości, samotności, bólu, zachwytu czy szczęścia, a mimo to dopiero życie realne nadaje tym słowom odpowiedni kaliber. Widzę to po sobie. W latach 2014 – 2018 pisałem jakże mądre artykuły duchowe, ale dopiero twarde doświadczanie życia od 2019 roku pozwoliło mi się nieco bardziej rozwinąć.

To po co tu zeszliśmy?

Być może więc nie zeszliśmy tutaj po to, żeby KONIECZNIE zaliczyć wszystkie duchowe poziomy. Być może nie musimy przez całe życie zdobywać kolejnych levelów świadomości, jak w jakiejś grze komputerowej.  Być może wystarczy doświadczać: kochać, tracić, szukać, błądzić, śmiać się, bać się, zachwycać, ale też wkurwiać się. Czasem też nie trzeba niczego rozumieć. I przede wszystkim nie traktować każdego dnia jak kolejnego modułu kursu „Jak stać się idealną wersją siebie.”

Cloaked figure facing a vast labyrinth of staircases and glowing arched doorways

Paradoxx duchowego wyścigu szczurów

Bo może właśnie tutaj kryje się największy paradoks całego tego ezo wyścigu szczurów. Człowiek tak bardzo chce się przebudzić, czy wręcz oświecić, że zaczyna przegapiać życie, a niektórzy zaczynają przez to wariować i lądują w pokoiku z kratami w oknach (znam takie przypadki od tego 2009 roku do dziś….). Czasem człowiek tak bardzo chce wyjść z iluzji, że nie zauważa rzeczywistości stojącej tuż przed nim, i tym samym,  o paradoxie, wpada w kolejną iluzję, już przyjemniejszą i znacznie subtelniejszą.

Tak bardzo chce uzdrowić każdą ranę, że zaczyna wierzyć, iż dopóki jakaś rana istnieje, nie ma prawa tak o normalnie żyć. Tak bardzo chce osiągnąć wyższy level świadomości, że zapomina, iż nawet najbardziej oświecony człowiek musi kiedyś zrobić zakupy, wynieść śmieci i zastanowić się, co dzisiaj zje na kolację, lub też pójść do tej niezbyt lubianej pracy, by mieć co do gara włożyć i nie umrzeć z głodu.

Oświecenie nie takie fajne, jak o nim mówią….

Nie ma magicznego komunikatu: „GRATULACJE! OŚWIECENIE ZAKOŃCZONE. OD TERAZ JUŻ NIGDY NIE BĘDZIESZ MIEĆ PROBLEMÓW.” Prawdopodobnie taki komunikat nigdy nie przyjdzie, i może bardzo dobrze. Bo być może nie jesteśmy tutaj po to, żeby stać się idealni, czyli jak lubią powtarzać ludzie lubiący chodzić na przepoconą i hałaśliwą siłownię: „najlepszą wersją siebie.” Być może jesteśmy tutaj po to, żeby tak po prostu  przeżyć swoje życie. By zbierać bazę doświadczeń, przeżyć, emocji, odczuć – jak mówił Krzysztof Jackowski.

I dlatego mam coraz większy dystans do całego tego duchowego wyścigu szczurów, w którym szczury mają już kryształy, kadzidła, certyfikaty i konto na Insta. Można się rozwijać, chodzić na terapię, czytać filozofię / gnozę (ostrożnie!), psychologię i duchowość. Można szukać odpowiedzi, sam od lat to robię. Ale można też powiedzieć: „Dobra. Wystarczy na dziś, bo mnie ta gnoza zmiecie z planszy gorzej, niż moje dawne epizody z uzależnieniami.” Można odłożyć książkę, telefon, wyjść na spacer w długą, by zobaczyć las. Możesz też posłuchać muzyki, pogadać z kimś, a nawet (o zgrozo!), zrobić coś bezsensownego i kompletnie nie rozwojowego.

Nie każda chwila musi prowadzić do wglądu. Nie każda rozmowa musi być lekcją. Nie każda emocja musi zostać rozłożona na czynniki pierwsze. Nie każda sytuacja musi mieć ukryty kod. Czasami życie może być po prostu życiem.

Gratulacje! Jeśli zrozumiałeś ten artykuł, to być może zaoszczędziłeś tysiące złotych!

I jeszcze jedna rzecz, ważna dla tych, którzy od lat czytają moje teksty. Treści na stronie FB i na portalu Jarka Kefira są za darmo. Bez płatnego klubu VIP, bez abonamentu za dostęp do „jeszcze wyższego levelu świadomości”, bez paywalla i konieczności wykupienia pakietu płatnego, żeby przeczytać kolejny tekst. Jeżeli ktoś chce wesprzeć moją pracę finansowo, istnieje możliwość dobrowolnej darowizny. Dobrowolnej naprawdę. To nie jest warunek dostępu, nie jest opłata za „energetyczną wymianę”, (cokolwiek to znaczy lub nie znaczy….), nie jest to bilet do kolejnego poziomu, no i nie jest ukrytym abonamentem. Kto chce i może, ten wspiera. Kto nie chce albo nie może, po prostu czyta – treść pozostaje dostępna.

Bo może właśnie tego jest dzisiaj trochę za mało: rzeczy, które nie mówią człowiekowi „zapłać, a będziesz bardziej świadomy, tylko mi zapłać hajs za ten szajs.” Rzeczy, które można przeczytać, przemyśleć, odrzucić, wyśmiać albo zabrać ze sobą na spacer, bo w końcu w kieszeni masz komputer z dostępem do całego świata, w tym do mojej, jakże skromnej strony. Są to treści bez egzaminu końcowego czy certyfikatu. Bez guru stojącego nad głową z terminalem płatniczym. A teraz wybaczcie, ale kończę, mam półpasiec, który jest tajnym info tylko i wyłącznie o tym, że gdzieś zaniedbałem zdrowie ciała. Więc muszę się porządnie wyspać. A jeśli chcesz przekazać lekką jak piórko (10, 20, 50, 100, 200 zł lub dowolną inną), darowiznę Jarkowi Kefirowi i to w dodatku Bez Cenzury, zamiast płacić grube tysiące ładnej Pani od manifestacji z z Insta, to masz opcje poniżej:

1️⃣ BLIK na nr telefonu: 886 489 463

2️⃣ Przelew bankowy: 84 1160 2202 0000 0006 1935 5350
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna

3️⃣ [ PayPal – link ], [ BuyCoffe – link ]

P.S. Bądź na bieżąco! I dziękuję za przeczytanie artykułu do końca. Mogą Cię zainteresować również inne ciekawe artykuły o duchowości:

–Strefa tabu: mroczna i niebezpieczna strona duchowości
–Czy duchowość jest kolejnym tematem zastępczym?
–Wszechświat jako symulacja – za i przeciw
–Wg Chata GPT łącznik nauki z duchowością istnieje!
–Duchowość: nauka i poznawanie Boga

–Szokująca wizja Jackowskiego: żyjemy w czymś w rodzaju piekła
–Czy nasz symulowany świat jest fałszywy?
–Żyjemy w symulacji, i co dalej?
–Symulowany wszechświat: czy Bóg to komputer?

Dodaj komentarz


Odkryj więcej z Jarek Kefir Bez Cenzury - Niezależne Media

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej